Bruno Guigue: Francuska lewica – dodatek do NATO

Od Redakcji: Prezentujemy artykuł wziętego francuskiego publicysty politycznego, wykładowcy filozofii na Uniwersytecie Reunion, jako przykład głosu w dyskusji, która toczy się obecnie wokół kwestii syryjskiej na zachodniej lewicy. Kilka wyjaśnień: Jean-Luc Mélenchon, do którego ten tekst jest publicznie skierowany, to jedyny liczący się kandydat lewicy w nadchodzących wyborach prezydenckich we Francji. Jest w ścisłej sondażowej czołówce, obok kandydatki Frontu Narodowego Marine Le Pen i dwójki kandydatów prawicy neoliberalnej – Françoisa Fillona i Emmanuela Macrona, wyprzedzając wszystkich kandydatów rządzącej partii „socjalistycznej” (jest w opozycji przeciw niej). W sprawie Syrii jest zwolennikiem działania Zachodu wspólnie z Rosją, w celu oddalenia zagrożenia fundamentalizmem islamskim. PRCF to ruch polityczny francuskich komunistów, nie zgadzający się z obecną linią Francuskiej Partii Komunistycznej. NPA – Nowa Partia Antykapitalistyczna – to post-trockistowska partia polityczna, uosobienie francuskiej radykalnej lewicy, w wyborach powszechnych uzyskująca zwykle ok. 1% głosów. Julien Salingue jest członkiem NPA, publicystą, doktorem nauk politycznych, wykładowcą uniwersyteckim specjalizującym się w kwestii palestyńskiej. (Redakcja Antykapitalizm.pl)

Poza kilkoma rzadkimi wyjątkami (jak Jean-Luc Mélenchon czy PRCF) francuska lewica praktykuje zaprzeczenie rzeczywistości, jeśli chodzi o Syrię. I to od początku wojny, więc robi to wrażenie. Wszystko przełknęła. Z apetytem. Prawdziwy festyn pobożnej wiary w cuda! Najpierw zaufała wątpliwym źródłom, jak Syryjskiemu Obserwatorium Praw Człowieka, za którym powtarzała w kółko niesprawdzone liczby i twierdzenia. Potem, niczym grzeczna dziewczynka, uwierzyła w groteskową narrację o rzeźniku-z-Damaszku-który-masakruje-swój-naród. Bezboleśnie połknęła chemiczny atak pod fałszywą flagą z 2013 r., jakby rutynowo wciągała zawartość fiolki pana Powella. W końcu wchłonęła tę charakterystyczną propagandę humanitarną, bez skrupułów dzielącą cywilne ofiary wojny na dobre i złe.

To zaskakujące zaślepienie francuskiej lewicy wywodzi się przede wszystkim z niedającej się naprawić postawy moralnej. Zbyt manichejskie odczytywanie zjawisk doprowadziło do ogólnej anestezji rozumu krytycznego i oderwało ją od rzeczywistego świata. Chcąc za wszelką cenę oddzielić dobrych (rebeliantów) od złych (Asad), wzbrania się przed zrozumieniem procesu, który toczy się poza światem niebiańskich idei. Wskazywanie na protagonistów jakiejś sytuacji historycznej przy użyciu kategorii dobra i zła oznacza rozstanie z wszelką racjonalnością. „Ani śmiać się, ani płakać, tylko zrozumieć”, trafnie mówił Spinoza. Oczywiście można mieć swoje preferencje, ale jeśli wpływają na myśl krytyczną, nie są już preferencjami, tylko spowalniaczami mentalnymi.

Drugi powód tego zaślepienia to przepastny deficyt analizy politycznej. Francuska lewica nie chciała widzieć, że stosunek sił w Syrii nie był taki, jakiego oczekiwała. Rekonstruuje ona opowiadanie o wydarzeniach według swego widzimisię, by zrealizować swoją fantazję powszechnej rewolucji arabskiej, która wymiotłaby „reżim z Damaszku”, jak wymiotła inne, nie zwracając uwagi na szczególność syryjskiej sytuacji. Ci, którzy się chwalą znajomością klasyków, powinni byli zastosować formułę Lenina, którą definiował marksizm: „konkretna analiza konkretnej sytuacji”. Zamiast poddać się z pokorą temu ćwiczeniu wobec rzeczywistości, radykalna lewica, głównie ona, uwierzyła, że widzi to, co pragnęła zobaczyć.

Okłamana przez własną retorykę, liczyła na rewolucyjną falę, która zniesie wszystko po drodze, jak w Tunezji i Egipcie. Pudło! Słynna „rewolucja syryjska”, pozbawiona trwałej bazy społecznej, nie przyszła na randkę. Prawdziwa krwawa farsa, kontr-rewolucja z udziałem desperados przybyłych ze 110 krajów, zajęła jej miejsce. Natura nie znosi próżni, więc w oczach lewicy inwazja hord odmóżdżonych najemników na kolebkę cywilizacji zajęła miejsce proletariackiej rewolucji. NPA (Nowa Lewica Antykapitalistyczna) nie zauważyła ogromu tej pomyłki. Nie zauważyła, że największe manifestacje ludowe w 2011 r. broniły Baszara Al-Asada. Jednym ruchem ręki odrzuciła stanowisko syryjskiej partii komunistycznej, która mocno krytykując rząd, pozostała u jego boku, by bronić Syrii przed najeźdźcami.

NPA – przesuwając zaprzeczenie rzeczywistości do granic absurdu – nazajutrz po wyzwoleniu Aleppo deklaruje jeszcze swą solidarność z „syryjską rewolucją”. Jednak sekretarz generalny syryjskiej partii komunistycznej Ammar Bagdasz odpowiedział jej przez antycypację już we wrześniu 2013 r.: „W Syrii, w przeciwieństwie do Iraku i Libii, istnieje ciągle silny sojusz ludowy. Komuniści pracują z rządem nieprzerwanie od 1966 r. Syria nie mogłaby przeciwstawić się agresji, opierając się wyłącznie na wojsku. Trwa, bo może liczyć na poparcie bazy ludowej. Poza tym, mogła liczyć na sojusz z Iranem, Chinami i Rosją. Syria ciągle nie padła na kolana: to raczej obce rządy upadną, bo stanie się jasne, że innej drogi nie ma.”

To przykre dla p. Juliena Salingue’a i jego towarzyszy, ale jeśli analizować sytuację syryjską, to syryjski komunista, który uczestniczy w obronie swego kraju, zawsze będzie więcej wart, niż francuski lewicowiec, który fantazjuje o rewolucji, popijając piwo w Dzielnicy Łacińskiej. Francuska lewica radykalna, niezdolna do zrozumienia, co się dzieje na miejscu, stała się ofiarą teatru cieni, który sama stworzyła. Z braku zrozumienia, co mówią marksiści, bawiła się w rewolucję istniejącą tylko w jej snach. Trudno jednak w roku 2016 przyznać, że kompletnie się myliła od 2011 r.

Posłuchajmy jeszcze Ammara Bagdasza: „Zaczęli od manifestacji ludowych w wiejskich regionach Daraa i Idlebu. Ale w miastach natychmiast doszło do wielkich manifestacji ludowych poparcia dla Asada. Zresztą na początku policja nie strzelała, to niektórzy manifestanci zaczęli stosować przemoc. W ciągu siedmiu pierwszych miesięcy było dużo więcej zabitych po stronie policji i wojska, niż w obozie przeciwnym. Gdy okazało się, że metoda demonstracji nie działa, przeszli do terroryzmu, celując w znane osoby (liderów politycznych, wysokich urzędników, dziennikarzy), do zamachów i sabotażu infrastruktury publicznej. Rząd zareagował, wprowadzając pewne reformy, jak w kwestiach wielopartyjności i wolności prasy; reformy, które poparliśmy. Jednak siły reakcyjne odrzuciły je.”

Syryjscy komuniści solidnie przeanalizowali insurekcję prowadzoną przez grupy ekstremistyczne, ale francuska lewica postanowiła to ignorować. Udawała, że ta analiza nie istnieje, jakby była wymysłem propagandy. Ale jak właściwie to przyznać? Że mili rewolucjoniści stawiali na przemoc już od wiosny 2011 r., przecząc dominującej narracji? Trzeba było, na potrzeby sprawy, zachować mit demokratycznej, pokojowej opozycji. Opowieść o wydarzeniach została więc oczyszczona ze wszystkiego, co mogło zaszkodzić tej wymyślonej czystości. Okrutna przemoc zapaleńców wahhabizmu była maskowana potopem propagandy. Dowody terroryzmu, który stanowił prawdziwą twarz tej lipnej rewolucji, to szaleństwo nienawiści, zniknęło z radarów.

Tak samo ta „lewica” obłudnie odwróciła oczy, kiedy płomień wojny był podsycany lawiną petrodolarów pochodzących z petro-monarchii. Gorzej: zamknęła oczy na perwersję zachodnich mocarstw, które postawiły na wzmaganie konfliktu, pomagając w militaryzacji opozycji, podczas gdy usłużne media prorokowały z radością szybki upadek „reżimu syryjskiego”. Ta lewica, która uważa się za postępową, bez skrupułów dała się zaciągnąć do pracy na rzecz zachodnich rządów drapieżnego imperializmu. Skopiowała swoje jednostronne czytanie konfliktu z natowskiego projektu „zmiany reżimu”, czego neokonserwatyści domagali się od 2005 r. Jak pisała Hillary Clinton, Waszyngton chciał obalić Asada, by pomóc Izraelowi w jego starciu z Iranem! Ta okoliczność jakoś nie zaniepokoiła propalestyńskich władz NPA.

Historia nie daje prezentów. Zapamięta, że francuska lewica służyła za podpórkę NATO w tym nieudanym przedsięwzięciu zniszczenia suwerennego państwa pod obłudnym pretekstem praw człowieka. To zgłupienie lewicy nie rozgrzesza oczywiście francuskiej prawicy z jej działań w sprawie syryjskiej, szczególnie miażdżąco kryminalnych za czasów Sarkozy’ego. Ale złudzenie lewicy na temat Syrii doprowadziło do poważnych szkód. Odwagi panie Mélenchon, ma pan przed sobą dużo pracy!

Bruno Guigue

Tłumaczenie z jęz. francuskiego: J. S.

Źródło: Antykapitalizm.pl

Dodaj komentarz