Richard Spence: Czerwona Gwiazda nad Szambalą

Przemierzając pustkowia Mongolii w 1921 r., polski pisarz i uchodźca Ferdynand Ossendowski był świadkiem dziwnego zachowania swoich mongolskich przewodników. Zatrzymując wielbłądy pośrodku niczego, zaczynali się oni modlić z wielką gorliwością, podczas gdy dziwna cisza zapadała nad zwierzętami i wszystkim wokół. Mongołowie wyjaśnili później, że ów rytuał ma miejsce zawsze, gdy „Król Świata w swym podziemnym pałacu modli się i wypatruje losów wszystkich ludzi na Ziemi” (1).

Od różnych lamów Ossendowski dowiedział się, że Król Świata był władcą tajemniczego, ale przypuszczalnie rzeczywistego królestwa, „Agarty”. W Agarcie, powiedziano mu, „uczył pandytów (mistrzów buddyjskich sztuk i nauk) pisać na kamiennych tabliczkach całą wiedzę ludzkości i innych światów” (2). Ktokolwiek zyskałby dostęp do podziemnego królestwa, miałby dostęp do niesamowitej wiedzy – i władzy.

Ossendowski był niezupełnie przypadkowym słuchaczem. Jak wspomniano w poprzednim artykule („Krwawy” Baron von Ungern-Sternberg: szaleniec czy mistyk?, „New Dawn”, nr 108, maj-czerwiec 2008), w 1921 r. zostanie najważniejszym doradcą „Szalonego Barona” Romana von Ungern-Sternberga, który ustanowił krótkotrwały reżim w stolicy Mongolii Zewnętrznej, Urdze (3). Baron, samozwańczy buddyjski wojownik, który śnił o prowadzeniu świętej wojny w Azji, rzekomo próbował kontaktu z owym „Królem Świata” w nadziei zyskania poparcia dla swojego planu.

Wiarygodność Ossendowskiego była później atakowana przez takich, jak szwedzki odkrywca Sven Hedin (4). Między innymi, Hedin oskarżył Polaka o splagiatowanie historii Agarty z wcześniejszej pracy francuskiego ezoteryka Josepha Alexandre’a St.-Yves d’Alveydre (5). W mniejszym lub większym stopniu było to chyba prawdą, ale Hedin, weteran poszukiwania zaginionych miast, nie odrzucał możliwości istnienia ukrytego Królestwa; w rzeczy samej, najprawdopodobniej sam żywił zamiar jego odnalezienia.

W każdym razie Ossendowski nie wymyślił historii legendarnego kraju skrytego gdzieś w – lub pod – bezkresem Azji Środkowej, czy zwałby się on Agharti, Argarttha, Szangri-la, czy – najczęściej – Szambala (6). Niektórzy sądzili, że jest to fizyczne, podziemne królestwo zamieszkane przez starożytną, wysoko rozwiniętą rasę, podczas gdy dla innych był to duchowy wymiar dostępny jedynie dla oświeconych. Legenda o Szambali jest trwale zakorzeniona w tradycji buddyjskiej, która w nieco niejasny sposób umieszcza Królestwo gdzieś na północ od Indii. Owa legenda głosiła też, że przyjdzie taki czas, kiedy Król Szambali i jego potężne zastępy pojawią się, by pokonać zło i zaprowadzić złoty wiek pod panowaniem czystej Dharmy (kluczowy termin filozofii buddyjskiej, w zależności od kontekstu może oznaczać „nauki Buddy”, „prawdę” czy „ostateczną rzeczywistość” – przyp. tłum.). Jak wspomniano, baron von Ungern-Sternberg widział siebie jako inicjatora tej „szambalskiej wojny”. Tak jak i inni.

Kusząca możliwość istnienia ukrytego skarbu wyższej wiedzy, także technologicznej, wzbudziła ciekawość nie tylko odkrywców i okultystów. Praktyczne zalety zdobycia i wykorzystania takiej wiedzy nie umknęły pewnym politykom i oficerom wywiadów, przede wszystkim w Rosji sowieckiej. Lecz cokolwiek przyciągnęło uwagę bolszewików, musiało zainteresować także Brytyjczyków, a gdzie obie te siły się spotykały, tam było mało prawdopodobne, by Amerykanie, Niemcy i Japończycy byli daleko z tyłu.

Niniejszy artykuł skupia się na działalności trzech mężczyzn, dwóch Rosjan i jednego Amerykanina: Aleksandra Wasiliewicza Barczenki, zwanego bolszewickim profesorem okultyzmu, artysty-mistyka-odkrywcy Nikołaja Roericha, oraz człowieka często wspominanego jako rzeczywisty odpowiednik Indiany Jonesa, Roya Chapmana Andrewsa.

Chociaż, o ile można powiedzieć, ta trójka nigdy się nie spotkała, wszyscy byli zaangażowani w wyprawy przemierzające pustynie Mongolii i wysokie doliny Himalajów w poszukiwaniu zaginionej cywilizacji i starożytnego człowieka. W przypadku Barczenki i Roericha szczególnym celem była Szambala. Jak zobaczymy, ci odkrywcy byli jedynie wierzchołkiem góry lodowej intrygi i ukrytego planu, który obejmował sekretne stowarzyszenia i rzeszę szpiegów. Kto co robił i dla kogo – i dlaczego – pozostaje niejasne.

„Bolszewicki profesor okultyzmu” Aleksandr Barczenko

A. W. Barczenko urodził się w  Jelcu (miasto w obwodzie lipieckim w Rosji centralnej – przyp. tłum.) w 1881 r. i wcześnie wykazywał zainteresowanie zjawiskami paranormalnymi. Po części okultysta, naukowiec i odkrywca, może zwyczajnie po trosze szarlatan, Barczenko był, przede wszystkim, poszukiwaczem. Jego zainteresowania zaczęły skupiać się na odzyskiwaniu utraconej wiedzy prehistorycznych cywilizacji, pozostałości których miały według niego dalej trwać. W szkole medycznej, około 1901-1905 r., Barczenkę zaczęły przyciągać kręgi masońskie i teozoficzne oraz ich ezoteryczne doktryny. Jeden z jego profesorów znał wyżej wymienionego Saint-Yvesa d’Alveydre’a i tak zapoznał swojego ucznia z legendą Agarty/Szambali.

Prace d’Alveydre’a także głosiły mistyczno-polityczną doktrynę synarchii, systemu jakoby udoskonalonego mieszkańców ukrytego Królestwa. Luźno zdefiniowana, synarchia oznacza „rządy sekretnego stowarzyszenia” lub oświeconej elity. W późnym XIX wieku, owa idea została podjęta przez kolejnego francuskiego okultystę, Gerarda Encausse’a, znanego bardziej jako Papus, który połączył ją z innym nurtem mistycznym, martynizmem, by utworzyć quasi-masoński Ordre Martiniste et Synarchique (7). W latach 1900-1905 Papus odwiedził Rosję, gdzie założył komórki swojego nowego zakonu, a nawet pozyskał członków wśród Romanowów (8). Bardziej intrygujące są sugestie, że Papus jednocześnie działał jako francuski „agent wpływu”, by przeciwdziałać niemieckim intrygom wśród rosyjskiej elity i, potajemnie, sprzyjać rewolucji społecznej. Jeden z towarzyszy Papusa później utrzymywał, że martynizm był „zalążkiem sowietyzmu” (9).

Przed I wojną światową Barczenko rozpoczął karierę dziennikarza i pisarza. W tym samym czasie dołączył do Zakonu Martynistycznego i „Kabalistycznego Zakonu Róży i Krzyża” (10). Jego coraz szersze zainteresowania okultystyczne objęły chiromancję, tarot, alchemię, hipnozę, „energię promieniowania”, astrologię i czytanie w umyśle. W 1911 r. napisał artykuł dla „Priroda i liudi” („Przyroda i ludzie”) o „przekazywaniu myśli” (tj. telepatii – przyp. tłum.) (11). Jego literackie wynurzenia obejmowały dwie „fantastyczne” powieści, Doktor Czornyj i Iz mrak (Z ciemności). Jego literackie alter ego, doktor Aleksandr Nikołajewicz Czornyj, spędził lata w Indiach i Tybecie, studiując arkana wiedzy pod okiem tajemniczych mahatmów (dosł. Wielka Jaźń, tytuł indyjskich przywódców duchowych – przyp. tłum.). Barczenko marzył o czynieniu tego samego.

Po krótkiej służbie w czasie I wojny światowej Barczenko wrócił do Piotrogrodu (przemianowanego Sankt-Petersburga),  gdzie zagłębił się w kręgi okultystyczne. Jednym z  samozwańczych mistrzów wschodniego mistycyzmu, który odwiedzał Piotrogród w tym okresie, był Georgij Gurdżijew. Czy Barczenko miał z nim bezpośredni kontakt, nie jest pewne, ale był dobrze zorientowany w naukach Gurdżijewa i obaj będą powiązani w osobliwy sposób w późniejszych latach.

Chociaż Barczenko przyjął z zadowoleniem obalenie cara Mikołaja w 1917 r., nie był oczarowany leninowskimi bolszewikami. Mimo tego, by zarobić na życie w popaździernikowej rzeczywistości, rozpoczął wykłady na tematy ezoteryczne dla rewolucyjnych marynarzy Floty Bałtyckiej. Użył Szambali jako przykładu „społeczeństwa komunizmu pierwotnego”, które było częścią prehistorycznej „wielkiej, powszechnej federacji ludzi” (12). Brzmiące tak po bolszewicku sentymenty kontrastowały z jego bardziej prywatnymi powiązaniami. W towarzystwie „Sfinksa” Barczenko związał się z martynistami, teozofami, „chrześcijańskimi pacyfistami”, którzy byli zdeklarowanymi wrogami władzy sowieckiej. Później wyznał, że owa grupa ukrywała „konspiracyjne kwatery Białej Gwardii” i działała w zmowie z wojującymi antybolszewikami, jak Borys Sawinkow (13). Sawinkow z kolei aktywnie spiskował z brytyjskimi i francuskimi agentami, w tym z „asem szpiegów” Sidneyem Reilly’im, który pomógł w przygotowaniu próby obalenia Lenina w lecie 1918 r. (14). Jednym z wyników tego nieudanego spisku był „czerwony terror”, fala krwawych odwetów zainicjowanych przez bolszewicką tajną policję, Czeka. Tak więc, gdy Barczenko otrzymał wezwanie do urzędu Czeki piotrogrodzkiej (P-Czeka) jesienią 1918 r., był to złowieszczy znak. Jednakże zastał tam kadrę kompanów martynistów i adeptów okultyzmu, którzy nie mieli żadnego interesu w rozstrzeliwaniu go jako kontrrewolucjonisty (15).

Najważniejszym z owych czekistów był Konstatin Konstantinowicz Władimirow, jak sam siebie określał, „psychografolog”, który uczyni wiele, by promować Barczenkę i jego idee w sowieckim establishmencie. Z pozoru może się wydawać, że Władimirow pozyskał Barczenkę jako informatora w kręgach okultystycznych, ale może to nie być takie proste.

Lojalność samego Władimirowa jest wątpliwa. Wkrótce potem był uwikłany w sprawę dwóch Brytyjczyków, Harolda Raynera i G. H. Turnera, aresztowanych z powodu rzekomego udziału w zabójstwie w sierpniu 1918 r. szefa P-Czeka, Mojsieja Urickiego. Prawdziwym zabójcą był zwolennik wcześniejszej wspomnianego Borysa Sawinkowa. Co jeszcze ciekawsze, Władimirow i jego towarzysze najwyraźniej złapali niewłaściwego człowieka. Zatem zamiast bycia straconym, sprawca w jakiś sposób zdołał uciec proletariackiej sprawiedliwości i wrócić do Anglii.

Wreszcie Władimirow wdał się w romans ze wdową po ostatnim z Anglików, kobietą rozpoznaną jako brytyjski szpieg. W rezultacie został wyrzucony z Czeki, ale w jakiś sposób zdołał dostać się tam ponownie. Jednakże w 1927 r. Władimirow znów został aresztowany i ostatecznie rozstrzelany jako angielski szpieg, dokładnie tak jak jego protegowany Barczenko dekadę później (16). Czy więc Władimirow rekrutował swoich współpracowników-okultystów, by szpiegowali dla Czeki w 1918 r., czy już wtedy był brytyjskim szpiegiem, który zapisał podobnie myślącego Barczenkę do innej, bardziej tajemniczej konspiracji?

Co więcej, niektórzy utrzymują, że Władimirow był tożsamy z innym tajnym agentem, Jakowem Blumkinem (17). To, że mieliby być jedną i tą samą osobą, jest niezaprzeczalnie nieprawdą, ale Blumkin i Władimirow rzeczywiście poruszali się w tych samych mętnych kręgach w 1918 r. Także poprzez owe kręgi Blumkin poznał Barczenkę. Istnieją więc powody, by co najmniej podejrzewać, że Blumkin był kolejnym brytyjskim podwójnym agentem. Będąc podobno czekistą-renegatem, zabił niemieckiego ambasadora w Moskwie w lipcu 1918 r. Niemniej jednak, podobnie jak Władimirow, i on wkrótce znalazł drogę powrotu do łask w sowieckim wywiadzie. Jednak w rok po zgonie Władimirowa Blumkin stanie przed plutonem egzekucyjnym jako trockistowski spiskowiec.

Barczenko znalazł przyjaciół także w świecie sowieckich naukowców. Z takim wsparciem w latach 1921-1922 poprowadził ekspedycję do odległego Półwyspu Kolskiego, na północ od koła podbiegunowego, gdzie znalazł starożytne petroglify i struktury megalityczne (18). Wzmocniło to jego wiarę w rozwiniętą prehistoryczną cywilizację powiązaną z tajemniczą Szambalą. Już w 1920 r. Barczenko ubiegał się o pozwolenie na organizację „naukowo-propagandowej” ekspedycji do Mongolii i Tybetu, by odnaleźć „Czerwoną Szambalę” (19). Odzyskanie jej starożytnych nauk i mądrości, przekonywał, powiększy wysłanie przez Moskwę dwóch bałtyckich marynarzy, byłych „uczniów” Barczenki, na sekretną misję do Tybetu we wczesnych latach 20-tych (20).

W tym samym czasie Barczenko założył „masońską” lożę zwaną Jedinoje Trudowoje Bractwo (JeTB), czyli Zjednoczonym Bractwem Pracy. Nowe bractwo włączyło w swe szeregi Władimirowa i wielu innych ówczesnych lub byłych czekistów. Blisko związany z JeTB był, o ile nie był formalnym członkiem, Jakow Blumkin, który wrócił na stołek tajnego agenta sowieckiego wywiadu.

Nazwa loży osobliwie przypomina wcześniejszą grupę utworzoną przez zwolenników Gurdżijewa, Jedinoje Trudowoje Sudrużstwo (Zjednoczone Towarzystwo Pracy) i co najmniej jeden prominentny członek JeTB, P. S. Szandarowskij, był wielbicielem Gurdżijewa (21). Inne powiązanie mogło mieć miejsce poprzez sowieckiego rzeźbiarza Siergieja Mierkurowa, kuzyna Gurdżijewa (22). Co ciekawe, Gurdżijew rzekomo miał związki z brytyjskim wywiadem, a także oskarżano go, że przez lata pracował jako brytyjski szpieg w Azji Środkowej i na Bliskim Wschodzie (23). Co niezaprzeczalne, wśród uczniów Gurdżijewa w przedrewolucyjnej Rosji był angielski kompozytor sir Paul Dukes, człowiek, wśród którego zainteresowań był nie tylko Gurdżijew, ale i ezoteryczny buddyzm i Tybet. Dukes wstąpił do MI1c (MI6) w czasie I wojny światowej i przez większość 1919 r. przewodził brytyjskiej siatce szpiegów w Piotrogrodzie (24). Czy Barczenko i Władimirow mogli być z tym powiązani?

Jak dotąd najważniejszym członkiem JeTB była czekistowska gruba ryba, Gleb Iwanowicz Bokij. Bokij, bolszewicki weteran, był równie poważnie zaangażowany w okultyzm. Między innymi był on przedrewolucyjnym członkiem Kabalistycznego Zakonu Róży i Krzyża. Co ciekawe, jego awans w Zakonie miał poparcie nie kogo innego, jak samego Aleksandra Barczenki (25). Co jeszcze ciekawsze, Bokij przejął kontrolę nad P-Czeka po śmierci Urickiego i sprawował rządy, kiedy Barczenko został „zwerbowany” pod koniec 1918 r. Niemniej, obaj mężczyźni później przysięgali, że nie spotkali się aż do wczesnych lat 20-tych. Bokij wyzna, że dla niego Rewolucja umarła wraz z Leninem na początku 1924 r. Wzrastająca utrata złudzeń doprowadziła go do przeciwstawienia się Stalinowi i wsparcia planów Barczenki, które to plany, przyznał, obejmowały szpiegostwo (26).

W 1924 r. Bokij kontrolował specodział (Specoddieł) OGPU (przemianowana Czeka). Ów zespół obsługiwał szyfry i obejmował elitarny oddział, Sekcję 7, która zagłębiała się w zjawiska paranormalne, od hipnozy i postrzegania pozazmysłowego po yeti (27). Specoddieł strzegł także tak zwanych „czarnych akt”, teczek osobistych sowieckich przywódców, które zawierały informacje na temat seksualnych dewiacji i, niewątpliwie, wszelkich związków z okultyzmem (28).

Poza osobistym zinteresowaniem, Bokij miał praktyczne przesłanki, by prowadzić badania nad zjawiskami paranormalnymi. Komunikacja telepatyczna oferowała doskonałe środki, by wysyłać i odbierać wiadomości od zagranicznych agentów. Podobnie to, co dziś nazywamy zdalnym widzeniem, poddawało możliwość szpiegowania imperialistycznego wroga bez opuszczania Moskwy. Odsłonienie sekretów hipnozy i kontroli umysłu miało potencjalne zastosowanie w propagandzie. By zbadać tego typu sprawy, Bokij uczynił Barczenkę odpowiedzialnym za specjalną pracownię „neuroenergetyczną” w ramach Wszechzwiązkowego Instytutu Medycyny Eksperymentalnej (29).

Jednakże głównym celem Barczenki i JeTB było ustanowienie bezpośredniego kontaktu z Szambalą. W tym celu wykorzystał on pomoc Bokija i współpracował z innymi grupami ezoterycznymi, w szczególności z Wielkim Bractwem Azji. Działał we współpracy z co najmniej dwoma członkami Bractwa, tybetańskim lamą Naga Nawenem, który twierdził, że jest bezpośrednim przedstawicielem Szambali oraz z mongolskim urzędnikiem, Chajanem Chirwą, przyszłym szefem mongolskiej tajnej policji (30). W tej roli Chirwa będzie pracował u boku Jakowa Blumkina.

Na wiosnę 1925 r. wydawało się, że dzięki dostępowi Bokija do tajnych funduszy ekspedycja szambalska ma wyruszyć. Bokij wybrał Barczenkę do przewodzenia tajnemu, wywiadowczemu skrzydłu ekspedycji (31). Jednakże plan spotkał się ze sprzeciwem. Pogłoski opisywały Bokija jako niebezpiecznego degenerata pijającego ludzką krew (32). Głównym przeciwnikiem był Michaił Trilisser, szef wywiadu zagranicznego OGPU (INO). Oczywiście wierzył on, że jakakolwiek aktywność poza ZSRS należy do jego kompetencji. Latem projekt szambalskiej ekspedycji Barczenki zamarł. Czy jednak aby na pewno?

We wrześniu 1925 r. skromny muzułmański pielgrzym przekroczył pamirskie przełęcze, wchodząc do kontrolowanego przez Brytyjczyków Kaszmiru. W rzeczywistości owym pielgrzymem był Jakow Blumkin na swojej drodze do jeszcze bardziej oddalonej Ladaki na spotkanie z ekspedycją Nikołaja Roericha. Celem Roericha było wejście do Tybetu i nawiązanie kontaktów z Szambalą. Jednak wkrótce po przekroczeniu granicy policja plemienna pojmała Blumkina. Najwyraźniej ktoś doniósł Brytyjczykom. Przebiegły czekista niedługo później uciekł swoim porywaczom i tym razem jako mongolski lama, zmierzał w stronę Roericha. Tak czy owak, tak to później Blumkin relacjonował. Może istnieć inne wyjaśnienie. Szybkie aresztowanie i szczęśliwa ucieczka dała Blumkinowi przekonującą przykrywkę dla meldunku w brytyjskim wywiadzie przed dołączeniem do Roericha.

Rosyjski malarz, teozof i filozof Nikołaj Roerich

Urodzony w Sankt-Petersburgu w 1874 r. Nikołaj Konstantinowicz Roerich jest dziś najlepiej znany jako malarz i niezłomny orędownik jogi i buddyzmu na Zachodzie. Bez wątpienia był on teozofem i prawdopodobnie martynistą (33). Został także sowieckim tajnym agentem wpływu. Wielu jego wielbicieli zapalczywie temu zaprzecza i może być prawdą, że Roerich użył Sowietów w takim samym stopniu, jak oni wykorzystali jego. Niemniej jednak jego związki z sowieckim wywiadem są zbyt silne, by można było je zanegować (34).

Gdy w Rosji wybuchła rewolucja, Roerich opuścił kraj i początkowo nie wykazywał żadnego zainteresowania Wielkim Eksperymentem Socjalistycznym. W 1920 r. przebywał w Londynie, gdzie dołączył do lokalnego towarzystwa zdominowanego przez Annie Besant. Besant i jej zwolennicy byli jawnymi stronnikami indyjskiej niepodległości, przez co wziął ich pod lupę brytyjski wywiad. Na początku lat 20-tych Moskwa stała się głównym dobroczyńcą antybrytyjskich protestów w Azji i w opinii pracownika MI-6 Desmonda Mortona (później jednego z najbardziej zaufanych szpiegów Churchilla) „niemal wszyscy ci teozofowie i teozoficzne stowarzyszenia są w jakiś sposób powiązane z bolszewizmem, indyjskimi rewolucjonistami i innymi nieprzyjemnymi sprawami” (35).

Roerich zaczął uważać brytyjskie wpływy w Tybecie za zło, z którym musi walczyć i w 1920 r. inne czynniki pchnęły go ku Moskwie. Żona Roericha, Jelena, będąca medium, zaczęła otrzymywać wiadomości od bytu przedstawiającego się jako Mistrz Morja lub Allal Ming, który utrzymywał, że jest członkiem Wielkiego Białego Bractwa i „duchowym nauczycielem Tybetu” (36). Allal Ming przekonał Roericha, że jest on kluczem do wypełnienia „Wielkiego Planu”, który miałby się skończyć utworzeniem rozległego, panbuddyskiego państwa, obejmującego Tybet, Mongolię, część Chin i większą część Syberii.

Pierwszym etapem miała być „wojna szambalska”, której końcowym wynikiem będzie „ziemski przejaw Niewidzialnego Królestwa Szambali” (37). Plan był prawie identyczny z wizją barona Ungerna, snutą niemalże w tym samym czasie. O ile jednak Ungern obrał sobie za cel zbudowanie swego Nowego Porządku, wydając wojnę bezbożnym bolszewikom, przewodnik Roericha zachęcał go do widzenia Sowietów jako sojuszników i Lenina jako zwiastuna nowej, oświeconej epoki. Być może Król Świata go ochraniał.

W tym samym czasie Roerich zdobył nowego zwolennika w osobie młodego rosyjskiego teozofa, Władimira Anatoliewicza Szibajewa. Szibajewowi także zdarzyło się być agentem Międzynarodówki Komunistycznej (Kominternu) pracującym z indyjskimi nacjonalistami. Przedstawił on państwo Roerichów innemu sowieckiemu urzędnikowi i wsparł ich plany przeprowadzki do Indii jako pierwszego kroku w realizacji Wielkiego Planu. Londyńskie MI-5 bacznie obserwowało Szibajewa i jego poczynania z Roerichem (38).

Państwo Roerichowie przenieśli się do Nowego Jorku w październiku 1920 r. Uniknęli w ten sposób wrogiego nadzoru władz brytyjskich i zapewnili sobie wsparcie wśród zamożnych Amerykanów. Jednym z takich darczyńców był makler z Wall Street, Louis Levy Horch, który pomógł założyć Muzeum Roericha oraz został księgowym i podporą mistyka. Oczywiście Horch także miał sekretne życie. Odnoszący sukcesy biznesmen z ważnymi znajomościami w polityce amerykańskiej zarazem był podziemnym agentem Czeki/OGPU (39).

Roerichowie następnie przenieśli się do Dardżyling w Indiach pod koniec 1923 r. To umieściło ich pod baczną obserwacją Fredericka Mashama Baileya, brytyjskiego „politycznego rezydenta” w pobliskim Sikkimie, człowieka blisko zaznajomionego z rosyjską działalnością w Azji Środkowej.

Na wiosnę 1925 r. Roerich był gotowy rozpocząć swoją ekspedycję w Himalaje i poza nie. Równoczesność z planem Barczenki wydaje się być czymś więcej niż przypadkiem i niewątpliwie miała coś wspólnego ze storpedowaniem tych wysiłków. Podróżując pod amerykańską flagą i będąc wspieranym przez jankeskie pieniądze, Roerich miał przewagę niebycia jawną sowiecką marionetką. Choć to ciekawe, że Blumkin, kolega Bokija i Barczenki, miał nagle pojawić się u boku Roericha. Bez względu na jego powiązania z Brytyjczykami, czy Blumkin podtrzymywał kontakt ze swoimi przyjaciółmi pozostałymi w Moskwie? Niezależnie od tego on i Roerich będą przemierzać obrzeża Tybetu (nigdy nie docierając do Lhasy) i uparcie zmierzając do Sinkiangu i Mongolii. Znalazł się nawet czas na pozaprogramową wycieczkę do Moskwy, gdzie Roerich zadawał się z wieloma sowieckimi urzędnikami. W rzeczywistości jego ekspedycja była kierowana przez Moskwę od początku do końca, czy Roerich zdawał sobie z tego w pełni sprawę, czy nie.

Ten fakt nie umknął Brytyjczykom. W owym okresie, MI-6 monitorował aktywność komunistów w Azji poprzez jednego ze swoich ludzi w moskiewskiej ambasadzie, Arthura V. Burbury’ego. W 1928 r. pewne osoby w Londynie doszły do wniosku, że Roerich został „oświecony” co do „wspaniałości Związku Socjalistycznych Republik Sowieckich” (40).

Pierwowzór Indiany Jonesa, Roy Chapman Andrews

W przeciwieństwie do Barczenki i Roeicha, Amerykanin Roy Chapman Andrews nie wykazywał żadnego wyraźnego zainteresowania okultyzmem i zjawiskami paranormalnymi (41). Oczywiście biorąc pod uwagę jego zainteresowania tajemnicami natury, musiał nieco interesować się i tymi ponadnaturalnymi. Urodzony w 1884 r. Andrews rychło dał dowody pragnienia wiedzy i przygody. W czasie I wojny światowej ukończył Uniwersytet Columbia, uzyskał członkostwo w ekskluzywnym Klubie Odkrywcy i zatrudnienie w Amerykańskim Muzeum Historii Naturalnej (MNH).

Wczesne wyprawy badawcze zaprowadziły go do Chin, co niewątpliwie wyjaśnia nowe zadanie, które nadarzyło mu się w 1918 r. Podróżował jako przyrodnik, ale w rzeczywistości był oficerem amerykańskiego Biura Wywiadu Marynarki Wojennej (ONI) przydzielonym do amerykańskiego przedstawicielstwa w Pekinie (42). Jak przystało na dobrego szpiega, Andrews był później bardzo małomówny na temat tego, co tam robił, ale wybrał się na co najmniej dwie „rekonesansowe” wyprawy do niespokojnej Mongolii, odwiedzając jej stolicę Urgę (nad którą wkrótce miał objąć władzę baron Ungern) i zaryzykował wyprawę na Syberię, gdzie szalała rosyjska wojna domowa (43). Następnie Andrews opracował mapę „południowego pogranicza Rosji azjatyckiej”, która otworzyła mu drogę do amerykańskiego Wydziału Wywiadu Wojskowego (MID) (44). Czy w czasie swoich podróży Andrews słyszał pogłoski o Agharti/Szambali, które dotarły do uszu Ossendowskiego, Roericha i Barczenki?

Andrews opuścił marynarkę wiosną 1919 r., ale gdy tylko wrócił do Stanów Zjednoczonych, zaoferował swoje usługi MID-owi. Jego były szef z Pekinu, attaché morski, komandor I.V. Gillis poręczył za Andrewsa jako za osobę, „na której pracy z wymaganymi umiejętnościami i odwagą można polegać w nagłych wypadkach”, a pewien kolega z Muzeum Historii Naturalnej zapewnił MID, że Andrews jest „jedynym Amerykaninem, który w ogóle zna się na Mongołach” (45).

Między 1922 a 1930 r. Andrews przewodził pięciu ekspedycjom na pustynię Gobi i przyległe regiony Mongolii. Wszystkie one były sponsorowane przez Muzeum Historii Naturalnej i dokonały doniosłych odkryć kopalnych, w tym pierwszych jaj dinozaurów. Jednakże pierwotnym celem badań nie były zwierzęce skamieliny, ale ślady wczesnego człowieka. Szef Andrewsa w Muzeum, Henry Fairfield Osborn, był przekonany, że leżą gdzieś we wschodniej lub środkowej Azji. Niektóre z jego teorii były echem teorii teozofów, a przynajmniej teozofowie tak myśleli (46).

Z naszej perspektywy najbardziej interesującą przygodą Andrewsa była ta, która rozpoczęła się na początku 1925 r. i zaniosła go, oraz jego towarzyszy, w głąb zachodniej Mongolii. Zespół kartograficzny złożony z amerykańskiego oficera płk. Freda Butlera i brytyjskiego oficera płk. H. O. Robinsona oddzielił się od Przedstawicielstwa Jego Królewskiej Mości w Pekinie (47). Późniejszy raport Butlera przekazano również do MID-u (48).

Andrews uzyskał informacje na temat działalności Roericha od innego odkrywcy włóczącego się wówczas po pustkowiach Azji środkowej, nemezis Ossendowskiego – Svena Hedina. Szwed powiedział Andrewsowi, że jego ekspedycja była „rekonesansem” projektowanej drogi powietrznej Lufthansy przez Azję środkową do Pekinu, ale mogła być czymś więcej (49). W każdym razie, Andrews sumiennie zrelacjonował swoją rozmowę z Hedinem MID-owi.

Koniec końców, Szambala pozostał ukryta czy też tak się wydaje. Roerich i Andrews poszli dalej, by żyć długo i umrzeć, odpowiednio, w 1947 i 1960 r. Barczenko, Bokij i bracia z JeTB nie mieli tyle szczęścia. Wszyscy zginęli w czystkach późnych lat 30-tych, skazani za czyny, których nie popełnili i za te, które popełnili.

Richard Spence

Tłumaczenie: Redakcja Xportal.pl

1. Ferdynand Ossendowski, Ludzie, zwierzęta i bogowie (New York: E. P. Dutton, 1922), 300.
2. Ibid., 311.
3. Richard Spence, The ‘Bloody’ Baron von Ungern-Sternberg: Madman or Mystic?, „New Dawn”, nr 108 (maj-czerwiec 2008), 31-36.
4. Sven Hedin, Ossendowski und die Wahrheit (Leipzig: Brockhaus, 1925).
5. Joseph Alexandre St.-Yves d’Alveydre, Mission de l’Inde (1910). D’Alveydre pisał z kolei prawdopodobnie pod wpływem dwóch innych prac: The Coming Race Edwarda Bulwera-Lyttona (1870) i Les Fils de Dieu (1873) swojego rodaka Louisa Jacolliota.
6. Por. np. Jason Jeffrey, Mystery of Shambhala, „New Dawn”, nr 73 (maj-czerwie 2002) i Joscelyn Goodwin, Arktos: The Polar Myth in Science, Symbolism and Nazi Survival (Kempton, IL: Adventures Unlimited Press, 1996), 95-104.
7. Martynizm, pozornie szkoła mistycznego chrześcijaństwa, wziął swoją nazwę od XVIII-wiecznego francuskiego ezoterycznego filozofa  Louisa-Claude’a de Saint-Martina.
8. Markus Osterrieder, From Synarchy to Shambala: The Role of Political Occultism and Social Messianism in the Activities of Nicholas Roerich, referat wygłoszony na konferencji o okultyzmie w XX-wiecznej Rosji, Berlin, March 2007, 11, n. 68.
9. Ibid., 11, n. 67.
10. Oleg Sziszkin, Bitva za Gimalai ( Moscow: Eksmo, 2003), 31.
11. Anton Perwuszin, Okkul’tnyi Stalin (Moscow: Yauza, 2006), 133.
12. Aleksandr Andriejew, Okkul’tist Strany Sovetov (Moscow: Yauza/Eksmo, 2004), 101.
13. Ibid., 74.
14. O spiskach Reilly’ego i Sawinkowa zob. Richard Spence, Trust No One: The Secret World of Sidney Reilly (Los Angeles: Feral House, 2002), zwł. rodz. 9.
15. Perwuszin, 143-144.
16. Andriejew, 91.
17. Aleksiej Welidow, Pokhozhdeniia terrorista: Odisseia Yakova Bliumkina (Moscow: Sovremnik, 1998), 243.
18. Perwuszin, 144-152. Wyprawa skupiła się na regionie Lowozero-Sejdozero.
19. Aleksandr Andrejew, Soviet Russia and Tibet: The Debacle of Secret Diplomacy, 1918-1930s (Leiden: Brill, 2003), 108-109.
20. Andriejew, 101.
21. Sziszkin, 105-106.
22. Ibid., 259.
23. Np. Peter Roberts, Gurdjieff’s Origins,  www.promart.com/g.origins.html (12 maja 2008 r.).
24. Zob.: sir Paul Dukes, The Story of “ST 25”: Adventure and Romance in the Secret Intelligence Service in Red Russia (London: Cassell, 1938).
25. Sziszkin, 31.
26. Protokol dopros [przesłuchanie] Bokija, 17-18 maj 1937, w: Andriejew (2004), 360-361.
27. Sziszkin, 177.
28. Ibid., 367.
29. Sziszkin, 179, Pervuszin, 171-173, i Barchenko, Aleksandr Vasil’evich, Liudi i sud’by, http://memory.pvost.org/pages/barchenko.html.
30. Protokol dopros Bokija, 17-18 maj 1937, w: Andreev (2004), 354-355.
31. Sziszkin, 197.
32. Ibid., 203.
33. Osterrieder, 12 i n. 78.
34. Ibid., 1 i n. 3, i Sziszkin, passim.
35. Gill Bennett, Churchill’s Man of Mystery: Desmond Morton and the World of Intelligence (Routledge: London, 2007), 72.
36. Osterrieder, 2, 4 i n. 8.
37. Ibid, 1.
38. Sziszkin, 48.
39. Sziszkin, 68.
40. UK, Foreign and Commonwealth Office, notes on July 1928 exchange between India Office and Foreign Office.
41. O Andrewsie zob.: Charles Gallenkamp, Dragon Hunter: Roy Chapman Andrews and the Central Asiatic Expeditions (New York: Penguin Books, 2001).
42. Andrewsa podanie o amerykański paszport, 18 czerwca 1918 r.
43. Gallenkamp, 72-73.
44. US National Archives, Records of the Military Intelligence Division, MID, 10989-H-12/8, MID to George H. Sherwood, 20 Jan. 1922.
45. MID, 2338-H-12/39, Report from N.A. China, 5 lipca 1921 i MID 2657-H-158/2, Clarence A. Manning to MID, 8 listopada 1921.
46. G. de Purucker, Theosophy and Modern Science, Pt. I [Reprint] (Whitefish, MT: Kessinger, 2003), 101.
47. Gallenkamp, 188.
48. MID, 2055-632-5, C of E to G2, 5 April 1926.
49. MID, 2657-D-935/2, HA, 29 April 1927.

Dodaj komentarz