USA: Trump dziękuje Rosji za… wydalenie dyplomatów amerykańskich

Prezydent Donald Trump podziękował w czwartek Putinowi za jego rozporządzenie, zmuszające USA do znacznej redukcji swego personelu dyplomatycznego w Rosji – z około 1200 pracowników do nieco ponad czterystu (redukcja aż o 755 osób). Wielu spośród nich to pracownicy miejscowi, obywatele Federacji Rosyjskiej.

Działanie Putina było spowodowane nałożeniem na Rosję kolejnych sankcji przez Kongres – które Trump z wielką niechęcią, ale jednak podpisał. Dodatkowym motywem mogła być także chęć odwetu za wydalenie przez administrację Obamy 35 dyplomatów rosyjskich – pod zarzutami szpiegostwa (dowodów nie przedstawiono).

Zapytany na wczorajszej konferencji prasowej o to, jaka będzie odpowiedź USA na krok Rosji, i czy w ogóle zostaną podjęte jakiekolwiek działania odwetowe, prezydent Trump udzielił zaskakującej odpowiedzi:

– Nie, chciałbym podziękować mu [Putinowi] gdyż obecnie staramy się ciąć koszty płacowe. I jeżeli o mnie chodzi, to jestem mu wdzięczny za to, że pozwolił odejść tak wielkiej liczbie pracowników, gdyż teraz będziemy wydawać mniej na wypłacanie wynagrodzeń – odparł Trump.

Jak łatwo się domyślić, jego wypowiedź wywołała falę negatywnych komentarzy ze strony tzw. „deep state” i mass-mediów. Powiązane z nimi osoby nie kryją oburzenia – „Reuters” przytacza słowa jednego z dyplomatów George’a W. Busha, Nicholasa Burnsa, wg którego słowa Trumpa są „groteskowe”, dodając „jeżeli to nie był żart, to mamy do czynienia z bezprecedensową sytuacją – prezydent USA nigdy nie bronił podjętej przez obcy rząd decyzji o wydaleniu naszych dyplomatów”. Wtórował mu anonimowy dyplomata, twierdzący iż „Departament Stanu jest zszokowany i zdruzgotany” słowami Trumpa. Wtóruje mu Heather Conley – za Obamy jedna z ważniejszych urzędniczek Departamentu Stanu, oraz wielu „ekspertów” – wykreowanych dzięki układom w mediach i na uczelniach.

Natomiast zwykli Amerykanie się cieszą – nie dość, że zapowiadane w kampanii wyborczej cięcia rozdętej administracji (nie tylko w dyplomacji) stają się faktem, to jeszcze stopa zatrudnienia w USA wzrosła – już obecnie, w ciągu zaledwie 200 dni od objęcia władzy przez Trumpa widać pozytywne zmiany na rynku pracy.

(na podst. Reuters oprac. M.M.)

 

Komentarz Redakcji: Słowa Trumpa mogą budzić pewne kontrowersje – tym bardziej, ze nie było w nich szczególnej finezji. Jednak pamiętajmy, że teraz najbardziej płaczą elity tzw. „deep state”, byli pracownicy administracji i dyplomacji za kadencji Busha i Obamy, oraz różni „eksperci”, którzy powagą swego autorytetu firmowali ich działania. Wszyscy oni wyrządzili wielkie szkody światu – jako ludzie wyrachowani i okrutni, współodpowiedzialni za destabilizację Ukrainy i cierpienia Bliskiego Wschodu, oraz wynikłe z nich problemy Europy (kryzys uchodźców i masowa migracja ukraińska). Łzy tych degeneratów to prawdziwy miód na nasze serca!

 

Jeden komentarz

  1. stały czytelnik

    Ten człowiek ma zdolność do wywoływania wylewu u wszystkich amerykańskich liberałów naraz jakiej nie widziała jeszcze historia. Przyznawanie racji Putinowi – wcieleniu diabła. Nonszalancja. Lekko chamski ton gwiazdy telewizji. Po prostu poezja.

Dodaj komentarz