Leon Drzewczyk: Dolina Poległych

Do Doliny Poległych pojechałem w lipcu. Powietrze było tu chłodniejsze, niż w pobliskim Madrycie. Wzniesiono ją w idealnym miejscu: pośród gór, „blisko nieba i lodowych szczelin – pośród ciszy i milczenia wielkości szczytów”. By dotrzeć do owego pomnika bohaterów, należy przejechać przez las. W niebo wzbija się kamienny krzyż, u podstawie mający postacie czterech ewangelistów. Są one dziełem Juana de Avalos.

Poniżej krzyża rozciąga się klasycystyczna kolumnada. Wzniesiono ją z białego kamienia, nadając mu monumentalne kształty. Kryje ona wejście do bazyliki. W przedsionku znajduje się tablica, upamiętniająca Caudillo oraz papieża Jana XXIII. Wnętrze oświetlają lampy w kształcie aniołów. Figury te wykonano w duchu współczesnego anty-realizmu. Pasują one jednak do surowego stylu Bazyliki. Wiek Żelazny nie wyróżnia się, bowiem odwzorowywaniem rzeczywistości, bogactwem form ani delikatnością. Siły porządku muszą przyodziać się w monumentalną surowość – jak tutaj.
W wykutej w skale świątyni czuje się Ducha, któremu dano na pewien czas zatrzymać najazd nowoczesności. O eschatologicznym charakterze Krucjaty przypominają sceny z Apokalipsy. Wywieszono je na ścianach, pomiędzy trydenckimi ołtarzami. Główny ołtarz zdradza swój posoborowy charakter jedynie mikrofonem. W górze wisi krzyż z jałowcowego drewna, stylizowanego na nieobrobione, z którego spogląda figura Chrystusa, naturalnych rozmiarów.

Idąc od wejścia, przy ołtarzu napotykamy grób Jose Antonio. Po przeciwnej stronie spoczywa Francisco Franco. Obecność przywódcy Falangi zmusza mnie do zasalutowania. Z okna pada światło na miejsce spoczynku Caudillo. Na suficie wymalowano dusze, idące do Nieba. Kto walczy i ginie, godny jest wiecznej nagrody. Bez krwi, bez łez nie ma chwały.

Dolina Poległych to pomnik Zwycięstwa – jednego z niewielu, odniesionych przez siły porządku w XX wieku. Nie w pełni wykorzystanego – zarówno przez Falangę, karlistów, jaki Franco. Idei dwóch pierwszych nie wprowadzono w życie. Caudillo ustąpił królowi demokracie. Czy walka była bezowocna? Nie! Ostała się Dolina, głosząca chwałę Krucjaty. Każda wystrzelona kula, przyspiesza kres Kali Jugi. Nawet, jeżeli nie nastąpi on od razu, męczennik sam siebie zbawia. Oto są nauki, płynące z owego miejsca. Krzyż głosi światu swój tryumf – zarówno przeszły, jak i przyszły.

10408749_1437625003229962_8450516267634165196_n

11403327_1437625009896628_2098571510952267402_n

11703034_1437625006563295_4011397949710257029_n

Dodaj komentarz