Michał Górski: Kilka słów o „proteście studentów”

W momencie, kiedy piszę ten tekst, kilka grupek młodzieży akademickiej w większych miastach Polski postanowiło zorganizować protest przeciwko obecnej władzy. Jak deklarują, nie podoba im się kierunek, w jakim zmierza państwo rządzone przez PiS i obawiają się o swój los po skończeniu studiów. Wobec coraz częstszego braku możliwości znalezienia odpowiedniej i godnej pracy po zdobyciu wyższego wykształcenia obawy te są mocno uzasadnione. Czy aby jednak o to właśnie chodzi protestującym? Grupy, które roszczą sobie prawo do reprezentowania wszystkich studentów wyższych uczelni, jakoś nie dostrzegali tego problemu za rządów poprzedniej ekipy, a wówczas był on nie mniej palący, niż teraz, kiedy to partia rządząca przynajmniej próbuje nieco polepszyć sytuację młodych choćby przez program 500+, podwyższenie płacy minimalnej czy zapowiadane zwiększenie zasiłku dla bezrobotnych.

Można by długo o tym rozważać, ale nie to jest celem niniejszego tekstu. Ograniczę się jedynie do przypomnienia, że spór polityczny w Polsce toczy się pomiędzy opcją narodową i solidarystyczną oraz liberalną i globalistyczną. Polska to w istocie naród-proletariusz wyzyskiwany przez obcych kolonistów – bogate kraje zachodnie na czele z Niemcami, które przy pomocy wspólnego rynku w ramach Unii Europejskiej systematycznie redukują nas do źródła taniej siły roboczej i rynku zbytu dla swoich produktów, podczas gdy my mamy zrezygnować z gospodarki narodowej nastawionej na produkcję na rzecz outsourcingu dla zagranicznych korporacji. Uświadomieni politycznie mieszkańcy kraju mogą zatem albo opowiedzieć się przeciwko eksploatatorom, albo też  po ich stronie – z rzadka świadomie, częściej będąc omamionym kolorowymi paciorkami z napisami „wolność”, „demokracja” czy „prawa człowieka”, w praktyce nic nie wartymi, choć zasłaniającymi fakt, iż jesteśmy ofiarami, a nie beneficjentami.

Nie łudźmy się, że obecna władza sprzeciwia się światopoglądowi liberalnemu w takim stopniu jak my. Jednak mimo tego, że często nie potrafi wyjść poza jego ramy, nie opowiada się po jego stronie tak jednoznacznie, jak jej zajadli przeciwnicy.

Choćby pobieżna analiza postulatów zaprezentowanych przez protestujących każe stwierdzić, że ich organizatorzy opowiadają się po stronie wyzyskiwaczy, nawet jeśli im samym wydaje się, że jest wręcz przeciwnie. Z ekonomiczną eksploatacją idzie bowiem niszczenie naszej tożsamości i tradycji, aby przypadkiem nie stały się one źródłem oporu i nie przeszkadzały w przekształceniu żywego narodu w gromadę pożerających konsumentów, który to proces już się dokonuje.

Jak zatem należy odnieść się do 14. punktów, jakie opublikowali protestujący? Chcą oni bowiem życ w państwie:

1. W którym przestrzegane są przepisy Konstytucji i innych aktów prawnych.

Odpowiadamy: podeptać konstytucję, zlikwidować chaos prawny i skupić się na budowie potęgi Państwa.

2. W którym instytuty badawcze i instytucje kultury są niezależne, a programy nauczania szkół i uczelni oparte są na wiedzy naukowej.

Tu należy się zgodzić, zastrzegając, że chodzi przede wszystkim o niezależność od zagranicznych fundacji i opinii zachodnich intelektualistów, i żeby programy opierać w istocie na konkretnej nauce, a nie na filozofii postmodernizmu, która, choć ma swoje uroki, produkuje mnóstwo nieprzydatnej do opisu rzeczywistości wiedzy. A takich co odpowiedzą, że rzeczywistość nie istnieje poza tekstem, narracjami i konstruktami, należy nazwać po imieniu: filozof, co nie wiedział, że ma w dupie przedział.

3. Które jest świeckie.

Nie, nie chcemy świeckiego państwa i nie wierzymy w twór o nazwie „państwo neutralne światopoglądowo”, bo coś takiego zwyczajnie nie istnieje. Chcemy Katolickiego Państwa Narodu Polskiego i czas najwyższy, żeby przestać obawiać się powiedzieć tego wprost. Odrzucamy liberalny postulat wolności religijnej i stwierdzamy, że nie wszystkie Kościoły i związki wyznaniowe mogą liczyć na te same przywileje, jak religia państwowa (choć tradycyjne religie także powinny cieszyć się tolerancją), którą winien być rzymski katolicyzm.

4. W którym ofiary przemocy są realnie chronione.

Zgoda, należy potępiać obecne władze za odrzucenie projektu zapewniającego ochronę życia nienarodzonych – tych, którzy w żaden sposób nie mogą obronić się przed przemocą mordercy w białym fartuchu.

5. W którym mamy zagwarantowany dostęp do wszystkich praw reprodukcyjnych oraz utrzymane zostają standardy opieki okołoporodowej.

O ile mi wiadomo, prawo nie zabrania reprodukowania się do woli, wręcz zachęca do tego poprzez wspomniany program 500+ mający pomóc rodzinom wielodzietnym. Poza tym należy stanowczo stwierdzić, że ludzie nie mogą się domagać żadnych specjalnych praw, a należy przypomnieć im o obowiązkach wobec społeczeństwa, a jednym z nich jest przedłużenie biologicznego trwania Narodu.

6. W którym każdy człowiek jest równy wobec prawa, bez względu na płeć, pochodzenie, wyznawaną religię, kolor skóry, orientację psychoseksualną czy stopień niepełnosprawności i nie jest to źródłem dyskryminacji czy przemocy.

Nie, naturalna nierówność ludzi powinna mieć odwierciedlenie w prawie – różnym dla mężczyzn i kobiet, różnym dla mieszkających tu od pokoleń członków Narodu i przybyszów. Wyznawców tradycyjnych religii należy oczywiście otoczyć opieką Państwa, przy zachowaniu szczególnego statusu religii katolickiej. Natomiast dewianci powinni być poddani leczeniu dla dobra ich i całego społeczeństwa.

7. W którym Ministerstwo Środowiska dąży do ochrony, a nie niszczenia polskiej przyrody.

Zgoda. Należy także oczyścić naszą ziemię z tak sprzecznych z naturą wytworów, jak liberalizm, demokracja, egalitaryzm, feminizm, itp.

8. W którym zagwarantowana jest wolność zgromadzeń i żadne z nich nie jest uprzywilejowane.

Rozmaitych zgromadzeń w większych miastach jest zbyt wiele, toteż ograniczenie ich wolności stanowczo przyczyni się do spokoju na ulicach. Uprzywilejowane winny być zgromadzenia związane z wydarzeniami kulturalnymi i promujące postulaty propaństwowe. Nie powinno dopuszczać się do organizacji zgromadzeń antypaństwowych i antyspołecznych.

9. W którym sami i same możemy decydować o sobie, własnym ciele, naszej płodności, poglądach czy wyznaniu.

O ile mi wiadomo, nikt nie zabrania obywatelom decydowania o sobie. Natomiast stanowczo za mało podkreśla się, że należy być świadomym konsekwencji pewnych decyzji i działań i znosić je w odpowiedzialny sposób.

10. W którym nie jest prowadzona bezpodstawna inwigilacja obywatelek i obywateli.

Racja, inwigilować należy jedynie tych, wobec których istnieje uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa lub takiego zamiaru, a także tych, którzy głoszą antypaństwowe i antyspołeczne poglądy.

11. W którym istnieją wolne media, a te publiczne nie są jedynie tubą propagandową partii rządzącej.

Nie istnieje coś takiego, jak wolne media – mogą one należeć albo do Państwa, albo do innych podmiotów. Ten drugi przypadek generalnie nie powinien być dopuszczalny, bowiem czymś naturalnym jest, że media będą promować interesy swojego właściciela. Pytanie, czy bardziej cenimy sobie interesy Państwa, czy rozmaitych geszefciarzy chcących chronić swoje partykularne interesy.

12. W którym polityka rządu opiera się na konstruktywnym działaniu.

Wobec braku konkretów ciężko się tu odnieść do czegokolwiek. Dość mało konstruktywny postulat.

13. W którym stanowiska obsadzane są na podstawie umiejętności, kompetencji i doświadczenia, a nie przynależności partyjnej.

Nie jest to możliwe w warunkach demokracji parlamentarnej i systemu partyjnego. Najpierw należałoby zlikwidować demokrację i parlamentaryzm i ustanowić system, w którym władza skupiona byłaby w rękach osób zbliżonych do platońskiego ideału króla-filozofa bądź konfucjańskiego władcy-mędrca, co wymagałoby ustanowienia skrajnie antyliberalnych i niedemokratycznych form rządu.

14. Którego rząd nie izoluje Polski od Unii Europejskiej i nie ośmiesza naszego kraju na arenie międzynarodowej.

To już jest wyjątkowo absurdalny postulat. Odcięcie się od Unii Europejskiej to najlepsze, co mogłoby spotkać nasz kraj. Natomiast skoro mamy się nie ośmieszać, to czy przede wszystkim nie powinniśmy  przestać prowadzić służalczej polityki wobec obcych ośrodków siły, niezależnie od tego, czy ich siedziba jest w Brukseli, Berlinie, Waszyngtonie, Moskwie, czy Tel-Awiwie? Brak jednak takiego rozwinięcia w punkcie 14., co każe wnioskować, że „ośmieszanie się” oznacza niespełnianie woli Zachodu. Tymczasem nie potrzebujemy, żeby Zachód nas kochał, wystarczy, że będzie się nas bał, a zachowamy i twarz i niezależność.

Powyższe komentarze może nie są jakoś szczególnie odkrywcze, powinny jednak uświadomić czytającemu, że na zarzuty osób o światopoglądzie liberalnym odpowiadać w sposób stanowczy, niszcząc ich prymitywne schematy. Jeśli zarzucają nam, że jesteśmy antysemitami i zamordystami, to nie plączmy się w tłumaczeniach, że wcale nie, tylko odpowiedzmy z radością „tak, i co z tego?”, przypinając te łatki niczym lśniące ordery.

Postulaty protestujących są dosyć naiwne i zdradzają mocne oderwanie od rzeczywistości – wszak spełnienie żadnego z nich nie gwarantowałoby polepszenia sytuacji młodych Polaków, którzy chcą po ukończeniu studiów rozpocząć stabilny żywot i zapewnić godny byt rodzinie. Byłoby to możliwe jedynie w warunkach posiadania przez Polskę niezależności politycznej i ekonomicznej. W związku z tym demonstrującym, samozwańczo określającym się jako przedstawiciele całej społeczności akademickiej, należy zasugerować dokształcenie się i odpowiedzieć znanym i lubianym hasłem: STUDENCI DO NAUKI, SYJONIŚCI DO SYJAMU.

Chociaż nie do końca. Starożytny naród tajski nie zasłużył, by przygniatać go tak wielkim ciężarem.

Michał Górski

Jeden komentarz

  1. . W którym Ministerstwo Środowiska dąży do ochrony, a nie niszczenia polskiej przyrody.

    Zgoda. Należy także oczyścić naszą ziemię z tak sprzecznych z naturą wytworów, jak liberalizm, demokracja, egalitaryzm, feminizm, itp.

    Nie rozumiem co opcje polityczne mają do ekologii ochrony lasów i wód naszej Matki Polski?
    Zgadzam się z częścią punktów, ale niektóre jak ten są absurdalne i nie na temat. Szanuje tak 70/100 Panie Redaktorze!

Dodaj komentarz