B. Bekier dla Tsargrad.tv: Polska powinna budować silne związki z Kresami

Czy popiera Pan grupę lwowskich Polaków, którzy ogłosili ostatnio, iż pragną odłączyć swój region od Ukrainy?

Nie wydaje mi się, aby kwestia zmiany przynależności państwowej Lwowa była obecnie aktualnym przedmiotem jakichkolwiek istotnych rozważań politycznych, ale jestem w stanie zrozumieć aktywistów, którzy uważają, że region ten powinien uniezależnić się od władz w Kijowie, czy nawet powrócić do Polski. Popieram Polaków, oraz inne mniejszości narodowe na Ukrainie, które czują się zagrożone nową ukraińską polityką etniczną, oraz jej historycznymi inspiracjami.

Uważa Pan, że Polska powinna wspierać wspomniane dążenia ukraińskich Polaków?

Rzeczpospolita powinna dążyć do tego, by zapewnić jakiś zakres kulturowej i ekonomicznej autonomii swoim obszarom historycznym, jak Wileńszczyzna w Republice Litewskiej, czy na przykład te części Małopolski Wschodniej, które dzisiaj kontrolowane są przez państwo ukraińskie. Regiony te powinny posiadać również silniejsze związki ekonomiczne z Polską. Leży to nie tylko w długofalowych interesach Warszawy, lecz przede wszystkim miałoby to pozytywny wpływ na lokalną gospodarkę tych regionów, oraz poprawę sytuacji miejscowych społeczeństw – nie tylko Polaków, lecz również Ukraińców, oraz przedstawicieli innych narodowości.

– Co Pan sądzi na temat „restytucji Kresów”? Czy istnieją  na to obecnie jakieś szanse w perspektywie organizacyjnej?

Trudno byłoby dzisiaj rozmawiać na temat „Polskiej Wiosny”, ale polski rząd mający na uwadze polskie, niezależne interesy, zawsze powinien rozważać różne scenariusze, jako potencjalną reakcję na ostentacyjne naruszanie praw Polaków przez młode, słabe, postsowieckie państwa, jak Ukraina, czy Republika Litewska.

– Niedawno w Hucie Pieniackiej k. Brodów ukraińscy nacjonaliści zniszczyli pomnik upamiętniający pomordowanych Polaków. Jaka według Pana powinna być reakcja Polski na tego typu akcję ukraińskich radykałów?

Jest to akt politycznego, bluźnierczego wandalizmu, obraza dla pamięci wszystkich Polaków, którzy zostali pomordowani przez ukraińskie bandy. Czynniki oficjalne w Kijowie powinny bezwarunkowo przeprosić za dopuszczenie do tego wydarzenia, a także zapewnić polski rząd, iż poczynione zostaną wszelkie starania, by złapać sprawców i należycie ich ukarać. W innym wypadku interweniować powinno polskie MSZ, tak się też zresztą stało. Obecnie czekamy na jakąś poważniejszą reakcję po stronie ukraińskiej. Choć obecny rząd prowadzi bardzo pro-ukraińską politykę, nawet tam muszą sobie zdawać sprawę z tego, że cierpliwość Polaków ma swoje granice. Niektórzy ukrofile, a raczej pewien ich sort, od lat uwodzony przez zachodnią, neokonserwatywną propagandę, rytualnie odśpiewał już piosenkę Kijowa na temat „rosyjskiej prowokacji” stojącej za zniszczeniem pomnika. Oczywiście, każda wersja jest możliwa (no, powiedzmy, że różnią się one stopniem prawdopodobieństwa), ale czy w tej piosence znajdzie się coś na temat setek pomników Stiepana Bandery, które powstały w wielu ukraińskich miastach po rewolucji, tzw. Euromajdanie? Czyżby to Putin je zbudował? A co z manifestacjami politycznymi na ulicach Lwowa i Kijowa, gdzie publicznie oddawano hołd “bohaterom” SS-Galizien i UPA, którzy mordowali dziesiątki tysięcy Polaków, m. in. w Hucie Pieniackiej? To też wina Rosji?

Rozmowę prowadził: Dmytry Pavlenko

(źródło: tsargrad.tv)

Dodaj komentarz