Henryk Wroński: Widmo nad Europą

Po reinterpretującej hymny różnych krajów płycie „Volk”, ścieżce dźwiękowej z filmu „Iron Sky” i zaskakujących odczytaniach twórczości J.S.Bacha i R.Wagnera, słoweński Laibach opublikował kolejny autorski album – „Spectre”. Już od pierwszych dźwięków nie sposób pomylić Laibach z kimkolwiek innym, szczególnie z rzeszą imitatorów jakiej grupa doczekała się w ciągu niemal 35 lat działalności. Charakterystyczne melorecytacje, marszowe rytmy, żeńskie wokale od lat są stałymi elementami na płytach Laibach. Uważny słuchacz wychwyci pojawiające się gdzieniegdzie nawiązania do przeszłości grupy: pseudowagnerowską bombastyczność, dekonstrukcję kiczu dyskoteki i koncertu rockowego, a nawet kakofonię instrumentów dętych przywodzącą na myśl najwcześniejsze nagrania z charakterystycznym brzmieniem trąbki Tomaža Hostnika. Jednak nie może być mowy o sięganiu po te elementy z braku pomysłów muzycznych (jak w wypadku ostatnich dokonań Death in June). Całość płyty, brzmi świeżo i nowocześnie. Laibach nie kopiuje swoich poprzednich muzycznych wcieleń.

Słoweńcy zawsze słynęli z poruszania w swojej twórczość istotnych tematów, przedmiotem ich muzycznych refleksji były już wojna, totalitaryzm, kultura masowa, religia, tożsamość. Jak zatem jest w tym przypadku?

Wydaje się, że przewodnim tematem „Spectre” jest bunt. Jego możliwość, autentyczność i perspektywy we współczesnym społeczeństwie. Już otwierający płytę marszowy „Whistleblowers” można odczytać jako hołd dla ujawniających niewygodne dla rządów świata informacje Juliana Assange czy Edwarda Snowdena. Prometeusze wieku informacji wykradający współczesnym „bogom” to co najcenniejsze, są w stanie zainspirować niezgodę i opór – przedmiot utworu „No History” .”Jeśli chcecie zwyciężyć, pokonajcie świat. (…) Użyjcie mądrości dawnych mędrców, wołajcie o bohaterów którzy będą nowym credo naszej politycznej wiary. Użyjcie języka nieporozumienia. Okupujcie Wall Street.” Ale czy uczestnicy rewolucji mają świadomość w czym biorą udział, czy może traktują ją jedynie jako spektakl, okazję by „zrobić trochę hałasu, gdy padną królestwa”? „Wszyscy już tu są, pora stracić kontrolę.” („Eat Liver!”) Rewolucja, czy kolejna impreza? Jak dowiadujemy się dalej („Americana”) Jeśli chcesz zmienić świat i system, musisz zrobić to jak należy, wychodząc na ulicę. Ale nikt nie ma gotowej odpowiedzi na pytanie „Co robić?”. Rewolucjoniści mogą jednak żywić nadzieję „Są nas miliony, a miliony są jak jedno”(We are Millions, and Millions are One”). Miłość i nadzieja wskażą buntownikom drogę. Wszystko się uda, przecież jest ich tak wielu, a myślą tak samo. Tłumy wychodzą na ulice, krzyczą głośno ale „oni” są głusi na ich wołania. „Europa rozpada się na kawałki.” („Eurovison”) Nie ma czasu do stracenia, „Przestań się wygłupiać i być bezużyteczny. Chodź ze mną. Zmienimy świat.” („Walk with Me”). Wreszcie dochodzi do rozlewu krwi. „Chcę tortur, broni i korporacji. Nie kontroli, prezydenta czy parlamentu. Nakarm mój głód ubóstwem. Nakarm mój gniew dziećmi. (…) Nakarm moje ego luksusem.” Kto pożera to wszystko „ze spokojnym umysłem ludożercy”? Buntownicy żądni krwawej zmiany? A może to System zjada rewolucjonistów i wypluwa ich jako goniących za bogactwami konformistów. Czy bunt mógł się udać? Może jedyne perspektywy dla jego uczestników to wpisanie się w logikę systemu lub śmierć. A może właśnie o to chodziło rewolucjonistom. Przecież nie byli wyklętym ludem ziemi nie posiadającym niczego, lecz raczej stali na najniższym szczeblu mieszczaństwa, domagając się więcej. Czy walka o wolność oznaczała walkę o swobodę konsumpcji? „Jesteśmy tym, czym wy będziecie. Pasożytem pochłaniającym dusze. Opór jest daremny”, słyszymy w „Resistance is Futile”, kontynuującym temat podjęty w tytułowym utworze z płyty „WAT”. Jesteśmy Laibach, a wy zostaniecie zasymilowani. Wchłonięcie przez system ma jednak mieć dobre strony: „Podniesiemy jakość życia was wszystkich.” Wreszcie nadchodzi epilog płyty („Koran”) . Łagodna spokojna pieśń o wierze w lepszy świat, w braterstwo, równość i wolność. I w szczęście dla wszystkich. Ale gdy zajdzie słońce, zostajemy sami. Bez odpowiedzi na żadne z pytań. Jak rozumieć tytuł utworu? Religia jako źródło prawdziwej rewolucji? Kpina z islamofobów? Szyderstwo z naiwnych, idealistycznych kontestatorów każdej epoki?

Zastanawiający jest też tytuł albumu – Widmo. Czy to nawiązanie do „Manifestu” Marksa i Engelsa? Czy widmem jest System? A może każdy z nas – ludzi żyjących w epoce rozpadu więzi społecznych i przenoszenia życia na płaszczyznę światów wirtualnych? A może Laibach kolejny raz bawi się popkulturą nawiązując do organizacji demonicznego Blofelda znanej z filmowych przygód Jamesa Bonda?

Laibach, jak zawsze nie daje nam odpowiedzi. Całe szczęście. Wiadomo, że nic nie sprzedaje się tak dobrze jak umiejętnie konfekcjonowany bunt przeciwko światu, oparty na prostych hasłach. Laibach nie stawia nawet pytań jako takich, musimy je sformułować my sami. W tym tkwi wielka siła twórczości Laibach i powiązanych z nimi w ramach ruchu Neue Slowenische Kunst projektów graficznych, muzycznych i teatralnych. Słoweńcy nie są liberalnymi artystami i intelektualistami uprawiającymi kontestację za stypendia i rządowe dotacje. Zamiast pokazywać sprawność w cytowaniu Baumana, Deborda czy Chomsky’ego, tak jak wspomniani autorzy, pokazują odbiorcy wycinek współczesności, świata ponowoczesnego, społeczeństwa spektaklu. Wszystkie wzbudzone w ten sposób refleksje, pytania i wnioski musi wysnuć sam odbiorca. To odróżnia Laibach od ich muzycznych epigonów którzy mają wiele gotowych odpowiedzi, ale ich twórczość może służyć jedynie do rozpalania infantylnych fantazji o totalitaryzmie, imperium czy duchowym odrodzeniu. „Spectre” może być zarówno publicystycznym komentarzem do aktualnych wydarzeń na świecie, refleksją nad problemem buntu z jego istotą i konsekwencjami, zabawą motywami kultury masowej czy wreszcie pełnym czarnego humoru nihilistycznym żartem. Wszystko jest zależne od odbiorcy. Warto sięgnąć po „Spectre”. Zarówno pod względem muzyki jak i przekazywanych treści, spotkanie z tym widmem może być niezwykle satysfakcjonujące.

Henryk Wroński

Spectre_Laibach5

Dodaj komentarz