Karol Bogumir Stolzman: Partyzantka jako wojna totalna

Od Redakcji: Do mniej znanych następstw polskich powstań narodowych należy fakt, iż to Polacy jako pierwsi w Europie zaczęli, już w XIX wieku, rozwijać teorię wojny partyzanckiej. Do jej prekursorów należał Karol Bogumir Stolzman, autor wydanego na emigracji traktatu „Partyzantka, czyli wojna dla ludów powstających najwłaściwsza” (1844), którego fragment prezentujemy poniżej. Na uwagę zasługuje wyrażony w nim pogląd, że działań powstańczych nie wiążą międzynarodowe konwencje i normy prawne, w tym wojenne prawo humanitarne. Wyprzedza on znacznie późniejsze, XX-wieczne koncepcje wojny rewolucyjnej i wojny totalnej. (A.D.)

Przepisy taktyki wojennej mają między innymi cel zapobiegania, aby się wojsko nie rozpraszało i przewidują wszystkie okoliczności, które mu tym złem zagrażać mogą. Obroty zasadzają się na: rozwijaniu linii, na formowaniu kolumn, na ściskaniu się w masy, na zmienianiu frontu; a wszystko jest wyrachowane i skombinowane tak, aby nigdy z oka nie stracić podstawy wojennej, to jest punktu środkowego, jako osi działań, którą byłaby twierdza, oszańcowany obóz lub kraina, której obszar samo przyrodzenie [tj. przyroda – przyp. Red. Xportalu] obronnym uczyniło, a skąd by zaopatrywać się można w artylerię, amunicję, tabory, sprzęt wojenny, pieniądze, żywność, słowem we wszelkie zasoby nieodbicie dla utrzymania armii w stałym i koniecznym połączeniu potrzebne; dziś bowiem wojna nie poprzestaje, jak kiedyś, na prostym odparciu nieprzyjaciela, o ile być może najdalej, ale zarazem na opanowaniu tych miejsc, które w sobie zawierają żywioły siłę jego stanowiące.

Generał korpusem dowodzący zmuszony jest działania swoje zamykać w obrębie środków, jakie posiada. Oto jest mniej więcej system, z którym w zapasy pójść mamy i który zwyciężyć trzeba.

Aby to zwycięstwo było niepochybnym, wypada całą energię narodu, wszystkie jego pojedyncze siły i ducha, który jest już jednostajny, w jednostajny ruch wprawić i ku jednemu zwrócić celowi, to jest zniszczenia nieprzyjaciół.

Od chwili wybuchnięcia powstania wszystkie przyjęte prawa regularno-wojenne ustają i każde, jakie bądź, działanie jest nie tylko dozwolone, ale za święte uważane, skoro nas do celu doprowadzić obiecuje.

Oswobodzić Polskę – oto jedyne prawo.

Prawidła wzajemnych względów, za obowiązujące przez walczące rządy między sobą uznane, powstania nie wiążą. Nie używając opieki prawa narodów [tj. prawa międzynarodowego – przyp. Red. Xportalu], wyjętym spod niego będąc, nie ulega jego przepisom. Dopiero wtedy zaczyna mu ulegać, gdy państwo, z którym walczy, uznawa je równym sobie; jednym słowem, gdy powstanie państwem się staje, to jest gdy celu swego dopina. Do owej pory są środki w zwykłych między państwami wojnach za barbarzyńskie uznane, których może i powinno powstanie użyć, bo stanowią o jego zbawieniu. Pogwałciciel najświętszego z praw ludzkich, prawa narodowej niepodległości, buntownik przeciw jego wszechwładztwu, spodziewać się ich i, jeśli może, strzec się ich powinien. Użyciu ich winna jest Hiszpania zniszczenie 80.000 Napoleona bohaterów.

Gorąca miłość Ojczyzny, przebiegłość, niezmordowana czynność, wytrwałość niczym niezachwiana, są najważniejszymi i najgłówniejszymi przymiotami tej wojny. Zapał i baczna przezorność nigdy się z sobą rozwodzić nie powinny.

Odpierać i niweczyć skutki i korzyści, jakie wróg z prawideł i zasad taktyki otrzymuje, będzie główną dążnością świętych narodowego powstania hufców; w tym celu przeto niezliczone masy powstańców, rozporządzone dookoła miejsc, w których wróg przebywa, udanymi lub prawdziwymi napadami do tego stopnia niepokoić i nużyć go powinny, aby go zniewolić do oddalenia się na taką odległość od środka strategicznego obwodu, iżby osłabiając przez to promienie swoje ich rozwlekłością, zmuszony był do dawania jeśli nie żadnego, to przynajmniej bardzo wątłego oporu; i aby promienie te, z powodu znacznej odbiegłości obwodu od środka będąc niezmiernie rozwlekłymi, przez oddziały powstańców napadami bocznymi od środka obskoczone, z łatwością od ich podstawy odcięte, otoczone i rozbite być mogły.

Cała przestrzeń między obwodem, na którym znajdują się oddziały powstańców a armią nieprzyjacielską do takiego stanu doprowadzoną być powinna, aby z niej wróg żadnej nie mógł ciągnąć korzyści. Ogień i woda powinny z niej zrobić pustynię, na której by nieprzyjaciel ani żywności, ani furażu, ani żadnej rzeczy nie znalazł, bez której wojsko regularne obejść się i istnieć nie może. W tym celu trzeba niziny zalewać, na wzgórzach pożary rozniecać. Tym sposobem wróg zostanie zmuszony wysłać przez to żarzące się jezioro liczne oddziały, aby walczyć z powstańcami dla zdobycia sobie środków wyżywienia. Wówczas rozwleczone i tym samym osłabione, a nadto od środka, czyli podstawy, zupełnie oderwane, promienie sił nieprzyjacielskich bez trudności pokonane i całkowicie starte być mogą.

Powstańcy przez samo już wprowadzanie w góry i lasy trzód, zboża i owoców zamieniają obszar, na który wróg wstępuje, w istotną pustynię; ale chcąc to dzieło uzupełnić, trzeba wszystkie drogi, brody w rzekach szerokimi i głębokimi poprzecznymi rowami przekopywać; pod wąwozami i wszelkimi ciasnymi drogami, które nieprzyjaciel przebywać może, popodkładać miny i ogniowe ich zespolenie tak urządzić, aby wybuch w porę nastąpił, to jest w chwili, kiedy wróg się nad nimi znajduje. Wybuch w porę jest najskuteczniejszy, wszakże za rychły lub spóźniony zawsze jeszcze korzyść przyniesie, bo umysły przerazi i popłoch między żołnierstwo rzuci. Rzeki, kanały mocnymi tamami tak pozamykać, aby woda w stronę nieprzyjaciół z nich występująca ogólną powódź na płaszczyźnie sprawić mogła, na której gdyby się przeciwnik koniecznie chciał utrzymać, niemniej doznałby klęski, bo zepsute wyziewami powietrze ciężkie choroby, a za nimi śmierć w jego szeregi niosło. Mosty, które nieprzyjacielowi przebywanie rzek ułatwić mogą, tudzież młyny i piece piekarskie poniszczyć, studnie i źródła zatruć; wszelkie zboże, siano, ogrodowizny, których uprowadzić nie ma środka, toż i drzewa, pojedyncze domy po płaszczyźnie rzucone, całe nawet wsie między promieniami sił nieprzyjacielskich leżące ogniem zniszczyć. Tym sposobem wróg dookoła punktu przezeń zajmowanego pozbawiony wszelkich środków utrzymania, będzie zmuszony wszystkie zasoby z miejsc niezmiernie oddalonych sprowadzić: z czego wyniknie dla niego konieczność rozwleczenia i oddalenia swych promieni od środka strategicznego, a wówczas oddziały powstańców, odciągając go ile możności od jego podstawy, zrobią linię oderwanych jego części od wojska na miejscu pozostałego tak wątłymi, że ani swych boków, ani swego tyłu, ani też transportów swoich zabezpieczyć nie będzie w stanie.

Nie jest to wojna króla, ale Ludu; wojna mas rozdzielonych na mnóstwo części działających przeciw jednej lub więcej armii taktycznie prowadzonych. W ciągu tego periodu każdy Polak Ojczyznę szczerze miłujący i mający serce prawego uciśnionej matki syna pośpieszy z zapałem za tropem najezdników i będzie miał sobie za równie rozkoszną, jak chlubną czynność, aby z nich co dnia jednego przynajmniej sprzątnąć.

Utarczki, zasadzki, napady, podejścia, podchwyty są środkami najkorzystniejszymi dla wojny partyzanckiej, czyli dla powstania.

Armia lub armie nieprzyjacielskie tych tylko miejsc panami być powinny, na których się chwilowo i materialnie znajdują. Każdego dnia eskorta jaka rozsiekana, transport zabrany lub zniszczony, pojedyncze oddziały rozbite, plądrujący pozbawiani swych łupów i na śmierć ubijani być powinni; kurierów należy przejmować, komunikację przecinać, słowem, nic wroga od każdochwilowej zagłady ochronić nie powinno, jeśli się w kupie i w znacznych nie trzyma korpusach lub nie pozamyka w twierdzach, a w których odcięty, winien być z czasem doprowadzony do wyczerpnięcia swych zapasów i do ostateczności poddania się lub znalezienia głodnej śmierci.

Po wsiach należy porobić doły wewnątrz od wilgoci zabezpieczone, a na zewnątrz szczelnie pozamykane, aby nieprzyjaciel, ponad nimi przechodząc, dostrzec ich nie mógł. W tych dołach trzeba zboże poukrywać.

Cały system tej wojny głównie na tym się zasadza, aby nieprzyjaciela, że tak powiemy, zmusić do strawienia samego siebie. W tym celu, po odjęciu mu wszelkich środków wyżywienia, po zmuszeniu go do ściągania wszystkich zasobów z własnego kraju, a przynajmniej ze znacznej odległości, trzeba nań napadać niespodziewanie i wszelkie jego poruszenia bezustannie niepokoić; korzystać z każdego stanowiska i miejscowości bardziej nam, aniżeli jemu sprzyjających; przeciągnąć walkę ile możności między góry, jeziora, lasy, bagna, zmuszać przeciwnika do oddalenia się znacznie od swej podstawy; ukazywać mu się od frontu, a kiedy sądzi, że nadeszła chwila rozprawienia się z nami, cofnąć się nagle, aby nań uderzyć z boku i z tyłu; ciągnąć go, otaczać, a w końcu, gdy się go ujrzy wycieńczonym i bliskim ulegnięcia, ze wszech stron i z największą gwałtownością nań uderzyć.

Rojący się od hufców partyzanckich obszar narodowy zmusi nieprzyjaciela do tylu rozmaitych działań wojennych, ile znacznie między sobą rozdalonych punktów hufce te zajmować będą. Ciągle znikając i znowu się ukazując, zmuszą go w jednej stronie do działań zaczepnych, w drugiej do odpornych; wciągną go w nowy rodzaj opierania się działaniom, którymi bezustannie niepokojony, uznojony i z sił wycieńczony zostanie.

Staraniem oddziałów partyzanckich będzie zabezpieczyć się przeciw napadom nieprzyjaciela i ciągle mu dokuczając, nieustannie go szarpiąc, przedłużać ile możności wojnę; przecinać mu komunikację; pozamykać mu trudne przejścia, stawiać mu rozmaite sidła, stale spotkania z nim na płaszczyźnie unikać, a nade wszystko nie przyjmować bitwy bez pewności wygranej.

Przenosząc się szybko z góry na górę, ze wzgórza na wzgórze, z lasu do lasu, docierając do punktów, gdzie nieprzyjaciel rzeki przebywać może, powinny oddziały partyzanckie bez ustanku go ścigać i starać się o wpieranie go do błot, trzęsawisk, jezior itp., czasem przypuszczać ataki, niekiedy wykonywać prawdziwe lub udane odwroty; czasami rozsypywać się na małe kupki albo nawet na pojedyncze indywidua; potem nagle zebrawszy się w hufiec, niepokoić go w porę; dziś mu niby dodawać otuchy, jutro odwagę jego zachwiać, aby żołnierze jego, przywiedzeni tym sposobem do ostateczności fizycznego i umysłowego znużenia, a nareszcie głodem i znojem wycieńczeni, sprzykrzyli sobie wojowanie i doprowadzeni zostali do dawania wątłego tylko oporu, a wówczas wróg z gwałtownością ze wszech stron napadnięty i otoczony w miejscu, skąd się wydostać nie może, upadłszy na siłach i na duchu z łatwością przez masy powstańców rozsiekany zostanie.

Rozdział ten, będący niejako zbiorowym wywodem tego, co powstańcy czynić powinni, aby osiągnąć cel, dla którego wedle ducha niniejszej części zbrojnie organizować i urządzać się mają, kończymy tą maksymą: że partyzant powinien być wszędzie i nigdzie, tak, aby go się nieprzyjaciel na wszystkich obawiał punktach, a na żadnym nie znalazł.

Karol Bogumir Stolzman

Źródło: Karol Bogumir Stolzman, Partyzantka, [w:] Karol Bogumir Stolzman, Partyzantka, Henryk Kamieński, Wojna ludowa, opracował i wstępem opatrzył ppłk dr Leon Przemski, wyd. Wydawnictwo „Prasa Wojskowa”, Warszawa 1949, s. 5-11 (część pierwsza – Urządzenie siły zbrojnej, rozdział I – O systemie wojny partyzanckiej w ogólności). (Pisownię i interpunkcję uwspółcześniono. Tytuł nad tekstem pochodzi od Redakcji Xportalu.)

Karol Bogumir (lub Bogumił) Stolzman (1793-1854) – podczas odwrotu wojsk Napoleona przez Warszawę zimą 1812 r. na ochotnika zaciągnął się do armii Księstwa Warszawskiego. W kampanii 1813 r. walczył w bitwach pod Lützen, Budziszynem i Lipskiem. Po powrocie do kraju oficer armii Królestwa Polskiego. Uczestnik „nocy listopadowej” w 1830 r. i wojny polsko-rosyjskiej w 1831 r. Po upadku powstania listopadowego działacz Wielkiej Emigracji i ruchu węglarskiego (karbonariuszy). Szef sztabu „hufca świętego”, który wyruszył z Francji dla wsparcia rewolucji we Frankfurcie nad Menem (1833). Od 1834 r. członek kierownictwa organizacji Młoda Polska, wchodzącej w skład ruchu Młodej Europy, założonego przez Giuseppego Mazziniego. W 1844 r. opublikował traktat o wojnie partyzanckiej, który – jak wykazało śledztwo prowadzone przez pruskie władze – stanowił potem jedną z głównych lektur organizatorów niedoszłego trójzaborowego powstania w 1846 r. W 1854 r., na krótko przed śmiercią, wydalony z Francji wraz z innymi polskimi rewolucjonistami.

szuan_dobija_niebieskiego

Dodaj komentarz