Russell „Texas” Bentley : Kto zabił Motorolę i dlaczego?

To, co mówią o zamachu na Motorolę The Saker, Southfront i Shary, nie trzyma się kupy, chyba że z ich perspektywy tysięcy kilometrów od miejsca zdarzenia. Ale ja jestem 500 metrów od lokalizacji, gdzie dokonano zamachu i oto, co sądzę:

1) W ciągu ostatnich sześciu miesięcy były dwie próby pozbawienia Motoroli życia. Pierwsza w czerwcu, podczas jego pobytu w szpitalu, i druga w sierpniu, za domem, w którym mieszkał. Ktoś próbował go dorwać już od jakiegoś czasu. Ktokolwiek go zabił, próbował tego wcześniej przynajmniej dwa razy, ponosząc porażkę. Batalion „Sparta” ma swoją własnę jednostkę wywiadowczą oraz kontakty ze służbami Donieckiej Republiki Ludowej. Gdyby ktoś miał na celu zlikwidowanie go, próbując dokonać tego wcześniej dwukrotnie, Motorola doskonale by wiedział, z kim ma do czynienia. Gdyby to był ktoś ze strony DRL, wiadomo by było, że prędzej czy później by go dopadł. Wówczas pozostawanie na terytorium Noworosji byłoby dla dowódcy batalionu „Sparta” samobójstwem, nie mówiąc już o ryzykowaniu życia jego żony i dzieci. Mógłby po prostu wybrać „wariant Striełkowa” i przenieść się na Krym, by pisać wspomnienia, ujawniając zdrajców, których by podejrzewał o nastawanie na jego życie. Ale nie zrobił tego. Widziałem go kilka razy, jak spacerował z żoną i dzieckiem w centrum miasta, robił zakupy i chodził na siłownię. Nie jest to coś, co by robił, gdyby obawiał się, że jego towarzysze i dowódcy mogą wbić mu nóż w plecy. On nie znał strachu, ale nie był głupi, zwłaszcza, że uważał też na życie swoich najbliższych.

2) Zacharczenko ufał Motoroli na tyle, że wysłał go ze „Spartą” do Ługańskiej Republiki Ludowej, by ochraniać Płotnickiego podczas próby zamachu stanu. To była wielka odpowiedzialność. Nie taka, jaką się obciąża kogoś, kogo planuje się zabić, i kogo próbowało się pozbawić życia dwukrotnie.

3) Czy budynek, w którym miał miejsce zamach, to „budynek o wysokim poziomie ochrony”? Byłem tam osobiście więcej niż raz. Drzwi pilnują jakieś babuszki, a nie „Sparta” czy bezpieka. To kilkupiętrowy apartamentowiec, gdzie wcześniej mieszkało kilku ukropskich oligarchów niższego szczebla. Ukropy miały plany i prawdopodobnie zestawy starych kluczy, które mogły wciąż pasować. Windy wyprodukował Otis. Produkcja amerykańska. Może ostatnio potrzebowały „napraw”, tak jak World Trade Center w 2001 r.

Jest tam bardzo dużo dobrych punktów obserwacyjnych, z których zabójca mógł widzieć, kiedy Motorola wraca do domu, a zdetonowanie bomby przy użyciu telefonu jest łatwe i tanie; dwie z trzech sieci komórkowych działających w DRL wciąż należą do ukropów, a jeśli ktoś ma detonator w telefonie, to nie ma problemu z zamontowaniem kamery czy mikrofonu, żeby mieć pewność, że cel jest w strefie wybuchu.

4) Mam zaufanie i szacunek do Aleksandra Władimirowicza Zacharczenki. Jest dobrym człowiekiem i robi dobrą robotę, która z pewnością nie jest łatwa. Widziałem nagrania z tamtej nocy i bardzo wątpię, że udawał. Wydaje się, że właściwe określenie to: był „cholernie wk…ny”. Wprost wygrażał ukropskiej armii i służbom, co, jak sądzę, nie było wcześniej zatwierdzone w Moskwie. Arsenija Siergiejewicza Pawłowa nazywał swoim przyjacielem i uważam, że czynił to ze szczerością.

5) Tak samo uważa batalion „Sparta”, jedna z największych i najsilniejszych jednostek w całej armii Noworosji. Ponieważ gdyby myśleli, że Zacharczenko ma z tym coś wspólnego, już byliby na ulicach i nikt nie mógłby ich powstrzymać. ALE NIE SĄ. Motorola był uwielbiany przez swoich ludzi i wielu miejscowych. Gdyby Zacharczenko miał zlecić zabicie go, popełniłby polityczne samobójstwo. Poza tym, jaki mógłby mieć powód, by to zrobić? Jeszcze parę tygodni wcześniej Motorola udowodnił w ŁRL, że jest zaufanym oficerem, lojalnym wobec Zacharczenki i Noworosji. Jak się zdaje, ci, którzy są na odpowiednich pozycjach, by posiadać odpowiednią wiedzę o całej sprawie i mieć możliwość zrobienia czegoś, nie myślą, że to był inside job.

6) Cui bono? Na pewno nikogo w DRL, ani także nikogo oddanego sprawie przyszłości Federacji Rosyjskiej. Motorola był wybitnym dowódcą. Odważny, wyszkolony i kochany przez swoich ludzi. DRL potrzebuje takich dowódców. Z militarnego punktu widzenia była to strategiczna porażka. Wojna jeszcze się nie skończyła i być może w najbliższej przyszłości nadchodzi jej najtrudniejszy etap.

Jeśli sytuacja w Syrii zaogni się jeszcze bardziej, tak samo będzie tutaj. Zarówno tutaj, na froncie, jak i w Syrii z każdym dniem konflikt się straszliwie zaostrza. Wojna trwa i nie stać nas na pozbywanie się naszych najlepszych oficerów. Jeśli armia nie wytrwa, Republika upadnie, a śmierć Arsenija Pawłowa była dla naszego wojska ogromną stratą. Z tego, co mi wiadomo, Motorolę nie interesował władza polityczna ani nie miał on zamiaru wchodzić w konflikt z lokalnymi władzami. Nie ubiegał się o żaden urząd, nie startował w wyborach, nie wypowiadał się publicznie o polityce, ani nic z tego typu rzeczy.

7) Kijów i naziści z USA świętują morderstwo jednego ze swoich najsilniejszych i najbardziej charyzmatycznych wrogów. Kogoś, kto skopał im tyłki na lotnisku w Doniecku i na całej linii frontu. Bardziej uszczęśliwić ich mogłyby jedynie wzajemne podejrzenia i spory pomiędzy „Spartą” a władzami, albo gdyby inni oficerowie DRL zaczęli się obawiać, który z nich jest następny do odstrzału. Ale tak się nie stanie, bo prawda jest jasna dla wszystkich, którzy mają tu coś do powiedzenia. Zrobiły to ukropy. Próbowali już dwa razy i ponieśli porażkę. Tym razem wysłali mocną ekipę, która w końcu wykonała zadanie. Ale zamiast zasiać podejrzenia i niezgodę, sprawili, że zwarliśmy szeregi, by stanąć przed prawdziwym wrogiem.

Podejrzenia o inside job są nie tylko bezpodstawne, ale i niebezpieczne. Nie było powodu, by ktokolwiek w DRL i FR chciał śmierci Motoroli, za to mnóstwo powodów miała junta kijowska. Naziści, tak jak w przypadku MH-17, mieli motyw, środki i możliwości. Motorola ufał swoim przełożonym i towarzyszom. Jego działania i późniejsze wydarzenia są na to dowodem. Nikt poważny tutaj nie uważa, że stał za tym ktoś inny, niż ukropscy dywersanci, którym po dwóch nieudanych próbach w końcu się udało. Takiej jest też moje zdanie.

Niezgoda wśród towarzyszy to nóż w plecy wobec całej DRL, Noworosji i FR. Potrzebujemy dziś jedności, tak jak potrzebowaliśmy w najgorszych dniach wojny, ponieważ wkrótce może nadejść jeszcze gorszy czas.

Szanuję Sakera, Shary i Southfront, więc jestem zaskoczony, że wysuwają różne spekulacje bez jakichkolwiek dowodów. Jeśli jest jakiś dowód, że Motorola miał problemy ze swoimi towarzyszami, niech go pokażą. Ale póki co żadnego nie widzę. Mieszkam w Doniecku i mam tu przyjaciół, którzy wiedzą o sprawach, jakie zazwyczaj nie są ujawniane publicznie. Zdarzały się niepokojące, a niekiedy wręcz podejrzane, zabójstwa oficerów noworosyjskich, ale wszystkie miały miejsce w ŁRL, a nie tutaj. I chociaż nie mam zdania na temat Płotnickiego i działań ŁRL (ponieważ po prostu nie mam wystarczającej wiedzy), WIEM, że DRL to nie ŁRL.

Zacharczenko nie jest Płotnickim i cieszy się zasłużonym poparciem miejscowej ludności i nie ma powodu, by ją całkowicie utracić, zabijając jednego ze swych najlepszych przyjaciół i towarzyszy. Nie jest głupi i wie, że jego los będzie taki sam, jak los DRL. Atak na Motorolę byłby atakiem na całą DRL i na samego Zacharczenkę. Warto się nad tym zastanowić. Ukropy i Amerykanie mają mnóstwo powodów, by chcieć śmierci Motoroli. Tutejsze władze miały wszelkie powody, by tak się nie stało, z których najważniejszym była obawa, że jego śmierć wywoła niepotwierdzone plotki i podejrzenia. Wszystkim, którzy wysuwają spekulacje nie poparte dowodami, mówię, że wasze wymysły są głupie i niebezpieczne. Jeśli macie jakiekolwiek dowody, pokażcie je. W przeciwnym razie – zamknijcie się.

Russell „Texas” Bentley

Źródło: fort-russ.com

(Tłumaczenie z jęz. angielskiego: Redakcja Xportal.pl)

3 komentarze

  1. moherowy beret

    No jakoś nie bardzo widzę polskich komandosów,którzy poruszają się po Doniecku.Przecież jeżeli znają rosyjski język,to i tak nie mają prawidłowego akcentu.A nigdy nie wiadomo czy nie zajdzie potrzeba rozmowy w obcym mieście.Może raczej słuzby specjalne z Mossadu czy Ukraińcy z USA(którzy służą wCIA)?

  2. Bardzo dobry tekst, trafne spostrzeżenia i wnioski. Nic dodać, nic ująć.

  3. anty upa i anty PiS

    Nie można wykluczyć że za zabójstwem Motorli stali, lub je zorganizowali polskojęzyczni komandosi wysłani do Doniecka przez Macierewicza.

Dodaj komentarz