Adam Danek: Św. Juda jako strażnik duchowy

W kanonie biblijnych ksiąg natchnionych List św. Judy należy do najkrótszych. Liczy tylko dwadzieścia pięć wersów. Umieszczony przy końcu Pisma Świętego, może łatwo umknąć uwadze jego czytelnika. Kult autora Listu, św. Judy Apostoła, zwanego Tadeuszem („Odważnym”), rozpowszechnił się natomiast w Kościele dość szeroko. Niemal bez wyjątku trywializuje się jednak jego postać, redukując go do rangi „patrona od spraw beznadziejnych”. A nawet i to jest niepoprawną formułą: skoro nadzieja zalicza się do podstawowych cnót teologicznych, dla chrześcijanina nie ma spraw beznadziejnych; prawidłowo należałoby zatem mówić o orędowniku w sprawach trudnych.

W żyłach Judy płynęła najbardziej królewska krew – był krewnym („bratem”) samego Chrystusa Pana. Wraz z pozostałymi uczniami towarzyszył Mistrzowi w Jego podróżach. Siedział z Nim przy pierwszym stole eucharystycznym podczas ostatniej wieczerzy. Według kościelnej tradycji stał się potem apostołem Wschodu: głosił Dobrą Nowinę w Mezopotamii oraz w Persji i tam też znalazł śmierć męczeńską, ginąc pod ciosami pałek.

My, ludzie nowocześni, na ogół nie doceniamy znaczenia, jakie w chrześcijaństwie zachowują opowieści apokryficzne i legendy. Powód jest prosty – opisują one wydarzenia, które w rzeczywistości nie miały miejsca. Postawmy jednak najpierw pytanie: czy apokryfy i legendy powstawały jako historiografia i w związku z tym powinniśmy je odrzucić jako historiografię fałszywą? Otóż nie. Poprzez opowieści apokryficzne i legendarne duch dąży do wyrażenia swojej głębokiej treści. Innymi słowy, należy w nich widzieć nie opisy faktów, lecz symbole. Trzeba to sobie uświadomić, aby zrozumieć, że również za pomocą owych symboli, przyobleczonych w postać apokryfów i legend, tradycja Kościoła przekazuje nam swoją mądrość i objawia prawdę.

Z osobą Judy Apostoła wiąże się jedna legenda. To właśnie z jej powodu wszystkie malowidła i figury przedstawiają świętego z podobizną Chrystusa w dłoni lub na piersi. Opowiada ona, jak Juda wizerunkiem Pana Jezusa uzdrowił Abgara, króla Edessy (późniejszej stolicy jednego z państw krzyżowców). Juda jawi nam się zatem jako niosący Oblicze Chrystusa. W ten sposób odnajdujemy jego postać u początków kultu Najświętszego Oblicza – jednej z najgłębszych form kontemplacji praktykowanych w Kościele, wiążącej się często z przeżyciami mistycznymi.

Jedyne zachowane dzieło Judy zostało spisane jako posłanie do gmin chrześcijańskich w Ziemi Świętej. Powstało prawdopodobnie po męczeństwie jego brata, św. Jakuba Młodszego (+ 62), ukamienowanego w Jerozolimie na polecenie Sanhedrynu, z pewnością zaś przed śmiercią św. Piotra (+ 64/67), który zapożyczył z niego pewne zwroty, pisząc własne listy apostolskie.

List św. Judy nie odznacza się taką wizyjnością, jak pisma apostołów Pawła czy Jana. Jego mowa nie jest – przynajmniej z pozoru – tak „pełna ducha” (by posłużyć się terminem ukutym przez Hegla). Wypowiada posłanie w surowym języku, przypominającym księgi prorockie Starego Testamentu. Zostało ono wymierzone w fałszywych proroków, którzy wślizgnęli się do chrześcijańskich gmin i do objawienia dokonanego przez Chrystusa dodają swoje własne, nowe objawienia. Większą część Listu wypełnia opis strasznego sądu Bożego, jaki czeka fałszywych proroków i tych chrześcijan, co pójdą za nimi.

Twarde słowa Judy nie powinny nikogo dziwić. Chwila nie była sposobna do żartów. W 66 r. Izraelici podnieśli powstanie przeciw władzy Rzymu, zakończone w 70 r. zburzeniem Jerozolimy przez rzymskiego wodza Tytusa. Legioniści nie oszczędzali ludności Judei, rzeź następowała za rzezią. Gdy wybuchły walki, gmina chrześcijańska, odmawiając udziału w wojnach tego świata, opuściła Jerozolimę i przeszła na drugi brzeg rzeki Jordan. Chrześcijanie odchodzili, a wokół nich płonęło i ginęło pod mieczami miasto, które odrzuciło Syna Bożego. Czasy były więc ostateczne. Ale nie próbujmy wytłumaczyć wszystkiego szczególnym momentem dziejowym, kontekstem historycznym. Dla prawdziwego chrześcijanina czasy są zawsze ostateczne, nieprawdaż? W XXI wieku oczekuje on rychłego drugiego przyjścia Jezusa tak samo, jak w I wieku oczekiwali na nie Jego pierwsi wyznawcy.

Zbawienia dostąpią ci, co żyć będą według nauki Chrystusa, warunkiem zaś takiego życia jest przechowanie Jego nauki nieskażonej, bez obcych domieszek. Dlatego apostoł wzywa wspólnoty chrześcijańskie, by praktykowały „wiarę raz tylko przekazaną świętym” (Jud 3) i napomina je z powagą: „raz na zawsze wiecie już wszystko” (Jud 5). Juda bronił nauki Jezusa przed uzupełnianiem i przeinaczaniem przez zapowiedzianych przez Niego samego fałszywych mesjaszów (Mt 24, 24). Był więc strażnikiem ortodoksji w Kościele pierwotnym, w którym nie wykształciło się jeszcze pojęcie ortodoksji.

Święty Judo Apostole, „wspomagaj nas w walce, a przeciw niegodziwości i zasadzkom złego ducha bądź naszą obroną”.

Adam Danek

Dodaj komentarz