Adam Danek: Niech owionie nas Krew

Tak zwana powszechnie popkultura mnie brzydzi. Z wielu powodów. Jednym z ważniejszych jest zamiłowanie jej wytwórców, ale również i odbiorców, do bezmózgiej przemocy i okrucieństwa. Prostacka, albo nawet wyrafinowana, fabuła to nagminnie tylko pretekst do epatowania krwawymi obrazami. A konsumenci tej sieczki siedzą i z lubością chłoną zaaranżowaną dla nich masakrę ludzkiego ciała na wszelkie sposoby wyczarowane przez chorą (lecz zimno wyrachowaną) wyobraźnię producenta, czy raczej przez zatrudnionych przez niego audiowizualnych rzemieślników. I nikt z delektujących się rozbryzgami krwi i flaków nie widzi w tym niczego nagannego moralnie. Może i ty do nich należysz, czytelniku?

Lubisz ostrą jatkę na ekranie? Jeżeli tak, skorzystaj z mojej rady: zainteresuj się jedyną w historii masakrą, która miała sens. A przy tym wydarzyła się naprawdę. Obróć swoje oczy, a jeszcze lepiej myśli, na tę jedyną Krew, której rozlew przyniósł światu coś dobrego. Na Krew wypływającą z rąk i nóg przebitych na wylot gwoźdźmi, z Ciała pokaleczonego ciosami batów i twardymi roślinnymi kolcami, z otworu po stalowym ostrzu włóczni, które przeszyło bok i wcięło się prosto w Serce. Na Krew Chrystusa. Czy On dla nas nie dał się – w zupełnie dosłownym znaczeniu – zmasakrować? Czy nie warto się nad tym chwilę zastanowić?

W tę Krew i w te Rany możesz i powinieneś wpatrywać się nieustannie, wciąż o nich myśleć. Zamiast popkulturowego odmóżdżenia otrzymasz pokrzepienie, zrozumienie, oświecenie i mądrość.

Piszę „wpatrywać się” i „myśleć”, ale tradycyjne określenie brzmi: kontemplować. Nie przerażaj się ani nie dziw tym słowem. Kontemplację może rozpocząć każdy; nie trzeba do tego być ascetą, mnichem ani mistrzem medytacji. Znajdź w ciągu dnia chwilę spokoju, w której możesz się skupić i zacznij odmawiać litanię do Najdroższej Krwi Chrystusa Pana bądź koronkę do Pięciu Ran Pana Jezusa – albo obie. A jeżeli z czasem w tym zasmakujesz, poszukaj bardziej zorganizowanych form kultu. Wejdź w odpowiedni krąg.

Kult Najdroższej Krwi, kult Pięciu Ran i podobne kulty należą do najbardziej fascynujących, a jednocześnie najgłębszych tradycji Kościoła. W Krakowie podtrzymują je bardzo stare i szacowne instytucje: Arcybractwo Pięciu Ran Pana Jezusa i Adoracji Najświętszego Sakramentu (przy bazylice Bożego Ciała, założone w 1347 r.) oraz Arcybractwo Męki Pańskiej (przy bazylice św. Franciszka z Asyżu, założone w 1595 r.), których nabożeństwa mogę wszystkim polecić.

Później przyjdą dalsze wtajemniczenia. Z Ran i płynącej z nich Krwi przenieś wzrok – zewnętrzny i wewnętrzny – na skrwawione Oblicze Chrystusa. Spójrz Mu w twarz. Duchowym kluczem będzie tu dla ciebie koronka do Najświętszego Oblicza Pana Jezusa. Dowiedz się więcej o kulcie Bolesnego Oblicza, którego wizerunki zawieszała niegdyś w warszawskich kościołach mistyczka Eliza Cejzik (1858-1898), założycielka Zgromadzenia Sióstr Wynagrodzicielek Najświętszego Oblicza, czyli działającego do dziś zakonu obliczanek.

Niech ta trójca – Krew, Rany i Bolesne Oblicze – towarzyszą ci wszędzie. Akurat zaczął się Wielki Post, czas szczególnie sposobny do wewnętrznego przebudzenia.

Głosiciele tezy o „odczarowaniu” świata twierdzą, że doświadczenie religijne, jakie było udziałem ludzi Gotyku czy Baroku, i w ogóle epok tradycyjnych, nie jest dzisiaj możliwe. Tacy są pewni? A ty chcesz się przekonać?

Jedno mogę zdradzić już teraz: doświadczenie religijne to spotkanie człowieka z Bogiem. A Pan Bóg jest niezmienny, taki sam we wszystkich epokach.

Adam Danek

członkowie Arcybractwa Męki Pańskiej

Jeden komentarz

  1. Świetny tekst. Od siebie polecam jeszcze Koronkę do Najświętszych Ran Pana Jezusa – http://sanctus.pl/index.php?podgrupa=266&doc=203

    Warto też w czasie Wielkiego Postu zainteresować się polską ludową pobożnością Maryjną, oraz nabożeństwem Gorzkich Żali.

Dodaj komentarz