Kuba: Prezydent Ahmadineżad za sojuszem przeciwko imperializmowi USA

Podczas swojej wizyty na Kubie, irański prezydent Mahmud Ahmadineżad wystąpił wspólnie z byłym kubańskim przywódcą Fidelem Castro. Ahmadineżad podkreślił, że obydwa państwa zajmują wspólne stanowisko wobec szeregu zagadnień międzynarodowych i że powinny ożywić wzajemne stosunki. Teheran i Hawana opowiadają się za zbudowaniem nowego porządku w stosunkach międzynarodowych, opartego na sprawiedliwości i wartościach ogólnoludzkich. Konieczne jest wobec tego wzajemne zbliżenie obydwu państw. Przywódca kubańskiej rewolucji socjalistycznej i przywódca irańskiej rewolucji tradycjonalistycznej stwierdzili zgodnie, że wzajemne zbliżenie i zacieśnienie stosunków pomiędzy ich państwami pomoże zapewnić pokój i usunąć niesprawiedliwość na świecie. Powinno im towarzyszyć zacieśnienie relacji pomiędzy wszystkimi państwami i siłami na świecie, przeciwstawiającymi się ekspansjonizmowi agresywnych mocarstw. Castro pochwalił Iran za przeciwstawianie się imperialistycznym agresorom i wyraził chęć zacieśnienia więzi pomiędzy obydwoma państwami na wszystkich płaszczyznach. Wezwał także do ściślejszej współpracy wszystkich narodów przeciwstawiających się imperializmowi zagrażającemu obecnie Iranowi.

Od objęcia rządów w Iranie przez Mahmuda Ahmadineżada w 2005 roku, państwo to znacznie poszerzyło i zacieśniło swoje stosunki z państwami romanoamerykańskimi. Partnerami Iranu stały się między innymi Wenezuela, Nikaragua, Boliwia, Ekwador, Kuba i Brazylia. Szczególnie przyjazne relacje łączą Iran z Wenezuelą. Obydwa państwa współpracują ze sobą na wielu płaszczyznach i uważane są za sojuszników. Występują wspólnie między innymi na forum OPEC. Rozbudowa stosunków Iranu z państwami amerykańskimi wywołuje zaniepokojenie w USA i wśród rządów sklientelizowanych przez Waszyngton. Rozwinięciem współpracy Iranu i państw amerykańskich ma być współpraca wszystkich państw i sił zachowujących niezależność od Stanów Zjednoczonych i przeciwstawiających się globalizacji i dominacji Stanów Zjednoczonych. Mniej czy bardziej świadomie zatem, zaangażowani w te działania przywódcy występują w pozycji adeptów Globalnego Sojuszu Rewolucyjnego.

Tymczasem jednak po odsunięciu się przez Fidela Castro od sprawowania władzy, Kuba zdaje się wykazywać pewne oznaki wchodzenia w strukturalny kryzys. W listopadzie 2011 roku rząd przyznał na własność i pozwolił na swobodny obrót mieszkaniami, które przyznano ich dotychczasowym lokatorom (wcześniej właścicielem było państwo, a lokatorzy mogli się nieruchomościami jedynie wymieniać). Ceny mieszkań i domów zostały uwolnione. Spowodowało to ich gwałtowny wzrost, wobec czego mieszkania kupowane są jedynie przez osoby mające wśród rodziny emigrantów przebywających w USA lub w Hiszpanii (ceny nieruchomości wynoszą równowartość od kilku do kilkudziesięciu tysięcy dolarów amerykańskich, podczas gdy równowartość przeciętnej pensji na Kubie to 20-30 dolarów amerykańskich). W przyszłości należy się zatem spodziewać koncentracji własności w rękach wąskiej elity finansowej powiązanej i uzależnionej materialnie od Zachodu (na 11 mln Kubańczyków żyjących na wyspie przypada 2,5 mln emigrantów).

(na podst. Fars News opr. R.L.)

Dodaj komentarz