Adam Danek: Przyjście wroga

Stoimy w obliczu wrogiej inwazji. Ktoś to wreszcie powinien powiedzieć głośno: ci, którzy całymi hordami wdzierają się na nasze ziemie, morzem i lądem, na przemytniczych krypach i tirach, są naszym wrogiem.

Jak uczy Carl Schmitt, wróg (hostis) nie jest kimś, do kogo odczuwamy wrogość ani kimś, kto kieruje takie uczucie ku nam. Nazwanie wroga po imieniu nie musi mieć nic wspólnego ze stosunkiem emocjonalnym do niego, nie jest więc przejawem wyimaginowanej „mowy nienawiści”. Uczucia należą do spraw subiektywnych. Wróg to zbiorowość ludzi, która stanowi dla nas obiektywne zagrożenie o charakterze egzystencjalnym.

Obcy szturmujący nasze granice zamierzają rozpanoszyć się w naszych domach i specjalnie tego nie ukrywają. Część kolumn wroga chce odebrać nam miejsca pracy. Inna część planuje prowadzić dożywotnio próżniacze życie na nasz koszt; kpić sobie z naszych praw, ale zarazem wyciągać rękę po pieniądze regularnie jak w zegarku. Szwecja i Norwegia, otwarłszy szeroko drzwi przed czambułami wroga, przekonały się, że przebywają one pustynie, góry i morza również po to, by móc gwałcić nasze kobiety i dziewczęta. W angielskim mieście Rotherham przez długie lata działały gangi wroga prostytuujące jedenasto- dwunastoletnie angielskie dziewczynki z biednych dzielnic, a urzędnicy bali się im przeciwstawić, żeby nie oskarżono ich o „rasizm”. Ktoś kiedyś wpuścił tych przyjezdnych do kraju. Albo wielkodusznie pozwolił im zostać po tym, jak znaleźli się w nim nielegalnie.

Ci ludzie, przez niektórych z nas niesłusznie brani za prymitywnych, zrozumieli, że inwazja się powiedzie, jeśli dokonają jej całkowicie bez broni. Wtedy zdezorientowani obrońcy nie będą wiedzieli, co robić, a krzykliwi głupcy za ich plecami nie pozwolą nawet nazywać inwazji inwazją.

Oni nie są żadnymi „uchodźcami”, lecz przeciwnie – najeźdźcami. Nadchodzą, by grabić i niszczyć.

Nie chodzi tu bynajmniej o prostackie gadki o wyższych i niższych rasach czy cywilizacjach. Afryka, Bliski Wschód, świat islamu mają ogromne osiągnięcia cywilizacyjne i stworzyły wspaniałe dzieła kultury. Ale dzisiejsi najeźdźcy nie idą tu, by nieść nam te skarby. Nadciągają jako barbarzyńcy we właściwym tego słowa znaczeniu. Barbarzyńcy wszystkich epok i kontynentów są tacy sami. Nie mają ojczyzny ani wiary. Wyznają zasady ubi patria, ibi bene i „naszym bogiem – brzuch”. Najeżdżają ziemie spokojnych narodów, by je skolonizować i przywłaszczyć sobie dobra posiadane przez mieszkańców. Europejczycy wiele razy udowodnili, że są gnojem historii, ale mają prawo – i obowiązek – bronić się przed bezkrwawą (na razie) inwazją.

Żywię szczery podziw i sympatię dla ludów Afryki i Azji za to, że niegdyś umiały przeciwstawić się europejskim czy amerykańskim barbarzyńcom – najeźdźcom i kolonizatorom – i przepędzić ich ze swoich krajów. Więc bierzmy z nich przykład. Dziś także nie jesteśmy bez winy. Amerykańscy i europejscy barbarzyńcy dokonywali najazdów na serbskie Kosowo, na Afganistan, na Irak, na Libię, na Syrię. Zanieśli im „prawa człowieka”, czyli pożogę i zniszczenie; chcieli im „budować demokrację”, czyli położyć łapę na ich bogactwach. Polskie rządy pomagały amerykańskim i europejskim barbarzyńcom, a także zmuszały polskich żołnierzy, dyplomatów, policjantów do współudziału. Opatrzność jako odpłatę wysyła im dzisiaj w odwrotnym kierunku hordy barbarzyńców z tych samych krajów.

Musimy bronić się przed wrogiem, bez dzielenia włosa na czworo i prawienia sobie nawzajem moralizatorskich kazań. Trzeba niezwłocznie zlikwidować układ z Schengen, który nawet przed początkiem obecnego kryzysu imigranckiego dość już poczynił szkód w Europie. Najwyższy czas, by ten ewidentnie niebezpieczny eksperyment skończył na śmietniku historii. Najwyższy czas z odmętów unijnej utopii powrócić do normalnego świata – świata państw o zamkniętych granicach.

Adam Danek

A Macedonian police officer raises his baton towards migrants to stop them from entering into Macedonia at Greece's border,near the village of Idomeni, Greece, August 22, 2015. Thousands of rain-soaked migrants stormed across Macedonia’s border on Saturday as police lobbed stun grenades and beat them with batons, struggling to enforce a decree to stem their flow through the Balkans to western Europe. Security forces managed to contain hundreds in no-man’s land. But several thousand others – many of them Syrian refugees - tore through muddy fields to Macedonian territory after days spent in the open without access to shelter, food or water. REUTERS/Alexandros Avramidis TPX IMAGES OF THE DAY

18 komentarzy

  1. Rzecz w tym, że imigranci to tylko narzędzie w rękach wroga a nie wróg sam w sobie.

  2. Racjonalista

    @Tamaar
    To nie są tchórze, lecz świadomi swoich celów najeźdźcy, którzy nie kryją swojej pogardy dla Europejczyków, którzy zachowują się wobec agresora jak owce wystawione na rzeź. Nic takiego się nie wydarzyło, by nagle z dnia nadzień ruszyła fala „uchodźców”. Ktoś to zorganizował, ktoś transportuje setki tysięcy młodych arabskich byków na europejski kontynent. Inwazja została przygotowana lata temu i jest realizowana zgodnie z zaplanowanym harmonogramem. Wszystkie media w Europie prowadzą w czasie inwazji agresywną wojnę informacyjną wymierzoną w ludność Europy.

    • Odwracają uwagę ludzi od kryzysu ekonomicznego.

    • możliwe ze ktos to zorganizował , tak jak fundacja Estera została zorganizowana i jest sponsorowana przez żydowskiego milionera , ale założe się że większość tych ludzi nie pojechała tam żeby kogoć napadać, tylko po prostu została oszukana obietnicami „lepszego życia” , a przy okazji w tej bandzie napewno znależli się bandyci z ISIL dla niepoznaki .

  3. Niestety, ale emigranci to najgorsze bydło … normalni inteligentni ludzie , wykazują sie odwaga, wytrwałoscia i cierpliwoscia w obliczu nieszczescia, i nie porzucaja ojczyzny jak tchórze , pakując swoje dzieci na pontony , tylko zostają na miejscu by walczyc o swoja ojczyzne, a nie sprzedając swoja godnosc i honor za cene życia w namiocie i darmowej zupy – która raczej nalezy się biednym Europejczykom .

  4. „Jednocześnie państwa mają prawo regulować napływ migrantów i bronić własnych granic” – Benedykt XVI, 2010r., Orędzie na 97. Światowy Dzień Migranta i Uchodźcy 2011 r.

  5. Proroczy tekst Dom Prosper Guérangera (1805-1875): Wielkie inwazje są karami Bożymi na niewierne narody wyłamujące się spod społecznego Panowania Pana Jezusa Chrystusa:
    http://www.dominicainsavrille.fr/les-grandes-invasions-sont-des-chatiments/

  6. Konrad Januszewski

    Generalnie się zgadzam. Niestety Ojciec Święty mówi co innego. I gdzie jest miejsce katolika w takim układzie? Słuchać autorytetu, czy zdrowego rozsądku?

    • Zostać biblijne wierzącym protestantem i przestać słuchać papieża marksisty.

      • Konrad Januszewski

        Przystawanie z heretykami mnie nie bawi.

      • „Zostać biblijne wierzącym protestantem” – ale czy warto porzucać prawdziwą wiarę dla herezji i iść do piekła?

        • No dobrze ale jakich kryteriów używacie aby ocenić co jest prawdą? Musi przecież istnieć jakiś wspólny mianownik wedle, którego możemy ocenić kto mówi prawdę.Ja też bym mógł nazywać katolików papistami albo bałwochwalcami. ale nie widzę sensu aby obrażać swoich dyskutantów a tym bardziej Rodaków.

          • Nie mam zamiaru nikogo obrażać, tym bardziej swojego Rodaka 🙂 ale prawdy bronić trzeba, a herezja jest herezją. Przecież tylu ilu jest protestantów, to tyle opinii. Która więc jest prawdziwa? Pan Jezus Chrystus ogłosił światu religijne prawdy i zasady moralne, które miały stać się własnością wszystkich wieków. Żeby je uchronić przed spaczeniem i błędem, Zbawiciel założył Kościół, któremu powierzył depozyt swojej nauki. Najwyższym widzialnym zwierzchnikiem swego Kościoła uczynił św. Piotra i jego kolejnych następców, sam będąc Głową niewidzialną.
            Ponieważ wszyscy, którzy chcą osiągnąć zbawienie powinni należeć do prawdziwego Kościoła, Chrystus Pan obdarzył go takimi znamionami, że można go łatwo poznać i odnaleźć. Było to tym bardziej potrzebne, że w ciągu wieków powstało wiele stowarzyszeń religijnych, które podają się za kościół Chrystusowy.

            Jakie to znamiona:
            1) znamię jedności – nie może być w Kościele różnic w wierze, gdyż prawda jest tylko jedna. Zbawiciel ustanowił tylko jeden Kościół , a nie kilka „Zbuduję Kościół mój”, „I stanie się jedna owczarnia i jeden pasterz”

            2) znamię świętości – Kościół musi być koniecznie święty, bo ogłasza światu świętą naukę i sakramenty, które prowadzą ludzi do uświęcenia i zbawienia.

            3) znamię powszechności – Kościół musi być katolicki, czyli powszechny, musi istnieć po wszystkie czasy i dla wszystkich ludzi.

            4) Znamię apostolskości – Kościół musi być apostolski, tj. pochodzić od apostołów, gdyż oni byli spadkobiercami Jezusa Chrystusa, „zbudowany na fundamencie apostołów” (Ef 2,20).

            TYLKO KOŚCIÓŁ RZYMSKO-KATOLICKI POSIADA TE CZTERY ZNAMIONA!

            AD 1 Kościół rzymskokatolicki jest jeden:
            – w wierze – głosi światu nieustannie jedną i tą samą naukę, w ciągu wieków nauka Kościoła nie uległa żadnym przeobrażeniom, a świadectwem tego są symbole wiary, pisma Ojców Kościoła, DOGMATYCZNE orzeczenia papieży.
            – w czci zewnętrznej – na całej ziemi sprawuje te same sakramenty, tą samą ofiarę Mszy św.
            – we władzy zwierzchniej – wszyscy wierni uznają w sprawach wiary i moralności biskupów pozostających w łączności z następcą św. Piotra, któremu podlegają, jako jedynej widzialnej głowie całego Chrystusowego Kościoła.

            AD 2 Świętość Kościoła katolickiego
            – Kościół głosi świętą naukę, każe praktykować cnoty, umartwienia i czynić pokutę
            – Kościół uświęca – przez udzielanie świętych sakramentów.
            (Świętość kościoła nie polega na świętości wszystkich jego członków, gdyż Chrystus Pan sam porównuje jego członków z rolą na której rośnie pszenica obok kąkolu)
            – świętość urzeczywistnia się w licznych zastępach męczenników i świętych.

            AD 3 Powszechność Kościoła katolickiego
            – Sama nazwa Kościoła wskazuje na jego powszechny charakter. Swój początek zawdzięcza Chrystusowi Panu; rozszerzał się i rozszerza po wszystkiej ziemi, jest przeznaczony dla wszystkich ludzi, wszystkich czasów.
            – powszechność w czasie – pomimo prześladować cezarów, zgorszenia w czasach niewoli awiniońskiej, rewolucji itp. rozwijał się bezustannie.

            AD 4 Kościół rzymskokatolicki jest apostolski
            – przechował w całości naukę apostołów – łatwo się można przekonać porównując obecne wyznania wiary z symbolami z pierwszych wieków.
            – udziela sakramentów św. – udziela tych samych sakramentów, które z ustanowienia Chrystusa udzielali apostołowie. Mamy na to liczne dowody w pismach Ojców Kościoła, którzy żyli w bezpośredniej styczności z okresem apostołów.
            – ustrój Kościoła katolickiego jest pochodzenia apostolskiego – historia wykazuje jego łączność z apostołami. Biskupi rzymscy, jako następcy św. Piotra , tworzą nieprzerwany łańcuch papieży aż do dnia dzisiejszego.
            Wszystkie te dowody stwierdzają, że Kościół katolicki jest instytucją widzialną. Widzialny był Zbawiciel ze swymi uczniami, „Piotr i jedenastu”, widzialny był Kościół na pierwszym soborze apostołów.
            – PRAWDZIWOŚĆ Kościoła katolickiego – z powyższego jasno widać, że tylko Kościół rzymskokatolicki jest prawdziwym, ustanowionym przez Chrystusa Kościołem, ponieważ on JEDEN posiada znamiona przysługujące Kościołowi Chrystusa. Żadne z wyznań lub stowarzyszeń religijnych poza katolicyzmem ich nie posiada. Nie mają najwyższego zwierzchnika ani jedności w nauce, nie mogą stwierdzić cudami świętości swych członków, powstały znacznie później (protestantyzm XVI wiek), oddzielają się od Kościoła katolickiego, nie posiadają nauki apostolskiej.

Dodaj komentarz