Rosja: Liberałowie obrażają cara

Ministerstwo Kultury Rosji wydało w czwartek zgodę na dystrybucję kontrowersyjnego filmu pt. “Matylda”. Film opowiada o rzekomym romansie cara Mikołaja II z polską baletnicą Matyldą Krzesińską. Rozpowszechnianie filmu już od roku jest oprotestowywane przez środowiska prawosławne i konserwatywne w Rosji. Twierdzą oni, że film przedstawia kłamstwa na temat Mikołaja II, ostatniego cara Rosji i świętego kościoła prawosławnego.

Twarzą opozycji wobec dopuszczenia filmu do kin stała się Natalia Pokłońska, była prokurator Krymu. Jej zdaniem film narusza uczucia religijne prawosławnych.

O zakaz dystrybucji filmu wystąpił również prezydent Czeczenii Ramzan Kadyrow, a także władze Dagestanu i Inguszetii. Kadyrow zaznaczył, że “Matylda” nie znajdzie w Czeczeni ani jednego widza.

Natomiast konserwatywny reżyser Siergiej Alijew stworzył film dokumentalny pt. “Kłamstwo Matyldy”, w którym dowodzi nieprawdziwości historii przedstawionej przez reżysera “Matyldy”.

Pomimo wielu próśb i apeli, dyrektor departamentu kinematografii Wiaczesław Tiełnow wbrew oczekiwaniom tysięcy Rosjan stwierdził, że nie doszukał się w filmie niczego niezgodnego z prawem. Dodał też, że rosyjska konstytucja zakazuje cenzury.

Pikanterii dodaje fakt, że rolę tytułowej Matyldy zagrała córka znanego polskiego prorosyjskiego działacza narodowego Aleksandra Jabłonowskiego, Michalina Olszańska. Olszańska znana jest z doświadczenia w rozbieraniu się na polskich ekranach, jednakże tym razem, pornograficznymi scenami, postanowiła wzbogacić kulturowo Rosjan.

(na podstawie tsargrad.tv, lenta.ru opracował Damian Szulc)

Komentarz Redakcji: Pochłaniający całą Rosję spór dotyczący “Matyldy” odzwierciedla w swej istocie odwieczne rozdwojenie Rosji pomiędzy Wschodem a Zachodem. “Zapadniackie” pseudoelity na czele z Dmitrijem Miedwiediewem, znowu próbują wpuścić Rosję w liberalne bagno, dla którego ważniejszy od kultu świętych męczenników jest kult świętej wolności słowa. Konflikt ten pokazuje też, że tylko bezwzględna i przemyślana kontrola państwa w sferze kinematografii — i szerzej w sztuce — może ocalić tożsamość narodową.

4 komentarze

  1. Im chodzi o huk i zamęt . Liberałowie dawno się nauczyli że nie ważne jak się mówi , byleby się mówiło . Nakręcanie sprawy czy co gorsza wypowiedź prezydenta tylko nabiłaby im kiesę .
    Zamiast świętego oburzenia o które im chodziło „dziełko” powinno być miażdżone merytorycznie za scenariusz , niezgodności historyczne czy grę aktorską ( Olszańska o dykcji podkładu kolejowego , jako tako wypadła tylko w „Operacji Bazyliszek” krótkim metrażu allegro , możliwe że dlatego że obyło się bez prezentacji biustu rozmiar A wklęsłe )
    A do zwykłych Rosjan pójść komunikat , chała , dobra jedynie żeby puścić z torrentów na sen .

    Wychodzi też perfidia liberałów grających na podziałach . Dla wielu Rosjan znających carat z opowieści dziadków Mikołaj II nie jest świętością tylko odpowiednikiem naszego Stasia Poniatowskiego , słabym , podatnym na zewnętrzne wpływy , oderwanym od rzeczywistości .

  2. stały czytelnik

    Żadnego komentarza o Charlottesville?

  3. Polski, młody i rewolucyjny

    Wojciech Olszański to bardzo ciekawa postać. To tragiczne, że spłodził takiego potomka, prawie ten sam poziom tragedii występuje w rodzinie profesora Bartyzela.

    Takie wydarzenia pokazują jak liberalnym prezydentem jest Władimir Putin, albo jak bardzo prawdziwa jest teza Dugina o jego dwóch twarzach. Normalny konserwatywny władca już dawno powinien filmu zakazać, a aktorów i reżysera wysłać na roboty na Sybir.

  4. Kamil Kaczmarczyk

    Komentarz redakcji jest arcysłuszny. Śmierć wolności słowa!

Dodaj komentarz