Marcin Pogorzelski: Rekonstrukcja męskości w świecie ponowoczesnym – kilka porad

Żyjemy na gruzach cywilizacji europejskiej. Nasz kontynent został zdewastowany przez wewnętrzne wojny, rewolucje, obce najazdy i wieloletnią zależność od obcych ośrodków siły lub postępującą wiekami degenerację. Nasze umysły i naszego ducha spętały dekadenckie ideologie i poprawność polityczna. Winni temu wszystkiemu jesteśmy my sami, jako Europejczycy. W zachodniej części kontynentu nasza cywilizacja jest martwa, we wschodniej zaś przeżywa gwałtowne konwulsje, które zwiastować mogą zarówno śmierć, jak i powrót sił życiowych. Naszą powinnością wobec przodków i ojczyzny jest dołożyć wszelkich starań, by widoczne obecnie wśród naszych ludów ożywienie, nie okazało się ostatnim rozpaczliwym aktem oporu mordowanego, ani przedśmiertnymi drgawkami umierającego.

Słów tych nie adresuję do „politycznego żołnierza” ani „zawodowego rewolucjonisty”. Siły tożsamościowe i patriotyczne są dziś w naszym kraju zbyt słabe i zbyt mało liczne, by można było sobie pozwolić na utrzymywanie „kasty wojowników” żyjących polityką i z polityki. W naszym kręgu ideowym wybór dziś takiej drogi życiowej byłby równoznaczny ze stoczeniem się w społeczną patologię, co ilustrują nieliczne na szczęście przykłady tych, którzy niewcześnie postanowili wieść takie właśnie życie. Wbrew pozorom, nie przysłużyli się oni naszej sprawie, ale ją skompromitowali. Pracę dla ojczyzny należy bowiem prowadzić rozumnie i uwzględniając warunki w jakich przyszło nam dziś działać.

Argumentem przeciw rojeniu już dziś o formowaniu „zakonów politycznych” i „kasty rycerskiej” jest też brak koherencji ideowej naszego środowiska. Nie chodzi mi tu przy tym o koherencję ideologiczną bo ta ma znaczenie trzeciorzędne, lecz o identyfikację z pewnymi najbardziej ogólnymi, ponadideologicznymi i intuicyjnie niegdyś rozpoznawanymi ideami. Nie każdy z nas jest dziś mentalnie i osobowościowo gotowy do przylgnięcia do takich idei, i dopóki nie wykonamy pracy na tym najbardziej podstawowym poziomie, dopóty nie będą miały sensu próby ani deklaracje dotyczące bardziej zaawansowanych poziomów zarówno wewnętrznej integracji osobowej, jak i zewnętrznej integracji organizacyjnej. Sięgnięcie wyższego stopnia wtajemniczenia wymaga zawsze wcześniejszego wtajemniczenia na niższym szczeblu. Zacząć zatem musimy od podstaw.

Taką podstawą jest męska tożsamość płciowa. Męska dlatego, że kobiecość jest wtórna wobec męskości i przez nią formowana. Po drugie, polityczność jest sferą męską, tak więc formowanie sfery politycznej odbywa się w oparciu o uformowaną wcześniej przestrzeń męskości. „Stan rycerski” i „zakon polityczny” zasilić może tylko mężczyzna, toteż pierwszym stopniem wtajemniczenia do nich jest wewnętrzna integracja osobowa mężczyzny. Nie pomogą nam w tym pojawiające się dziś również w naszym kraju „gender studies” ani „ruchy praw mężczyzn”. Są to egalitarne wytwory ponowoczesności, starające się przewrotnie kopiować nowoczesne ruchy feministyczne i praw obywatelskich – nie rekonstruują one męskości, lecz przeistaczają ją w jeszcze jeden wariant kobiecości. Są one w istocie próbami dekonstrukcji męskości i należy je w związku z tym zwalczać jako wyraz i zarazem narzędzie szerzącej się dekadencji.

Na gruncie filozofii tradycjonalistycznej zasada męska definiowana jest jako nieruchoma, centralna, samowystarczalna, wewnętrznie spójna. Męskość nie szuka oparcia, lecz sama jest oparciem. Wyrazem męskości są zatem autonomia i autarkia. Mężczyzna jest osobą, tak więc różnicuje się od swojego tła i jest wobec niego względnie samowystarczalny, co staje się podstawą dla jego męskiej podmiotowości. Wskażmy poniżej kilka poziomów owej męskiej autonomii i możliwych sposobów ich realizacji w świecie ponowoczesnym:

1. Autonomia materialna; jest to najbardziej podstawowy i najbliższy ziemi poziom autonomii. Punktem wyjścia jest dla niej autonomia wyższych szczebli, z duchową na czele, zarazem zaś stanowi ona o możliwościach działania w świecie doczesnym. Ważne są dla nas dwa jej aspekty:

a) Autonomia fizyczna; przede wszystkim, musisz być w stanie swobodnie dysponować swoim ciałem. Wymaga to wolności od nałogów i sprawności fizycznej.

Wolność od uzależnień wyraża się nie tylko w unikaniu używek ale też śmieciowego żarcia. Kapitalizm zamienia nas w otłuszczonych fizycznie i umysłowo nałogowców, uzależnionych od coli, chipsów, piwa, nienaturalnie doprawionych i silnie przetworzonych posiłków. Jeżeli nie chcesz stać się obiektem tej degeneracji, pracuj nad uwolnieniem się od sączonych przez kapitalizm trucizn w tak dużym stopniu, jak to w twojej sytuacji możliwe.

Nie jedz, gdy nie potrzebujesz, i nie jedz rzeczy, które nie są ci potrzebne. Kieruj się stoicką maksymą „sustine et abstine”. Na tyle na ile możesz, zaopatruj się w nieprzetworzoną i naturalnie przygotowaną żywność, najlepiej u lokalnych wytwórców. Jeśli masz własną ziemię, działkę lub choćby podwórko, uprawiaj rośliny spożywcze. Nasiona tradycyjnych polskich odmian dostać możesz w ogrodzie botanicznym lub w skansenach prowadzących historyczne uprawy eksperymentalne.

Uprawiaj sport. Nie rób tego jednak z powodów narcystycznych, ze względu na modę, ani z powodu fanaberii, lecz dla celów praktycznych. Aktywność fizyczna ma dać ci siłę i wytrzymałość, dzięki którym będziesz mógł panować nad własnym ciałem i swobodnie nim dysponować oraz przedłużyć okres jego sprawności i zdrowia na starość. Daruj więc sobie piłkę nożną, szermierkę lub sporty wyczynowe, bo umiejętności w ich zakresie do niczego ci się w praktyce nie przydadzą, a rozwój organizmu zostanie ukierunkowany zbyt jednostronnie.

Nie marnuj też pieniędzy na siłownię, bo twoim celem nie jest ani narcystyczne „rzeźbienie sylwetki”, ani „bodybuilding” i stanie się jakimś zniekształconym monstrum. Masz osiągnąć zdrowie, sprawność, wytrzymałość i siłę swojego organizmu w zakresie jego naturalnych predyspozycji, tak by panować nad swoim ciałem i móc nim swobodnie i sprawnie operować. Efekty takie osiągnąć możesz zaczynając od biegania i ćwiczeń kalistenicznych, które przez wieki były podstawą zaprawy fizycznej europejskich wojowników. Na YouTube znajdziesz dostatecznie wiele filmików instruktażowych, by inspirując się nimi, opracować własny plan treningowy.

Gdy już poprawisz swoją wytrzymałość i zwiększysz siłę, zapisz się na sztuki walki, wybierając taki ich rodzaj, który przydać ci się może w realnych starciach. Jest mało prawdopodobne, by przyszło ci kiedyś walczyć samurajskim mieczem lub średniowiecznym toporem, ale już sztuka walki wręcz może ci pomóc w obronieniu siebie lub swoich bliskich. Wybierz sobie też rodzaj jakiejś dyskretnej i możliwej dziś do bezkarnego użycia broni, którą mógłbyś posługiwać się do celów samoobrony i myśliwskich, najlepiej przy tym, jeśli mógłbyś sporządzić ją samodzielnie.

Oprócz klasycznej pałki teleskopowej może to być na przykład proca filipińska lub dmuchawka do polowań na drobną zwierzynę.

Naucz się nimi posługiwać, by w warunkach katastrofy przyrodniczej lub politycznej i ekonomicznej, lub po prostu znalazłszy się bez środków do życia, móc obronić i wyżywić siebie i swoich bliskich. Opierając się na ogólnodostępnych w internecie materiałach, możesz też konstruować bardziej złożone i wymagające więcej pracy bronie. Jeśli masz własny dom, również możesz go w podobny sposób „uzbroić”. Istnieje też specjalistyczna literatura i materiały na temat pozyskiwania żywności z otoczenia i zasad jej przygotowania do spożycia. Własne ćwiczenia i próby w tym zakresie prowadzić możesz choćby we własnej kuchni, na działce lub w czasie wędrówek w terenie. Skorzystaj też z wiedzy znawców oferowanej na fachowych kursach.

Zapisz się na kursy pierwszej pomocy i survivalu i ciągle podnoś swoje kwalifikacje w tym zakresie. Noś ze sobą pakiet pierwszej pomocy, a na dalsze wyprawy zabieraj apteczkę. Miej przygotowaną własną puszkę survivalową i plecak ucieczki. Opracuj sposoby awaryjnej ewakuacji z mieszkania, miejscowości, kraju. Wybierz sobie miejsca w których mógłbyś przez dłuższy czas się ukrywać i stwórz z zaufanymi znajomymi siatkę kontaktową na możliwie rozległym i zróżnicowanym terytorium, w ramach której będziecie mogli zapewniać sobie alibi, miejsca ukrycia fantów i miejsca czasowego pobytu. Przyda ci się to zarówno w czasie standardowych wycieczek, jak i ewentualnej działalności konspiracyjnej lub rewolucyjnej.

Demoliberalizm pozbawił nas jednego z najważniejszych rytuałów inicjujących w męskość, jakim do niedawna była zasadnicza służba wojskowa. Jako patriota, powinieneś oczywiście być zwolennikiem jej przywrócenia i w miarę możliwości pracować nad tym. Ty sam byłeś jednak najprawdopodobniej pozbawiony możliwości jej odbycia. W sytuacji kryzysowej, twoja przydatność dla organizacji rewolucyjnej lub samoobrony twojej społeczności będzie zatem ograniczona. Nie posiadasz umiejętności działania zespołowego w organizacji hierarchicznej w warunkach bojowych. Nie przywykłeś stosować się do dyscypliny, ani nie umiesz nawet chodzić w krok. Twoje ewentualne bezpośrednie zaangażowanie w konflikt zbrojny z militarnego punktu widzenia będzie równie mało warte, co znane z historii staropolskiej pospolite ruszenie, lub znane z historii nowoczesnej amatorskie cywilne próby partyzanckie w typie tych z Powstania Styczniowego.

By zniwelować tę swoją słabość, powinieneś zgłosić się do jakiejś formacji rezerwowej lub do organizacji paramilitarnej i przejść choćby rudymentarne przeszkolenie wojskowe, włączając w to posługiwanie się bronią palną. Nie musisz uczestniczyć w pełnym wymiarze w działalności takiej organizacji, jednak powinieneś być w jakiejś zrzeszony, by w razie konieczności przedstawiać sobą jakikolwiek możliwy do użycia potencjał. Przynależność do formacji obrony terytorialnej powinna być obowiązkowa dla wszystkich mężczyzn, dopóki jednak tak się nie stanie, każdy polski patriota powinien z własnej inicjatywy uczestniczyć w jakiejś państwowej lub niepaństwowej organizacji proobronnej. Naród silny, to naród zorganizowany.

b) Autonomia ekonomiczna;

Staraj się jak najwcześniej osiągnąć samowystarczalność finansową. Nie tylko odciążysz w ten sposób swoich rodziców, ale też nauczysz się zaradności, nabędziesz pewności siebie i zdobędziesz zasoby, którymi będziesz mógł swobodnie dysponować.

Jeśli wykonujesz pracę umysłową, nie zapomnij wykształcić się też przynajmniej w jednym „męskim”zawodzie fizycznym. W warunkach rewolucji, wojny, katastrofy naturalnej lub ekologicznej, dezintegracji politycznej lub gospodarczej, najazdu obcego ludu, czy innego podobnego kataklizmu, nie będą nam raczej potrzebni maklerzy, analitycy, prawnicy, wykładowcy akademiccy, nie wspominając już o pozostałych pseudozawodach, wyrastających u progu ponowoczesności niczym grzyby po deszczu, jako kolejne symulakry.

Będziemy za to potrzebowali stolarzy, hydraulików, mechaników, rolników itp., tak więc ludzi zdolnych materialnie zaopatrzyć społeczeństwo. Swoje wykształcenie uzupełnij zatem wykształceniem zawodowym – najlepiej rzemieślniczym. Wiedzę nabytą na przykład na wieczorowych kursach zawodowych możesz wykorzystać póki co do prac w domu lub jako hobby, gdy zaś dla ciebie lub twojej społeczności nadejdzie czas kryzysu, wówczas może ci ona zapewnić środki do życia i pomóc społeczeństwu amortyzować wstrząs towarzyszący załamaniu dotychczasowych struktur i modeli życia.

Bądź oszczędny i żyj skromnie. Pamiętaj, że o twojej autonomii ekonomicznej nie decyduje to, ile konsumujesz, ani jak wiele dóbr użytkowych zgromadziłeś, lecz czy posiadasz odpowiednio duży i operacjonowalny kapitał, który w wymagających tego okolicznościach będziesz w stanie natychmiast zaangażować na dowolny cel. To, że masz zadłużony dom, kolekcję dzieł sztuki, bogatą bibliotekę lub luksusowy samochód, nic nie znaczy. W warunkach kryzysu lub innej nagłej konieczności i tak nie upłynnisz tych dóbr w zadowalającym czasie ani na zadowalających warunkach, tak więc twoja moc ekonomiczna będzie niewiele większa co tych, którzy dóbr takich nie posiadają.

Nie przywiązuj się do dóbr materialnych. Mają być ci całkowicie obojętne, miarą zaś tego niech będzie twoja zdolność do natychmiastowego pozbycia się ich. Miej tylko tyle, ile jest ci potrzebne. Im więcej zgromadzisz, tym większą część siebie uwięzisz w swoich dobrach i tym trudniej będzie ci z nich zrezygnować. Tak właśnie świat materialny pęta naszego ducha, gdy tymczasem jedynym światem realnym jest świat idei. By zachować wewnętrzną wolność duchową możesz co pewien czas sprzedawać swoje wyposażone mieszkanie, księgozbiór, prowadzoną firmę lub inne dobra, które stają się dla ciebie emocjonalnym i życiowym balastem. Powtórzmy tu, że w życiu kierować się powinieneś stoicką dewizą „sustine et abstine”.

Będąc oszczędnym, nie bądź jednak sknerą. Masz zgromadzić tyle kapitału, ile rzeczywiście będzie ci potrzebne. Kapitał nie jest dobrem samym w sobie, tylko środkiem do zapewnienia sobie podmiotowości. Gdy masz już ją zabezpieczoną, zajmij się po prostu innymi sprawami, nadwyżkę zbędnego kapitału przekaż zaś na cele publiczne. Wzmacniając siebie, masz wzmacniać swoją wspólnotę. Horyzontem nie jesteś ty sam ani nawet twoja rodzina, lecz twoja społeczność. Wszystko co robisz względem siebie i swoich najbliższych, rób mając na względzie swoją społeczność, poza jej kontekstem nic nie znaczysz bowiem ani ty, ani twój kapitał.

2. Autonomia emocjonalna; w tym miejscu wejdziemy na pole minowe „związków damsko-męskich”i postaramy się wskazać najbardziej ogólny kierunek poruszania się po nim, starając się zarazem ominąć pułapkę gazetowej „pop-psychologii”, powszechnej we współczesnej nam epoce upadku męskości.

a) kobieta nie jest dla mężczyzny najważniejsza.

Nie czyń ze „znalezienia sobie kobiety”, „związku” ani „rodziny” podstawowego punktu odniesienia, ani głównego pola aktywności. Koncentracja na kobietach i relacjach z kobietami jest zjawiskiem charakterystycznym dla epoki ponowoczesnej z jej rozkładem męskości. W tradycyjnych eposach bohaterskich i rycerskich, a nawet w nowoczesnej popkulturze z okresu do połowy XX wieku, kobiety i wątki romantyczne nie występowały w ogóle lub odgrywały rolę marginalną. Mężczyzn bardziej interesowały konie, broń, wojna, polowania, rzemiosło, z kobietami zaś kontaktowali się okazjonalnie i na krótko. Pamiętaj, że twoją ojczyzną jest idea, a nie małżeńska alkowa.

Nie staraj się szukać popularności, nieustannie obnosząc się ze swoim rzekomym brakiem zainteresowania kobietami i na przykład miłością do kotów lub do swojego jamnika. To jeszcze bardziej żałosne, niż „kółko paróweczek” obstępujących każdą kobietę która pojawi się w zasięgu wzroku i usilnie próbujących zwrócić na siebie jej uwagę. Człowiek naprawdę niezainteresowany kobietami nie przypomina o tym kilka razy dziennie, niezależnie, czy w danej sytuacji ma to jakieś uzasadnienie, czy nie. Człowiek o zdrowym podejściu do kobiet jest zaś świadom, że są sprawy ważniejsze i bardziej zajmujące niż kobiety, toteż nie poświęca tym ostatnim całego swojego czasu.

Wartościowe kobiety pojawią się w twoim towarzystwie wówczas, gdy staniesz się mężczyzną utwierdzonym w swojej męskiej tożsamości. W tradycyjnych eposach kobieta była nagrodą za pozytywne przejście rytuałów inicjujących w męskość i opowieści te wyrażały ponadczasową prawdę. Gdy ugruntujesz się w swojej męskości, a także utwierdzisz się i wzmocnisz w naturalnej dla siebie roli społecznej, odpowiednie dla ciebie kobiety same zaczną pojawiać się w twoim zasięgu. Dopóki nie staniesz się jednak mężczyzną i nie zintegrujesz się ze swoją społecznością na właściwym sobie miejscu, dopóty nie zasługujesz na kobietę, toteż poświęcanie im uwagi byłoby w takiej sytuacji przedwczesne.

Dąż zatem do doskonalenia się jako mężczyzna, tak więc jako człowiek, kobiety zaś niech będą dla ciebie laurem który otrzymasz za swoje osiągnięcia, nie zaś twoim pierwotnym celem. W granicach właściwego swej kategorii społecznej poziomu duchowego i umysłowego, kobiety instynktownie rozpoznają dobrych ludzi i starają się znaleźć w ich polu widzenia, by ci włączyli je do swego gospodarstwa domowego. Gdy będziesz do tego gotowy duchowo, umysłowo, psychicznie, fizycznie, materialnie, kobiety same pojawią się w twoim otoczeniu. Kobieta zawsze jest jednak nagrodą, nigdy pierwotnym celem. Zasadniczym celem jest dla ciebie praca nad sobą i szlifowanie swej natury jako mężczyzny.

Zadając się z kobietami, szukaj kandydatki na żonę, tak więc takiej, o której chciałbyś by była matką twoich dzieci. Innego rodzaju związki są bezcelowe. Nie angażuj się w związek po prostu by „być z kimś”, bo to emocjonalnie niedojrzałe i w ten sposób marnujesz czas swój i swojej wybranki, do tego zaś stwarzasz rozmaite komplikacje emocjonalne i życiowe, które mogą zaszkodzić perspektywom małżeńskim i rodzicielskim twoim, lub twojej kochanki. Gdy już znajdziesz właściwą kobietę, ożeń się z nią jak najszybciej i miej z nią dzieci. Umierając, będziesz otoczony przez synów, córki i wnuki, które przekażą dalej twoje dziedzictwo. Im więcej ich będzie, tym dziedzictwo to będzie większe i bardziej społecznie znaczące.

b) kobieta nie jest równa mężczyźnie;

Prawda ta nie jest dla nas oczywista, bowiem nowoczesność wtłoczyła nam do głów kłamstwo, jakoby różnice miedzy płciami miały charakter jedynie biologiczny, ich role społeczne były zaś w pełni wymienne. Warto zatem przypomnieć, że mężczyźni i kobiety różnią się nie tylko fizycznie, ale też emocjonalnie, umysłowo i duchowo. Odmienne są też ich powinności w społeczeństwie i rodzinie, przez co zajmują w nich różne miejsca i mają do odegrania odmienne role. Twoją rolą, jako mężczyzny, jest bycie głową rodziny. Nie uchylaj się od spełniania tej powinności pod żadnym pozorem. Mężczyzna odmawiający bycia głową rodziny i obnoszący się ze swym egalitarnym stosunkiem do kobiet jest osobą niegodną, a jego postępowanie jest fatalne dla niego samego i dla jego męskości, dla kobiety która się na niego nabrała, a także dla społeczeństwa, które taką postawą demoralizuje.

Pochodną nie zawsze uświadamianych egalitarnych poglądów w odniesieniu do płci są dające się często słyszeć w różnych organizacjach „prawicowych” ubolewania nad nielicznym zaangażowaniem kobiet w ich szeregach i dążenie do przyciągnięcia jak największej ich liczby. Punktem wyjścia jest tu zaszczepione w naszej podświadomości przeświadczenie, że kobieta to tak naprawdę mężczyzna w spódnicy – tyle że dyskryminowany przez innych, noszących spodnie mężczyzn, tak więc w każdej normalnej organizacji politycznej powinno być mniej więcej tyle samo kobiet co mężczyzn – powinien funkcjonować swoisty parytet płci. Gdy zatem już jakaś kobieta zapisze się do takiej organizacji, traktuje się ją jak dar z nieba i natychmiast umieszcza na eksponowanym stanowisku – jako rzecznika organizacji, uczestnika konferencji prasowych, udzielającego w imieniu organizacji wywiadów, idącego w pierwszym szeregu podczas manifestacji etc.

Takie nie zawsze uświadamiane kompleksy wynikają z niezrozumienia, że kobiecość należy do niepolitycznej sfery rodziny i gospodarstwa domowego. Polityzacja i ideologizacja kobiety, rodziny, macierzyństwa, wyrywanie kobiet z gospodarstwa domowego i wyciąganie ich na wiece polityczne, na marsze, do fabryk, przebieranie ich w mundury, koszarowanie a niekiedy nawet posyłanie na front, otwieranie kobietom drzwi do sfery męskiej i wciąganie ich do niej, to symptomy nowoczesnego rozkładu męskości i niszczenia kobiecości.

Przestań zatem w kółko pytać „co zrobić, by w ruchu było więcej kobiet”. Nie dopasowuj swojego przekazu politycznego do wrażliwości kobiet, nie staraj się być bardziej „metro” ani „delikatnym”. Nie traktuj również każdej kobiety która zaangażuje się w twoją działalność polityczną jak daru bożej łaski, który trzeba szczególnie pielęgnować. Świadectwem degeneracji dzisiejszej Europy jest fakt, że na czele największych prawicowych partii politycznych (1) stoją tu kobiety. Jak widać zresztą w ostatnich miesiącach, nie przyniosło to ani tym partiom, ani Europie nic dobrego.

Kobiet do tożsamościowych organizacji politycznych nie powinno się przyjmować w ogóle, lub powinny być tam wyjątkiem. Między innymi dlatego, że formuła działalności takich organizacji zazwyczaj nie licuje z godnością kobiety. Poza tym, sama obecność kobiet niekorzystnie zmienia klimat w takich organizacjach, z jednej strony nadmiernie je wydelikacając, z drugiej natomiast wprowadzając element imponowania przez mężczyzn kobietom. W tradycyjnym społeczeństwie obowiązywała względna separacja płci i ideał ten powinny w swoich własnych szeregach urzeczywistniać organizacje zmierzające do restauracji Tradycji.

c) Kobieta nie może paraliżować związków mężczyzn;

Traktuj swoje grono przyjaciół i ewentualnych towarzyszy politycznych jako männerbund rządzący się zasadami honoru. Jedną z najważniejszych jest nierywalizowanie o względy tych samych kobiet (nieimponowanie im, niepozwalanie by wyżalały ci się na swoich ukochanych), a także trzymanie się z daleka od córek lub byłych ukochanych twoich przyjaciół. Kolejną jest dyskrecja wobec kobiet (choćby najbliższych) w stosunku do tego, co zachodzi wewnątrz twojego männerbundu. Niestosowanie się do tych zasad jest nie tylko niehonorowe i rozkładowe dla męskości, lecz na dłuższą metę zawsze obróci się też przeciwko tobie.

3. Autonomia kulturowa;

Poznaj swoją tradycję. Zapoznaj się z historią rodziny, nawiąż kontakty i staraj się zaprzyjaźnić z jej żyjącymi członkami. Poznaj miejsca, skąd wywodzi się twoja rodzina. Jeśli odziedziczysz ziemię lub nieruchomość, nie sprzedawaj jej, lecz staraj się zachować i przekazać kolejnym pokoleniom. Nie wstydź się swojego pochodzenia społecznego ani go sztucznie nie wywyższaj – nie ma nic bardziej haniebnego, niż wypieranie się swoich przodków, ani nic bardziej żałosnego, niż przydawanie sobie nie swoich tradycji lub nieprawdziwych koligacji rodzinnych. Doskonal się w byciu tym, kim jesteś. Zaprzeczanie swojej naturze zrodzi jedynie frustrację. Oparcie w rodzinie, dziedzictwie, skumulowanym w tradycji doświadczeniu pokoleń pozwoli ci wzmocnić swoją osobowość i osobową podmiotowość.

Poznaj swój kraj. Nie musisz mieć zamiłowania do podróży, ale jeśli chcesz współkształtować swoją ojczyznę, powinieneś ją poznać. Zacznij od swojej miejscowości, miasta, regionu, w następnej kolejności poznaj inne regiony, kraj, wreszcie Europę i inne części świata. Traktuj wyprawy nie jako sport, odpoczynek, źródło mocnych wrażeń lub rozrywkę, tylko jako przedsięwzięcie poznawcze. Podróże mają cię przede wszystkim nauczyć czegoś o twoim otoczeniu i o świecie. Podróżuj dyskretnie i starając się wtopić w otoczenie. Obok miejsc ważnych dla naszej tożsamości, staraj się też poznać te peryferyjne ale reprezentatywne dla dzisiejszej cywilizacji: wchodź do opuszczonych budynków, kanałów, na tereny poprzemysłowe. Naucz się po nich poruszać i oswój się z nimi, gdyż kiedyś mogą stać się dla ciebie środowiskiem życia lub miejscem schronienia.

Poznaj swoją kulturę. Nowoczesność zredukowała naszą tożsamość do narodowej, znacznie ją w ten sposób zubażając. Jeśli wywodzisz się z regionu, gdzie używa się regionalnej gwary lub języka, staraj się go opanować i używać jako pierwszego języka w kontaktach ze swoimi ziomkami. Gdy taki język lub gwara są już martwe, naucz się przynajmniej kilku słów i wplataj je w swoje wypowiedzi. Naucz się poprawnie posługiwać językiem polskim i stosuj jak najmniej obcych wtrąceń i zamienników. Szczególnie unikaj wyrażeń anglojęzycznych, starając się zawsze znaleźć odpowiednik polski. Podtrzymując i wzmacniając tożsamość i żywotność swojej własnej wspólnoty, wzmacniasz barierę ochronną zabezpieczającą cię przed globalizacją i amerykanizacją.

Przyswój sobie tradycyjne konwencje kulturowe swojego ludu i regionu oraz zasady dobrego wychowania. Stosuj konsekwentnie tradycyjne zasady etykiety towarzyskiej, podkreślając w ten sposób swoją tradycyjną męską tożsamość i osobową podmiotowość. Przepuszczenie kobiety w drzwiach, powitanie ucałowaniem dłoni (nie całusem w policzek! – to tradycyjne powitanie kobiet pomiędzy sobą i przyswojenie go przez mężczyzn z wielkich miast jest miarą dzisiejszej feminizacji) lub podanie płaszcza wyróżni cię na tle postpłciowego społeczeństwa postmodernistycznego i typowych dla niego wstydzących się swojej męskości mężczyzn. Samemu poznawszy i zinternalizowawszy zasady swojej kultury, będziesz mógł przekazać ją jako dziedzictwo kolejnym pokoleniom swych potomków i podopiecznych.

Naucz się języka angielskiego w stopniu co najmniej komunikatywnym. Dziś to konieczność i zarazem warunek dostateczny, by sprawnie poruszać się po całym świecie, a nawet funkcjonować w naszym własnym, względnie już zamerykanizowanym społeczeństwie. Ucząc się języka angielskiego, staraj się nim zarazem nie zanieczyszczać języka ojczystego. Angielskimi wtrąceniami lub akcentem nikomu już dziś nie zaimponujesz, bo elementarne osłuchanie i znajomość tego języka są dziś powszechne. Tobie przydać się on może również do zapoznania się z myślą zagranicznych środowisk prawicowych i do komunikowania się ze swoimi towarzyszami z innych krajów.

Jeśli nie jesteś intelektualistą, w zasadzie nie musisz uczyć się dziś innych języków. Jeśli jednak jesteś, powinieneś opanować kilka najważniejszych, przynajmniej w stopniu umożliwiającym swobodne rozumienie czytanego tekstu. Co prawda niemal wszystko jest dziś tłumaczone na angielski, jednak z językiem tym jest jak z Wikipedią – najbardziej wartościowe treści to te, których w niej nie ma. Jeśli zatem jesteś lub zamierzasz zostać intelektualistą, literaturę i źródła anglojęzyczne traktuj jak Wikipedię – jak wiadomo, żadna prawdziwa praca naukowa nie może zostać napisana w oparciu o nią.

Jeśli już jednak opanujesz jakiś język obcy, nie epatuj nim nadmiernie, zasypując swoje teksty lub wypowiedzi na przykład wtrąceniami hiszpańskimi – zasadą, którą powinien kierować się człowiek dobrze wychowany, stosując wtrącenia obcojęzyczne, powinno być domniemanie, że jego słuchacze lub czytelnicy znają dany język obcy i wtrącenie nie przeszkodzi im w zrozumieniu tekstu ani nie wprawi w zakłopotanie. Stosowanie wtrąceń po to, by uzmysłowić komuś że nie zna języka który ty znasz, jest intelektualnym dresiarstwem.

Odetnij się całkowicie od popkultury. Jej cechą konstytutywną jest definiowanie się w oparciu o kryteria komercyjne, tak więc filtruje ona przedstawiane treści przez pryzmat ekonomicznej opłacalności ich dystrybucji. Jest to selekcja czysto negatywna i polega na spłycaniu przekazu do najniższego wspólnego mianownika. Antonina Kloskowska określała ten proces mianem homogenizacji. Popkultura wypiera przekaz z wszelkich wartościowych treści, jeśli zatem nawet takie treści się w danym przekazie popkulturowym znajdują, to są one skrajnie spłycone i sprymitywizowane, dla ich poznania lepiej zatem sięgnąć do oryginalnego źródła lub do niekomercyjnych nawiązań. Jedyne, co w przekazach popkulturowych ulega nasileniu, to odwołania do seksu i śmierci, jako uniwersalnych bodźców na które wrażliwi są wszyscy ludzie, zastosowanie których przynosi zatem największe zyski.

Twoja kwarantanna wobec popkultury obejmować musi również współczesną tzw. „kulturę wysoką”, która jest niczym więcej jak snobistyczną popkulturą dla pseudointelektualistów. Zasadniczo, jej idea jest identyczna jak w przypadku głównego nurtu popkultury, przy czym mając węższe grono adresatów, może ona pozwolić sobie na otwarte epatowanie bluźnierstwem, brzydotą, wulgarnością i pornografią. Popkultura dla „intelektualistów”, pozbawiona pruderii popkultury głównego nurtu, nie przestaje być przez to popkulturą. Jeśli dane jej dzieło zawiera treści wartościowe, są one odpowiednio przykrawane pod kątem snobizmu i poprawności politycznej elit, oraz nieodzownie opakowywane w szokującą formę, by przyciągnąć uwagę docelowej publiczności i zapewnić zyski.

Zamiast uczestnictwa w popkulturze, kontynuuj tradycję klasycznej kultury europejskiej i kulturę tradycyjną własnego ludu. Poznawaj je i staraj się podtrzymywać wedle własnych możliwości. Naucz się tradycyjnych pieśni i je śpiewaj. Naucz się grać na jakimś instrumencie. Poznaj i kultywuj doroczne i rodzinne tradycje obrzędowe. Pracuj na rzecz tradycyjnych form pobożności i rytu mszalnego. Zamiast standardowo wieszać na ścianie reprodukcję Alphonse’a Muchy, nawiąż do tradycji zdobniczych i wystroju wnętrz właściwych twojemu regionowi i grupie społecznej. Jeśli masz dom lub zamierzasz go wybudować, nadaj mu charakter zgodny z lokalną tradycją architektoniczną i zdobniczą. Gdy to możliwe, ubieraj stroje tradycyjne lub chociaż ich elementy i skłoń do tego swoich najbliższych. Przeciwstawisz się w ten sposób wyjaławiającemu i uniformizującemu wpływowi globalizacji i amerykanizacji.

Podsumowanie

Wskazanych tu kilkaporad nie ma charakteru stricte politycznego, lecz raczejżyciowy. Kierowane są one zarówno do czytelników którzy zamierzają poświęcić się polityce, jak też do takich, dla których nie odgrywa onapierwszoplanowej roli, bądź też którzy są zaledwie szeregowymi członkami różnych organizacji politycznych. By rewolucja tożsamościowa mogła się powieść i by dało się uratować choćby tylko naszą część Europy, potrzebni będą mężczyźni – obywatele czy też poddani, w oparciu o których mogłyby się odrodzić nasze społeczeństwa, i którzy staliby się rezerwuarem kadr dlasił politycznych, które będą takie procesy odrodzeńcze katalizowały.

Dlatego poprzednie tezy należałoby tu podsumować kolejną: zrzeszaj się. Dopóki nie współdziałasz z innymi, twoja praca nie ma znaczenia społecznego ani politycznego. Jest indywidualnym samodoskonaleniem w czterech ścianach własnego domu. Taka atomizacja, prywatyzacja i zniesienie przestrzeni publicznej są głównym postulatem i zarazem podstawą panowania demoliberalizmu. Przeciwstawić mu należy ruch społeczny działający na zasadzie roju, czyli poprzez koordynowane metodą zarządzania refleksyjnego działania wielu drobnych inicjatyw. Inicjatyw takich jest dziś bardzo dużo i każdy może znaleźć coś dla siebie. Ewentualnie, może założyć własną inicjatywę i gromadzić wokół niej zwolenników, nie atakując równocześnie innych inicjatyw patriotycznych i tożsamościowych. Gdy sam nie masz talentu organizacyjnego lub charyzmy, podporządkuj się komuś kto je ma i pracuj na sposób odpowiadający twojej naturze i predyspozycjom.

Cechą dojrzałego mężczyzny jest osobowość autorytarna i społeczna, to jest uznanie naturalnej nierówności ludzi, a co za tym idzie autorytetu tak własnego jak i innych, oraz zdolność wpisania się w społeczne i metafizyczne konteksty rozleglejsze i wyższe niż sam wpisujący się w nie podmiot. Jeśli więc jesteś dojrzałym duchowo mężczyzną, patriotyzm jest dla ciebie naturalnym instynktem. Ulegając rozumnie temu instynktowi, dążył będziesz do zrzeszenia się z podobnymi sobie i do wspólnej pracy na rzecz ojczyzny. Jedność takiego zrzeszenia nie jest przy tym budowana na sekciarskiej jedności ideologicznej, lecz na jedności duchowej wyższego rzędu: wyznawana przez ciebie ideologia ma znaczenie wtórne, ważne jest jednak byś poprzez nią dostrzegał niezmienną i uniwersalną prawdę Tradycji, wyrażającą się na poziomie przedpolitycznym miedzy innymi we właściwej naturze męskości. Pierwszym twoim zadaniem będzie zatem reintegracja swojej męskiej osobowości wokół ideowego rdzenia Tradycji.

Marcin Pogorzelski

1. Theresa May na czele Partii Konserwatywnej w UK, Marine Le Pen i Marion-Maréchal Le Pen na czele Frontu Narodowego we Francji, Frauke Petry na czele Alternatywy dla Niemiec w Niemczech. Ilustracją zgubnej mody na feminizację polityki jest też wysunięcie przez Jarosława Kaczyńskiego na fotel premiera figurantki Beaty Szydło.

16 komentarzy

  1. podobieństwo człowieka do Boga, bycie Jego obrazem polega na byciu jednością tych dwojga osób: mężczyzny i kobiety, a nie na konstytuowaniu siebie jako pojedynczej osoby: w oderwaniu jednego od drugiego
    każde redukowanie człowieka i odrywanie go od celu jego istnienia, tak jak np. ten artykuł, oddala od człowieczeństwa i prowadzi raczej do patologii jaką jest przeciwstawianie jedno drugiemu, niż do odnajdywania celu istnienia razem

    • Redakcja Xportal

      podobieństwo człowieka do Boga, bycie Jego obrazem polega na byciu jednością tych dwojga osób: mężczyzny i kobiety

      Oczywiście, ale droga do tego wiedzie nie przez androgynię, hermafrodytyzm czy „transseksualność”, tylko na zrealizowaniu w pełni ideału męskiego w osobie mężczyzny i ideału kobiecego w osobie kobiety, a następnie połączeniu tych osób w małżeństwie.

      • Kamil Kaczmarczyk

        True.

      • Przemek Lewak

        Hermafrodytyzm jest stanem faktycznym i występuje w każdej populacji i żadne odwoływanie się do tradycji tego nie zmieni. Można cofnąć dorobek naukowy, poziom medycyny czy porostu jednych wykluczyć bo nie pasują do wyobrażeń konserwatystów. Tylko po co? Trochę te podejście jak w dawnych czasach do osób leworęcznych, kiedy je próbowano „prostować’ by pisali, posługiwali się prawą ręką, tylko jaki był z tego pożytek? Co z tego miała jednostka i społeczeństwo? Żaden, tak samo jak proces Alana Turinga co na z teko miała Anglia? Straciła obiecującego matematyka a wygrała wątpliwa „moralność” która sama nie posiada klarownej definicji.

        • Redakcja Xportal

          >Hermafrodytyzm jest stanem faktycznym i występuje w każdej populacji i żadne odwoływanie się do tradycji tego nie zmieni.

          Owszem, za to odwołanie się do obiektywnych kryteriów naukowych wykaże, iż jest po prostu deformacją wynikłą z nieprawidłowości genetycznych, a nie żadną normą którą należy wspierać i do której dążyć.

          • Przemek Lewak

            Również niepełnosprawności są też uwarunkowane genetycznie czy występują z przyczyn losowych, to co też mamy jako społeczeństwo udawać że nie ma osób z niepełnosprawnościami? W sumie niepełnosprawności nie są normą a jednak nie udajemy że ich nie ma. Nikt nie twierdzi że należy dążyć do niepełnosprawności (idąc Waszym rozumowaniem) a jak już to wspierać osoby z niepełnosprawnościami mają wsparcie np. przez PFRON czy PCPR, Podobnie jest hermafrodytyzmem, nie podlega ocenie moralnej bo jest niezależny osoby tak jak moja krótkowzroczność.

  2. Tekst jak najbardziej w porządku i zgadzam się niemal we wszystkim. Mam tylko jedno zastrzeżenie: wezwanie do czerpania z lokalnej gwary w wielu przypadkach stoi w sprzeczności z postulatem dbania o to, aby nasza mowa była w miarę możliwości wolna od obcych wpływów leksykalnych. Gwara w Poznaniu, Bydgoszczy czy na Śląsku jest przecież najeżona germanizmami. Oczywiście nie mam na myśli tego, żeby w związku z tym godzić się na kolejne, zbędne zapożyczenia.

  3. tak jak Codreanu niszcz liberalny stan

    Tekst bardzo kiepski.

    „Słów tych nie adresuję do „politycznego żołnierza” ani „zawodowego rewolucjonisty”. Siły tożsamościowe i patriotyczne są dziś w naszym kraju zbyt słabe i zbyt mało liczne, by można było sobie pozwolić na utrzymywanie „kasty wojowników” żyjących polityką i z polityki. W naszym kręgu ideowym wybór dziś takiej drogi życiowej byłby równoznaczny ze stoczeniem się w społeczną patologię, co ilustrują nieliczne na szczęście przykłady tych, którzy niewcześnie postanowili wieść takie właśnie życie. Wbrew pozorom, nie przysłużyli się oni naszej sprawie, ale ją skompromitowali. Pracę dla ojczyzny należy bowiem prowadzić rozumnie i uwzględniając warunki w jakich przyszło nam dziś działać.”

    Bzdura, stoczenie się w jakąś „patologię” społeczną, to jest zaleta, a nie wada. Świetnie to opisuje Edward Limonow. Tylko w tej „patologicznej” w stosunku do liberalnego społeczeństwa konsumpcjonistycznego grupie społecznej możliwa jest prawdziwa awangarda ideowa i polityczna. Nie da się konkurować na hedonizm z liberałami, należy najpierw uleczyć duszę. Ludzie żyjący na marginesie społeczeństwa często nie mają już nic do stracenia, dlatego mogą byc najbardziej radykalni i gorliwi. Nie ma najmniejszego sensu iść z postulatami do mieszczan i burżujów z klasy średniej i wyższej i tłumaczyć im, że liberalizm nie jest systemem dla nich, bo ewidentnie jest. Tylko małe miasteczka oraz wsie i tylko ludzie żyjący na marginesie społeczeństwa powinni leżeć w zainteresowaniu narodowych rewolucjonistów.

    „Argumentem przeciw rojeniu już dziś o formowaniu „zakonów politycznych” i „kasty rycerskiej” jest też brak koherencji ideowej naszego środowiska. Nie chodzi mi tu przy tym o koherencję ideologiczną bo ta ma znaczenie trzeciorzędne, lecz o identyfikację z pewnymi najbardziej ogólnymi, ponadideologicznymi i intuicyjnie niegdyś rozpoznawanymi ideami. Nie każdy z nas jest dziś mentalnie i osobowościowo gotowy do przylgnięcia do takich idei, i dopóki nie wykonamy pracy na tym najbardziej podstawowym poziomie, dopóty nie będą miały sensu próby ani deklaracje dotyczące bardziej zaawansowanych poziomów zarówno wewnętrznej integracji osobowej, jak i zewnętrznej integracji organizacyjnej. Sięgnięcie wyższego stopnia wtajemniczenia wymaga zawsze wcześniejszego wtajemniczenia na niższym szczeblu. Zacząć zatem musimy od podstaw.”

    Bardzo dobrze, niech istnieją różne poziomy zaangażowania politycznego. To, że niewielu jest świadomych najważniejszego zagrożenia liberalizmem w kraju i ich jedyną deklaracją polityczną są koszulki z wyklętymi, to lepiej dla środowiska zaangażowanego ideologicznie. Wolę sebków w koszulkach z wilkami, niż na paradach równości. Oni się identyfikują ogólnie z „obroną cywilizacji europejskiej/chrześcijańskiej” i nie ma sensu z nich budować szerokiego ruchu politycznego, bo organizacja typu Falanga, to świecki zakon (jak pisał Brun) w którym to zakonie nie jest najważniejsza masowość ruchu (partie masowe już dawno odeszły w zapomnienie), a stan ducha jego członków, czyli leninowskich zawodowych rewolucjonistów. Polecam w tym temacie przykazania legionisty Codreanu.

    Dalej nie czytam, bo początek jest tak bardzo absurdalny i odpychający.

    • Dobrze… masz sporo racji jednak przyczepię się do szczegółu

      Jaka „patologia”?

      Myślałem że poprostu użyłeś przypadkowo niewłaściwego słowa, ale później piszesz o „sebkach” więc jednak patologii.

      Czyli nie niewłaściwe słowo tylko źle zrozumiane pojęcie.

      Tymczasem Limonow nigdzie nie pisał pozytywnie o patologii! Wręcz przeciwnie: pisał że jeżeli żule i alkoholicy to „rosjanie” to w tym sensie on „rosjaninem” nie jest. Że trzeba stworzyć Nowy Naród wolnych ludzi oparty o heroiczne wartości.
      Limonow w książce „Inna Rosja” pisze o „Wyrzutkach” (w orginale : „Маргиналы” na język angielski zostało to przetłumaczone słowem „Misfits”)

      A nie o „patologii”!

      Pisze (typowym dla siebie obrazowym językiem) że kandydatów do partii rewolucyjnej „powinno się szukać w pracowniach bohemy, w więzieniach, w psychiatrykach”

      Chodzi o wyrzutków i zbuntowane świadomie jednostki.

      Konkretnie nie ma to nic wspólnego z „sebkami w koszulkach z wilkami” tudzież innymi „wieś-skinami”, „żul-narodowcami” i „stadionowymi dobrymi mordeczkami”

      Chodzi o ludzi, których można nazważ określeniem „пассионар” używanym przez Lwa Gumilowa.

      ___

      Żeby nie być gołosłownym:

      Jest film dokumentalny o Partii Narodowo-Bolszewickiej z 2008 roku:
      https://www.youtube.com/watch?v=7HW2K7YSqGg

      Film ukazuje zawodowych rewolucjonistów, „politycznych żołnierzy” a nie żadną „patologię”

      ___

      Dokument jak dokument (choć chyba najciekawszy o NBP – a jest kilka) miałem skojarzenie z „Biesami” Fiodora Dostojewskiego

      Bez wątpienia zawiedzieni będą ci którzy chcieli by widzieć w narodowych-bolszewikach Limonowa jakichś „skrytych neonazistów” albo z drugiej strony „zwykłych lewaków”
      Choć w sumie najbardziej zawiodą się ci którzy chcieliby usłyszeć jakieś patetyczne, wydumane deklaracje nacjonalistyczno-komunistyczne.

      Tymczasem film ukazuje raczej że w XXI wieku istnieje ciągle żywy duch rosyjskiego rewolucyjnego nihilizmu.
      Duch dekabrystów, nihilistów, narodowolców, eserów a dziś nazboli.
      Duch sprawiedliwego buntu, zemsta za krzywdę itd.

      Wiara w Boga i Rewolucja, patriotyzm i nienawiść do własnego rządu.
      No i przede wszystkim walenie głową w mur autorytarnego państwa i całkowitej apatii społeczeństwa

    • Oczywiście można ewentualnie powiedzieć że chodzi tylko o „materiał ludzki” z którego powinno się uformować „rewolucyjną arystokrację”, że może rzeczywiście patologia to dobry termin

      ___

      Jest też inny, o kilka lat starszy, mniej wartościowy film dokumentalny, i może powiedzieć że ukazuje rzeczywiście nazboli jako wyrzutków społecznych

      Narodowi-Bolszewicy żyją w swojej siedzibie-skłocie „Bunkier”.

      Część ma łyse głowy, niektórzy irokezy…

      https://www.youtube.com/watch?v=DcSvTo2J2rU

      Ale dalej to nie jest patologia, „sebki” czy rosyjskie „gopniki” (po rosyjsku „dresiarze”)
      No tylko właśnie alternatywni młodzi ludzie, poeci i aktywiści
      ____

      Zresztą może się przyczepiłem do jednego słowa które użyłeś w swojej wypowidzi… a chodzi nam o to samo.

      ___

      Ps.

      A swoją drogą so do tematu męskości to tak mi się nasunęły mądre słowa Leszka Millera

      Prawdziwych mężczyzn poznajemy tym jak kończą a nie jak zaczynają

      W okresie tych filmów rosyjscy nazi-skini byli bardzo aktywni. Dokonywali wielu „bohaterskich” akcji takich jak np. pobicie na śmierć punka wracającego z koncertu, zadźganie nożami murzyna, czy poderżnięcie gardła tadżyckiej dziewczynce.
      W internecie popularne były filmiki „formatu 18” zachęcające debili do działania
      Oczywiście dłużna nie pozostawała rosyjska antifa również coraz lepiej szkoląca się w ulicznych bijatykach…

      Na ich tle nazbole ograniczający się do „akcji bezpośrednich” w rodzaju rzucenia w znanego polityka pomidorem, ciastem czy jajkiem lub okupacji jakiegoś rządowego budynku mogli wydawać się śmieszni i dziecinni.

      Minęłooo paaarę lat…

      Rosyjska antifa i anarchiści kompletnie nie istnieje
      A po rosyjskich neonazistach też słuch zaginął: większość zwyczajnie dorosła i wróciła do społecznej codzienności zapominając o młodzieńczej wesołej głupocie, mordercy poszli siedzieć, a najaktywniejsi najbardziej fanatczni aktywiści… zdradzili ojczyznę wyjechali na Ukrainę i walczą ramię w z banderowcami.

      A nazbole setkami ruszyli wesprzeć Rosyjską Wiosnę i służą w Donbasie (np. Sergiej Fomczenkow zajmuje wysokie stanowisko w armii, walczy Zachar Prilepin i dziesiątki innych)

    • „Egipski stan” 😉

  4. Mam pytanie, czy odcięcie od popkultury musi obejmować również tzw. „chińskie bajki”, czyli anime? Ponieważ bardzo je lubię.

  5. Kamil Kaczmarczyk

    Bardzo dobry tekst!

Dodaj komentarz