Leszek Popiel: Na pohybel wolności

Precz z wolnością! Niech żyją kajdany!
(Luis Buñuel, Le Fantôme de la liberté)

NA POHYBEL WOLNOŚCI

Jeden dzisiaj jest bóg a każdy jest jego prorokiem: Wolność. Bałwanowi temu cześć oddają wszyscy. Intelektualiści i artyści opiewają Wolność wyszukanymi wywodami i wyrafinowanymi dziełami. Prawicowcy i lewicowcy – dwie obediencje Jedynego Kościoła Wolności –  na wyścigi śpieszą do ołtarza Wolności zarzekając się, że właśnie oni najlepiej rozumieją jej doktrynę i najpełniej wcielą ją w życie. Nie jest to tylko kult charakteryzujący elity. Tzw. zwykły człowiek również jest dogłębnie przekonany, że wolność to jego przyrodzone prawo. Utwierdza go w tym przeświadczeniu całe otoczenie: schlebiający mu politycy, media, pop-kultura; wszechobecna reklama sączy w uszy: „Możesz…”, „Pozwól sobie…”, „Masz prawo…”

Tymczasem tzw. „wolność” to kłamstwo stulecia, ba – całej epoki!

Zdemaskujmy je.

PRAWDA PIERWSZA:

wolność nie jest najwyższą wartością

Oczywiście, wolność – pozytywna (możliwość samodzielnego określania celów i ich wdrażania) i negatywna (niezależność od zewnętrznej presji)  – jest ważna. Nie jest to jednak wartość jedyna.

Dla każdej normalnej jednostki ważne są też –  choć w różnych proporcjach – wartości takie jak bezpieczeństwo, wygoda, miłość…

Dla jednostki świadomej swej przynależności do grupy (od rodziny po naród) ważne są również interesy zbiorowości. Nie należy tego oceniać wyłącznie w kategoriach altruizmu – to raczej dalekosiężny egoizm, realizujący zyski w dłuższej perspektywie, rozumiejący korzyści płynące ze współdziałania i konsekwencje „jazdy na jednym wózku”.

Dla jednostki wierzącej, dla chrześcijanina wartością najwyższą i ostateczną jest zbawienie. Wolność chrześcijanina to posłuszeństwo Boskiemu prawu.

PRAWDA DRUGA:

nie ma jednej niepodzielnej wolności

„Wolność” to gra o sumie zerowej. Interesy jednostek są sprzeczne, wolność jednych oznacza niewolę drugich. Wolność ekspresji muzyka koncertującego nocą jest nie do pogodzenia z wolnością jego sąsiada marzącego o spokojnym śnie. Wolność kierowcy ogranicza wolność pieszego, wolność palacza ogranicza wolność niepalącego. Recytowany z lubością przez liberałów wyświechtany slogan „Moja wolność kończy się tam, gdzie zaczyna się wolność drugiego człowieka” oznacza po prostu, że wolność jest tak czy owak zawsze ograniczona. A przecież mnie interesuje moja konkretna wolność, a nie wolność abstrakcyjna.

Z konstatacji tej wynika ważne spostrzeżenie: naszą wolność ograniczają przede wszystkim inni ludzie – zwykli obywatele, tacy jak my. A to niesie z kolei antyliberalną implikację: naszą wolność i prywatność przed naszymi współobywatelami chroni najlepiej państwowy aparat przymusu.

PRAWDA TRZECIA:

wolność to złudzenie

Czy gotowi jesteście wstąpić na ostatni szczebel wtajemniczenia?

…Wobec tego odpowiedzmy sobie na kilka pytań.

Czy narkoman jest wolny?

Nie – jest niewolnikiem nałogu.

Czy abstynent jest wolny?

Nie – jest niewolnikiem swoich zasad.

To może wolnym jest ten, kto odurza się od czasu do czasu?

Też nie – to niewolnik własnych zachcianek.

Nie ma już sensu zadawać pytania, czy wolnym jest konsument nabywający towary pod wpływem reklamy albo wyborca manipulowany propagandą. Chyba nikt nie ma wątpliwości, że to żałosna marionetka – tym bardziej żałosna, że przeświadczona o swej „wolnej woli”, nieświadoma, iż jest igraszką w czyichś rękach. [Tu dygresja: przeprowadzono kiedyś badanie, w którym pytano ludzi, czy kupują coś pod wpływem reklamy. Olbrzymia większość zaprzeczyła. Zarazem analiza ich zakupów wykazała podatność na reklamę. Manipulacja odbywa się na poziomie podświadomości.]

Człowiek żyjący w społeczeństwie jest zawsze zależny od innych ludzi i ich wytworów; nawet gdyby wszystkie rzeczy, z których korzysta, sporządził sobie sam (co w naszych czasach nierealne) to i tak posługiwałby się wytworzoną przez innych wiedzą. Człowiek żyjący w stanie naturalnym, oko w oko z dziką przyrodą, uzależniony jest od jej kaprysów; walcząc o przetrwanie nie ma czasu na spełnianie własnych zachcianek.

Zdobądźcie się na odwagę, by spojrzeć prawdzie w oczy: jesteśmy niewolnikami bądź to własnych popędów, bądź to zinternalizowanych społecznych konwencji. W najlepszym razie jesteśmy niewolnikami własnej osobowości, którą ukształtował niezależnie od nas skomplikowany algorytm determinacji genetycznych i zepchniętych w podświadomość doświadczeń z dzieciństwa.

Jedyna realna wolność („uświadomiona konieczność”) polega na zrozumieniu tych uwarunkowań i pogodzeniu się z nimi.

Jedyna realna wolność to swoboda wyboru rodzaju zniewolenia.

Amen.

Leszek Adalbert Popiel


Dodaj komentarz