Ronald Lasecki: Czy Zagłębiu Donieckiemu grozi „wariant chorwacki”?

Udział ministra Antoniego Macierewicza w obchodach Dnia Niepodległości Ukrainy wywołał w Polsce raczej uszczypliwe komentarze z uwagi na odegranie podczas okolicznościowej parady w Kijowie melodii zaczerpniętej z pieśni bojowej UPA. O ile jednak warstwa symboliczna obchodów niewątpliwie jest warta uwagi, o tyle przyjrzeć się również należy ich aspektom instytucjonalnym i spróbować je zinterpretować.

Amerykańskie sępy krążą nad Ukrainą

W międzynarodowej paradzie wojskowej uczestniczyły, oprócz sił ukraińskich, pododdziały z USA, Kanady, UK, Mołdowy, Gruzji, Litwy i Polski (pododdział z 21. Brygady Strzelców Podhalańskich afiliowany do brygady polsko-litewsko-ukraińskiej, której dowództwo znajduje się w Lublinie). Uczestniczyły także poczty sztandarowe z Estonii, Łotwy i Rumuni.

W Kijowie spotkali się również z tej okazji ministrowie obrony USA, Turcji, Polski, Litwy, Łotwy, Estonii, Mołdowy i Czarnogóry. Jak zauważył minister A. Macierewicz, było to zatem spotkanie „wschodniej flanki NATO”, wraz z ich amerykańskim protektorem. „Odbudowa całości terytorialnej Ukrainy jest absolutnie koniecznym warunkiem przywrócenia ładu międzynarodowego w Europie” oświadczył po spotkaniu polski minister obrony.

A. Macierewicz znany jest ze swojej mocno antyrosyjskiej orientacji i starań na rzecz podsycania wrogiej wobec Rosji postawy w państwach zarówno regionu, jak i w USA i w zachodniej Europie. Polska znana jest też jednak z serwilizmu wobec Waszyngtonu i niesamodzielności w swej polityce zagranicznej i bezpieczeństwa, zatem minister obrony wypowiedział zapewne swe słowa w kontekście polityki amerykańskiej wobec Ukrainy.

Agresywne stanowisko Waszyngtonu

Oficjalnym przedstawicielem sekretarza stanu USA ds. Ukrainy w lipcu br. został mianowany Kurt Volker. Reprezentowane przez niego stanowisko Waszyngtonu jest skrajnie jednostronne: proukraińskie i antyrosyjskie zarazem. Rosja obwiniana jest o agresję, stronie ukraińskiej nie stawia się zaś żadnych warunków ani wymagań. Celem procesu pokojowego ma być „ustanowienie jedności terytorialnej Ukrainy”, podczas gdy o interesach powstańczych republik Zagłębia Donieckiego się nie wspomina. W koncepcjach USA nie ma mowy o jakichkolwiek wariantach kompromisowych. W grę wchodzi jedynie jednostronna kapitulacja powstańczych republik przy milczącej akceptacji Moskwy.

Podobnie twarde stanowisko zaprezentował w Kijowie amerykański sekretarz obrony James Mattis, mówiąc o „rosyjskiej agresji” i o tym, że „wszyscy wiedzą, jak to (tzn. wojna w Zagłębiu Donieckim) się zaczęło”. Rozmowy prowadzone przez K. Volkera z przedstawicielem Rosji. Władisławem Surkowem, stały się okazją do zademonstrowania równie agresywnego stanowiska Waszyngtonu. Równocześnie z nimi, USA przedstawiły projekt rozpoczęcia dostaw śmiercionośnej broni dla Ukrainy. Amerykanie rozpoczęli też budowę bazy morskiej w Oczakowie, gdzie znajduje się ukraińskie 73. Dowództwo Operacji Specjalnych Marynarki Wojennej. To elementy wzmocnionego nacisku USA na Rosję i zarazem wzmacniania potencjału wojskowego Ukrainy.

K. Volker oświadczył, że zachowanie status quo w Zagłębiu Donieckiem nie jest na rękę żadnej ze stron, również Moskwie. Uważany za przedstawiciele demoliberalnej i prozachodniej linii wśród rosyjskiej elity władzy W. Surkow się z nim zgodził. Wedle słów amerykańskiego dyplomaty, gdyby Rosja zdecydowała się „zamrozić” konflikt w Zagłębiu Donieckim, podobnie jak w latach 1990. zrobiła to w Abchazji, Osetii Południowej i Naddniestrzu, spotkałaby się z międzynarodową izolacją. Moskwa na tę groźbę nie odpowiedziała.

Wiarołomność zachodnich „gwarancji”

Stany Zjednoczone wspominają o konieczności zapewnienia gwarancji bezpieczeństwa dla „wszystkich obywateli Ukrainy, niezależnie od ich wyznania i narodowości”. Gwarancje amnestii dawało już jednak wcześniejsze porozumienie „Mińsk II” z 15 lutego 2015 r., co nie powstrzymało strony ukraińskiej przed utworzeniem „obozów filtracyjnych” dla weteranów walk powstańczych. Warunkiem skuteczności każdych gwarancji jest wsparcie ich siłą stron. Gdy w miejscu siły pojawia się próżnia strategiczna i przestrzeganie gwarancji zależy jedynie od dobrej woli strony silniejszej, zazwyczaj nie są one przestrzegane.

Tak było z zachodnimi gwarancjami dla kosowskich Serbów po usunięciu z tego kraju wojsk jugosłowiańskich, należałoby się zatem spodziewać podobnego losu zachodnich i ukraińskich gwarancji dla powstańców Zagłębia Donieckiego. Prawdopodobieństwo nieprzestrzegania gwarancji rośnie też w związku z demoliberalną ideologią Stanów Zjednoczonych i nacjonalistyczną ideologią Ukrainy. Obydwie sankcjonują nieuznawanie równego statusu przeciwnej strony konfliktu i jej kryminalizację.

Doświadczenie historyczne wskazuje, że wiarygodność amerykańskich gwarancji i obietnic dyplomatycznych jest bardzo mała. Strona rosyjska powinna pamiętać o negocjacjach w formacie 2+4 w sprawie zjednoczenia Niemiec, które toczyły się 5 V-12 IX 1990 r. Ich efektem było porozumienie zawierające zgodę Moskwy na aneksję NRD przez NRF w zamian za zachodnie gwarancje nierozszerzania NATO na wschód i niestacjonowania na terenie byłej NRD wojsk NATO-wskich. Warunki te nie zostały przez stronę zachodnią dotrzymane.

Warto również wspomnieć o bliższych nam historycznie i bliższych geograficznie Zagłębiu Donieckiemu porozumieniach kijowskich z 21 lutego 2014 r. W zamian za ograniczenie swoich uprawnień jako głowy państwa, rozpisanie wcześniejszych wyborów prezydenckich i powołanie nowego rządu, Wiktor Janukowycz otrzymał w nich gwarancje występujących w imieniu Zachodu ministrów spraw zagranicznych Niemiec, Francji i Polski powstrzymania przemocy rewolucyjnej w stolicy Ukrainy. W rzeczywistości, przemoc uległa dalszej eskalacji i zmusiła głowę państwa ukraińskiego do ucieczki z Kijowa.

Strategia Zachodu wobec Zagłębia Donieckiego

Dla strony amerykańskiej kluczowe jest wyprowadzenie rosyjskich wojsk z wyzwolonej przez powstańców części Zagłębia Donieckiego. 24 września, na wspólnej konferencji prasowej ukraińskiego prezydenta Petro Poroszenki i amerykańskiego sekretarza obrony J. Mattisa, ten pierwszy oświadczył że w Zagłębiu Donieckim znajduje się obecnie 3 tys. żołnierzy rosyjskich. Strona amerykańska przedstawia ten fakt jako główną przyczynę napięcia, a wycofanie wojsk rosyjskich – jako warunek wstępny stabilizacji.

W zamian za wycofanie przez Moskwę swoich żołnierzy i wsparcia dla powstańczych republik, Zachód złoży gwarancje bezpieczeństwa powstańców i mieszkańców Zagłębia. Zapewne nawiązywałyby one do postanowień Protokołu mińskiego z 5. września 2014 r. i wspomnianego wyżej, rok późniejszego porozumienia „Mińsk II”. Zapewne byłyby też równie mało warte jak tamte dwa, czy jak na przykład porozumienia w Kumanowie z 9 czerwca 1999 r. i rezolucja 1244 ONZ, kończące agresję NATO przeciw Jugosławii.

Pozbawione rosyjskiej protekcji powstańcze republiki Zagłębia Donieckiego strona ukraińska, przy wsparciu Zachodu, mogłaby zmusić środkami dyplomatycznymi lub gospodarczymi do jednostronnej kapitulacji, lub też zastosować wariant militarny. Dla tej ostatniej również istnieje historyczny precedens w postaci chorwackiej operacji „Oluja” przeprowadzonej w dniach 4-7 września 1995 r. W jej wyniku zlikwidowana została Republika Serbskiej Krainy i wypędzona serbska ludność tego kraju. Operacja była możliwa, dzięki wcześniejszemu intensywnemu dyplomatycznemu i militarnemu wsparciu strony chorwackiej przez Zachód.

Reakcja rosyjska

Tu właśnie w nowym świetle powinniśmy ujrzeć należy znaczenie tegorocznych obchodów Dnia Niepodległości Ukrainy. Stany Zjednoczone zgromadziły w Kijowie przedstawicieli wszystkich swoich regionalnych wasali, których reprezentanci potwierdzili swoje pełne poparcie dla strony ukraińskiej. Wsparcie te wykracza daleko poza deklaracje dyplomatyczne, obejmując również między innymi przelewy finansowe (z Polski wysokości 4 mld. zł.) i wsparcie militarne. Obecność dziś NATO w Kijowie, to zatem zapowiedź jego obecności jutro również w Doniecku i Ługańsku.

Na pytanie co może i powinna zrobić strona rosyjska odpowiedzieć można wskazując to, czego przede wszystkim nie powinna robić. Nie powinna mianowicie godzić się na warunki amerykańskie przedstawione przez K. Volkera ani porzucać sprawy powstańców Zagłębia Donieckiego. Podobnie jak w przypadku wcześniejszego porzucenia Serbów chorwackich i kosowskich, porzucenia Kaddafiego oraz porzucenia Janukowycza, nie przyniesie to Rosji upragnionego dołączenia do wspólnoty zachodniej i partnerskiego traktowania przez Zachód. Strategicznym celem Zachodu jest wypchnięcie Rosji z polityki światowej, następnie zaś dezorganizacja i rozbicie jako jednego państwa.

Nawiązując do słynnego przemówienia prezydenta Lecha Kaczyńskiego w Tbilisi 12 sierpnia 2008 r., można by stwierdzić, że kontrola nad Kijowem bynajmniej nie wyczerpuje apetytów Zachodu. Dziś – Kijów, jutro – Donieck i Ługańsk, pojutrze – Kaukaz i Krym, na koniec – sama Moskwa. Dobrych rozwiązań dla Rosji dziś nie ma. Najmniej złym jest jednak utrzymywanie status quo, od czego stara się ją odwieść agresywna dyplomacja prezydenta Donalda Trumpa. Pytaniem niestety otwartym pozostaje, czy generalnie prozachodnia rosyjska elita władzy gotowa jest do „postawienia się” Amerykanom?

Ronald Lasecki

5 komentarzy

  1. moherowy beret

    Mam świeży „news” na temat sił pokoju z ramienia ONZ na granicy Rosji i tych republik separatystów,o które poprosił Putin.
    Natomiast Poroszenko nie wyraża zgody.Polecam ciekawy tekst.
    https://www.novorosinform.org/news/74050?utm_source=push-notification&utm_medium=push-world&utm_campaign=push

  2. Rosja „obrotowym” w pojedynku USA-Chiny?!

  3. Izolacja międzynarodowa Rosji popycha ją w coraz głębsze uzależnienie od Chin co jest sytuacją korzystną dla Polski. Uważam że w naszym żywotnym interesie leży supremacja Chin nad Azją i dezorganizacja Europy Zachodniej. Obecna sytuacja międzynarodowa zdaje się sprzyjać polskim interesom.

  4. polski faszysta

    „K. Volker oświadczył, że zachowanie status quo w Zagłębiu Donieckiem nie jest na rękę żadnej ze stron, również Moskwie.”

    jest na rękę Poroszence, oczywiście. Najlepszy sposób na tłumaczenie się z upadku poziomu życia i braku jakiejkolwiek wymiernej poprawy.

Dodaj komentarz