Adam Danek: Narodowy katolicyzm i inne błędy

Trendem dominującym w polskim nacjonalizmie przez większą część XX wieku był tzw. narodowy katolicyzm. Pozostał nim również na początku XXI wieku. Po przebyciu licznych błędnych dróg, na które w różnych momentach dziejowych wprowadziła go orientacja narodowo-katolicka, polski nacjonalizm powinien wreszcie się od niej uwolnić.

Formuła narodowego katolicyzmu oznaczać miała nacjonalizm wpisany w religijną perspektywę katolicką. Od zawsze jednak nacisk w tej zbitce kładziony jest na „narodowy”, a nie na „katolicyzm”. Wspólnotę wiary traktuje się w nim tylko jako uzupełnienie wspólnoty etnicznie pojmowanej narodowości. Oznacza to w praktyce wtłaczanie katolicyzmu w ramy plemiennej monolatrii, czyli jego deformację, a w niektórych przypadkach – karykaturę.

Formuła narodowo-katolicka, w której katolicyzm postrzega się z jednej strony jako element kultury narodowej, z drugiej strony jako podporę czy spoiwo porządku społecznego, ukształtowana została przez Narodową Demokrację. Przejęły ją od niej ruchy narodowo-radykalne, których naśladowcy kultywują ją do dziś, choć pierwsi powinni ją odrzucić. Jeśli narodowy radykalizm ma być tylko zradykalizowanym endectwem, oszukuje sam siebie, bo to żaden radykalizm, bronić mieszczańskiej wizji świata, jaką endecja wyssała ze swojego pozytywistycznego i liberalnego podglebia. Narodowy radykalizm nie może przyjmować mieszczańskiej wizji społeczeństwa, państwa, gospodarki, religii, a wszystkie one zawarte są w spuściźnie ideowej endecji. Nie całej, oczywiście. W najwcześniejszym okresie swojej historii ruch narodowo-demokratyczny posiadał potencjał autentycznego radykalizmu społecznego, wyrażonego w myśli i pismach Mariana Bohusza (Józefa Karola Potockiego) i Jana Ludwika Popławskiego. Co ważne, radykalizm ten nie był abstrakcyjny i kosmopolityczny, jak w przypadku socjaldemokracji, ale rdzenny, ujęty w kategorie narodowe. Mogło to doprowadzić ruch do ewolucji w kierunku narodowego socjalizmu, rozwijającego się już wówczas we Francji czy w Niemczech. Ostatecznie jednak ewoluował on ku zmieszczanieniu, być może nie bez związku z przedwczesnym odejściem z tego świata wspomnianych radykalnych myślicieli i przywódców. A narodowy kierunek socjalizmu musiał w Polsce tworzyć kto inny.

Mieszczańską wizję świata cechuje materializm. Przejawia się on również w pojmowaniu narodu na sposób materialistyczny, czyli etniczny. Czysta etniczność, odarta z niematerialnych tradycji historycznych, staje się czynnikiem sztucznego podziału, narzędziem rozrywania realnie funkcjonujących więzi i wspólnot. Dlatego pozytywną rolę odegrały w naszych dziejach wszystkie ruchy, które zwalczały endecję z jej koncepcją etnicznego monolitu w imię obrony więzi historycznych: konserwatyści krakowscy (stańczycy), krajowcy w byłym Wielkim Księstwie Litewskim, piłsudczycy, konserwatyści wileńscy.

Współczesny polski nacjonalizm, wyciągnąwszy wnioski z błędów swych antenatów, nie powinien być świecki, lecz katolicki, ponieważ katolicyzm pozostaje jedyną religią w pełni prawdziwą. Zachowując katolicki charakter, powinien jednocześnie doceniać dziejowy wkład różnych grup wyznaniowych i etnicznych w rozwój polskiego dziedzictwa. Dotyczy to również – horribile dictu – historycznej społeczności żydowskiej, która dała Polsce wiele postaci zasłużonych dla państwa oraz wielkich ludzi kultury. Nawet prymitywne endectwo czymże byłoby bez tak wybitnego jego przedstawiciela, jak przechrzta prof. Stanisław Stroński? Katolicyzm polskich nacjonalistów musi natomiast odznaczać się tolerancją religijną, opartą na przekonaniu, że w obowiązkach katolika leży nawracać, a nie niszczyć innowierców, zaś jedynym efektywnym sposobem nawracania są pokojowa ewangelizacja i dobry przykład, a nie wywyższanie się, pogarda i groźby.

Współczesny polski nacjonalizm winien zatem czerpać z historycznej (a nie etnicznej) koncepcji narodu, jaką przekazała nam rodzima myśl romantyczna. Taką ideę narodu wyznawali wszyscy nasi wielcy poeci i filozofowie epoki romantyzmu. W polityce realizowali ją Adam Jerzy Czartoryski i emisariusze Hôtel Lambert, których książę rozsyłał po całej Europie Wschodniej, tacy jak Michał Czajkowski (Sadyk Pasza). Później kultywowali ją wcześni głosiciele idei jagiellońskiej, jak historycy Julian Klaczko, Walerian Kalinka, Józef Szujski, Stanisław Tarnowski i Stanisław Krzemiński, a nawet niektórzy działacze pierwszego pokolenia Narodowej Demokracji, jak Stanisław Bukowiecki.

Przyjęcie takiej inkluzyjnej koncepcji narodu nie oznacza przy tym, że należy kopiować punkt widzenia innych narodowości na własną historię. To memento między innymi dla niektórych grupek polskich nacjonalistów, zachowujących się ostatnio, jakby miały ochotę potępić akcję „Wisła”, aby tylko zamanifestować swój mocno przeterminowany „antykomunizm” i bezkrytyczne uwielbienie dla nacjonalistów ukraińskich. W podobnych kręgach pojawiły się też głosy potępiające – na modłę germanofilskiego Ruchu Autonomii Śląska – przedwojennego wojewodę śląskiego (1926-1939) Michała Grażyńskiego. Wypada je uznać za nieporozumienie, gdyż wojewoda Grażyński był właśnie pozytywnym przykładem nacjonalisty państwowego: zwalczał hitlerowską irredentę, samowolę i pasożytnictwo obcego kapitału oraz związanych z nim Polaków działających na szkodę interesów państwa polskiego.

Aby wbić ostatni gwóźdź do trumny narodowego katolicyzmu, odnotujmy, że w Polsce odwieczną plagą środowisk nacjonalistycznych, a także konserwatywnych i generalnie prawicowych, są – jak często o sobie mówią – „katolicy kulturowi”, którzy deklarują obronę katolicyzmu, bo widzą w nim bat na lewactwo, bat na islam i tak dalej, a sami są indyferentni religijnie, niewierzący lub niepraktykujący, oddają się pijaństwu i dziwkarstwu, rozwodzą się i w ogóle żyją nieobyczajnie, a już obowiązkowo żrą mięcho i „imprezują” w piątki. Współczesny polski nacjonalizm musi odejść od endeckiego traktowania katolicyzmu jako elementu kultury narodowej, a zacząć go traktować jako duchowość, realnie przeżywaną i praktykowaną.

Muszę tu zaznaczyć, że nie zgadzam się z krytyką takich trendów, promowanych ostatnio w rodzimym środowisku nacjonalistycznym, jak wstrzemięźliwość od używek i mięsa. Nawet, jeśli przyszły one do Polski na fali subkulturowej mody z Zachodu, to same w sobie są tendencjami zdrowymi i słusznymi – metodami uprawiania dobrowolnej ascezy w życiu codziennym. Trudno zresztą widzieć w nich całkowitą nowość, mając w pamięci choćby przedwojenne kampanie abstynenckie, prowadzone wśród chłopów i robotników przez ruch ludowy (m.in. Związek Młodzieży Wiejskiej RP „Wici”) czy przez środowiska katolików społecznych. Polscy nacjonaliści powinni pójść dalej w tym kierunku i przejąć, również modną na Zachodzie, ideologię simple living, jako użyteczne narzędzie propagowania w młodym pokoleniu postaw antymaterialistycznych, przełamujących paradygmaty cywilizacji mieszczańskiej.

Adam Danek

9 komentarzy

  1. Warto dodac ze galicyjscy Ukraincy i Litwini to narody katolickie, co wcale Nie przeszkodzilo im w dokonaniu potwornych zbrodni na Polakach katolikach! Wrecz przeciwnie! Duchowni katoliccy poswiecili noze i siekiery aby mordowac Polakow katolikow.

    Jestem czlonkiem Towarzystwa Milosnikow Lwowa i Kresow i moge szanownych forumowiczow zapewnic ze obecnie Kosciol Katolicki na Kresach coraz czesciej jest narzedziem depolonizacji Polakow. Tzn jezyk polski jest usuwany z liturgii i nauki religii na rzecz ukrainskiego! Rozmawialem z duchownym dlaczego tak sie dzieje? Bo wazniejsza jest ewangelizacja niz tozsamosc narodowa!
    Dlatego ja preferuje etniczna definicje narodu!

  2. Narod historyczny umarl na Wolyniu ’43 i w Ponarach. Grupy etniczne ktore rzekomo mialyby tworzyc wraz z Polakami wielki historyczny „Narod”, lub raczej etnos, Nie sa tym zainteresowane. Jedynie Bialorusini w miare szanuja Polakow. Litwini, Ukraincy, Zydzi, Slazacy, Polakow nienawidza.

  3. Jak zniszczyć naród Polski? Najpierw zniszcz kościół w Polsce, tam bije jego serce.

  4. ”jedynym efektywnym sposobem nawracania są pokojowa ewangelizacja i dobry przykład” – gdyby do rzeczy podchodzili w ten sposób pierwsi Piastowie do dziś oddawalibyśmy hołd pogańskim bałwanom, już widzę też ”skuteczność” podobnej ewangelizacji wobec muzułmanów, żydów czy nawet coraz bardziej rozbezczelnionych, agresywnych ateistów.

  5. Endecja częściowo wywodziła się z masonerii, a dziś jej kontynuatorzy snują tezy o tym, że byli niewygodni masonerii bo… przeciw nim były wszystkie środowiska polityczne. Równie dobrze można stwierdzić, że ruch kanibali kazirodców też będzie wrogi masonerii, bo wszystkie środowiska polityczne będą mu na pewno przeciwne. Byli przeciw endecji, bo dla jednych była zbyt w prawo, dla innych zbyt w lewo, dla innych za laicka, i dlatego, a wiele środowisk było z nich bardziej anty-masońskich niż ta cała lewicowa pierwotnie i laicka endecja.

  6. Po >Katolicyzm polskich nacjonalistów musi natomiast odznaczać się tolerancją religijną, opartą na przekonaniu, że w obowiązkach katolika leży nawracać, a nie niszczyć innowierców
    przesatałem czytać, Księga Powtórzonego Prawa 13:

  7. Choć co do krytycznej oceny nacjonalizmu etnicznego, to, zwłaszcza jeśli spojrzeć na to się dzisiaj wyprawia, można łatwo dostrzec słabe strony tej krytyki. Teza, że nacjonalizm taki ma charakter materialistyczny jest prawdziwa o tyle, o ile ma on charakter CZYSTO etniczny, ale już nie gdy ma np. charakter etno-kulturowy (zdaje się, że coś w rodzaju tej syntezy proponuje dziś ruch tożsamościowy). A już zupełnie absurdalna jest teza, że etnonacjonalizm ma charakter mieszczański, gdyż mieszczański „nacjonalizm”, przejawia się raczej w sztucznej, formalnej koncepcji narodu-obywateli (czy innymi słowy narodu jako „bydła wyborczego” jak to arcycelnie ujął Spengler), gdzie podstawowym kryterium narodowości jest formalne „obywatelstwo” – świstek papieru, co pozwala w efekcie przekształcać w „obywateli” danego kraju hordy cudzoziemców nieraz całkiem obcych zarówno etnicznie/rasowo jak i religijnie/kulturowo, prowadząc w efekcie (zwłaszcza w połączeniu z coraz niższą dzietnością autochtonów) do Wielkiej Wymiany, jak to obserwujemy dziś zwłaszcza w krajach Europy Zachodniej.

  8. Bardzo dobry tekst!

  9. Nadmierny klerykalizm oraz etniczny inkluzywizm to idee szkodliwe, antynarodowe które należy zwalczać!

Dodaj komentarz