Alain Soral: Prawica aksjologiczna, lewica ekonomiczna

Od czasu wyboru Sarkozy’ego (1) stało się oczywiste, że nie ma już prawicy ani lewicy. Nawet jeśli  otwarcie się na lewicę przez rząd Fillona (2) było w rzeczywistości jedynie zawarciem „świętego przymierza” przez liberalnych atlantystów, stało się wówczas jasne, że nie istnieje już dłużej konflikt idei – ani na poziomie gospodarczym, ani społecznym – pomiędzy „lewicą w krótkich spodenkach” (gauche bobo) a liberalną prawicą Sarkozy’ego, pozornie zainteresowaną bezpieczeństwem.

O ile dla lewicowców Sarkozy jest człowiekiem prawicy (prezentującym się jako ostoja bezpieczeństwa, jednak bezpodstawnie, gdyż ostoją taką może być jedynie dla właścicieli samochodów z białej klasy średniej!), to dla tych z prawicy Sarkozy jest człowiekiem lewicy: „prawoczłowieczystą” (droit-de-l’hommiste) i „nieumoczonym” (sans-papieriste) na miarę swego rodzaju francuskiego Tony’ego Blaira.

Tak naprawdę można dziś powiedzieć, że wszyscy systemowi politycy są lewicowi (w sprawach dotyczących zakorzenienia, małżeństw gejowskich) lub że są prawicowi (gdyż wszyscy zaakceptowali dominację integralnej polityki rynkowej… lub polityki integralnego rynku, co okazuje się tym samym!). To przemieszanie prawicy i lewicy płynie też jednak z przemieszania ich definicji: definicji prawicy i definicji lewicy… co prowadzi nas do wniosku, że istnieją dwa sposoby definiowania prawicy i lewicy.

Przede wszystkim, istnieje definicja prawicy, którą czerpiemy z Ancien Regime’u. Definicja, która wiąże z prawicą pozytywne wartości honoru, moralności, szacunku dla starszych i dla hierarchii…

Lewica jest tu niszczeniem tych wartości przez narastający liberalizm, który doprowadzi do Rewolucji Francuskiej…Liberalizm, jego wartości w postaci amoralnej kalkulacji i niszczenia przez niego dawnego Porządku, logicznie muszą być tu uznane za Zło i za lewicę… O tym ma tendencję zapominać wielu ludzi tradycjonalistycznej prawicy, którzy systematycznie dołączają do liberalizmu, uważając, że jest to ich obowiązek jako ludzi prawicy. Chodzi mi tu szczególnie o tych, którzy myślą po linii Jeana-Françoisa Touzé’a (3).  

Istnieje również definicja lewicy, którą czerpiemy z marksizmu i z Rewolucji Październikowej, w świetle której tym, co definiuje lewicę i prawicę jest relacja kapitał/praca… Lewica zaś to ci, którzy opowiadają się po stronie pracy. Prawica z kolei to ci, którzy stają po stronie kapitału. Wedle niniejszej definicji: właściciel PME (4) to dziś lewica, ponieważ jest po stronie pracy produkcyjnej. Akcjonariusz MEDEF (5) to z kolei prawica, ponieważ znajduje się po stronie renty, wyzysku i pasożytnictwa, tam, gdzie synowie próżniaczych rodzin, nieważne ostatecznie czy światopoglądowo lewicowych…

Przy okazji warto zaznaczyć, że wartości Rewolucji Francuskiej – formalnie rzecz biorąc lewicowe, gdyż oparte na deklaratywnym i abstrakcyjnym egalitaryzmie, w praktyce jednak prawicowe, dzięki triumfowi wzrastającego liberalizmu – nie pozwalają na przeprowadzenie wyraźnego rozróżnienia pomiędzy tymi dwoma obozami: lewica jako siła ludowa czy prawica jako siła burżuazyjna? To tylko jeszcze bardziej zapętla francuskie pomieszanie…

Z pierwszego z przedstawionych tu objaśnień pojęć prawicy i lewicy wnioskować można, że „ruch ludowy”, który broniłby równocześnie wartości moralnych i świata pracy byłby prawicą w świetle pierwszej definicji i lewicą w świetle drugiej… Nie znaczy to, że nie ma już w ogóle prawicy ani lewicy, ani że to wszystko to samo. Znaczy to, że istnieje moralna prawica, której społeczną bazą jest, jeśli widzieć to właściwie, lewica ekonomiczna i społeczna. I przeciwnie, że jest amoralna lewica, która okazuje się być ideologicznie ekonomiczną prawicą w jej najnowszej i najbardziej brutalnej wersji. Spostrzeżenie to prowadzi nas do Maja’68, do społeczeństwa konsumpcyjnego i słynnego wolnościowego liberalizmu (libéralisme libertaire)

Wolnościowy liberalizm nie jest niczym innym jak lewicą społeczną (gauche sociétale) – dziś nazywaną „lewicą w krótkich spodenkach” (gauche bobo) – będącą na służbie biznesowej prawicy, mającą za zadanie zniszczyć zarówno lewicę socjalną (gauche sociale), jak i prawicę aksjologiczną (droite morale), które tworzyły Francję sprzed Maja’68 i których korzenie sięgają CNR, słynnego Comité National de la Résistance (6), i są bardzo dalekie od Pétaina i Kolaboracji… Rolą wolnościowego liberalizmu było zniszczenie w tym samym czasie:
– lewicy socjalnej, reprezentowanej wówczas przez PCF (7);
– prawicy aksjologicznej, reprezentowanej wówczas przez de Gaulle’a i jego świat maurrasowskich (8) wartości kulturalnych…

Podwójne zniszczenie, czynione w służbie władzy pieniądza, co świetnie wyjaśnia nieprawdopodobny światowy i polityczny sukces tak zwanych pariasów Maja’68!  

By lepiej państwo zrozumieli, czym jest ten sławny wolnościowy liberalizm – klucz do wszystkiego, co przez ostatnie 40 lat stało się we Francji i w polityce: jest to historia fałszywej lewicy, ilustrowanej dziś przykładem Besancenota (9) oraz prawdziwej prawicy atlantycko-liberalnej, reprezentowanej dziś przez Sarkozy’ego, prawicy antynarodowej, często bardzo słabo rozumianej przez prawicę narodową… Zacytuję państwu in extenso swój doskonały tekst, który ukazał się w mojej świetnej książce Jusqu’où va-t-on descendre? (…) Tekst, który wyjaśni państwu także niezwykły sukces tak zwanego rewolucjonisty Daniela Cohn-Bendita (10), dziadka naszego dzisiejszego rewolucjonisty Besancenota! System zawsze ma pod ręką do podmiany fałszywego rewolucjonistę!     

Daniel Cohn-Bendit, ikona wolnościowego liberalizmu

Będący niekwestionowaną ikoną lewactwa (dosł. gauche épanoui, tzn. „rozwiniętej/dojrzałej lewicy”) Daniel Cohn-Bendit określa się jako wolnościowy liberał. Co to jednak znaczy być wolnościowym liberałem? Dla nobliwego czytelnika „Libération” (11) chodzi o bycie liberałem z tendencją wolnościową, odrobinę anarchizującym humanistą, mówiąc krótko, znaczy to być cool. Ryzykując, że ja sam nie okażę się cool, dodam, że bycie „wolnościowym liberałem” oznacza również, nawet oznacza przede wszystkim, zajmowanie określonej pozycji społecznej i politycznej.

Wolnościowy liberał twierdzi, że jest liberalny w odniesieniu do produkcji: jak klasyczny przedstawiciel burżuazji, jest za liberalizmem ekonomicznym (tak więc ani za socjalizmem, ani za faszyzmem, które są dwoma formami gospodarki kierowanej); lecz równocześnie jest liberalny w odniesieniu do moralności, w czym oddala się od klasycznego wzorca burżuazyjnego, którego etyka pracy i oszczędności były ograniczeniem dla lenistwa i konsumpcji. Wolnościowy liberał to zatem, literalnie ujmując, burżuj, który nie dba o burżuazyjną moralność.

Wolnościowy liberalizm to jednak nie tylko rodzaj wrażliwości politycznej, na planie zbiorowym to także szczególnie brutalny model społeczny. Społeczeństwo zarazem przychylne konsumentowi – żadne bariery moralne nie powstrzymują go przed konsumowaniem wszystkiego, co zaproponuje mu społeczeństwo konsumpcyjne – nieprzychylne jednak producentowi, którego pracy odbiera się wartość, a jego pensja jest zaniżana przez zglobalizowany neoliberalizm.

Mamy zatem łatwy do zrozumienia mechanizm; im bardziej jednostka jest uwolniona od ram Produkcji, ponieważ jest beneficjentem (rentierem, prezenterem sponsorowanym przez społeczeństwo Spektaklu), tym więcej przyjemności może ona odnaleźć w społeczeństwie liberalnym i tym bardziej kształtuje w niej ono wolnościową mentalność. I przeciwnie, im bardziej jednostka jest podporządkowana realiom Produkcji, tym bardziej jej wolnościowe pragnienie, by używać bez skrępowania (seksu, ludzi, narkotyki) jest ograniczane przez jej kondycję – jakże powszechną – w postaci niskiej pensji i ograniczonej siły nabywczej (jej rzeczywistością jest raczej metro-praca-sen).

Podejście „wolnościowo-liberalne” jest zatem, tak naprawdę, obiektywną sytuacją kogoś, kto dysponuje niewielką ilością lub nie dysponuje wcale produkcją, którą by konsumował, dla kogo w związku z tym źródłem wszystkich przyjemności jest liberalizm, którego jest on beneficjentem i kto nie chce, by moralność Produkcji ograniczała jego wolność, naruszając tę jego uprzywilejowaną pozycję społeczną. To właśnie źródło, z którego wypływa ten wieczny uśmiech na twarzy Daniela Cohn-Bendita – ta sama błogość rentiera, którą znaleźć można na twarzy Jeana d’Ormessona (12), który to jednak nie należy ani do nuworyszy, ani do lewicowców.

Najpewniej naiwni czytelnicy „Libération”, wyrwani ze swego odrętwienia przez tę suchą analizę, pojmą dlaczego ten rentier, ten wolnościowiec w służbie liberalizmowi, nigdy tak naprawdę nikomu nie przeszkadzał – za wyjątkiem nauczycieli, których dyskredytował, a także pracowników, dzięki którym prosperował, nigdy osobiście nie pracując. Dlaczego, w rzeczywistości, tak bardzo podoba się on władzy i dlaczego zawsze mu ona wszystko wybaczy: czerwony dogmatyzm, zielone mętniactwo, nawet obronę pedofilii… Dodam jeszcze, by uaktualnić tę analizę, słowo na temat małego Besansenota, tego nowego kolaboranta mondializacji, którego fanem jest Michel Drucker (13) i cały burżuazyjny biznes, obce przecież takim antykapitalistycznym rewolucjonistom… jednak nie tak bardzo, gdy ktoś zrozumie komu tamci służą!

W świetle tej analizy, co łączy ze sobą narodową prawicę wartości i liberalną prawicę materialnego zysku? Powiedziałbym, że nic, chyba że pragnienie politycznej dominacji wyrażanej przez dwie grupy społeczne, de facto niemożliwe do pogodzenia, z których jedna oparta jest na porządku moralnym i naturalnej hierarchii starego świata, druga zaś na integralnym amoralizmie i nowoczesnym prawie zysku, będąc otwartą na wszelkie karierowiczostwo, wszelką dekadencję i wszelką ruchliwość społeczną… Zjednoczenie dwóch grup dążących do dominacji, gdzie pierwsza, która nie ma narzędzi, sytuuje się w służbie drugiej, która nie dzieli z nią żadnych wartości… Liberałowie za każdym razem posługiwali się konserwatystami, których historycznie pokonali i pozbawili władzy, jak wieloma innymi pożytecznymi idiotami, by utrzymać w swoich rękach władzę zwróconą przeciwko ludowi. Jak wygląda to w praktyce? To mieszczanie z pierwszej linii frontu z regionu PACA (14), którzy głosowali na Sarkozy’ego równie wiernie, jak wcześniej na Le Pena, by, jak myśleli, położyć kres rozgardiaszowi, skończyli zaś z Cécilią (15), po której przyszła Carla (16), z Kouchnerem i z Attalim (17), nie zapominając o nieocenionych Ramie Yade (18) i Rachidzie Dati (19)! W ramach unii prawic, jesteśmy świadkami nieprzerwanej manipulacji kosztem szanowanej prawicy wartości przez świat pieniądza, wypływający, przypomnę wam, z historycznej lewicy. To unia, którą bardziej wulgarnie moglibyśmy określić mianem unii sutenera i rogacza (union du mac et du cocu)!

Oto kilka punktów rozświetlających państwu cienie, do państwa należy rozstrzygnięcie, czy chcecie wciąż być z tego rodzaju prawicą, czy nie! Dziękuję państwu za uwagę.

Alain Soral

(wystąpienie wygłoszone przez autora 21 sierpnia 2007 r. w Six-Fours-les-Plages)

Źródło: http://www.egaliteetreconciliation.fr/Gauche-du-travail-droite-des-valeurs-2976.html (28.12.2016).

Tłumaczenie z jęz. francuskiego: Ronald Lasecki

Od Tłumacza: Alain Soral (ur. 1958) jest popularnym publicystą i przywódcą jedynej dziś znaczącej francuskiej organizacji narodowo-rewolucyjnej Égalité et Réconciliation (E&R). Czytelników bardziej zainteresowanych postacią Alaina Sorala lub jego organizacją odsyłam do swojego własnego artykułu Narodowy rewolucjonizm we Francji: od narodzin do uwiądu i ponownego ożywienia, „Templum Novum” nr 15/2016, szczególnie na strony 90-92 tego numeru. (R.L.)

Przypisy:

1. Nicolas Sarkozy (ur. 1955) – Żyd, w maju 2007 r. zwyciężył w drugiej turze wyborów prezydenckich we Francji i objął urząd głowy państwa, który sprawował do maja 2012 r.

2. François Fillon (ur. 1954) w latach 2007-2012 stał na czele trzech kolejno następujących po sobie gabinetów; ministrem spraw zagranicznych w pierwszych dwóch z nich był Bernard Kouchner (ur. 1939), wcześniej członek Partii Socjalistycznej.

3. Jean-François Touzé (ur. 1951) – były działacz Frontu Narodowego, w 2008 r. zerwał ze swym dawnym środowiskiem i poglądami i animował kolejno kilka własnych ugrupowań, które stały na gruncie zachodniego liberalizmu, atlantyzmu, proamerykanizmu i syjonizmu. Najnowszym z nich jest założony w kwietniu 2011 r. i istniejący do dziś ruch polityczny Nouveaux républicains, mający w swym logo amerykańską Statuę Wolności. 

4. PME – franc. Petite et moyenne entreprisetzn. małe i średnie przedsiębiorstwa.

5. Mouvement des entreprises de France – francuska konfederacja pracodawców założona w 1998 roku, przywołana tu jako symbol skartelizowanego wielkiego kapitału.

6. Wł. Conseil national de la Résistance (Narodowa Rada Ruchu Oporu) – organ koordynacyjny francuskiej partyzantki antypaństwowej i antyniemieckiej podczas II wojny światowej, powołany przez de Gaulle’a w maju 1943 r. Początkowo kierował nią Jean Moullin (1899-1943), po jego śmierci kolejno Georges Bidault (1899-1983) i Louis Saillant (1910-1974).

7. Parti communiste français – Francuska Partia Komunistyczna, założona w 1920 r.

8. Charles Maurras (1868-1952) – ideolog i przywódca konserwatywnego francuskiego nacjonalizmu.

9. Olivier Besancenot (ur. 1974) – lewacki polityk francuski, w 2007 r. za łożył Nouveau Parti anticapitaliste. W sprawach fundamentalnych opowiada się za zachowaniem demoliberalnego konsensu. Można go porównać z równie „konserwatywnym” Sławomirem Sierakowskim (ur. 1979).

10. Daniel Cohn-Bendit (ur. 1945) – Żyd, pedofil, francuski i niemiecki polityk Zielonych, atlantysta, zwolennik agresji NATO na Jugosławię i agresji Zachodu przeciwko Irakowi.

11. „Libération” – socjaldemokratyczny dziennik francuski, ukazuje się od 1973 r. Wśród jego założycieli był Jean-Paul Sartre (1905-1980).

12. Jean d’Ormesson (ur. 1925) – francuski pisarz, od 1973 r. członek Akademii Francuskiej, potomek zamożnego rodu arystokratycznego. Jest autorem między innymi pastiszu historycznego Chwała Cesarstwa (wydanie polskie 1975).

13. Michel Drucker (ur. 1942) – Żyd, francuski prezenter telewizyjny, tu przywołany jako uosobienie mieszczańskiego establishmentu.

14. Provence-Alpes-Côte d’Azur tzn. Prowansja-Alpy-Lazurowe Wybrzeże. Jeden z osiemnastu regionów administracyjnych współczesnej Francji. Jego stolicą jest Marsylia.

15. Cécilia Sarkozy, obecnie Attias (ur. 1957) – Żydówka, w latach 1996-2007 była żoną Nicolasa Sarkozy’ego, od maja do października 2007 r. również pierwszą damą Francji. N. Sarkozy był jej drugim mężem, po rozwodzie wyszła za mąż po raz trzeci.

16. Carla Bruni-Sarkozy (ur. 1967) – znana włoska modelka i ladacznica przyznająca się do nimfomanii, matka kilkorga bękartów, w latach 2008-2012 pierwsza dama Francji.

17. Jacques Attali (ur. 1943) – żydowski liberalny ekonomista, doradzał prezydentom Mitterandowi, Sarkozy’emu i Hollande’owi.

18. Rama Yade (ur. 1976) – francuska polityk urodzona w Czadzie, pełniła funkcję sekretarza stanu ds. praw człowieka w II rządzie Françoisa Fillona, odsunięta od stanowisk z powodu niesubordynacji. Zwolenniczka legalizacji narkotyków oraz małżeństw i adopcji dzieci przez pary homoseksualne. Od 2005 r. zamężna z Żydem zaangażowanym w Partii Socjalistycznej.

19. Rachida Dati (ur. 1965) – francuska polityk pochodzenia marokańskiego. Była ministrem sprawiedliwości w I. i II. rządzie Françoisa Fillona. W 2009 r. urodziła bękarta.

 

 

Dodaj komentarz