Alain de Benoist: Praca, bezrobocie i kapitalizm

Mimo obietnic powtarzanych przez polityków prawicy i lewicy, nie wydaje się możliwe powstrzymanie wzrostu bezrobocia. Czy jest on nieunikniony?

Oficjalnie we Francji jest 3,5 miliona bezrobotnych, a stopa bezrobocia wynosi 10,3%. Ale wszystko zależy od sposobu wyliczania. Liczby te obejmują jedynie osoby, które nie podejmują aktywnego poszukiwania pracy, wyklucza się osoby szukające zatrudnienia, stażystów, stażystów na umowach subsydiowanych itd. Sumując wszystkie te kategorie otrzymamy 28,4 mln osób, co daje stopę bezrobocia na poziomie 21,1%. Jeśli spojrzymy na procent zatrudnienia, okaże się, że brak pracy zarobkowej dotyka 35,8% osób w wieku produkcyjnym. Wzrośnie to jeszcze bardziej, jeśli doliczymy prekariuszy, „pracujących biednych” i innych.

Tendencje te wiążą się z polityką państwa, ale tyko do pewnego stopnia. Bezrobocie jest dzisiaj nie tyko problemem ekonomicznym, ale przede wszystkim strukturalnym, czego wiele osób jeszcze nie zrozumiało. Praca stała się czymś rzadkim. Na miejsce likwidowanych posad nie powstają nowe. Ekspansja sektora usług jest faktem, ale usługi nie wytwarzają kapitału. Co więcej, w ciągu dwudziestu lat niemal połowę zadań w sektorze usługowym będzie wykonywać sieć maszyn. Myślenie o powrocie do pełnego zatrudnienia jest absurdem.

Są ludzie, którzy żyją by pracować i inni, którzy pracujący żyć. Czy praca jest dzisiaj wartością samą w sobie?

Musimy zrozumieć, że to, co dziś nazywamy „pracą” nie ma prawie nic wspólnego z aktywnością produkcyjną poprzednich stuleci, prostym przetwarzaniem natury. Praca nie jest tym samym, co działanie, czy nawet zatrudnienie. Upowszechnienie pracy zarobkowej było rewolucją, podczas której masy (początkowo oporne) przeszły od konsumowania wytworów własnej pracy przeszły do postrzegania pracy, jako środka zdobywania wytworów pracy innych poprzez ich zakup.

Każda praca ma dwojaki wymiar: jest zarówno działaniem praktycznym (przetworzeniem przedmiotu) i abstrakcyjnym (osiąganym kosztem energii i czasu). W systemie kapitalistycznym znaczenie ma tylko wymiar abstrakcyjny – oderwany od przedmiotu, równy dla wszystkich dóbr, dostarczający podstawy do porównania. Jednocześnie praca przeliczana jest na pieniądze, co tworzy nowe formy wzajemnej zależności społecznej. Zatem w społeczeństwie, w którym towar jest podstawową kategorią strukturalną, praca przestaje być rozdzielana społecznie przez tradycyjne relacje władzy, lecz sama spełnia ich funkcję. W kapitalizmie, sama praca konstytuuje dominującą formę relacji społecznych. Jej wytwory (towary, kapitał) są zarówno konkretnymi efektami pracy, jak i uprzedmiotowionymi formami społecznej mediacji. Praca przestaje być środkiem, staje się celem.

W realiach kapitalizmu, wartość tworzona jest przez kosz czasu pracy i jest dominującą formą bogactwa: akumulacja kapitału jest akumulacją wytworu wykonywanej w czasie pracy. Dlatego olbrzymi rozwój produktywności generowany przez kapitalizm nie zaowocował drastycznym zmniejszeniem godzin pracy. Wobec tendencji do nieograniczonej ekspansji, system zawsze narzuca jeszcze cięższą pracę. Docieramy tu do kluczowej sprzeczności. Z jednej strony, kapitalizm dąży do tego, by pracować jeszcze więcej, gdyż pozwoli to na zwiększenie akumulowanego kapitału. Z drugiej strony, rozwój produktywności pozwala na produkowanie większych ilości towarów przez coraz mniejszą ilość osób, przez co produkcja dóbr materialnych staje się coraz bardziej niezależna od kosztu czasu pracy. Bezrobotni stają się w tych warunkach ludźmi zbędnymi.

Mówi się o Panu, jako o pracoholiku. Nie kusi Pana czasem, by popatrzeć jak rośnie trawa i głaskać koty?  

Pracuję 80-90 godzin tygodniowo, bo po prostu kocham to, co robię. Nie czyni to ze mnie wyznawcy ideologii pracy, wprost przeciwnie. W Księdze Rodzaju czytamy, że praca jest konsekwencją grzechu pierworodnego. Święty Paweł głosi „kto nie pracuje, niechaj nie je.” Ta moralistyczna i karząca koncepcja pracy jest mi równie obca jak protestancka etyka odkupienia przez pracę i podkreślanie wartości pracy przez rządy totalitarne. Nie zapominam, że travail (praca) pochodzi od łacińskiego tripalium, co początkowo oznaczało narzędzie tortur.

 

Źródło: Boulavard Voltaire
Rozmawiał: Nicolas Gauthier
Tłumaczenie: Redakcja Xportal.pl

Tytuł pochodzi od redakcji

1603

Dodaj komentarz