Polska: Dawid Wildstein odwołany ze stanowiska w TVP

W ostatnich dniach wokół działalności medialnej Dawida Wildsteina narosło sporo kontrowersji – podobnie zresztą jak wokół stosunku rządu PiS, prezydenta i środowisk pokrewnych do kwestii Rzezi Wołyńskiej. Wzburzenie środowisk kresowych i narodowych budził szczególnie fakt, że wiele osób z wymienionych grup związanych z PiS robiło dosłownie wszystko, by nie używano terminu „ludobójstwo” w odniesieniu do masakr dokonywanych na Polakach. Swego rodzaju kuriozum stanowił fakt, że wczorajszą uroczystość upamiętniającą Rzeź Wołyńską, współorganizowaną przez Kancelarię Prezydenta, zignorowało wielu ludzi ze środowisk kresowych – pojawiając się jedynie na uroczystościach Dnia Pamięci Ofiar Ludobójstwa Obywateli Polskich na Kresach II RP, organizowanych w 8-9 lipca przez środowiska kresowe, narodowe, oraz powiązanego z nimi ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego (uczestniczyła w nich także delegacja Xportalu i Falangi).

Prezydent Andrzej Duda odmówił objęcia patronatem honorowym tych uroczystości – utrzymane w oschłym tonie pismo w tej sprawie trafiło do organizatorów zaledwie na dzień przed planowanymi obchodami.

 

Natomiast 10 lipca odwołano w ostatniej chwili wystąpienie ks. Tadeusza Isakowicza-Zaleskiego w programie „Minęła dwudziesta” – programie publicystycznym, którego szefem jest Dawid Wildstein z „Gazety Polskiej Codziennie”.

W efekcie ze strony różnych środowisk nasiliły się glosy krytyczne pod adresem partii rządzącej i powiązanych z nią środowisk medialnych. Nieco wcześniej natomiast klub Kukiz’15 ponownie podniósł kwestię projektu ustawy zakazującej promowania ideologii banderowskiej w Polsce (i negacji Rzezi Wołyńskiej) – który nadal jest blokowany w parlamencie przez PiS. Pojawiły się też incydenty związane z działalnością strony ukraińskiej, w tym tamtejszych czynników państwowych – jak choćby kwestia fotomontażu przedstawiającego Prezydenta RP obok dowódcy UPA Szuchewycza, którym pochwalił się znany negacjonista wołyński, „historyk” Wołodymyr Wiatrowycz, odpowiedzialny za kształtowanie polityki historycznej Ukrainy. Po tym incydencie polskie MSZ wezwało „na dywanik” ambasadora Ukrainy, celem złożenia wyjaśnień.

Część środowisk związanych z PiS już wcześniej zdała sobie sprawę, iż na dłuższą metę utrzymywanie poparcia dla takich środowisk będzie niekorzystne dla partii rządzącej. Być może właśnie dlatego na oficjalnych uroczystościach pod patronatem Prezydenta RP (oraz na przygotowanej płycie pamiątkowej) pojawiło się słowo „ludobójstwo”, tak skwapliwie unikane przez lata.

Sytuacja zmierzała do politycznego przesilenia – i wygląda na to, iż pierwszą jego „ofiarą” padł Dawid Wildstein. Według serwisu Dziennik.pl, od poniedziałku (3 lipca) nie jest już szefem redakcji publicystyki Telewizyjnej Agencji Informacyjnej w TVP Info. Zapytane wówczas o szczegóły kierownictwo TVP nie udzieliło odpowiedzi; w ostatnich dniach jednak środowiskom kresowym udało się potwierdzić informację o dymisji Wildsteina innymi kanałami.

Nieoficjalnie wiadomo, iż wpływ na dymisję Wildsteina miały protesty i petycje, organizowane przez środowiska kresowe i patriotyczne w ostatnich tygodniach.

Stanowisko po nim objął Tadeusz Płużański – dotychczas był on szefem działu opinie w „Super Expressie”. Jest także prezesem Fundacji „Łączka”, która dba o pamięć Żołnierzy Wyklętych. Oprócz tego w Polskim Radiu 24 prowadzi środowe wydania programu porannego.

Jak wiadomo, Wildstein pozostaje nadal w TVP. Jego dalszy los jest na razie nieznany.

2 komentarze

  1. Przecież dziadek prezydenta był wielkim działaczem UPA. Wystarczy znaleźć przodków rodziców prezydenta w internecie.

  2. Tylko, że Płużański w tej kwestii aż tak bardzo nie odbiega poglądami od Wildsteina. Dla niego ataki Ukraińców na polskie placówki to rosyjskie prowokacje. Z tym, że na pewno nie jest tak prymitywny jak Dawidek. Człowiek jednak większego formatu i o dużej wiedzy. Nie to co Wildstein.

Dodaj komentarz