Adam Danek: Co zostało z terceryzmu

Wydarzenia na Ukrainie, a zwłaszcza rola, jaką odegrały i odgrywają w nich miejscowe ugrupowania nacjonalistyczne, wywołały w Polsce publicystyczną dyskusję nad wartością i aktualnością terceryzmu. Oryginalnym ujęciem tematu wyróżniły się w niej głosy Henryka Wrońskiego (1) i Ronalda Laseckiego (2). Dyskusja toczy się dotąd w zasadzie pomiędzy tymi, którzy uznają Trzecią Pozycję w dzisiejszych czasach za anachroniczną utopię (jak Wroński i Lasecki), a tymi, którzy widzą w niej stan pożądany przeciwstawiany obecnemu (i niestety rzadko wykraczają poza optykę: „cała dzisiejsza rzeczywistość społeczno-polityczna to zło i trzeba ją odrzucić, a kiedy już urośniemy w siłę i przeprowadzimy Narodową Rewolucję, nastanie narodowy raj na ziemi, choć nie jesteśmy w stanie wyjaśnić, jak on będzie wyglądał”). Można jednak odnieść wrażenie, że obie strony zbyt mało miejsca poświęciły znaczeniu „trzeciej drogi” jako zjawiska realnego, a nie tylko ideowego, to znaczy spojrzeniu na konkretne próby jej realizacji oraz wskazaniu, gdzie i pod jakim względem jej koncepcje obroniły się do czasów obecnych.

Trzecia Pozycja zgodnie ze swoją nazwą miała programowo wychodzić poza dotychczasowe opozycje binarne. Miała być „trzecią drogą” poza:
1. prawicą i lewicą;
2. blokiem zachodnim (skupionym wokół USA) i blokiem wschodnim (skupionym wokół ZSRS);
3. kapitalistycznym liberalizmem i komunistycznym marksizmem.

Ad. 1. O tym, co stanowi „trzecią drogę” poza prawicą i lewicą nie warto snuć jałowych dywagacji. „Trzecia droga” pozycjonuje się tu bowiem w odniesieniu do pojęć prawicowości i lewicowości. W rezultacie dalsze rozważania stają się bezsensowne z uwagi na niekończącą się kłótnię wszystkich zainteresowanych o to, co i dlaczego należy uznawać za prawicowe i lewicowe. Ten aspekt terceryzmu był zresztą od początku naznaczony niejasnością; na przykład za jednego z twórców idei „trzeciej drogi” uważany jest Harold Macmillan, polityk i myśliciel polityczny związany z brytyjską Partią Konserwatywną, który w dziele „The Middle Way” (1938) nakreślił wizję zachowawczego państwa opiekuńczego, prowadzącego planowanie gospodarcze, kontrolę inwestycji i poziomu zatrudnienia oraz utrzymującego rozbudowany system opieki społecznej. Wychodziłoby więc na to, że „trzecią drogę” odrzucającą stary podział na prawicę i lewicę wymyślił typowy przedstawiciel prawicy.

Ad. 2. Idea „Trzeciej Pozycji” między Wschodem a Zachodem, jak trafnie zauważa Ronald Lasecki, zdezaktualizowała się całkowicie, ponieważ przestał istnieć blok wschodni (sowiecki), a z nim planetarny układ biegunowy (dwa dominujące ośrodki siły w stanie równowagi), w stosunkach międzynarodowych zastępowany stopniowo przez układ coraz bardziej policentryczny. W realiach zimnowojennych na „Trzeciej Pozycji” plasował się Ruch Państw Niezaangażowanych.

Ad. 3. W rezultacie sens zachowuje dzisiaj jedynie mówienie o „trzeciej drodze” na płaszczyźnie społeczno-ekonomicznej. Reprezentują ją modele gospodarcze odrzucające zarazem marksizm i liberalizm. „Trzecia droga” nie oznacza jednak odrzucenia socjalizmu ani kapitalizmu jako takich. Innymi słowy, może istnieć niemarksistowski socjalizm oraz nieliberalny kapitalizm, a wówczas oba kwalifikują się jako odmiany „trzeciej drogi”. Rozmaite warianty „trzeciej drogi” znajdujemy więc zarówno w socjalistycznej, jak i w kapitalistycznej grupie ustrojów gospodarczych.

W grupie socjalistycznej do odmian „trzeciej drogi” zaliczyć można:
– afrykańskie socjalizmy Ghany, Gwinei, Tanzanii, Zambii, Senegalu, Somalii;
– arabskie socjalizmy Tunezji, Libii, Egiptu, Syrii, Iraku, Palestyny;
– izraelskie kibuce;
– chiński model gospodarczy;
– buddyjski socjalizm zaprowadzony w Birmie przez U Nu;
– socjalizm gildyjny (cechowy) w Wielkiej Brytanii;
– mocno nasycony elementami statokratyzmu, nacjonalizmu i konserwatyzmu socjalizm prawego skrzydła SPD w Niemczech (grupa Lensch – Cunow – Hänisch, August Winnig i Ernst Niekisch, Carlo Schmid).
Nie jest natomiast odmianą „trzeciej drogi” rozpropagowana pod tą samą nazwą przez angielskiego socjologa Anthony’ego Giddensa (3) koncepcja zliberalizowanej socjaldemokracji, oczyszczonej z antyliberalnych elementów socjalizmu, bardziej „wolnorynkowej” i przesuniętej ku centrum, do której akces zgłosili tacy politycy, jak „Tony” Blair, Gerhard Schröder, Aleksander Kwaśniewski czy Leszek Miller. Trudno w niej bowiem dostrzec coś więcej, niż wyraz kapitulacji zachodnich (post)socjalistów przed ideologią liberalizmu.

W rodzinie kapitalistycznej do wariantów „trzeciej drogi” należą:
– kapitalizm skandynawski (nordycki);
– kapitalizm reński w Niemczech;
– etatystyczny kapitalizm francuski (z kierowniczą rolą silnej, przepojonej specyficznym etosem biurokracji państwowej);
– kapitalizm azjatycki (Japonia, Korea Południowa, Tajwan, Singapur);
– kapitalizm korporacyjny, o ile dominujące w nim na rynku wielkie korporacje pozostają w rękach krajowych, nie zagranicznego kapitału, a ich działalność została efektywnie podporządkowana kontroli i kierunkującej roli państwa. Model taki zaproponowali amerykańscy autorzy Adolf Berle i Gardiner Coit Means we wpływowej pracy „The Modern Corporation and Private Property” (1932), zaś pod nazwą Nowego Ładu realizował go prezydent Franklin Delano Roosevelt (Berle i Means zostali włączeni do rooseveltowskiego „trustu mózgów” jako główni doradcy ekonomiczni). Potem wskazania dla stworzenia „systemu korporacyjnego” poddanego prymatowi prospołecznej polityki państwa rozwijał szeroko wybitny anglosaski ekonomista John Kenneth Galbraith. Model ten przypomina zresztą w dużym stopniu system japońskich keiretsu czy południowokoreańskich chaeboli – wielkich krajowych koncernów ściśle współdziałających z administracją państwową, choć formalnie stanowiących własność prywatną.

W tym zakresie terceryzm nie jest bynajmniej martwy i zachowuje swoją wartość, ale też nie ogranicza się do dość wąsko i płytko pojmowanego nacjonalizmu, jak utrzymują zwłaszcza niektórzy jego zwolennicy.

Adam Danek

1. Henryk Wroński, Trzecia Pozycja jest martwa

2. Ronald Lasecki, Ukraińska lekcja. O dezaktualizacji trzeciej teorii politycznejRonald Lasecki, Mały przewodnik po gąszczu teorii politycznych

3. Anthony Giddens, „Trzecia droga. Odnowa socjaldemokracji”, przeł. Hanna Jankowska, Warszawa 1999.

0gud03

3 komentarze

  1. Ciekawy tekst, ale ogólny wniosek jest po prostu taki, że autor sprzecza się o definicję pojęcia. Jacyś NOP-owscy ortodoksi i tak będą się zarzekać, zresztą może i słusznie, że nazwa „terceryzm” jest zarezerwowana dla jakiegoś narodowo-rewolucyjnego post-faszyzmu z ekonomią (raczej mglistą) wziętą z Chestertona, Belloca i Ezry Pounda.

  2. Bazyli Venosta

    Bardzo ciekawe uwagi, aczkolwiek szkoda że Autor nie uwzględnił mojej nowej wypowiedzi nt. „trzeciej drogi” i „trzeciej pozycji”: http://www.konserwatyzm.pl/artykul/12058/maly-przewodnik-po-gaszczu-teorii-politycznych

    • gauloises blondes

      Może autor miał ciekawsze lektury, albo uznał, że p. Venosta nie jest ostatecznym autorytetem w tej sprawie.

Dodaj komentarz