USA: Trump grozi Wenezueli „opcją militarną”

Donald Trump zagroził w piątek Wenezueli bliżej niesprecyzowaną „opcją militarną” w odpowiedzi na kryzys polityczny w tym kraju. Wcześniej prezydent Wenezueli Nicolas Maduro wyraził chęć spotkania z Trumpem i odbycia rozmowy telefonicznej.

W czwartek prezydent Wenezueli Nicolas Maduro powiedział przed wybranym niedawno Zgromadzeniem Konstytucyjnym, że chce osobiście spotkać się z prezydentem USA Donaldem Trumpem. Do spotkania miałoby dojść we wrześniu, podczas najbliższej sesji Zgromadzenia Ogólnego.

– Skoro on tak interesuje się Wenezuelą, to oto jestem. Panie Donaldzie Trump, oto moja dłoń – powiedział Maduro. W swoim przemówieniu wenezuelski przywódca oskarżył amerykańskich imperialistów o spiskowanie przeciwko jego rządowi. Zapowiedział, że jego kraj „nigdy nie ulegnie obcym siłom”.

Według Białego Domu, w piątek Maduro zaproponował przeprowadzenie rozmowy telefonicznej z Trumpem. Propozycja ta została jednak odrzucona. W opublikowanym komunikacie podkreślono, że amerykański prezydent będzie chętnie rozmawiać z przywódcą Wenezueli „kiedy w tym kraju przywrócona zostanie demokracja”.

Do tej kwestii odniósł się sam, przebywający na urlopie roboczym, Donald Trump, podczas zaimprowizowanej konferencji prasowej. Stwierdził, że sytuacja w Wenezueli pogarsza się, a „ludzie (tam) cierpią i umierają”.

– Mamy wiele opcji wobec Wenezueli, w tym możliwą opcję militarną, jeśli okaże się konieczna – dodał Trump. Nie chciał jednak rozwijać tego wątku. – Nie będziemy na ten temat się wypowiadać, ale operacja militarna – opcja militarna – bez wątpienia wchodzi w grę – stwierdził.

Wenezuelski minister obrony Vladimir Padrino określił wypowiedź Trumpa jako „akt szaleństwa”.

Z kolei rzecznik Departamentu Obrony USA oświadczył, że siły zbrojne Stanów Zjednoczonych są gotowe do ochrony obywateli amerykańskich i interesów USA. Jednak sugerowanie przez wenezuelski rząd, że Waszyngton planuje interwencję zbrojną jest „pozbawione podstaw”.

Wcześniej władze Wenezueli, w tym prezydent Maduro, zarzucały Waszyngtonowi, że planuje interwencję wojskową w ich kraju. Zdaniem anonimowych źródeł, kraj ten przygotowuje się na taką ewentualność, rozmieszczając wzdłuż wybrzeża baterie pocisków przeciwlotniczych.

Pod koniec lipca amerykańskie władze nałożyły na Maduro sankcje, określając go mianem „dyktatora”. Sankcje zakładają zamrożenie wszelkich środków finansowych należących do Maduro w ramach amerykańskiego systemu finansowego oraz zakaz prowadzenia interesów z nim dla amerykańskich osób fizycznych i prawnych. Bezpośrednią przyczyną represji ze strony USA są wybory do Konstytuanty przeprowadzone z inicjatywy prezydenta Wenezueli.

USA zwalczają na arenie międzynarodowej Nicolasa Maduro, tak jak zwalczały jego charyzmatycznego poprzednika, wieloletniego prezydenta Hugo Chaveza. W 2002 roku doszło do próby zamachu stanu przeciw temu ostatniemu, podjętej wspólnie przez część wenezuelskich wojskowych i manifestujących na ulicach zwolenników partii opozycyjnych. Pucz został udaremniony prze wielką mobilizację zwolenników Chaveza na ulicach Caracas. Zmarły wenezuelski prezydent twierdził potem, że nieudany zamach stanu był wspierany przez Waszyngton.

(Na podst. Rp.pl / Kresy.pl)

Dodaj komentarz