Polska: Obrona Puszczy Białowieskiej

Aktywiści polskiego oddziału Greenpeace od kilku dni protestują na wschodzie kraju przeciwko wycinaniu drzew w lesie pierwotnym Puszczy Białowieskiej. Do działaczy Greenpeace, fundacji Dzika Polska i przedstawicieli lokalnej społeczności przyłączyli się obrońcy przyrody z Czech i Rumunii. Protestujący blokują ciężki sprzęt w Puszczy Białowieskiej. Otoczono go taśmą z napisem „Stop wycince”, a aktywiści usiedli na kołach maszyn, aby nie mogły rozpocząć wyrębu.

Puszcza Białowieska to ostatni nizinny las naturalny Europy — dziedzictwo nas wszystkich. Nie mogę uwierzyć, że trwa jego wycinka. Mam dużo przyjaciół w Polsce i niejednokrotnie byłem w puszczy, która oczarowała mnie swoich pięknem. — mówi Jaromir Blaha, uczestnik protestu z Czech.

„Mamy prawo do lasu”, „Stop wycince”, „Cała puszcza parkiem narodowym”, „Jeszcze puszcza nie zginęła”, „Nie tnijcie w okresie lęgowym” — głoszą napisane w różnych językach transparenty demonstrantów, którzy swoimi ciałami zasłaniają las przed ciężkim sprzętem. Łącznie w demonstracjach bierze udział około 30 osób. Na miejsce przybyli przedstawiciele policji. Wcześniej organy porządkowe interweniowały, aby usunąć ludzi, którzy przypięli się łańcuchami do maszyn.

Skandal wokół wycinki Puszczy Białowieskiej trwa od kilku miesięcy. Władze zapewniają, że zezwoliły na wyrąb tylko martwych i zaatakowanych przez kornika drzew. Ekolodzy protestują i żądają, by zostawić w spokoju las, który samodzielnie poradzi sobie z naturalnymi procesami.

Źródło: Sputnik Polska

Komentarz Redakcji: Kiedy nieliczni bronią rodzimej przyrody i krajobrazu, gdzie są nacjonaliści? Walczą z niewidzialną „komuną” czy może przebierają się za „żołnierzy wyklętych”? (A.D.)

14 komentarzy

  1. Jarek Rajchert

    Dalej badam sprawę Białowieskiej… Co się okazuje: w roku 2007 Leśnictwo miało zamiar wyciąć dokładnie 29 drzew zainfekowanych kornikiem. Wtedy to eko-terroryści z Podlaskiego Oddziału Pracowni na Rzecz Wszystkich Istot, podnieśli wrzawę, że kornik też istota i ma prawo żyć i się rozmnażać! Leśnictwo przegrało batalię o wycinkę chorych drzew, gdyż znajdowały się w rezerwacie ścisłym. Dwa lata później – w 2009 roku zainfekowane kornikiem było już 2656! Dziś mamy zainfekowane aż 8% obszaru Puszczy – 834000! To dlatego, tak jak wspomniał ktoś z wypowiadających się tutaj osób, w puszczy działa ciężki sprzęt! Tak- gdzie indziej leśnicy wchodzą z piłami i tną jak najciszej, najspokojniej. Tną, bo tną co roku i im wolno. W Puszczy Białowieskiej EKODEBILIZM związał człowiekowi ręce na kilka lat i już nie ma szans na taką selektywną, spokojną działalność. Trzeba walczyć z tysiącami chorych drzew! Można było co roku wycinać sanitarnie kilkadziesiąt. Teraz mamy ponad 800 000 drzew – siedlisk kornika! To efekt eko-terroryzmu. Jeśli chcemy puszczy, nie dopuśćmy do jej komercyjnej eksploatacji, ale też nie pozwólmy ekodebilom zabraniać jej leczenia!!!

  2. Piger Henricus

    I słusznie, że nie biorą udziału w tej hucpie co powyżej w komentarzu p. Rajcherta zostało dowiedzione.

  3. Jarek Rajchert

    Pana wewnętrzne spory POPiS nie obchodzą. dla mnie obie organizację to też jedna cholera, ale to właśnie stąd tyle huku. Kornika leśnicy cieli od zawsze, ale dopiero teraz jest głośno.

    Pracownicy leśnictwa, czy też nadleśnictwa to nie tylko osoby z „zawodowym wykształceniem w gospodarce leśnej”. Wiem na przykładzie Puszczy Bydgoskiej, bo akurat jeden z moich wykładowców to leśnik z tych terenów z tytułem doktora i zapewne nie jedyny. Zaś co się tyczy Białowieskiej – tam wszystkie działania koordynuje Instytut Leśnictwa – jak sama nazwa wskazuje, jest to podmiot naukowy.

    A tu się szanowny Pan sam z sobą sprzeciwia. „… plaga korników w Puszczy Białowieskiej jest wywołana przez leśników co sadzą tam plantacje świerków.” Zaś wcześniej: „ale Puszcza Białowieska i jej „otulina” należy do specjanych wyjątków.” Niech się Pan zdecyduje czy otulina Białowieskiej powinna podlegać specjalnemu traktowaniu z racji swojej wyjątkowości, czy jest to zagrożenie z powodu nasadów świerków… Dodam, że kornik atakuje już dorodne drzewa,które rosną tam od czasów monokulturowych planów PRL :).

    Daleki jestem od bronienia Szyszki i PiS, bo zapewne trzeba im, jak i każdym patrzeć na ręce… Lecz bez wątpienia paranoja lewackich ekologów (bo tacy wiodą prym, zaraz po artystach i politykach uwikłanych w POPISowskie zatargi) może doprowadzić do tragedii. Las należy chronić przed szkodnikami.

    • „akurat jeden z moich wykładowców to leśnik z tych terenów z tytułem doktora i zapewne nie jedyny. Zaś co się tyczy Białowieskiej – tam wszystkie działania koordynuje Instytut Leśnictwa – jak sama nazwa wskazuje, jest to podmiot naukowy”

      Czy uważa Pan, że to dorównuje takim uniwersytetom jak Warszawski i Jagielloński?

      • Jarek Rajchert

        A skąd Pan wie, że w wymienionym instytucie nie zasiadają specjaliści z wymienionych, bądź innych uniwersytetów?

        „Instytut może być określeniem samodzielnej instytucji badawczej lub występuje jako niesamodzielna jednostka w strukturze uczelni – większej od katedry, a mniejszej od wydziału. Może być też nazwą podstawowej jednostki organizacyjnej uczelni (odpowiednikiem wydziału).”

        Pytanie jest niedorzeczne… Coma piernik do wiatraka???

  4. Po mojemu selektywna wycinka zaatakowanych przez szkodniki drzew nijak się ma do techniki, którą tam zgromadzono. Takie behemoty jakie widać na YT bardziej pasują do masowej wycinki, chyba że ich operatorzy to jacyś bogowie. Kiedy u nas (okolice Żywca) parę lat temu był atak jakiegoś szkodnika, to selekcję prowadzili ludzie z piłami, a nie jakieś półczołgi w stylu Michaela Beya. Patrząc na ten sprzęcior jasno widać, że komuś pilnie potrzeba spieniężyć trochę drewna, a nie ratować las przed szkodnikami.

  5. Panie Marcinie, nie wiem czy wiadomo Panu, że w lasach państwowych jest wieksza roznorodność gatunków niż w rezerwatach tam kolejne giną a pojawiają się np na poligonach

  6. Jarek Rajchert

    Tu się w pełni zgadzam. Zresztą- we wszystkich sferach życia powinniśmy wypierać systemowe marionetki. Polska będzie Polską, gdy w każdej sferze życia i państwowości na czoło wysuną się nacjonaliści.

  7. Jarek Rajchert

    W Polsce wielkie larum demoidiotów, z powodu wycinki w Puszczy Białowieskiej… Oczywiście cel jest zacny – pozyskać gawiedź do swoich politycznych celów, pod wzniosłymi hasłami ochrony lasów. W tym wypadku hasła są wzniosłe, lecz jedynie w swej głupocie. W Polsce cieszymy się bardzo zdrowym areałem leśnym dzięki doświadczeniu i dziesiątkom lat pracy Lasów Państwowych. Tak, tak – las rośnie wolno. Drzewostan godny racjonalnej eksploatacji osiągamy po 50 – 80 latach od momentu poczynienia nasadów. Przez ten czas Lasy Państwowe MUSZĄ zmierzyć się z wieloma problemami. By uniknąć problemów, należy selektywnie pozbywać się drzew zainfekowanych przez kornika drukarza, szeliniaka sosnowca, borecznika rudego itd. „Polscy” pseudo-ekolodzy bezmyślnie sprzeciwiają się własnie wycince chorych drzew i walce ze szkodnikami. Czynią tym samym lasom „niedźwiedzią przysługę”… Nie powstrzymana inwazja szkodnika może bowiem w krótkim czasie doprowadzić do całkowitej degradacji drzewostanu. To nie te czasy, by w lesie ze szkodnikiem dały sobie radę ptaki i gryzonie – naturalne ogniwa łańcucha pokarmowego. Po setkach lat ingerencji człowieka, dziś to człowiek jest integralną częścią leśnego ekosystemu i to człowiek wypełnia ubytki w przyrodzie, zapewniające lasom żywot. Tak wiec „moi drodzy” (pseudo) ekolodzy i artyści bawiący się w „ekologów” – WARA WAM od polityki leśnej! Piszę to jak magister ochrony środowiska i nacjonalista, a w nacjonalizmie zachowanie przyrody dla pokoleń i racjonalna, zrównoważona polityka ekologiczna miała, ma i będzie mieć jedną z kluczowych pozycji!

    Ps. Dodam jeszcze, że cała akcja z „wycinką” odbywa się w otulinie puszczy. Puszcza jest lasem liściastym (łęgi), gdzie nie gdzie mieszany, zaś otulina przypomina bardziej bór – jest iglasta, monokulturowa (nie naturalna) z dużą ilością świerku i to tu mamy do czynienia z ingerencją Lasów Państwowych – słuszną ingerencją, która istniała od zawsze, a dopiero teraz motłoch, związany z demoliberałami podnosi wrzawę, co jest stricte polityczną zagrywką. Ochrona Środowiska – TAK! Ekodebilizm- NIE!

    • Redakcja Xportal

      Dziękujemy za merytoryczny komentarz co do kwestii wycinki Puszczy. Tym bardziej podtrzymujemy opinię, że zamiast Greenpeace potrzebni są właśnie nacjonaliści o pro-ekologicznym nastawieniu i odpowiednim wykształceniu 🙂

    • Panie Jarku, nie zgadzam się z Panem.

      Szkoła polskiego leśnictwa, które jak sam Pan zauważył ma dziesięciolecia historii (dokładnie ponad sto lat, bo jest kontynuacją niemieckiej gospodarki leśnej)
      ma się do Puszczy Białowieskiej jak pięść do nosa.

      Przez ostatnie stulecie ekologia (czyli nauka o populacjach i ekosystemach) poczyniła ogromnę postępy. Pogardzanie nawet naiwnymi działaczami ekologicznymi jest zwykłym obskurantyzmem w najlepszym przypadku a w gorszym cyniczną manipulacją.

      Proszę mnie dobrze zrozumieć, nie jestem przeciw gospodarce leśnej ale Puszcza Białowieska i jej „otulina” należy do specjanych wyjątków.

      Nie chcę też znieważać szacownych leśników, jednak moje uniwersyteckie wykształcenie biologiczne daje mi pewną przewagę nad ich doświadczeniem.

      • Jarek Rajchert

        Panie Marcinie, a ja nie zgadzam się z Panem. Zresztą Pana uniwersyteckie wykształcenie biologiczne nie daje zupełnie przewagi nad leśnikami, wykształconymi w kierunku specjalistycznym – leśnictwo i łowiectwo, oraz ochrona środowiska. To tak jakby człowiek od planowania przestrzennego pouczał architekta co do konstrukcji budynku.

        W Niemczech tak samo „ekolodzy” jako „specjalny wyjątek” potraktowali Las Bawarski – dziś ten las jest obumarły. Do tego doprowadzi polityka, którą Pan popiera. Jako Pan, biolog, zapewne wie, że biologia jest nauką bardzo szeroką, zajmującą się badaniem życia organizmów żywych. Leśnicy są bardziej wyspecjalizowani. Szczególnie ci, pracujący w Puszczy Białowieskiej. Puszcza ta bowiem jest wpisana na listę UNESCO i działania w niej są naprawdę bardzo trudne i mało inwazyjne. Gdyby leśnicy łamali prawo w tym zakresie, już dawno byłyby trybunały, kary itd… Nie ma – jest wrzawa ekologów, a może i nie, bo ekolodzy też chcą życia tego kompleksu leśnego. Jest więc wrzawa eko-debili, wyjątkowo upolityczniona, związana z odsuniętymi od władzy platfusami… Puszcza musi przetrwać,a przetrwa jedynie gdy będzie zdrowa. Bez człowieka nie będzie. Jako biolog wie Pan co się dzieje, gdy w łańcuchu pokarmowym brakuje ogniwa… Kilkanaście lat temu we Wdeckim Parku Krajobrazowym wielkie szkody poczynił – bóbr… Nie pamiętam nazwy kompleksu, ale gdzieś w łódzkim kormoran wytruł swoimi odchodami pół rezerwatu… To są skutki radykalnej, nieprzemyślanej ekologii. Symbioza jest zakłócona do tego stopnia, że teraz gdyby ją zostawić „samopas” to mamy lokalne ekologiczne katastrofy. Kornik w Polsce spustoszenia nie poczynił, jak w Bawarii, tylko dzięki leśnictwu. Jak leśnikom się zwiąże ręce w otulinie Puszczy Białowieskiej, to za kilka lat Las Krotoszyński będzie bardziej atrakcyjny…

        • „wrzawa eko-debili, wyjątkowo upolityczniona, związana z odsuniętymi od władzy platfusami… Puszcza musi przetrwać,a przetrwa jedynie gdy będzie zdrowa. Bez człowieka nie będzie”

          No to Pan pojechał, w wyjątkowo upolityczniony sposób. Mnie polityka i wewnętrzne spory POPiSu w sprawie puszczy w ogóle nie obchodzą.

          „uniwersyteckie wykształcenie biologiczne nie daje zupełnie przewagi nad leśnikami, wykształconymi w kierunku specjalistycznym”

          Tak samo jak zawodowe wykształcenie w gospodarce leśnej nie daje zupełnej przewagi nad doświadczonym drwalem.

          „Kornik w Polsce spustoszenia nie poczynił, jak w Bawarii, tylko dzięki leśnictwu.”

          Jest odwrotnie i musi Pan o tym wiedzieć, plaga korników w Puszczy Białowieskiej jest wywołana przez leśników co sadzą tam plantacje świerków.

          Nie będę powielał tutaj argumentów, które już zostały dosadnie
          wyrażone przez wiodące wydziały biologii w Polsce, na Uniwersytetach Warszawskim, Jagiellońskim, innych.

          Wystarczy że podam jeden przykładowy tekst, „Spór o przyszłość Puszczy Białowieskiej: mity i fakty. Głos w dyskusji”:

          http://www.polskiwilk.org.pl/download/FB_02.pdf

          Oczywiście zaradny Pan Minister Szyszko podjął kontrofensywę
          i odwołał 3/4 Państwowej Rady Ochrony Przyrody, powołując tam swoich „ekspertów”, czyli zaufanych leśników, dyplomowanych drwali i myśliwych.

          Zapewne jak by był ministrem szkolnictwa wyższego zabrał by się za redukcję funduszów dla niepokornych wydziałów.

Dodaj komentarz