Adam Danek: Untergang des Abendlandes?

   Amerykańska agencja prasowa Bloomberg bije na alarm, że oto „burzy się powojenny ład w Europie”. Jeżeli ma rację, anonsuje światu, w tym Europie, naprawdę dobrą wiadomość, a dobiegający powoli końca rok 2014 okaże się dla Europejczyków najlepszym rokiem od dawna.

   Ów wychuchany „powojenny ład w Europie”, o który lęka się agencja Bloomberga, należy odczytywać jako bardziej elegancki synonim tak zwanej zachodniej architektury bezpieczeństwa. Czy podważanie jej dalszej egzystencji powinno nas niepokoić? Wręcz przeciwnie. Blok zachodni jest rakiem świata. Jest nie jedynym wprawdzie, ale bezapelacyjnie największym zagrożeniem dla niezależności politycznej i ekonomicznej wszystkich krajów na świecie, a także dla tożsamości zamieszkujących je narodów i ludów. Przez ostatnie ćwierć wieku blok zachodni był w ciągłej ofensywie. Pozbawiony przeciwwagi, jaką wcześniej stwarzał dla niego blok wschodni, oplatał kolejne państwa swoimi mackami dyplomatycznymi, militarnymi, wywiadowczymi, finansowymi, medialnymi i ideologicznymi. Ze swej najważniejszej bazy w Europie poniósł pożogę „interwencji humanitarnej” do Jugosławii, Afganistanu, Iraku i Libii. Jego tryumfalny „pochód przyjaźni” (z reguły uzbrojonej w zadłużenie międzynarodowe oraz w bomby i rakiety poświęcone „demokracją i prawami człowieka”), został zatrzymany dopiero w tym roku, na przedpolach Doniecka i Ługańska. Powstańcy z Donbasu, wsparci przez ochotników z innych krajów, dokonali tego, co w innych okolicznościach nie powiodło się regularnym armiom Jugosławii, Iraku i Libii.

   Dziś blokowi zachodniemu grozić może już nie tylko zahamowanie dalszej ekspansji, ale i utrata kontroli nad jego europejskim matecznikiem.

   18 września w Szkocji odbyło się referendum niepodległościowe. Brytyjski rząd oraz wspierające go władze innych państw i organizacji międzynarodowych do ostatniej chwili bombardowały Szkotów propagandą mającą zniechęcić ich do głosowania za niepodległością. Niepoślednią rolę odegrały w niej ostrzeżenia, że niepodległa Szkocja nie wejdzie automatycznie do NATO i Unii Europejskiej jako państwo sukcesyjne Wielkiej Brytanii, lecz będzie się musiała starać o członkostwo od zera. Mimo to liczba głosów oddanych przeciw niepodległości przekroczyła wymaganą połowę zaledwie o pięć punktów procentowych. Szkoccy niepodległościowcy nie dali za wygraną  i natychmiast zapowiedzieli akcję na rzecz rozpisania nowego referendum w marcu 2020 r.

   Echo szkockich wydarzeń odezwało się w Irlandii Północnej. Po ogłoszeniu wyników Martin McGuinness, jeden z północnoirlandzkich przywódców nacjonalistycznej partii Sinn Féin, wezwał do rozpisania referendum w sprawie zniesienia podziału Irlandii, to znaczy oderwania Irlandii Północnej od Wielkiej Brytanii i włączenia jej do państwa irlandzkiego. Ewentualny sukces kolejnego referendum w Szkocji niewątpliwie powiększyłby szeregi zwolenników referendum w Irlandii Północnej i zarazem liczbę głosów oddanych w nim za zniesieniem podziału. Zburzyłby bowiem przemożną barierę psychologiczną: bezrefleksyjne przeświadczenie, że układ istniejący wczoraj i dzisiaj jest niezmienny i będzie wieczny. Wyjście Szkocji z Wielkiej Brytanii prawdopodobnie pociągnie za sobą wyjście Irlandii Północnej. Po dziesięcioleciach krwawej walki zostanie zrealizowany bez jednego wystrzału testament Irlandzkiej Armii Republikańskiej: zjednoczona i niepodległa republika Irlandii obejmująca wszystkie trzydzieści dwa hrabstwa Szmaragdowej Wyspy. Historia niezbyt fortunnego projektu politycznego o nazwie Wielka Brytania dobiegnie końca, a tym samym zawali się jeden z głównych filarów bloku zachodniego.

   Minęło kilka tygodni. 9 listopada referendum niepodległościowe odbyło się w Katalonii. Zorganizowano je i przeprowadzono pomimo sprzeciwu władz w Madrycie. Osiemdziesiąt procent głosów padło za utworzeniem własnego państwa. Przewodniczący katalońskiego rządu regionalnego Artur Mas szacuje, że proces odłączenia Katalonii od Hiszpanii nie zająłby dłużej niż półtora roku. Podobnie jak na Wyspach Brytyjskich, nastąpiłby tu efekt domina. Udana secesja Katalonii jako precedens obudzi dążenia separatystyczne w Kraju Basków, uśpione po 2011 r., kiedy bojownicy ETA ogłosili definitywne zakończenie walki zbrojnej. To jednak wciąż scenariusze przyszłości, tymczasem już dzisiaj na najpopularniejszą siłę polityczną w Hiszpanii wyrasta partia Podemos, która po ewentualnym objęciu władzy zapowiada referendum w sprawie opuszczenia NATO.

   Rozpad Wielkiej Brytanii, powstanie na jej gruzach państwa niezrzeszonego w NATO i Unii Europejskiej, dwóch kolejnych takich państw na Półwyspie Iberyjskim, wyłamanie się z NATO całej Hiszpanii– o ile nastąpi – przyniesie istotne zmiany w znanym nam obrazie świata. Po pierwsze, pryśnie pieczołowicie dziś podtrzymywana iluzja, że z NATO i z Unii nie da się wystąpić, że nie można stanowić o sobie wbrew woli Zachodu. Wówczas w innych krajach też zaczną ważyć szanse i rozpatrywać opcje nie brane dotąd pod uwagę. Po drugie, w zachodniej architekturze bezpieczeństwa otworzą się luki. Niezależne jednostki polityczne na dotychczasowym terytorium NATO i UE staną się dla nich ogniskami „niestabilności”, bo Zachód jako „niestabilne” traktuje wszelkie obszary znajdujące się poza jego strukturami. Te ogniska niestabilności zapłoną już nie tylko na wschodnich, ale również zachodnich i północnych rubieżach Europy. Jedna Noworosja wprawiła NATO i Unię Europejską w stan paniki i wewnętrznych podziałów. Co czeka te organizacje, jeżeli na mapie Europy pojawi się kilka takich Noworosji?

   Niech zatem zachodnia architektura bezpieczeństwa próchnieje i rozlatuje się. Jak i gdzie tylko możemy, wspierajmy wszelkie rozsadzające ją odśrodkowe energie polityczne, wszystkie siły, które rzucają jej wyzwanie, ryją w niej jak korniki i zakładają w niej miny. Odrzućmy suflowane nam z Waszyngtonu, Berlina i Brukseli zestrachane myślenie: a co będzie, jeśli NATO się rozpadnie? A co będzie, jeśli Unia Europejska się rozpadnie? Otóż właśnie: przekonajmy się, co będzie. Zobaczmy, jak zmieni się glob bez zachodniego polipa. Bez lęku i bez żalu.

„Dalej, bryło, z posad świata!

Nowymi cię pchniemy tory,

Aż opleśniałej zbywszy się kory,

Zielone przypomnisz lata.”

 

Adam Danek    

21    

5 komentarzy

  1. @Otto 28 listopada 2014 o 17:50

    Sojusz germańsko-słowiański? Hab nichts dagegen, ale co na to druga strona? Obawiam się, że tu mogą istnieć „pewne” opory. Moim zdaniem bardziej realny jest sojusz NARODÓW EUROPY. Wszystkich, nie tylko Niemców i Słowian. Zwrócony przeciwko anglosasko-żydowskiemu wampirowi. Niemcy mogli by natomiast odgrywać w nim przywódczą rolę. Predysponuje ich do tego swoista metafizyka, centralne położenie, wielkość, tradycje walki z powyższym.

    • Alles ist moeglich. Kommt Zeit, kommt Rat:)Myślę, że jest kwestia czasu aż druga strona na to pójdzie bo nie będzie mieć innego wyboru. Tez wolałbym sojusz NARODÓW EUROPY ale niestety są one za słabe, nawet sprzymierzone. Usrael i GB na to nie pozwolą więc jedyna możliwą przeciwwagą dla Anglosasów jest sojusz kontynentalny, który bez Niemiec udać się nie może.

  2. Bardzo dobry i niezwykle podbudowujący na duchu tekst – dobrze jest przeczytać w końcu coś krzepiącego i mieć tę świadomość, że pozytywne przemiany nie zachodzą jedynie w dalekich stronach świata, ale także zaczynają pojawiać się w naszej Europie, coraz bliżej ziem Lechitów.

    Cierpliwości, zdradzeni bracia…

  3. Trzymam kciuki za Noworosję, tamtejszą walczącą klasę robotniczą i w ogóle naszych braci Słowian mordowanych niestety z błogosławieństwem NATO przez banderowskich nazistów i dziwię się, że znajduja się wśród Narodu Polskiego dotkniętego mordem wołyńskim indywidua typu Zbigniewa Marcina Kowalwskiego, opłacanego przez banderowców za pośrednictwem CIA (o czym nawet on sam nie wie), którzy szkalują na zagranicznych forach obrońców Donbasu, wypaczają fakty i sączą jad nienawiści do braci Słowian za przysłowiowe żydowskie srebrniki.

  4. Untergang des Abendlandes jest nie tylko konieczny ale i nieunikniony. Ostatnie ćwierć wieku dominacji tzw. Zachodu było niczym innym jak w dużej mierze konsekwencją I wojny światowej. To wtedy tak naprawdę zaczął się kształtować obecny ład i tak umiłowane Spenglerowi stare Prusy zeszły ze sceny dziejów (czy na zawsze?) Potem walka 2 bloków obcych duchowi europejskiemu- bolszewizmowi i zachodniej demokracji(anglosaskiej) więc miejmy nadzieję, że Stara Europa narodów przebudzi się i odrzuci to co jest jej obce. Jedynym ratunkiem dla europy jest nie tylko przebudzenie małych narodów ale wielki kontynentalny sojusz słowiańsko- germański.

Dodaj komentarz