Lubomir Czupkiewicz: Słowiański podbój Europy

Zagadnienie pierwotnych siedzib Słowian i kierunków ich ekspansji na obszary, które zajmują od okresu wczesnego Średniowiecza, od dawna budzi wśród historyków spory i kontrowersje. Istnieje obecnie kilka teorii dotyczących tego tematu, opartych na interpretacji wyników dotychczasowych badań naukowych:— teoria środkowoeuropejska, uznająca za praojczyznę Słowian przestrzeń między środkową Łabą a Bugiem (J. Kostrzewski, L. Kozłowski, J. Czeka-nowski, M. Rudnicki);— teoria dnieprzańska, upatrująca centrum praojczyzny Słowian w dorzeczu Dniepru (J. Rostafiński, M. Vasmer, L. Niederle, H. Ułaszyn);— teoria azjatycko-dnieprzańska, szukająca obszaru wyjściowego dlaSłowian w Azji, na północnym pograniczu wielkiego stepu, skąd na kilkaset lat p.n.e. mieli przybyć na obszary między Dnieprem a Bugiem (K. Moszyński).

Pierwsza teoria, tzw. autochtoniczna, w świetle nowszych badań naukowych nie wytrzymała próby czasu. Opierała się na przeważnie błędnych założeniach metodologicznych i nieuzasadnionych należycie podstawach naukowych, wyzyskując na swój użytek, w sposób niekiedy chybiony, źródła archeologiczne, językowe, pisane oraz antropologiczne, wskutek czego nie mogła w syntezie dojść do ustaleń zgodnych z rzeczywistością historyczną.

Druga teoria, wyznaczająca miejsce pierwotnych siedzib Słowian w dorzeczu Dniepru, opiera się w głównej mierze na słowiańskim nazewnictwie rzek, wykazującym cechy dość archaiczne. Jeśli chodzi o górne dorzecze Dniepru, ostatnie badania wykazały, że w tej części dorzecza słowiańskie nazwy rzek datują się dopiero od VI-VII wieku. Nie stwierdzono tu ponadto występowania form ceramiki, będących odpowiednikami lub prototypami charakterystycznej dla Słowian ceramiki tzw. typu Korczak. Ustalono, że najstarsze nazwy rzeczne tego obszaru sprzed VI wieku nie są pochodzenia słowiańskiego, lecz wschodniobałtyjskiego. Fakty te skłaniają do wyłączenia terenów położonych w górnym dorzeczu Dniepru z obszarów mogących stanowić pierwotne siedziby Słowian (Rusanowa, 1973, 1976). Pozostawałaby zatem tylko środkowa i dolna część dorzecza. Jeżeli chodzi o środkowe dorzecze Dniepru, odkryto tu w wykopaliskach (na południe od Prypeci) słowiańską ceramikę typu Korczak, pochodzącą z połowy V wieku, a więc najstarszą spośród wszystkich znalezisk tego typu na terenie Słowiańszczyzny. Świadczy to o tym, że spośród wszystkich ziem słowiańskich, ten właśnie obszar był przez Słowian zasiedlony najwcześniej, bo już w połowie V stulecia n.e. Jeśli chodzi o tereny nad dolnym Dnieprem, nie mogą one wchodzić w ogóle w zakres rozważań, bowiem przyczarnomorskie obszary stepowe były od dawna terenem przemarszów koczowniczych ludów scytyjskich, sarmackich, mongolskich i innych i z tego względu żadna większa grupa etniczna nie mogła tu osiąść na stałe, a te, które tego próbowały, po stu czy dwustu latach ulegały rozbiciu i rozproszeniu.

Trzecia teoria, azjatycko-dnieprzańska, jest najbardziej przekonująca w części dotyczącej koncepcji azjatyckiego obszaru wyjściowego Słowian. Koncepcja ta oparta jest głównie na przesłankach lingwistycznych, mianowicie na podobieństwie niektórych słów występujących w językach słowiańskich i językach turko-tatarskich, co wskazywałoby na bliskie w przeszłości sąsiedztwo Słowian z tymi ludami. Ponadto K. Moszyński wskazywał na niektóre związki kultury duchowej i społecznej Słowian z kulturą ludów stepowych środkowej Azji, a także na takie elementy orientalne u dawnych Słowian, jak wschodni sposób strzelania z łuku (spuszczanie cięciwy kciukiem), używany przez Japończyków, Chińczyków, Mongołów, Turków, a także starożytnych Scytów, czy też używanie w zamierzchłej przeszłości na wzór scytyjski namiotów ustawianych na wozach, czego śladem jest wyraz „wieża” (od„wieźć”). Wskazywałoby to jego zdaniem na północne pogranicze wielkiego stepu azjatyckiego jako praojczyznę Słowian. Wspomnieć należy, że właśnie Azję centralną przyjmuje się za kolebkę ludów indoeuropejskich, do których należą także Słowianie. Byliby więc jednymi z ostatnich Indoeuropejczyków, jacy opuścili te obszary, podejmując wędrówkę na zachód.Przy przyjęciu tej teorii za najbardziej prawdopodobną, nasuwa się pytanie, czy Słowianie przybyli w V wieku nad Dniepr bezpośrednio z Azji, pokonawszy przestrzeń 3 tysięcy kilometrów, czy też po wyjściu z Azji i przekroczeniu Uralu zajmowali na wschodzie Europy jakiś obszar przejściowy.Pierwszą ewentualność należy odrzucić, bowiem gdyby przywędrowali nad Dniepr bezpośrednio z Azji, byliby w V wieku jeszcze koczownikami, a jak wiemy, w tym czasie prowadzili już osiadły tryb życia i zajmowali się rolnictwem. Przeczy temu również fakt, że w językach ludów finougryjskich obserwuje się liczne zapożyczenia z języka prasłowiańskiego, co świadczy o dłuższym sąsiedztwie Słowian z tymi ludami, a jak wiadomo, siedziby plemion finougryjskich znajdowały się dość daleko zarówno od stepów północnego Kazachstanu, jak i od dorzecza Dniepru — na północnych obszarach Europy, rozciągających się od Uralu do północnych wybrzeży Bałtyku. Zatem w swej wędrówce z Azji centralnej na zachód Słowianie musieli się zatrzymać na dłużej gdzieś w pobliżu finougryjskiego terytorium językowego. Gdzie wobec tego należy szukać owego obszaru przejściowego? Sięgnijmy ponownie do źródeł lingwistycznych. Oprócz wspomnianych licznych zapożyczeń słowiańskich w językach finougryjskich, stwierdzono podobne zjawisko między językiem prasłowiańskim a dawnymi językami irańskimi. W języku prasłowiańskim występują liczne wyrazy mające podobne brzmienie i znaczenie do używanych w językach irańskich w okresie od II wieku p.n.e. do wieku IV n.e., co z kolei dowodzi sąsiedztwa Słowian w tym okresie z plemionami pochodzenia irańskiego. Sąsiedztwo to, jak też sąsiedztwo z plemionami finougryjskimi, musiało trwać przez dłuższy czas, bowiem powstawanie tego rodzaju naleciałości językowych jest procesem długotrwałym.

Przejściowego obszaru osadnictwa Słowian należy zatem poszukiwać w takim miejscu na wschodzie Europy, gdzie mogliby sąsiadować jednocześnie z ludami finougryjskimi i irańskimi. Ludy finougryjskie od najdawniejszych czasów aż do wieku X zamieszkiwały, jak już wspomniano, północ Europy, od zachodnich stoków Uralu,przez dorzecze północnej Dźwiny aż do północnych wybrzeży Bałtyku. Natomiast koczownicze plemiona pochodzenia irańskiego — a więc Scytowie,po nich Sarmaci, a następnie Aorsowie i Alanowie — od VII wieku p.n.e. do wieku IV n.e. zajmowały strefę stepową na południu, ciągnącą się od Kazachstanu, przez obszary nadkaspijskie i nadczarnomorskie, aż do ujścia Dunaju. Na przeważającej części kontynentu wschodnioeuropejskiego terytoria ludów finougryjskich i irańskich dzieliła przestrzeń ponad tysiąca kilometrów i tylko w jednym miejscu zbliżały się one do siebie na odległość 200-300 kilometrów:między środkową Wołgą a górami południowego Uralu. Na tej długości geograficznej terytorium osadnictwa plemion finougryjskich tworzyło wysuniętą na południe półenklawę i sięgało rzeki Kamy i Białej, a terytorium zajęte przez plemiona irańskie dochodziło do północnej granicy stepu, przebiegającej mniej więcej wzdłuż rzeki Samary. Na całym pozostałym obszarze wschodniej Europy nie znajdziemy innego miejsca, gdzie granice zasięgu terytorialnego ludów finougryjskich i irańskich przebiegały tak blisko siebie. Wydaje się zatem, że jedynym miejscem, gdzie Słowianie w zamierzchłej przeszłości mogli sąsiadować jednocześnie z ludami finougryjskimi i irańskimi,mógł być tylko obszar położony pomiędzy środkową Wołgą a górami Uralu,na północy sięgający dolnego biegu Kamy, a na południu dochodzący do rzeki Samary i granicy stepu. Jest to obszar o powierzchni około 200 tysięcy km2, kraina lasów i lasostepów, o przewadze czarnoziemu. Na tej dość rozległej przestrzeni, równej dwóm trzecim obecnego terytorium Polski, z łatwością mógł się pomieścić słowiański szczep, liczący w końcu poprzedniej ery, jak należy szacować, około 200-300 tysięcy ludzi. Słowianie przybyli tu ze stepów północnego Kazachstanu przypuszczalnie na przełomie III i II wieku p.n.e., kiedy to kroniki zanotowały w centralnej Azji wielkie ruchy etniczne wywołane najazdami mongolskich i irańskich ludów koczowniczych ze wschodu i południa, mające niewątpliwie związek z wielką klęską suszy, jaka nawiedziła obszar centralnej Azji w tym właśnie okresie. Susze takie, jak stwierdzono, powtarzają się na tych obszarach średnio co 660 lat i trwają bardzo długo. Za przyjęciem takiej właśnie daty pojawienia się Słowian na obszarze pomiędzy środkową Wołgą a Uralem przemawia moim zdaniem również fakt, iż w tym samym czasie następuje nagły upadek miejscowej kultury osadniczej, zwanej kulturą ananińską, przypisywanej ludności finougryjskiej. Kultura ta rozwijała się nieprzerwanie od VIII wiekup.n.e. i obejmowała swym zasięgiem terytoria nad środkową Wołgą, dolną Kamą i Białą. Ludność kultury ananińskiej zajmowała się uprawą roli, hodowlą, myślistwem i rybołówstwem. Znany jej był sposób wytopu miedzi, brązu i żelaza. Rozwinięte było tkactwo. Naczynia lepiono z gliny. Osady wznoszono w zakolach rzek, otaczano wałami ziemnymi, rowami i częstokołami. Zanik kultury ananińskiej oznaczał, że tereny te uległy ekspansji innego ludu. Tym ludem mogli być właśnie przybyli zza Uralu Słowianie.Kultura ananińską, jak należy sądzić, nie została przez Słowian zniszczona doszczętnie, lecz przynajmniej niektóre jej elementy musiały być przez nich przyjęte, np. w dziedzinie uprawy roli, tkactwa, ceramiki glinianej, wytopu żelaza, budowania wałów ziemnych i in. Podobne obwałowania ziemne spotykamy potem w VI-VIII wieku na ziemiach słowiańskich w środkowej Europie.

Jest jeszcze jeden ważny dowód, który potwierdza obecność Słowian na tym obszarze. Jest to wzmianka zamieszczona przez Klaudiusza Ptolemeusza w jego Zarysie geografii, dziele powstałym około połowy II wieku. W części zawierającej opis obszarów położonych między środkową Wołgą (Rha) a Uralem (Imaos), wspomina Ptolemeusz o mieszkającym tam ludzie o nazwie„Suowenoi”. Zastanawiające jest przemilczanie i bagatelizowanie tej wzmianki przez większość naszych historyków. Ci nieliczni zaś, którzy o niej nadmieniają, wyrażają kategoryczny pogląd, iż jest niemożliwe, aby chodziło tu o Słowian, ponieważ ich zdaniem Słowianie nie mogli znajdować się aż tak daleko od centrum Europy, a chodzi przypuszczalnie o jakieś plemię fińskie (Suomi). Zaś H. Łowmiański, który przyznawał, że istotnie nazwa ta może odnosić się do Słowian, uznał jednak ich lokalizację za pomyłkę Ptolemeusza, stwierdzając wprost, że „Suowenoi ze względu na swe położenie geograficzne są bez znaczenia dla badań jako wskazówka historyczna” (Łowmiański, 1963,s. 176). Sądzę jednak, że należy wykluczyć jakąkolwiek pomyłkę, bowiem w tej samej części Europy Ptolemeusz trafnie lokalizuje inne ludy mieszkające w II wieku w pobliżu południowego Uralu, jak np. Alanów, Alanorsów czy Massagetów. Dlaczego zatem miałby się pomylić tylko co do Suowenów? Z językowego punktu widzenia nazwa „Suowenoi” tłumaczy się niewątpliwie jako Słowianie, a ściślej — Słowienie. Archaiczna nazwa Słowienie do dziś pozostawiła ślady w takich nazwach jak Słowenia, Slovensko, Słoweńcy. Jedno z plemion wschodniosłowiańskich nosiło nazwę Słowienie Ilmeńscy. Jeśli pominiemy nie poparte dowodami hipotezy utożsamiające Słowian z Neurami Herodota (V w. p.n.e.), Wenedami Pliniusza i Tacyta (I w. p.n.e.-I w. n.e.) czy też Sabokami, Sulonami, Weltami lub Kojstobokami Ptolemeusza (II w.), to wzmianka o Suowenach jest historycznie pierwszym zapisem, co do którego moim zdaniem nie może być wątpliwości, że dotyczy Słowian. Dowody te wskazywałyby zatem, że obszarem przejściowym, który zajmowali Słowianie po wyjściu na przełomie III i II wieku p.n.e. z Azji Centralnej, a przed osiedleniem się w połowie V wieku w dorzeczu środkowego Dniepru, była opisana kraina między środkową Wołgą a Uralem

Zważywszy, że nad Dnieprem Słowianie pojawili się, jak wskazują źródła archeologiczne (wykopaliska ceramiki typu Korczak), około połowy V wieku,należałoby wnosić, że między Wołgą a Uralem zamieszkiwali przez co najmniej sześć i pół wieku. W tym czasie przeszli z koczowniczego trybu życia na osiadły. W IV wieku n.e. na stepach nad dolną Wołgą i Donem pojawiają się Hunowie. W r. 370 ujarzmiają oni stepowe plemiona Alanów i Roksolanów. Część plemion sarmacko-alańskich uchodzi przed nimi na zachód, a te, które nie zdążyły na czas tego uczynić. Hunowie zagarniają, tworząc z nich swoje oddziały posiłkowe. Inwazja ta ominęła Słowian, gdyż Hunowie ciągnęli stepem, a obszar zajmowany przez Słowian położony był bardziej na północ.

Gdyby najazd Hunów objął wówczas także Słowian, to prawdopodobnie uchodząc przed nim na zachód, Słowianie przybyliby do środkowej Europy przed Hunami, bądź też zagarnięci przez Hunów i zmuszeni do walki u ich boku, przybyliby tu razem z nimi. Fakt, że Słowianie pojawili się w centrum Europy dopiero w kilkadziesiąt lat po Hunach, świadczy o tym, że opuszczenie przez Słowian terenów nadwołżańsko-przyuralskich nie było spowodowane bezpośrednim uderzeniem inwazji Hunów z lat siedemdziesiątych IV wieku,lecz następstwem jakichś późniejszych o kilkadziesiąt lat wydarzeń z pierwszej połowy V wieku. Jakie to były wydarzenia? Hunowie w pięćdziesiąt lat po rozbiciu państwa gockiego nad Morzem Czarnym (375 r.), opanowali nad-dunajską Panonię, gdzie stworzyli silny ośrodek władzy państwowej, kontynuując jednocześnie najazdy na sąsiednie państwa i ludy. Panowanie ich rozprzestrzeniło się do Renu i zachodniego Bałtyku. Jednocześnie nastąpiło osłabienie ich władzy na wcześniej przez nich podbitych obszarach na wschodzie Europy. Po odejściu głównych sił Hunów na zachód, na obszary te ponownie zaczęły napływać hordy koczowników ze stepów azjatyckich, przeważnie z północnego Kazachstanu. Oprócz koczowników irańskich i mongolskich pojawiają się po raz pierwszy także koczownicze plemiona turko–tatarskie. Był to okres nadchodzenia po przeszło 600 latach ponownej wielkiej cyklicznej suszy na stepach. Plemiona koczownicze poszukiwały nowych terenów pastwiskowych. Niektóre z nich być może przekroczyły Ural i zaczęły zagrażać osiadłym po jego zachodniej stronie plemionom słowiańskim. Nie jest także wykluczone, że wielka susza dotknęła także zamieszkały przez Słowian obszar lasostepów, niosąc ze sobą nieurodzaj i głód.Te zapewne przyczyny spowodowały, że przypuszczalnie przed upływem pierwszej połowy V wieku plemiona słowiańskie opuściły tereny między Wołgą a Uralem i podjęły wędrówkę na zachód. W pierwszej fazie tej wędrówki posuwały się najprawdopodobniej w górę Wołgi i Oki, z dala od koczowniczych szlaków stepowych. Następnie musiały przejść przez terytoria ludów wschodniobałtyjskich, docierając po kilku latach na środkowe Podnieprze. Nie jest też wykluczone, że Słowianie w tym pochodzie przeszli bardziej południowym szlakiem, przez tereny podległe Hunom, a ich wędrówka miała charakter najazdu na osłabione już wówczas państwo Hunów i przyczyniła się w pewnym stopniu do przyśpieszenia jego upadku. Jest także bardzo prawdopodobne, że słowiańska inwazja na obszar Podnieprza spowodowała oswobodzenie spod władzy Hunów sarmackiego plemienia Antów, gdyż odtąd Antowie w dalszych wyprawach wojennych Słowian występują u ich boku jako sprzymierzeńcy. Nad Dnieprem Słowianie zakończyli swą wędrówkę, zajmując przestrzeń około 300 tysięcy km2 i zakładając tu swoje nowe siedziby. Część jednak znich już po krótkim czasie wyruszyła dalej w kierunku południowo-zachodnim, przekraczając Karpaty i wchodząc w kotlinę naddunajską. Tu natknęli się na Hunów, z którymi zawarli przymierze w celu prowadzenia wspólnych wypraw wojenno-łupieżczych na pograniczne prowincje cesarstwa zachodniorzymskiego i bizantyjskiego. Można o tym wnioskować z przekazów greckiego historyka z V wieku, Priskosa z Panionu, oraz historyka łacińskiego Jordanesa,dotyczących lat 448-453. Pierwszy z nich posłując w 448 r. do Attyli, przebywającego na nizinie między Dunajem a Cisą, zetknął się z miejscową ludnością, która poczęstowała go napojem zwanym w tutejszym języku „med”, zaś Jordanes (przypuszczalnie za Priskosem) zanotował z tego samego okresui terenu (453 r.) inne jeszcze słowo „strawa”. Obydwa słowa są niewątpliwie słowiańskie, jakkolwiek Priskos określił tę ludność jako Scytów. Tym mianem jednak ówcześni Grecy mieli zwyczaj nazywać wszystkie ludy zamieszkałe na północ od dolnego Dunaju bez względu na ich przynależność plemienną (Plezia, 1952, s. 52). Po śmierci Attyli państwo Hunów w Panonii upada, a Hunowie wycofują się na wschód. Nad Dunajem pozostają nadal ich niedawni sprzymierzeńcy — Alanowie, Sarmaci, Jazygowie, Germanie i Słowianie, dokonując dalszych najazdów zza Dunaju na prowincje cesarstwa wschodniorzymskiego i zachodniorzymskiego. Kolejna wzmianka o Słowianach datuje się z przełomu V i VI wieku i pochodzi spod pióra autora podpisującego się jako Cezariusz z Nazjanzu, a w istocie anonima. Wspomina on o Słowianach nad Dunajem, u granic państwa wschodniorzymskiego, podając, że „są zuchwali, samowolni i nie znoszący nad sobą panowania”. Tego samego okresu dotyczy wzmianka zamieszczona przez Prokopiuszaz Cezarei w Historii wojen, napisanej w latach 545-554, w której zawarta jest pierwsza wiadomość o Słowianach na obszarze dzisiejszej Polski. Prokopiusz opisując wędrówkę germańskiego plemienia Herulów, którzy zostali rozbici przez inne plemiona w kotlinie naddunajskiej, podaje, że byli oni zmuszeni przejść w 512 r. w swej powrotnej wędrówce do Skandynawii przez ziemie między Karpatami a Bałtykiem, zamieszkałe przez „ludy Słowian”. Tenże Prokopiusz wspomina o słowiańskiej jeździe śpieszącej na pomoc Bizantyjczykom oblężonym w Rzymie w 536 r. przez Germanów, a w innym miejscu pisze o „watahach” Słowian łupiących w 545 r. pograniczne ziemie Bizancjum nad dolnym Dunajem. Opisuje także wygląd Słowian, ich codzienne życie,sposoby prowadzenia walki: „Mówią językiem niesłychanie barbarzyńskim(-). Wszyscy są rośli i niezwykle silni (-). Ich włosy nie są ani bardzo jasne,ani nie przechodzą bynajmniej w kolor ciemny, ale wszyscy są rudawi (-).Życie wiodą twarde (-). Mieszkają w nędznych chatach, rozsiedleni z dala jedni od drugich (-). Wstępując do walki, pieszo przeciw wrogom ruszają,oszczepy i małe tarcze dzierżąc w ręku; nigdy zaś nie przywdziewają pancerzy”.

We wszystkich tych relacjach uderza sposób podawania wiadomości o Słowianach jako o ludzie dotychczas nie znanym, który u granic imperium pojawił się nieoczekiwanie i o którym nikt dawniej nie słyszał. Wcześniejszej od przytoczonych wyżej, pochodzącej z początków V wieku wzmianki u Wibiusza Sekwestra o Serbach (Cervetii) nad Łabą nie można uważać za odnoszącą się do Słowian, gdyż — jak wykazał T. Sulimirski (1979, s. 198)— Serbowie byli plemieniem sarmackim przybyłym ze wschodu wraz z Hunami, a dopiero później ulegli zesłowiańszczeniu, zatrzymując swą nazwę plemienną. W świetle dotychczasowych rozważań nie może dziwić brak jakichkolwiek wiadomości w kronikach o obecności Słowian na obszarach środkowej Europy przed połową V wieku, gdyż ich po prostu jeszcze tu wtedy nie było. Natomiast dosyć szczegółowo można dowiedzieć się ze źródeł pisanych i archeologicznych, dotyczących okresu od I do V wieku n.e. o ruchach i przemieszczaniu się przez te obszary różnych niesłowiańskich ludów i plemion, przeważnie celtyckich, germańskich, irańskich i mongolskich oraz o walkach między nimi, np. bitwie Gotów z Hunami „w pobliżu wielkiej puszczy nad Wisłą” w końcu IV w. (Widsidh), czy też o walkach między Gotami i Antami w 367 r. (Jordanes). Wspomniani Goci przebywali początkowo od I do III wieku nad dolną i środkową Wisłą oraz Bugiem, po czym przesunęli się nad Morze Czarne,gdzie założyli swoje państwo, rozbite następnie przez Hunów w 375 r. W I-III wieku tereny nad środkową i górną Odrą zajmują Wandalowie i Burgundowie, a Pomorze Wschodnie — Gepidzi. W IV wieku dorzecze górnej Warty oraz górnej i środkowej Odry opanowali Sarmaci, uchodzący przed inwazją Hunów. Południowa i środkowa Polska była w tym czasie terenem zasiedlonym przez ludność celtycką. Te wszystkie grupy etniczne pozostawiły po sobie ślady kultur osadniczych (kultura wielbarska, dobrodzieńska, przeworska i inne). W początkach V wieku znaczna część dzisiejszej Polski znalazła się pod panowaniem Hunów. Z ich nadejściem lokalne kultury osadnicze w większości zanikają, chociaż niektóre z nich, jak np. kultura dobrodzieńska (sarmacka),przetrwały aż do końca V wieku. Wskutek najazdu Hunów zaprzestają też działalności celtyckie ośrodki wytopu żelaza w południowej i środkowej Polsce, wiele jednostek osadniczych zostaje w pośpiechu opuszczonych, urywa się wymiana handlowa południa z północą. Wtedy zapewne zostaje zniszczonych szereg miast w południowej i zachodniej Polsce, wymienionych przez Ptolemeusza (Czupkiewicz, Problemy 7/86, s. 47-52). W kilkadziesiąt lat po odejściu Hunów, na przełomie V i VI wieku na ziemie między Karpatami a Bałtykiem napływają znad Dniepru plemiona słowiańskie. Zastają tu resztki plemion sarmackich (Wielkopolska i Małopolska), celtyckich (Małopolska i Mazowsze), germańskich (Dolny Śląsk, zachodnia Wielkopolska, Pomorze) i innych pomniejszych grup etnicznych. Nie wydaje się, aby opanowywanie przez Słowian ziem zamieszkałych przez tę ludność odbywało się drogą pokojową i bez oporu z jej strony. Sądzić raczej należy, że najazd Słowian na te tereny swym charakterem nie różnił się od częstych w tym czasie najazdów innych plemion i ludów w różnych częściach Europy. Istnieją relacje kronikarzy ówczesnych o najazdach Słowian na naddunajskie prowincje imperium bizantyjskiego i zachodniorzymskiego. Przedstawiany w nich obraz najeźdźców słowiańskich jest daleki od ukształtowanego w naszej świadomości przez literaturę piękną obrazu Słowian jako ludu łagodnego i lubiącego sielanki. Słowianie są tam przedstawiani jako lud okrutny i bezwzględny, niszczący zdobywane ziemie ogniem i mieczem (Prokopiusz). Mimo tendencyjności tych opisów, należy sądzić, że nie były one zbyt dalekie od prawdy. Brak jest co prawda podobnych relacji z terenów północnych, ale można przypuszczać, że przy opanowywaniu ziem nad Wisłą, Wartą, Odrą i Łabą w razie napotkania na opór Słowianie postępowali w równie bezwzględny sposób. W swym pochodzie na zachód i południe Słowianie nie ciągnęli bezładną masą, lecz w zorganizowanych grupach plemiennych, a zdobyte obszary również zasiedlali według przynależności plemiennej. Świadczy o tym zachowanie przez Słowian na nowych obszarach aż do X-XI wieku tych samych starych nazw plemiennych, jakich używali jeszcze przed opuszczeniem Podnieprza. Jest to widoczne w tych przypadkach, gdzie tylko część plemion przeniosła się na nowe ziemie, a reszta współplemieńców pozostała na Podnieprzu. Dzięki temu możemy określić obszar wyjściowy i docelowy wędrówki tych plemion i kierunki ich przemieszczania się. Oto przykłady przeniesienia starych nazw plemiennych z Podnieprza na zachód i południe, określające zarazem kierunki tej ekspansji: Dulebowie na Wołyniu oraz nad Wełtawą i Drawą, Derewlanie-Drzewianie na Polesiu i nad Łabą, Polanie nad środkowym Dnieprem i nad Wartą, Siewierzanie nad Desną i we wschodniej Bułgarii,Dregowicze-Druguwici na Polesiu i w Macedonii, Wołynianie-Wolinianie na Wołyniu i na Wolinie. Gdy chodzi o plemię Polan, nikt dotąd (poza Maciejem Stryjkowskim w XVI w.) nie zajął się badaniem związków między Polanami dnieprzańskimi a Polanami warciańskimi. Powtarzanie się tej samej nazwy plemiennej skłania do przyjęcia poglądu, że mamy tu do czynienia z jednym i tym samym plemieniem słowiańskim. Polanie później niż inne plemiona wyruszyli znad Dniepru na zachód. Część plemienia pozostała na miejscu. Ta grupa Polan,która podążyła na zachód, po przebyciu tysiąca kilometrów osiadła w dorzeczu Warty. Polanie, którzy pozostali nad Dnieprem, dostali się w niewolę chazarską, z której uwolnili się dopiero w drugiej połowie IX w. Na podwalinach dawnego państwa plemiennego Polan powstała nad Dnieprem Ruś Kijowska. Natomiast Polanie nad Wartą najpierw zorganizowali własne państwo plemienne, a następnie podporządkowali sobie pozostałe plemiona słowiańskie między Karpatami a Bałtykiem, tworząc państwo polskie.

Fragment książki Lubomira Czupkiewicza „Pochodzenie i Rasa Słowian”; tytuł fragmentu pochodzi od Redakcji.

slava

3 komentarze

  1. Wędosław Sarmacki

    A jednak….. A jednak teorie (może raczej hipotezy) L. Czupkiewicza powodują, że czuję się trochę lepiej jako Polak.
    Pozwolę sobie przełożyć na język potoczny hipotezę autochtoniczną, by zrozumieć co mam na myśli.
    Słowianie – wedle tej hipotezy – od tysięcy lat czyli od zawsze zamieszkują tereny pomiędzy Bałtykiem a Karpatami i Sudetami oraz pomiędzy Odrą a (powiedzmy) Bugiem. W tym czasie przez te ziemie przewaliły się dziesiątki ludów, których nazwy, a czasami i czyny odnotowali starożytni dziennikarze. Nie odnotowano (przed 6 wiekiem n.e) tylko jednego ludu: Słowian. Autochtoniści jednak twierdzą, że „nasi” tam byli przez cały czas. A jeżeli tak, to nasi to niewolnicy, tacy polscy fellachowie. Wystarczy świst nawet nie miecza, a bata by słowiański ludek przez tysiace lat robił co Celtowie Germanowie i inni mu nakazali. Żadna kronika nie odnotowała przecież jakiegoś słowiańskiego powstania wobec obcego panowania.
    i nagle od 5 wieku ci urodzeni niewolnicy, fellachowie stają się postrachem środkowej i południowej Europy,. Docierają do Aten i Konstantynopola, do Wenecji i za Łabę.
    Kto chce niech wierzy. Ja to (autochtonizm) między bajki wkładam.

  2. @Dwa, raczej trudno będzie znaleźć coś w 100% wiarygodnego na temat sprzed 2tys. lat. A nowsze wcale nie oznacza lepsze.

  3. Lubomir Czupkiewicz, historyk-amator i jego książka sprzed 20 lat. Może jednak lepiej by było sięgnąć po nieco współcześniejsze publikacje, poparte wiarygodnymi źródłami… Sam jestem ciekaw jak wygląda obecna sytuacja allochtonizm vs autochtonizm.

Dodaj komentarz