Dla Xportalu: Wywiad z liderem New Resistance! (PL/ENG)

Od Redakcji: Mamy przyjemność przedstawić Państwu wywiad z Jamesem Porazzo, drugim i ostatnim liderem American Front, od niedawna: New Resistance, amerykańskiej organizacji narodowych rewolucjonistów. Wywiad został przeprowadzony przez Redakcję Xportal.

Redakcja Xportal: American Front, którego byłeś ostatnim Przewodniczącym, działał od 1987 roku. Ostatnio zmieniliście nazwę na New Resistance. Czy mógłbyś pokrótce przybliżyć naszym czytelnikom historię AF i powody tej zmiany?

James Porazzo: American Front od samego początku był bardzo specyficzną organizacją. Zawsze byliśmy gotowi brać co się da ze źródeł lewicowych, ważną inspiracją było dla nas to co później nazwano „okultystycznym faszyzmem”, a do tego byliśmy pierwszą w Ameryce ogólnokrajową organizacją skinheadów. Byłem sympatykiem AF od 1989 r., a w roku 1992 zostałem Kierownikiem na Stany Wschodnie. Było to wówczas stanowisko numer dwa w organizacji. Mniej więcej wtedy porzuciliśmy odniesienia do subkultury skinowskiej. Już na początku widzieliśmy, że ta droga prowadzi w ślepy zaułek. Wkrótce potem zaczęło na nas oddziaływać to co nazywam „prawdziwą” ideologią Trzeciej Pozycji. Wpływy szły z Europy, od naszych braci w Kanadzie, bardzo ważna była także Zielona Książka Kaddafiego. To wszystko otworzyło nam oczy i doprowadziło do usunięcia z naszych szeregów pierwszego przewodniczącego i kilku innych osób, które nie umiały zerwać ze starymi, reakcyjnymi nawykami. W roku 1995 zostałem przewodniczącym American Front i staliśmy się pierwszą w Ameryce organizacją narodowo-rewolucyjną.

Na tej drodze spotkały nas liczne przygody. Walczyliśmy zarówno z antifą jak i z reakcjonistami (niektórzy celem siania zamętu przyjęli naszą nazwę i symbolikę), dołączyliśmy do międzynarodowej organizacji European Liberation Front / LCRN przez co zradykalizowaliśmy się jeszcze bardziej i otwarliśmy na wpływy najlepszych ówczesnych organizacji i ich liderów – ludzi takich jak Aleksandr Dugin, Christian Bouchet, Troy Southgate.

Jednym z uważnie studiowanych przez nas zagadnień były islamskie ruchy oporu przeciw globalizacji. Po atakach z 11 września miało to swoje przykre konsekwencje… Działania ze strony państwa poważnie ograniczyły nasze możliwości bezpiecznej rozbudowy i organizowania się.

W 2002 r. podjęliśmy decyzję o „taktycznym uśpieniu” AF i czekaniu na to, aż sytuacja będzie bardziej sprzyjała otwartej działalności.

Kiedy zobaczyliśmy, że pewna grupa, prawdopodobnie pozostająca na usługach Systemu, zaczęła dążyć do wskrzeszenia AF w 2009 r., wpadliśmy na ich zebranie, zakłóciliśmy je najlepiej jak się dało i reaktywowaliśmy AF jako ruch narodowo-rewolucyjny.

Po wewnętrznych debatach i dyskusjach z osobami spoza AF, których zdanie cenimy, zdecydowaliśmy, że lepiej będzie działać z „czystym kontem” i kontynuować działalność rewolucyjną pod nową nazwą, nieskażoną reakcyjnym wirusem. Tak narodziło się New Resistance. Zmiany przyjęto jednogłośnie. Każdy, kto używa dziś nazwy American Front jest renegatem, bez związków z nami i naszym dziedzictwem organizacyjnym.

RX: Wśród ideologów AF zawsze byłeś znany jako zdeklarowany zwolennik Trzeciej Pozycji, co było ewenementem w skali USA. Jak scharakteryzowałbyś Trzecią Pozycję i co sądzisz o aktualności koncepcji trzeciopozycyjnych dziś? Czy wasza wizja trzeciej pozycji zgadza się z poglądami terecerystów europejskich, czy też są jakieś istotne różnice?

JP: Dla mnie Trzecia Pozycja to gotowość do brania wszystkiego, co działa dobrze na prawicy i lewicy, i korzystania z tego. To przekraczanie politycznych barier i uprzedzeń. W praktyce oznacza to sięganie do lewicowych koncepcji polityczno-gospodarczych i większego wpływu prawicy na sprawy moralności i etyki.

W Europie istnieją grupy które podobnie jak my podchodzą do tych spraw, z wywodzącymi się z nich towarzyszami współpracujemy po dzień dzisiejszy. Niestety, w Europie są także ludzie z inną wizją Trzeciej Pozycji – w ich wykonaniu stała się ona czymś w rodzaju faszystowskiej sekty bez jakichkolwiek wpływów z lewej strony. Ciężko mi powiedzieć, czy oprócz działalności w Internecie grupy te robią cokolwiek, ale nie jest to sprawa, która mnie szczególnie zajmuje lub interesuje.

W Ameryce termin „Trzecia Pozycja” został wypaczony w jeszcze większym stopniu niż w Europie, odpowiadają za to zarówno reakcjoniści jak i reformiści. Z jednej strony mamy neonazistów występujących jako zwolennicy Trzeciej Pozycji a jednocześnie trzymających się swoich najgorszych idei, z drugiej miękkich prawicowców, którzy pod sztandarem Trzeciej Pozycji ubiegają się o stanowiska, na które nigdy nie zostaną wybrani. Ta sytuacja jest prawie jak jakiś chory żart.

Prawdziwa „idea” Trzeciej Pozycji, rozumianej jako synteza lewicy i prawicy, o którą ciężko walczyliśmy, jest w dalszym ciągu ważna mimo swoich lat. Była ona punktem wyjścia dla tego, co robimy teraz.

Czwarta Pozycja (czwarta teoria polityczna), czy mówiąc szerzej lewicowy nacjonalizm, jest naszym zdaniem teraźniejszością i przyszłością rewolucyjnej walki przeciwko globalizmowi, kapitalizmowi i liberalizmowi.

RX: Po 11 września 2001 roku amerykańska (i szerzej -zachodnia) polityka zagraniczna przybrała bardzo agresywny obrót, czego ostatnim bezpośrednim efektem był upadek Dżamahiriji i śmierć Pułkownika Kaddafiego. Teraz stoimy na progu wojny Zachodu z Syrią i Iranem. Jaki jest faktyczny cel terroru USA i Izraela i czy mogą zostać powstrzymane?

JP: Wydaje się, że ich najważniejszymi celami jest kontrola nad zasobami ropy i zabezpieczenie istnienia bandyckiego państwa Izrael. Aby powstrzymać tę ofensywę zła, potrzebna będzie prawdziwa światowa solidarność. Z całą pewnością do spowolnienia prądów globalizacyjnych na Bliskim Wschodzie może przyczynić się Rosja.

RX: Sytuacja wewnętrzna w samym sercu globalizmu, USA, również wydaje się coraz bardziej niestabilna. Jak zapatrujesz się na ruchy polityczne takie jak Tea Party czy Occupy Movement? Czy faktycznie mogą przynieść jakąś „zmianę”, czy też zostaną wykorzystane przez System dla jego wzmocnienia?

JP: Tea Party okazali się być jedynie konserwatystami płaczącymi nad rozlanym mlekiem. Occupy Movement ze swoją ostrą krytyką kapitalizmu, mają znacznie większy potencjał. Sami nie doprowadzą zapewne do prawdziwych zmian, ale mamy nadzieję, że będą znakiem tego, co nadejdzie w przyszłości. Nawet jeżeli Occupy Movement współdziała z Systemem, sytuacja ekonomiczna, która doprowadziła do powstania tego ruchu, ciągle się pogarsza. Dla naszego ruchu to z pewnością dobra wiadomość.

RX: Jaką strategię działań uważasz za najbardziej skuteczną w chwili obecnej? Próby tworzenia ruchów masowych, działalność małych grup o dużym stopniu autonomii, czy też może np. leaderless resistance?

JP: Myślę, że właściwą strategię determinuje sytuacja lokalna. To co skuteczne i odpowiednie w Ameryce nie musi sprawdzić się w Rosji, Polsce czy Brazylii. Nasze idee i cel, chociaż są podobne, wymagają różnych podejść. Aktualnie staramy się robić co możemy aby stworzyć awangardę dobrze wyćwiczonych i uświadomionych politycznie bojowników. Kwestia ilości jest o wiele mniej istotna od gotowości do ciężkiej pracy, poświęcenia i zaangażowania w działalność New Resistance, by organizacja mogła wzrastać i rozwijać się. Zyskaliśmy już pewne wpływy także poza naszymi szeregami i mamy nadzieję, ze będą się one rozszerzały wraz z rozwojem organizacji. Pamiętamy jednak, że jakość jest zawsze ważniejsza od ilości. A także o tym, że w Ameryce Północnej każdy ruch, który chce rozkwitnąć, musi mieć zęby, aby móc w razie potrzeby bronić się przed swoimi wrogami.

RX: Co sądzisz o cyfryzacji radykalnych ruchów politycznych? Z jednej strony Sieć pozwala na szersze propagowanie naszych idei (czy choćby przeprowadzenie tego wywiadu), z drugiej -grozi sprowadzeniem całego aktywizmu do świata wirtualnego i rozpadem osobowości na dziesiątki awatarów. Czy żołnierz polityczny w XXI wieku jest kimś więcej niż blogerem?

JP: Cieszę się, że padło to pytanie, porusza ono bowiem bardzo poważny problem. Internet, jako środek rozprzestrzeniania naszego przekazu, jest potężnym narzędziem, ale polityczny żołnierz musi egzystować także w prawdziwym świecie, w którym toczy się autentyczna rewolucja. Inaczej jest on niczym. W New Resistance kładziemy nacisk na odejście od komputerowych ekranów. Ideałem jest równoważenie każdej godziny „aktywizmu sieciowego” przez godzinę lub więcej pracy w terenie. Dlatego stawiamy naszym członkom także wymogi czysto fizyczne, jak utrzymywanie dobrej kondycji i trening samoobrony. Jednym z naszych najbliższych celów jest także założenie gazety, by zapewnić istnienie naszego przekazu także poza cyberprzestrzenią. W ten sposób, jeśli uchwalone zostaną surowe prawa ograniczające treści publikowane w Internecie, nasz ruch nie straci głosu.

RX: Czy klasyczny podział na prawicę i lewicę ma według Ciebie sens? Czy należy szukać kontaktów w środowiskach pozornie pokrewnych ideowo, np. wśród narodowych kapitalistów lub ksenofobicznych liberałów, czy raczej większe perspektywy daje koncepcja sojuszu ekstremów?

JP: Głównym punktem wspólnym jest opozycja wobec kapitalizmu. Jest on światopoglądem naszych wrogów, popycha on globalistyczną machinę śmierci do walki o dominację nad światem. „Lewica” i „prawica” niosą pewne znaczenie odnośnie postawy przeciwko wrogom. Z naszych doświadczeń wynika, że „lewica” jest bardziej zaangażowana w przeciwstawianie się kapitalistycznej polityce. Współpraca z tymi grupami okazała się bardziej owocna pod względem budowania więzi porozumienia i współdziałania.

RX: Z jakimi ugrupowaniami w USA i poza nimi utrzymujecie kontakty? Jakie środowiska uznajecie za faktycznych bądź potencjalnych sojuszników? Z kim bylibyście gotowi współpracować?

JP: Jesteśmy częścią Globalnego Sojuszu Rewolucyjnego. Towarzysz Aleksandr Dugin jest dla nas wielką inspiracją, a Ruch Eurazjatycki to nasi bracia i siostry. Fantastycznymi towarzyszami są także 3eme Voie z Francji. Jesteśmy dumni z tego, że możemy z nimi współpracować. Czujemy też pokrewieństwo z libijską Dżamahiriją, walczącą mimo przewagi wroga, zwolennikami rewolucji boliwariańskiej, socjalizmu XXI wieku i oczywiście licznymi ruchami narodowo wyzwoleńczymi. Jest też wielu innych. Jesteśmy gotowi do działań we wspólnej sprawie ze wszystkimi antykapitalistami odrzucającymi poglądy reakcyjnych polit-oszustów.

RX: Co chciałbyś przekazać polskim czytelnikom Xportalu?

JP: Xportal to inspirująca inicjatywa! W imieniu New Resistance chcę przekazać serdeczne pozdrowienia i wyrazić szczerą nadzieję na bliską współpracę w nadchodzących latach.

Dodaj komentarz