Adam Danek: Nacjonaliści powinni bronić Europy. Wywiad dla portalu „Trzecia Droga”

Redaktor Xportalu dr Adam Danek udzielił odpowiedzi w ankiecie portalu „Trzecia Droga”. Zachęcamy do zapoznania się z całością ankiety pod niniejszym linkiemzaś poniżej prezentujemy odpowiedzi dra Danka. 

1. Czy Cywilizacja Zachodu powinna być traktowana jako model życia społecznego, którego powinni bronić nacjonaliści?

Na tak sformułowane pytanie o tyle trudno odpowiedzieć, że termin „cywilizacja zachodnia” jest zbyt niejednoznaczny. Istnieje wiele rozbieżnych definicji i opisów cywilizacji zachodniej. Jedne charakteryzują ją pozytywnie, inne negatywnie. By przywołać najbardziej znane przykłady, inaczej cywilizację Zachodu definiuje Feliks Koneczny, inaczej Oswald Spengler, a jeszcze inaczej Samuel Huntington.

Natomiast zgadzam się, że europejscy nacjonaliści powinni bronić Europy, rozumianej, w dużym uproszczeniu, jako „romańsko-germańsko-słowiańska triada”, jak zdefiniował ją zamordowany przez Hitlera niemiecki konserwatysta Ulrich von Hassell. Uważam, że europejscy nacjonaliści powinni, mimo wszystkich zastrzeżeń, opowiedzieć się po stronie sił broniących Europy, nawet w tak schorowanej jej postaci, jaką mamy dzisiaj, a nie po stronie tych, którzy w imię urojonej, groteskowo pojmowanej „rewolucji tradycjonalistycznej” chcieliby zniszczyć Europę jako taką razem z dżihadystami. Oczywiście w obecnym – chwiejącym się dzisiaj – światowym systemie Europa odgrywa rolę politycznego agresora, ekonomicznego pasożyta i kulturowego szkodnika, a kraje i narody „Trzeciego Świata” mają prawo i obowiązek bronić się przed takim jej wpływem. Jednak możemy wyobrazić sobie w przyszłości nasz świat, w którym Europa przestanie odgrywać swoją dzisiejszą szkodliwą rolę. Natomiast jeśli Europa zostanie zniszczona, nasz świat przestanie istnieć. Bo wąsko rozumiany „nasz świat” to właśnie Europa – i bynajmniej nie mam przez nią na myśli Unii Europejskiej, z jej absurdalnymi regulacjami prawnymi pozwalającymi dziś setkom tysięcy czy milionom nielegalnych imigrantów wyłudzać „azyl” w krajach, których gospodarze wcale ich tam nie chcą. Europa to nasz sposób życia – a nie sposób życia pazernych kapitalistów, wielkomiejskich hipsterów, korporacyjnych termitów i internetowych zombie z komórką przyrośniętą do ręki.

Dlatego nacjonaliści powinni wspierać ruchy i siły polityczne gotowe podjąć walkę w obronie Europy z globalizmem i inwazją imigrantów, nie wybrzydzając zbytnio na stosunek tych ruchów do religii, tradycji, ważnych wydarzeń historycznych, ani nawet na ich ukłony pod adresem demoliberalizmu i częściowe koncesje na rzecz poprawności politycznej. W tym kontekście werbalne ataki części środowisk nacjonalistycznych i konserwatywnych na Marine Le Pen, Geerta Wildersa czy Szwedzkich Demokratów uważam za bezmyślne. Europa i tak nie ma na chwilę obecną innej nadziei niż politycy i partie tego formatu. Jedyną dla nich alternatywą są dalsze niczym niezakłócone rządy cyrkla i giełdy, sprawowane w cichym porozumieniu z petrodolarowym dżihadem.

2. Jak oceniasz zagrożenie cywilizacyjne z strony imigrantów z Bliskiego Wschodu?

To złożony problem. Zagrożenie ze strony imigrantów z Bliskiego Wschodu, i szerzej z całego świata islamskiego, utożsamia się najczęściej z zagrożeniem terrorystycznym. Ale w rzeczywistości zagrożenie terroryzmem nie wynika bynajmniej z żadnego „zderzenia cywilizacji”. Zamachy terrorystyczne dokonywane w Europie przez imigrantów lub ich potomków są zapłatą za udział w neokolonialnych wojnach i rozgrywki, na jakie pozwalają sobie zachodnie rządy w Trzecim Świecie, w tym w świecie islamu, nachalnie mieszając się w wewnętrzne sprawy krajów, których mieszkańcy nie życzą sobie takiej ingerencji. Z chwilą, gdy Europa Zachodnia wyrzeknie się tej neokolonialnej polityki, zagrożenie zamachami ustanie.

Jako „uchodźcy” wdzierali się jednak ostatnio do Europy nielegalni imigranci nie tylko z Bliskiego Wschodu, ale zewsząd: z Afganistanu i Pakistanu, z Nigerii i Ghany, z Etiopii i Erytrei, a nawet… z samej Europy – z amerykańskiego protektoratu wojskowego zwanego „Republiką Kosowa”. I choć wszyscy oni nie są z Bliskiego Wschodu, również niosą zagrożenie. Każda masowa imigracja jest zagrożeniem dla kraju, który pada jej ofiarą, ponieważ niszczy w nim równowagę społeczną i wyzwala konflikty. Każda masowa imigracja jest zagrożeniem dla tożsamości, kultury, bezpieczeństwa, stabilności wewnętrznej czy systemu socjalnego kraju docelowego – niezależnie od tego, do jakiego kręgu kulturowego należą masy imigrantów. Nasz ostatni przedwojenny premier, generał Sławoj Składkowski, słusznie powiedział: „Osobiście bardzo lubię Duńczyków, ale gdybym miał ich w Polsce trzy miliony, to bym Boga prosił, żeby ich najprędzej stąd zabrał.” I dopowiem do końca: Anglicy i Szkoci mają pełne prawo nie chcieć u siebie miliona imigrantów z Polski, a Polacy – miliona imigrantów z Ukrainy. Kwestie cywilizacyjne nie mają tu szczególnego znaczenia.

3. Czy istnieje w obecnych czasach niebezpieczeństwo przejęcia europejskich dusz przez inne cywilizacje np. Żydowską, Turańsko-Rosyjską czy Chińską?

To są kategorie wzięte z historiozofii Feliksa Konecznego. Wielokrotnie pisałem, że teoria cywilizacji Konecznego jest zasadniczo niezgodna z rzeczywistością.

Nie ma czegoś takiego jak jedna cywilizacja żydowska. Jeżeli popatrzymy na przykład na prastare wspólnoty żydów w Jemenie i Etiopii, na w pełni zasymilowanych żydów zachodnioeuropejskich przed II wojną światową, na znanych niegdyś w Polsce litwaków i Ostjuden – to widzimy, że wszystko to byli reprezentanci zupełnie różnych cywilizacji, a nie jednej. Dlatego też zresztą twór syjonistyczny w Palestynie jest sztucznym zlepkiem kulturowym, stworzonym przez przybyszów z całego świata. Przecież oni nawet nie mieli własnego języka – przypomnijmy, że pierwszym językiem obrad Knesetu był język polski. Istnienie tworu syjonistycznego podtrzymuje wyłącznie zbrojna przemoc, mająca polityczne i finansowe wsparcie z zagranicy. Lobby żydowskie w Europie, w tym w Polsce, to fenomen polityczny i ideologiczny, a nie cywilizacyjny.

Sądzę, że nie mamy powodów obawiać się cywilizacji chińskiej, ponieważ jest to cywilizacja bardzo wsobna, nie ekspansywna. Chiny dążą do poszerzenia swoich wpływów politycznych i ekonomicznych w świecie, ale nie mają ambicji przerobienia całego świata na swój obraz i podobieństwo, jak USA.

Co zaś do Rosji, to jej przynależność cywilizacyjna jest przedmiotem do dyskusji. W samej Rosji spór na ten temat, skądinąd intelektualnie bardzo ciekawy, toczy się od XIX wieku. Ówczesny wybitny historyk Michaił Pogodin propagował pogląd, że Rosja jest cywilizacyjnie odrębna od Europy, ponieważ wyrosła na fundamencie bizantyjskim, a Europa na rzymskim. Rosyjscy zapadnicy widzieli w Rosji kraj europejski, zwolennicy panazjatyzmu – kraj azjatycki, a przedstawiciele eurazjatyzmu przekonywali, że Rosja jest światem odrębnym zarówno od Europy, jak i od Azji.

Rosja, podobnie jak Chiny, stara się włączać różne państwa w krąg swoich wpływów politycznych i gospodarczych, ale nie narzuca im wzorca rozwoju wewnętrznego ani konkretnej ideologii (znamienne, że lubiana gdzieniegdzie ideologia russkiego mira jest w gruncie rzeczy pusta, bo nie zawiera żadnej uchwytnej wizji ładu politycznego, który miałby zapanować w tym „ruskim świecie”). Dlatego mając dualistyczny wybór, wolałbym widzieć Polskę raczej we wschodnich strukturach współpracy międzynarodowej, pozostawiających wielość narodowych dróg rozwoju, niż w bloku zachodnim, w którym w ostatnich latach jako probierz lojalności wobec hegemona traktowane było wprowadzenie we własnym kraju „związków partnerskich” i „małżeństw” dla pederastów.

Źródło: 3droga.pl

 

Dodaj komentarz