Bartosz Bekier: Amerykanie sfinansują „polski Majdan”? O wizycie lidera KOD w USA

Amerykańskie media zapowiadają wizytę „przywódcy” KOD [Komitetu Obrony Demokracji] Mateusza Kijowskiego, który na początku kwietnia uda się za Ocean na zaproszenie Kongresu i Departamentu Stanu. W amerykańskiej retoryce pobrzmiewają poważne nuty skierowane przeciwko polskiemu rządowi, w rodzaju nazywania KODu przez agencję Associated Press największym polskim ruchem społecznym od czasów „Solidarności”, który występuje przeciwko obozowi władzy z uwagi na przywiązanie Polaków do wartości demokratycznych. W reportażu na temat sytuacji w Polsce, AP relacjonuje kwestię sporu wokół Trybunału Konstytucyjnego, oraz przytacza słowa Kijowskiego o tym, że polski rząd zmierza w stronę faszyzmu.

Jednocześnie napływają informacje, że mniej więcej w tym samym czasie co Mateusz Kijowski, do USA przybędzie prezydent Andrzej Duda. Jak jednak nieoficjalnie wiadomo, prawdopodobnie nie dojdzie wtedy do spotkania z prezydentem Barrackiem Obamą, pomimo wyraźnych zabiegów strony polskiej, co odczytywane jest jako kolejny symptom celowego ochładzania stosunków polsko-amerykańskich przez Waszyngton.

Z uwagi na narrację mediów amerykańskich i oficjalne zaproszenie ze strony Kongresu i Departamentu Stanu dla tzw. Komitetu Obrony Demokracji, należy spodziewać się, że lider KOD powróci z Ameryki zaopatrzony w walizkę pełną grantów, co będzie jeszcze boleśniejszym kopniakiem dla Warszawy ze strony Amerykanów, aniżeli wszystkie dotychczasowe policzki o charakterze prestiżowym. Sam fakt zaproszenia „przywódcy demokratycznej opozycji” do USA przez rządową instytucję, oraz podarowanie mu możliwości ogrzania się w splendorze „Imperium Dobra”, może mieć wymierny wpływ na polską, zakompleksioną scenę polityczną.

Oceniając tę nową dla Polski sytuację, należy odłożyć na bok całą jankeską retorykę dotyczącą sfery „wartości demokratycznych” i naruszania trójpodziału władzy – Arabia Saudyjska nie słynie z przestrzegania tych zasad, a jednak przez lata pozostawała bliskim sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. Meandry ideologiczne w geopolityce często są zasłoną dymną dla interesów politycznych i ekonomicznych, więc poszukując odpowiedzi na pytanie o autentyczne źródła tej #dobrejzmiany, być może należy powrócić myślami do wizyty prezydenta Rzeczpospolitej w Chińskiej Republice Ludowej. I nie chodzi tu nawet o symboliczny wymiar delegacji prezydenta Dudy, ale o polskie poparcie dla idei utworzenia „nowego szlaku jedwabnego” – chińskiego projektu gospodarczego będącego wyrazem rosnącej roli Państwa Środka i jego supermocarstwowych ambicji. Jego wsparcie i próba włączenia Polski w założenia projektu to bodajże pierwszy realnie „antyzachodni” krok polskich władz w historii III RP. I jest to z pewnością ostatnia rzecz, która wzbudziłaby radość Amerykanów. Choć wymiana gospodarcza Stanów Zjednoczonych z Polską jest, co prawda, symboliczna, jednak Amerykanie przywykli do postrzegania naszego terytorium jako swojej strefy wpływów, gdzie dysponują absolutnym priorytetem i „ostatnim słowem” w kluczowych kwestiach. Wspieranie najbardziej wywrotowego (w sensie deklaracji) i antyrządowego skrzydła „demokratycznej opozycji” może pełnić istotny czynnik mający w założeniu dyscyplinować stronę polską.

Otwartym pozostaje pytanie, jak kolejne upokorzenia i realne wspieranie sił odśrodkowych w Polsce wpłyną na niemal bezkrytycznie proamerykańskie stanowisko polskiego obozu władzy, oraz jego plany dobicia poważnych interesów z Chińczykami. Nowa sytuacja w stosunkach polsko-amerykańskich to kolejny sygnał związany z tym, o czym mówi się już od jakiegoś czasu – w dalekosiężnej perspektywie, główna oś rywalizacji geopolitycznej przesuwa się na Pacyfik, a tzw. „wschodnia flanka NATO” może okazać się trzeciorzędnym, zapomnianym posterunkiem. Gdyby było inaczej, to nie bez wielkiej paraboli można by stwierdzić, że Jarosław Kaczyński zarządzając „po saudyjsku” choćby nawet i ścięcie Kijowskiego, musiałby w najgorszym wypadku liczyć się z amerykańskimi słowami potępienia. Postępujące przemiany geopolityczne sprawiły, iż bardziej „antyamerykańskie” jest dzisiaj wspieranie interesów Chińskiej Republiki Ludowej, aniżeli Rosji Putina.

Bartosz Bekier

kijowski-usa-681x383

7 komentarzy

  1. Gregorians

    Trzeba by go jakoś powitać na Okęciu…, pizza napoje i te sprawy, prześledzić z kim przyjechał i tak dalej i tak dalej..

  2. „Amerykańskie media zapowiadają wizytę „przywódcy” KOD [Komitetu Obrony Demokracji] Mateusza Kijowskiego, który na początku kwietnia uda się za Ocean na zaproszenie Kongresu i Departamentu Stanu”

    Które amerykańskie media? Te, z którymi kolaboruje Wybiórcza? Z kim konkretnie spotka się ten filut na utrzymaniu żony – z Kerry’m, z Nuland czy ze sprzątaczką? To jedna z wielu brudnych zagrywek Wybiórczej w celu podsycania w Polakach murzyńskości w ramach pedagogiki wstydu. Nie ma się czym ekscytować.

  3. PiS jako partia najbardziej pro-amerykańska był potrzebny jankesom, gdy trwała wojna na Wschodzie Ukrainy. Teraz, gdy już jest cisza i być może faktycznie Europa (właściwie to UE) zeszła na dalszy plan to lepszą opcją według nich jest KODeina. Trzeba też wziąć pod uwagę, że nie jest pewne kto wygra wybory prezydenckie w USA. Mogę powiedzieć od siebie, że nie lubię PiSu, ale KODziarzy jeszcze bardziej.

  4. I co PiS partia skrajnie pro-amerykańska wpadła w pułapkę, chcieli na Polskim podwórku zrobić czystki co prawda ,,swoje czystki” a ty USA które PiS bez mała wchodzi w od rana do wieczora, uważa że w Polsce jakaś dyktatura się szykuje, jestem ciekaw co dalej PiS będzie chciał z tym zrobić.

  5. Józef z Bergamotu

    Kolejnym krokiem Waszyngtonu będzie odcięcie dostaw części zamiennych do F-16. I bardzo dobrze. Są państwa które chętnie kupią te samoloty po bardzo dla nas korzystnych cenach.

  6. trzymajmy z Chinami a nikt nas nie ruszy ,…..wiem co mowie…………a tak ciagle jestesmy pieskami na smyczy……Kijowski wielki demorkata sie znalazl na maire walesy-smiechu warte-wazne ze w gazetach nap[isza swoje media o nim i swiat zaprowadzi u nas demorkacje po syryjsku l;ub libisjsku…..

  7. Nic dziwnego, Pivot na Pacyfik następuje z coraz większą mocą. Amerkanie odpuszczają Europę, nawet tak strategicznie istotne tereny jak PL, DE i UA. Moim zdaniem MUSZĄ się dogadać z Rosją (może to już uczynili? w końcu za nic Rosjanie Syrii na pewno nie opuścili) a sami skupić się na przegrywanej przez ich zaniedbania wojnie na razie czysto teoretycznej, ale na ważniejszym fragmencie mapy świata. Stąd potępienie rządu właśnie przez jego zainteresowanie Chinami. Majdan w PL? Wszystko możliwe, ale nie sądzę, żeby się to udało. Ludzie mają większe problemy a masa krytyczna w sferze politycznej osiągnięta nie została.

Dodaj komentarz