Dżucze – filozofia zwycięstwa

Od Redakcji: Na kanwie doniesień o śmierci przywódcy północnokoreańskiego państwa decydujemy się na zamieszczenie tłumaczenia tekstu pochodzącego ze strony publicystycznej amerykańskich narodowych rewolucjonistów, OpenRevolt.info. Niektórych Czytelników może zdziwić fakt publikacji tekstu wskazującego pozytywnie elementy w idei dżucze. Skąd na prawicowym portalu artykuł przychylnie odnoszący się do przewodniej ideologii „ostatniego państwa totalitarnego”, „reliktu stalinizmu”, kraju komunistycznego? Zastanówmy się, z czego wynika owo zdziwienie. Ma ono źródło w ideowej i intelektualnej miałkości środowisk „prawicowych” w Polsce oraz trwania przez nie w utartych schematach. W ciągu ostatnich dwudziestu lat wykształciły się dwa (powiązane do pewnego stopnia) „dogmaty” środowisk przedstawiających się jako prawicowe. Pierwszym z nich jest liberalizm. Spora część tzw. „prawicowców” pod wpływem wymownych fałszywych proroków (wziąwszy pod uwagę wiarę i oddanie adeptów liberalizmu metafory te są jak najbardziej na miejscu) uczyniła z liberalizmu probierz prawicowości. Kto nie podziela ich wiary w cudowną moc wolnego rynku staje się heretykiem bądź wedle ich własnej terminologii „socjalistą”. Socjalizmem jest wszystko, co nie mieści się w wąskich i sztywnych ramach liberalnego myślenia – od opieki społecznej („wspieranie pasożytów”) i ogólnodostępnej służby zdrowia, poprzez podatki (zwane „kradzieżą”), na istnieniu państwa kończąc. Walka z „socjalizmem” łączy się z drugim dogmatem polskiej „prawicy” – antykomunizmem, cenionym szczególnie przez narodowców. Fakt, że ciężko dziś znaleźć komunistę nie ma tu żadnego znaczenia. To walka z widmami. Współcześni pogromcy złowrogiej „komuny” mogą co najwyżej być echem powtarzającym przebrzmiałe lata temu okrzyki o wronie co orła nie pokona i komunistach wiszących na drzewach. Od czasu do czasu, zamiast grozić szubienicą stojącym nad grobem przedstawicielom poprzedniego systemu, lubią pokazać się jako bezpośredni następcy antykomunistycznych bojowników czasów „drugiej konspiracji”. Ale to tylko maskarada, jej uczestnikom nie grozi bezimienna mogiła w lesie ani śmierć w ubeckiej katowni. Gdyby przypomnieć im trafną uwagę Marksa, o historii powtarzającej się jako farsa, puścili by ją mimo uszu. Nie można się przecież zgadzać z „komuchem”.

Redakcja Xportal.pl kieruje się innymi przesłankami. Św. Paweł Apostoł powiada „Wszystko badajcie, a co szlachetne – zachowujcie!” (1 Tes 5,21). Zachęcamy więc także do przyjrzenia się filozofii dżucze. Czy dążenie do państwa silnego, niezależnego gospodarczo, politycznie i militarnie nie jest rzeczą godną uznania z perspektywy prawicy? Czy polityka songun, stawiająca armię na pierwszym miejscu w państwie nie jest orientalnym odpowiednikiem „totalnej mobilizacji”? Jako ciekawostkę warto także odnotować tezy zawarte w wydanej niedawno po polsku książce B.R. Myersa „Najczystsza Rasa – propaganda Korei Północnej”, której autor dochodzi do wniosku, iż „reżim koreański wykazuje więcej podobieństw do dyktatur faszystowskich niż komunistycznych”.

Pozostaje nam zachęcić czytelników do zapoznania się z poniższym artykułem i patrzenia na otaczający świat z perspektywy szerszej niż ta oferowana przez „prawicowe” getto.

 

Dżucze: filozofia zwycięstwa

 

Dżucze, oficjalna filozofia państwowa Koreańskiej Republiki Ludowo-Demokratycznej, jest słabo znane na Zachodzie. Winno jednak stać się obiektem zainteresowania narodowych rewolucjonistów z dwóch powodów:

1. Spośród wszystkich państw antykapitalistycznych tylko KRLD nie zostało zniszczone w wyniku wojny lub działań odśrodkowych, w odróżnieniu od faszyzmu i marksizmu, dżucze wykazało się dużą odpornością na atak.

2. Ze wszystkich państw wrogich Stanom Zjednoczonym, przeciw KRLD kierowane są najsilniejsze ataki amerykańskiej propagandy. Można powiedzieć, że KRLD jest obecnie największym wrogiem USA. Jak zauważył jeden z rosyjskich eurazjatów, Andriej Ingnatiew, „KRLD jest lustrzanym odbiciem Ameryki”. Jeżeli chcemy zbudować w tym kraju nowe społeczeństwo, idea dżucze zasługuje na głębsze zrozumienie.

Czym jest dżucze?

W języku koreańskim dżucze znaczy tyle co „samodzielność”. Według Kim Dong Ila „Dżucze oznacza, że człowiek jest panem własnego losu”. Dżucze stoi na stanowisku odmiennym niż idealizm i materializm uznające człowieka za poddanego siłom zewnętrznym znajdującym się całkowicie poza jego kontrolą. Według dżucze, nie ma rzeczy których człowiek nie mógłby dokonać jeśli tego pragnie. System ten jest ucieleśnieniem nietzscheańskiej „woli mocy”. Jak zauważa Ignatiew, „człowiek” w dżucze nie jest prostym konstruktem widzianym przez współczesną filozofię Zachodu, lecz raczej „podwójnie urodzonym” rodem z azjatyckich tradycji ezoterycznych, człowiekiem który osiągnął nad sobą kontrolę.

Charakterystyka człowieka

Według dżucze, człowiek jest z natury wyższy od zwierząt, nie jest zaś, jak głoszą marksiści jedynie ich wyższą formą ewolucyjną. Człowiek posiada trzy cechy które czynią go wyższym od zwierząt: niezależność, kreatywność i świadomość. Niezależność oznacza posiadanie pragnienia kontroli nad własnym życiem i pogardę dla zniewolenia lub bycia poddanym naturze lub innemu człowiekowi. Kreatywność daje ludziom możliwość umysłowego wyjścia poza otaczającą go rzeczywistość i wizualizowania innej rzeczywistości, co jest niezwykle istotne z punktu widzenia inicjacji. Świadomość oznacza wrodzone współczucie i troskę o drugiego człowieka, co jest przekonaniem charakterystycznym dla konfucjanizmu. Dżucze uznaje również, że człowiek jest istotą społeczną, co oznacza, że ludzie nie mają prowadzić samotnej egzystencji lecz działać w obrębie społeczeństwa. Celem polityki winno więc być stworzenie takiej formy rządów, która będzie łączyła ludzi, a jednocześnie nie będzie odbierać im wolności.

Pogląd na historię

Historia postrzegana jest jako ustawiczna walka ludzkości o ustanowienie społeczeństwa szanującego wolność jednostki. Na każdym etapie historii wolność jest bardziej rozwinięta niż na poprzednim. Siłą przewodnią tej walki są idee głoszone przez przywódców. Dżucze przyjmuje więc dialektykę heglowską, nie nadając jej jednak charakteru materialistycznego. Interesujące są tu różnice między dżucze a marksizmem: podczas gdy Marks wyprowadził swój pogląd na historię z idei Hegla i Feuerbacha, dżucze odrzuca Feuerbacha skłaniając się ku Heglowi. Dokładnie takie stanowisko przyjął Aleksander Dugin, tworząc swój narodowy bolszewizm.

Dżucze, socjalizm i nacjonalizm

Socjalizm postrzegany jest jako najwyższa forma rozwoju ekonomicznego, ponieważ w ramach społeczeństwa jednoczy wszystkich ludzi, nie doprowadzając do powstania groźnych podziałów klasowych. Gwarantuje także zapewnienie człowiekowi jego potrzeb: pożywienia, dachu nad głową, odzieży, opieki medycznej edukacji oraz realizację prawa do pracy i wypoczynku. Za pomocą tych środków ustrój socjalistyczny umożliwia człowiekowi przejście do kolejnego etapu rozwoju.

Jeżeli człowiek jest istotą społeczną, jak zatem przebiega organizacja społeczeństwa? Odpowiedzią dżucze, jest uznanie kryterium etnicznego za podstawowy budulec społeczeństwa. Dżucze postrzega narody jako formy organiczne przekraczające podziały ekonomiczne. Jak stwierdził Kim Dzong Il w wydanej w 2003 r. pracy O właściwym rozumieniu nacjonalizmu: „Zarówno Koreańczyk należący do burżuazji jak i koreański proletariusz są Koreańczykami i z tego powodu łączy ich wspólnota interesów skierowana przeciwko cudzoziemcom pragnącym kontrolować Koreę.” Pogląd ten nie ma nic wspólnego z marksizmem – Marks odrzucał nacjonalizm jako burżuazyjny podstęp – bliższy jest ideom Giovanniego Gentile i faszyzmu włoskiego. Warto w tym miejscu przytoczyć pewną anegdotę o Kim Dzong Ilu. Kiedy w wieku osiemnastu lat studiował Manifest komunistyczny, wstrząsnęły nim słowa „proletariusze nie mają ojczyzny.” Natychmiast je wykreślił, pisząc na marginesie: „Jestem Koreańczykiem. Jestem socjalistą. Nie widzę w tym sprzeczności.” Dżucze definiuje naród jako wspólnotę języka, ziemi i krwi, co mogłoby przerazić zachodnich lewaków, ucieszyć zaś niektórych narodowych rewolucjonistów. Ponieważ przynależność etniczna i narodowa są elementami charakteru człowieka, jakakolwiek próba odebrania człowiekowi tożsamości etnicznej jest postrzegana jako pozbawianie go niezależności. Dżucze postrzega współczesne konflikty na świecie jako walkę globalizmukapitalizmu dążącego do zniszczenia kulturrodowodów i socjalizmunacjonalizmu, którego celem jest zachowanie wyjątkowej natury wszystkich ludów i narodów.

Przywódca

Chociaż dżucze uznaje, że wszyscy ludzie są równi w zakresie swych praw i wzajemnych obowiązków to nie uznaje ono, że wszyscy mają jednakowe umiejętności. Dżucze jest systemem merytokratycznym w którym każdy wykonuje pracę odpowiadającą jego zdolnościom – dokładnie tak, jak w Państwie Platona. Jak wspomniano, według dżucze historię kształtują idee przywódców. Przywódca to osoba urodzona by rządzić, w jakimś sensie istotowo odmienna od mas. Przywódca kocha je i służy im, ale nie należy do nich i chociaż nie jest to wyrażone wprost, masy winny okazywać mu wielki szacunek, bo przywódca nie musi być dla nich dobry. Każdy dar przywódcy dla ludu należy traktować jak błogosławieństwo i być zań wdzięcznym. Przywództwo może być przekazywane z ojca na syna, północnokoreańska literatura polityczna wiele miejsca poświęca na wykazanie, że rodzina Kim Ir Sena, jego syna Kim Dzong Ila i prawdopodobnego następcy Kim Dzong Una charakteryzuje się „wyższym pochodzeniem”. Dżucze można nazwać systemem monarchistycznym, odnajdując w nim echa tradycyjnych idei boskiej władzy królewskiej.

Samowystarczalność

W dążeniu do budowy niepodległego kraju, dżucze uznaje ekonomiczną zależność od handlu międzynarodowego za prowadzącą do obcej dominacji. W związku z tym KRLD przyjęła politykę ścisłej autarkii. Jeśli Koreańczycy nie mogą wyprodukować czegoś w Korei z dostępnych na miejscu materiałów, będą musieli się obyć bez tego. Czyni to życie trudniejszym, zwłaszcza w małym kraju jakim jest Korea. Ci, który czytali Ludzi pośród ruin Evoli i zawartą w tym dziele pochwałę skromnej gospodarki zauważą, że koreański system jest godzien podziwu, zakłada bowiem poświęcenie korzyści materialnych w imię wyższego celu. Dżucze idzie o krok dalej głosząc, że sukces rewolucji zależy od każdego obywatela państwa, dlatego każdemu Koreańczykowi który ukończył osiemnaście lat wydawania jest broń i oczekuje się od niego walki za ojczyznę. Nawet jeżeli rząd i armia poniosłyby klęskę, ludzie mają prowadzić walkę do końca, jeśli doszłoby do najgorszego, nawet bez struktur dowodzenia. Samodzielność oznacza także, że każdy z osobna odpowiedzialny jest za swoją przyszłość.

Co to wszystko oznacza dla nas?

Koreańczycy zawsze podkreślają, że ich ideologia przeznaczona jest tylko i wyłącznie dla ich państwa i narodu, nie powinna być więc eksportowana i przenoszona na inny grunt. Tworzenie w naszym kraju „partii dżucze” byłoby zatem błędem formalnym. Niezależnie od tego, są rzeczy których możemy się uczyć od Koreańczyków:

1. Możemy podziwiać ich ducha walki i gotowość do poniesienia największych ofiar dal uniknięcia poddania się dyktatowi świata zachodniego,

2. Możemy na nowo zobaczyć jak ważna jest dla nas tożsamość etniczna,

3. Możemy nauczyć się jak czerpać dumę z przynależności narodowej bez szowinizmu i nienawiści do innych,

4. Możemy zobaczyć, że da się podjąć próbę budowy państwa izolowanego od innych, gospodarki której nie kontrolują „banksterzy” i systemu szkolnictwa wpajającego wartości, a nie zepsucie,

5. Możemy zobaczyć, jak ważną rolę w polityce pełni właściwe przywództwo.

Tłumaczenie: Redkacja Xportal.pl

Monument to the founding of the party

37 komentarzy

  1. narodowy agrarysta

    Liberalizm, demokracja i „prawa człowieka” są skierowane wprost przeciw Kościołowi. W takim klimacie powstawały te ideologie i dziś, pomimo zmienionych warunków, utrzymują w pełni swe antykościelne ostrze.

  2. narodowy agrarysta

    W jednym muszę się zgodzić z demoliberalnymi komentatorami. Śmierć Kim Dzong Ila przynosi wrażenie końca pewnej epoki. Rządy Saddama Husseina i płk. Kaddafiego zlikwidował Zachód, w Mirmie gen. Than Shwe przekazał władzę jakiemuś cywilowi… Bajoro demokracji rozlewa się coraz szerzej. Czyżby ostatnim rezerwatem dyktatury pozostały Białoruś i Azja Centralna?

    • Logiczne, że ufundowane na przyziemnym argumencie siły Dyktatury będą miały szybsze tempo połowicznego rozkładu niż jako tako umocowane w religii i mitologii monarchie. Stąd też Kimowie o ile Kim3 okaże się rozsądniejszy i uzna, że trzymanie narodu w nędzy to średni sposób na sukces mają pewne szanse. Inna sprawa, że jeśli utrzyma kult rodziny na tym poziomie i dalej będzie wrogi katolicyzmowi to Bóg i tak pokaże Kimów, z dwojga złego lepiej żyć w państwie inercji i entropii niż siły skierowanej wprost przeciw Kościołowi.

  3. narodowy agrarysta

    O ile wiem, w Korei Północnej działają struktury Kościoła (katolickiego).

  4. narodowy agrarysta

    O ile wiem, w Korei Północnej działają struktury Kościoła (katolickiego).

  5. „Chciałbym tylko zaznaczyć, że krytykuje pan tzw. „peryferyjnego Azazela” z pozycji demoliberalnego Belzebuba”
    Skąd ten wniosek? Najwyżej można mi zarzucić opieranie się na danych z tej strony, ale innych, oprócz równie, a nawet bardziej niewiarygodnych rządu KRLD, na temat nie ma.
    „traktowanych w dodatku w sposób deterministyczny (coś „musi” się wydarzyć)”
    To nie miejsce na dłuższą dyskusję, powiem jedynie w długim okresie pewne kwestie w skali makro są zdeterminowane, zwłaszcza przez demografię (w tym, co Administrację ucieszy, katastrofa ekonomiczna w Europie).
    „Zwracamy uwagę na inne aspekty tego tekstu, dotyczącego ideologii, nie stosunków gospodarczych.”
    Oczywiście są pozytywy – zwłaszcza w kwestii roli przywództwa oraz wychowawczej roli edukacji.
    Ale jeszcze na minus – odstręczający niczeanizm i zrównywanie ekonomiczne, egalitaryzm i mit postępu.
    Do samowystarczalności w sytuacji małego kraju już się przyczepiłem – jak mówiłem, to mrzonka, chyba że zaakceptować stagnację. Wielkie państwa czy imperia, choćby mile widziana przez część xportalowców Eurazja, mogą sobie na nią pozwolić, przynajmniej w perspektywie stulecia, może dłuższej.
    Można mieć również zastrzeżenia do opierania państwowości o kryterium etniczne, ale to temat o wiele szerszy.

  6. „Chciałbym tylko zaznaczyć, że krytykuje pan tzw. „peryferyjnego Azazela” z pozycji demoliberalnego Belzebuba”
    Skąd ten wniosek? Najwyżej można mi zarzucić opieranie się na danych z tej strony, ale innych, oprócz równie, a nawet bardziej niewiarygodnych rządu KRLD, na temat nie ma.
    „traktowanych w dodatku w sposób deterministyczny (coś „musi” się wydarzyć)”
    To nie miejsce na dłuższą dyskusję, powiem jedynie w długim okresie pewne kwestie w skali makro są zdeterminowane, zwłaszcza przez demografię (w tym, co Administrację ucieszy, katastrofa ekonomiczna w Europie).
    „Zwracamy uwagę na inne aspekty tego tekstu, dotyczącego ideologii, nie stosunków gospodarczych.”
    Oczywiście są pozytywy – zwłaszcza w kwestii roli przywództwa oraz wychowawczej roli edukacji.
    Ale jeszcze na minus – odstręczający niczeanizm i zrównywanie ekonomiczne, egalitaryzm i mit postępu.
    Do samowystarczalności w sytuacji małego kraju już się przyczepiłem – jak mówiłem, to mrzonka, chyba że zaakceptować stagnację. Wielkie państwa czy imperia, choćby mile widziana przez część xportalowców Eurazja, mogą sobie na nią pozwolić, przynajmniej w perspektywie stulecia, może dłuższej.
    Można mieć również zastrzeżenia do opierania państwowości o kryterium etniczne, ale to temat o wiele szerszy.

    • Narodowy Radykalizm

      Bzudry Pan opawiada z pozycji właśnie materialistycznych. Od ponad 60 lat KP jest „ekonomicznie wyizolowana” od świata, między innymi przez sanckje gospodarcze USA i jak było wspomniane wyżej ludzie nadal tam żyją. Ta sama sytuacja miała miejsce w PRLu gdzie urodziło się 14 milionów Polaków w ciągu 50 lat. A jak jest w cudownie wolno-rynkowej i kapitalistycznej III RP? Niż demograficzny i masowa emigracja na Zachód (według danych rządowych od otworzenia granicy PRLu do sierpnia 2011 roku z Polski wyjechało kilkanaście milionów ludzi – emigracja zarobkowa). Białoruś też jest samowystarczalna i „opozycja demokratyczna” nie wygląda tam jak gdyby głodowała. Proszę nie opowiadać liberalnych bajek którymi nas karmi Wielki Brat od dłuższego czasu. Samowystarczalność gospdoarcza jest jak najbardziej możliwa do osiągnięcia i utrzymania.

  7. Nie widzę w tym tekście nic inspirującego. „Kontrrewolucja” pod sztandarem bezbożnego, koreańskiego „legitymizmu” marksistowskiego ? Nie, dziękuję.

    • Czerwona Sotnia

      Nie do końca aż tak „bezbożnego”, jak sobie pan Kamil wyobraża. Proponuję bliżej zapoznać się z sytuacją religijną w Korei Północnej. Tylko biagam o nie wyskakiwanie z zachodniackimi bzdurami typu „brutalne prześladowanie chrześcijan”.

      • Jakie źródła Pan sugeruje? O ile mi wiadomo, innych niż oficjalne rządowe oraz CIA nie ma obszernych, a obydwa z tych dostępnych są niewiarygodne.

  8. Nie widzę w tym tekście nic inspirującego. „Kontrrewolucja” pod sztandarem bezbożnego, koreańskiego „legitymizmu” marksistowskiego ? Nie, dziękuję.

    • Czerwona Sotnia

      Nie do końca aż tak „bezbożnego”, jak sobie pan Kamil wyobraża. Proponuję bliżej zapoznać się z sytuacją religijną w Korei Północnej. Tylko biagam o nie wyskakiwanie z zachodniackimi bzdurami typu „brutalne prześladowanie chrześcijan”.

      • Jakie źródła Pan sugeruje? O ile mi wiadomo, innych niż oficjalne rządowe oraz CIA nie ma obszernych, a obydwa z tych dostępnych są niewiarygodne.

  9. Narodowy Bolszewik

    Dokładnie. Wyżyć na trawie przez 60 lat to wyzwanie.

    Mówiąc poważnie Koreańce całkiem nieźle sobie radzą w bitwie z zachodem. Oby tak dalej!

  10. Narodowy Bolszewik

    Dokładnie. Wyżyć na trawie przez 60 lat to wyzwanie.

    Mówiąc poważnie Koreańce całkiem nieźle sobie radzą w bitwie z zachodem. Oby tak dalej!

  11. Narodowy Radykalizm

    Już się zlatują piewcy „jedynej słusznej linii” i odwieczni łowcy „socjalizmów”. Od ponad 60 lat ludzie „jedzą tylko trawę” w tej Korei Północnej i o dziwo jeszcze żyją ;))). Może zająć się lepiej własnym podwórkiem z którego od 89 roku uciekło ponad 20 milionów rodaków na Zachód a 17% żyje na granicy ubóstwa? No tak, to wszystko wina socjalizmu ;)))!

    • Nie wiem o jakiej ‚jedynie słusznej linii’ Pan mówi, ograniczenia płynące z izolacji ekonomicznej są niezależne od ustroju gospodarczego.
      A opowiadanie o ’20 milionach emigrantów’, którzy uciekli niby z biedy (a na prawdę w pogoni za materializmem, jeśli uznać ’20’ za dopisanie zera z rozpędu) oraz mówienie o 17% na granicy ubóstwa w Polsce – w kontexcie Korei Pn, gdzie na poziomie polskiej granicy ubóstwa żyje z 80-90% ludności, zakrawają na kabaret…

      • Możliwe jest inne spojrzenie niż przez materialistyczny pryzmat dyktatu ekonomii, do czego zachęcamy i Pana.

        • A skąd Administracja wie, przez jaki pryzmat patrzę?
          W pierwszym komentarzu zwracałem jedynie uwagę, że zamknięcie gospodarki bez możliwości expansji terytorialnej prowadzi nieuchronnie do stagnacji, a nie tylko do ‚niższego niż gdzie indziej’ poziomu życia. Można się na to zdecydować, co na przykład uczynił Lacedemon 2300 lat temu, i chwalebnie doczekać końca. I może być to jedynym moralnym wyborem . Ale warto mieć świadomość, że ‚zwycięstwo’ jest w ten sposób niemożliwe.
          Po drugie, Pan Narodowy Radykał zechciał porównać Polskę z Koreą Pn., na korzyść tej drugiej, właśnie na płaszczyźnie bytowej, które to porównanie jest cokolwiek groteskowe, co postanowiłem naświetlić.
          Pomijając zupełnie fakt, że narodowy komunizm w Korei Pn. jest innym, raczej gorszym rodzajem wcielonego zła niż demoliberalizm. To, że obecnie dominuje Belzebub demoliberalny nie znaczy, że należy się zachwycać i sprzymierzać z peryferyjnym Azazelem.

          • Kompulsywne skupianie się na kwestiach ekonomicznych, traktowanych w dodatku w sposób deterministyczny (coś „musi” się wydarzyć) sprawia, że Pańskie stanowisko jest jasne. Zwracamy uwagę na inne aspekty tego tekstu, dotyczącego ideologii, nie stosunków gospodarczych.

          • Czerwona Sotnia

            Chciałbym tylko zaznaczyć, że krytykuje pan tzw. „peryferyjnego Azazela” z pozycji demoliberalnego Belzebuba, na wskroś rozmijającej się z obiektywizmem.

      • Czerwona Sotnia

        Ciekawi mnie tylko, skąd się biorą te zatrważające dane o niesłychanym ubóstwie DRKP. Czyżby Made in JE$A?

        • Szacunki uwzględniające opowieści uciekinierów. Na marginesie – to, że ucieczki na granicy w Korei zdarzają się akurat w kierunku Południa, oraz że Chiny Ludowe uszczelniają swoją granicę z Koreą, o czymś świadczy.
          Owszem, istnieją oazy nieco lepszej sytuacji, w szczególnosci kopalnie założone przez Chiny Ludowe.

  12. Narodowy Radykalizm

    Już się zlatują piewcy „jedynej słusznej linii” i odwieczni łowcy „socjalizmów”. Od ponad 60 lat ludzie „jedzą tylko trawę” w tej Korei Północnej i o dziwo jeszcze żyją ;))). Może zająć się lepiej własnym podwórkiem z którego od 89 roku uciekło ponad 20 milionów rodaków na Zachód a 17% żyje na granicy ubóstwa? No tak, to wszystko wina socjalizmu ;)))!

    • Nie wiem o jakiej ‚jedynie słusznej linii’ Pan mówi, ograniczenia płynące z izolacji ekonomicznej są niezależne od ustroju gospodarczego.
      A opowiadanie o ’20 milionach emigrantów’, którzy uciekli niby z biedy (a na prawdę w pogoni za materializmem, jeśli uznać ’20’ za dopisanie zera z rozpędu) oraz mówienie o 17% na granicy ubóstwa w Polsce – w kontexcie Korei Pn, gdzie na poziomie polskiej granicy ubóstwa żyje z 80-90% ludności, zakrawają na kabaret…

      • Możliwe jest inne spojrzenie niż przez materialistyczny pryzmat dyktatu ekonomii, do czego zachęcamy i Pana.

        • A skąd Administracja wie, przez jaki pryzmat patrzę?
          W pierwszym komentarzu zwracałem jedynie uwagę, że zamknięcie gospodarki bez możliwości expansji terytorialnej prowadzi nieuchronnie do stagnacji, a nie tylko do ‚niższego niż gdzie indziej’ poziomu życia. Można się na to zdecydować, co na przykład uczynił Lacedemon 2300 lat temu, i chwalebnie doczekać końca. I może być to jedynym moralnym wyborem . Ale warto mieć świadomość, że ‚zwycięstwo’ jest w ten sposób niemożliwe.
          Po drugie, Pan Narodowy Radykał zechciał porównać Polskę z Koreą Pn., na korzyść tej drugiej, właśnie na płaszczyźnie bytowej, które to porównanie jest cokolwiek groteskowe, co postanowiłem naświetlić.
          Pomijając zupełnie fakt, że narodowy komunizm w Korei Pn. jest innym, raczej gorszym rodzajem wcielonego zła niż demoliberalizm. To, że obecnie dominuje Belzebub demoliberalny nie znaczy, że należy się zachwycać i sprzymierzać z peryferyjnym Azazelem.

          • Kompulsywne skupianie się na kwestiach ekonomicznych, traktowanych w dodatku w sposób deterministyczny (coś „musi” się wydarzyć) sprawia, że Pańskie stanowisko jest jasne. Zwracamy uwagę na inne aspekty tego tekstu, dotyczącego ideologii, nie stosunków gospodarczych.

          • Czerwona Sotnia

            Chciałbym tylko zaznaczyć, że krytykuje pan tzw. „peryferyjnego Azazela” z pozycji demoliberalnego Belzebuba, na wskroś rozmijającej się z obiektywizmem.

      • Czerwona Sotnia

        Ciekawi mnie tylko, skąd się biorą te zatrważające dane o niesłychanym ubóstwie DRKP. Czyżby Made in JE$A?

        • Szacunki uwzględniające opowieści uciekinierów. Na marginesie – to, że ucieczki na granicy w Korei zdarzają się akurat w kierunku Południa, oraz że Chiny Ludowe uszczelniają swoją granicę z Koreą, o czymś świadczy.
          Owszem, istnieją oazy nieco lepszej sytuacji, w szczególnosci kopalnie założone przez Chiny Ludowe.

  13. narodowy agrarysta

    No proszę, fajne to Dżucze. Jeżeli wierzyć autorowi tekstu, jest to doktryna odrzucająca marksizm i w ogóle nie-materialistyczna.

    To co, panowie – jakiś mały memoriał dla zmarłego? 😉

  14. narodowy agrarysta

    No proszę, fajne to Dżucze. Jeżeli wierzyć autorowi tekstu, jest to doktryna odrzucająca marksizm i w ogóle nie-materialistyczna.

    To co, panowie – jakiś mały memoriał dla zmarłego? 😉

  15. Niestety gospodarka izolowana od innych rozmiaru Polski, a tym bardziej Korei Pn, musi się stoczyć w ekonomiczną stagnację i to na niezbyt imponującym poziomie (oczywiście niższym w Korei Pn. niż w Polsce).
    Mówiąc obrazowo, z gospodarką jest jak z piramidą – dla wysokości potrzebuje podstawy. Aby móc mieć jakość, trzeba mieć ilość. A potrzebny do sprawnego funkcjonowania rozmiar gospodarki jest tym większy, im wyższy poziom techniki.

  16. Niestety gospodarka izolowana od innych rozmiaru Polski, a tym bardziej Korei Pn, musi się stoczyć w ekonomiczną stagnację i to na niezbyt imponującym poziomie (oczywiście niższym w Korei Pn. niż w Polsce).
    Mówiąc obrazowo, z gospodarką jest jak z piramidą – dla wysokości potrzebuje podstawy. Aby móc mieć jakość, trzeba mieć ilość. A potrzebny do sprawnego funkcjonowania rozmiar gospodarki jest tym większy, im wyższy poziom techniki.

Dodaj komentarz