Jordania: Wyciekły zdjęcia Amerykanów i Brytyjczyków szkolących „syryjskich rebeliantów”

W dniu wczorajszym (16.02) redakcja portalu Al-Masdar News opublikowała zdjęcia, na których uwieczniono żołnierzy amerykańskich i brytyjskich sił specjalnych, trenujących „syryjskich rebeliantów” (islamistów) w jednym z obozów szkoleniowych na terenie Jordanii.

Można je zobaczyć pod niniejszym linkiem: https://www.almasdarnews.com/article/leaked-photos-show-us-special-forces-training-camp-syrian-rebels-jordan/

Choć władze USA od samego początku konsekwentnie temu zaprzeczają, nawet zachodnie media głównego nurtu już w 2013 roku opisywały ten proceder (w linku artykuł, jaki wówczas opublikował brytyjski „Guardian”).

Szkoleni „rebelianci” to najprawdopodobniej członkowie tzw. Nowej Armii Syryjskiej oraz Awsoud Al-Sharqiah (podgrupa tzw. Wolnej Armii Syryjskiej), dwóch ugrupowań zaopatrywanych przez granicę z Jordanią, obecnie walczących z ISIS o kontrolę nad wschodnią częścią prowincji Homs oraz północno-wschodnią częścią prow. Sweida.

W listopadzie zeszłego roku roku w jordańskim obozie szkoleniowym zastrzelono trzech żołnierzy US Army, przy czym oficjalne wytłumaczenie, jakoby powodem otwarcia ognia do ich pojazdu było niezatrzymanie się na punkcie kontrolnym, jest wysoce wątpliwe – trudno uwierzyć, że doświadczeni instruktorzy nie znali tak podstawowych procedur, lub je zignorowali. Co ciekawe, w oficjalnych komunikatach nie podano również, że za ich śmierć odpowiadają żołnierze regularnego, jordańskiego wojska – wyraźnie unikając jednoznacznego wskazania sprawców. Natomiast rok wcześniej w międzynarodowym ośrodku szkolenia policji na przedmieściach Ammanu kapitan jordańskiej policji zastrzelił pięć osób, w tym dwóch instruktorów wojskowych z USA. Władze nie ujawniły motywu zabójstwa. Pewne źródła w siłach bezpieczeństwa podawały później, że sprawca był sympatykiem ISIS, silnie uprzedzonym do Zachodu – jednak prawda może być dużo bardziej złożona. Jordania, w mediach głównego nurtu określana jako „głównym sojusznik Zachodu w regionie” czy nawet „filar walki z Państwem Islamskim” (sic!) jest de facto krajem silnie zinfiltrowanym przez Bractwo Muzułmańskie, mającym swoich ludzi w szkołach, wojsku, policji i sądownictwie. Nadto, co najmniej kilka tysięcy obywateli jordańskich walczy w szeregach różnych frakcji dżihadystycznych na terenie Syrii i Iraku.

Przy tej okazji warto też wspomnieć o dość osobliwym zainteresowaniu Jordańczyków polskim potencjałem wojskowym. W świetle tego, co udało się nam ustalić (i opublikować na łamach Xportalu), oraz późniejszych wydarzeń (m. in. wizyta prezydenta Dudy w Jordanii) przedmiotem zainteresowań strony jordańskiej był nie tylko sprzęt i najnowsze wynalazki polskiego przemysłu obronnego, ale także, lub może przede wszystkim, nasi operatorzy wojsk specjalnych. O ile bowiem dobre jakościowo uzbrojenie produkuje obecnie wiele państw (posiadając również skutecznych lobbystów, namawiających do kupna rządy innych krajów), o tyle jedynie nieliczne posiadają tak dobrze wyszkolonych „specjalsów” co Polska. Jednocześnie nieliczne są w stanie świadczyć różne „przysługi” obcym rządom za tak niewiele, co my. Nie można zatem wykluczyć, że kontakty władz najwyższego szczebla obu państw miały też inne cele, niż podane oficjalnie na użytek mediów.

Pozostaje mieć nadzieję, że Warszawa zachowa na tyle rozsądku, by nie wysyłać żadnych „instruktorów” Wojska Polskiego do Jordanii.

 

(na podst. Al-Masdar News oprac. M. Mazur)

 

Dodaj komentarz