Lew Aleksandrowicz Tichomirow: Czym jest nacjonalizm?

Od Tłumacza: Dzisiejszy polski ruch nacjonalistyczny cierpi na umysłową bierność i koncepcyjną wtórność. Pierwsza przejawia się w egzaltacji „aktywizmem” bez zastanowienia czemu miałby on służyć, dokąd prowadzić, jakie środki dobierać i jak je organizować dla osiągnięcia celu. Słabość ta znalazła już swoje publicystyczne miano w ironicznym terminie „prawica maszerująca”.

Wtórność koncepcyjna przejawia się z kolei na kilka różnych sposobów. Jednym z nich jest szukanie zewnętrznego protektora, przez niektórych publicystów nawet bluźnierczo nazywanego „katechonem” (termin ten oryginalnie posiada odniesienia metafizyczne i soteriologiczne, z których z premedytacją odzierają go jego profanatorzy). Niekiedy bywa to Donald Trump, niekiedy Władimir Putin, zawsze jednak wtórność intelektualna wobec wyczekiwanego protektora z zewnątrz przejawia się jego bezkrytycznym uwielbieniem i bezwarunkowym poparciem we wszystkich sprawach.

Innym przejawem wtórności są próby szczepienia w Polsce zachodnich nurtów politycznych, wykształconych w warunkach zachodnich i odpowiadających tamtejszym potrzebom. Pierwsze takie próby dotyczyły neokonserwatyzmu, nieco później w modzie było małpowanie „autonomicznego nacjonalizmu”, obecnie popularne jest mechaniczne kopiowanie „białego nacjonalizmu”, „identytaryzmu”, oraz amerykańskiej Alt-Right. W tym przypadku, wtórność przejawia się już nawet w nieumiejętnym spolszczaniu nazw naśladowanych ruchów, lub wręcz posługiwaniu nimi w oryginalnej formie, stosując jednak do nich polską odmianę. Dotyczy to zresztą również użytego wyżej celowo w ironicznym tonie określenia „aktywiszm”, które jest oczywiście kalką z Zachodu, ponieważ język polski zna tu rodzime odpowiedniki: dla „aktywisty” jest to „działacz”, dla „aktywizmu” – „działalność”.

Wtórność to nie tylko nieumiejętność wypracowania własnej koncepcji politycznej, co zastępuje się poszukiwaniem zewnętrznego protektora, oraz nieumiejętność wypracowania własnej formuły politycznej, co zastępuje się kopiowaniem formuł i symboliki zachodniej. To również nieumiejętność wypracowania własnej idei politycznej, co zastępuje się kopiowaniem idei zachodnich – powstałych i właściwych dla zupełnie odmiennych kontekstów społecznych i kulturowych. W efekcie, polskie środowisko tożsamościowe cierpi na brak zakorzenienia krajowego, brak świadomości siebie i zainfekowanie ideami dla siebie zbędnymi, lub wręcz szkodliwymi. W charakterze przykładów można by tu wymienić idee takie jak laickość, jakobinizm, bolszewizm, rasizm i tym podobne.

O podobnych problemach środowisk rosyjskich pisał przed laty L. A. Tichomirow. Jego diagnoza była słuszna w ówczesnej Rosji i jest słuszna w dzisiejszej Polsce. Dlatego współcześni polscy nacjonaliści i prawicowcy powinni uważnie się z nią zapoznać i odnieść wyłożone w tekście uwagi do siebie. (Ronald Lasecki)  

 

Czym jest nacjonalizm?

Wyrosło obecnie u nas coś w rodzaju słynnego ostatnio nacjonalizmu. Istnieje frakcja nacjonalistów w Dumie, istnieją rozmaite stowarzyszenia nacjonalistów, pojawiło się nawet „nowe słowianofilstwo”, strojące się w pewnego rodzaju narodowe barwy. Czy ów ruch w stronę wartości narodowych okaże się trwały, pokaże dopiero przyszłość, póki co jednak, powiedzieć możemy tylko tyle, że niezdefiniowanie jego zawartości treściowej szczególnie zagraża jego przyszłości.

W dzisiejszym nacjonalizmie łatwiej odnaleźć czczą gadaninę niż zrozumienie, co jest tym bardziej zaskakujące, że nacjonalizm w Rosji nie jest niczym nowym. Idea ta, w rozmaitych odcieniach słowianofilstwa, rozwinęła się na gruncie naszego społeczeństwa dużo bardziej, niż jakakolwiek inna zasada. I chociaż słowo „nacjonalizm” jest słyszane wszędzie, jego znaczenie oraz rodzaj działań do których zobowiązuje on dzisiejszego człowieka, wciąż są niemal niemożliwe do zdefiniowania.

Idea narodowa była w Rosji pielęgnowana przez co najmniej całe stulecie przez setki prominentnych funkcjonariuszy państwowych, filozofów, uczonych, historyków, etnografów, a do pewnego stopnia nawet przez prawników. Nie zaczniemy od przepisywania stronic późnej pracy Kołajowicza[1] Historia rosyjskiej świadomości narodowej, należy jednak wspomnieć nazwiska Chomiakowa[2], Kirejewskiego[3], Aksakowa[4], Samarina[5], Sołowiowa[6], Danilewskiego[7], K. Leontiewa[8], M. Katkowa[9], Dostojewskiego, etc. Oczywiście, idea narodowa nie uniknęła właściwych sobie podziałów, jednak wspólne dla wszystkich jej wariantów podstawy są w każdym razie tak doskonale widoczne i na tyle trwałe, że wydawałoby się, iż współczesny nacjonalizm powinien wiedzieć doskonale czym jest, czego chce, oraz przy pomocy jakich sposobów może działać. Nic takiego jednak nie ma miejsca.

W ruchu tym dostrzec możemy nie tyle świadomość, ile głos instynktu, konkretnie zaś jego najsłabszą stronę – z winy której Rosja nie była w stanie przyjąć podmiotowej postawy wobec europejskiego Oświecenia, zawsze ulegała obcym ideom, zawsze kopiowała cudzoziemskie instytucje, oraz generalnie, wyróżniała ją tragiczna właściwość „małpowania”, tak więc coś charakterystycznego dla narodu „barbarzyńskiego”, który nie posiada jeszcze własnej świadomości.

Ów brak świadomości obejmuje także najsłabszą cechę współczesnego ruchu nacjonalistycznego, stawiając jego przyszłość pod znakiem zapytania. Brak świadomości, utrudnia, przede wszystkim, wypracowanie programu praktycznego działania, po drugie zaś, daje pełną możliwość wejścia w szeregi „nacjonalistów” ludziom, których przepajają najzupełniej odmienne poglądy i sympatie. W ten sposób, pod nacjonalistycznym sztandarem, rozwinąć się może działanie wprost wobec niego antagonistyczne.

Pamiętać musimy, że antynarodowy, proeuropejski ruch w Rosji, włączając w to tak zwane grupy liberalne i „wyzwolicielskie”, dał się poznać dzięki szczególnego rodzaju falsyfikacji, mianowicie dzięki podrabianiu cudzoziemskich etykiet jako środków walki. Ruchy głęboko narodowe nigdy tak nie postępują. Luter, buntując się przeciw papiestwu, nie zasłaniał się tytułem „prawdziwego papisty”, lecz działał uczciwie i z otwartą przyłbicą jako nowa siła. Chcąc obalić monarchię, Rewolucja Francuska nie uciekała się, jak ma to miejsce u nas, do zniekształcania koncepcji władzy najwyższej, lecz po prostu przeniosła władzę najwyższą na ręce ludu. My jednak wszędzie u siebie mamy podróbki. Ci, którzy walczą przeciwko Chrystusowi, nazywają siebie prawdziwymi wykonawcami przykazań chrystusowych. Ci, którzy walczą przeciwko prawosławiu i przeciwko carowi, nazywają się prawdziwymi prawosławnymi. I by pozbawić władzy cara, kłamią, celem zniekształcenia rozumienia idei samowładztwa i władzy najwyższej. Im słabsza jest nasza świadomość religijna, świadomość suwerennego prawa wobec tych lub innych czynników, tym bardziej skutecznie to łgarstwo i blagierstwo, te objawy wewnętrznej słabości, są zdolne oddziaływać. Przewaga instynktu w ruchu nacjonalistycznym czyni go łatwo dostępnym dla celowych zniekształceń, których dokonują nasi adwersarze.

Nie wspominamy już o niezamierzonych zniekształceniach, jak importowanie do nas formuły „Rosja dla Rosjan”. Są ludy, dla których taka formuła rzeczywiście jest elementem myślenia narodowego, wynikając z ich własnego ducha i z okoliczności ich rozwoju historycznego. W przypadku Rosji trudno jest sobie nawet dokładnie wyobrazić, jakiego rodzaju program, inny niż zapożyczony od cudzoziemców, mogłaby nam dać taka formuła. Zarazem, nie widzimy żadnego programu, który wypływałby z rosyjskiego ducha i z warunków historycznych i bytowych Rosjan.

Tak więc, by mieć przed sobą przyszłość i by stać się ruchem zarówno postępowym jak i zbawczym, współczesny nacjonalizm powinien przede wszystkim rozwinąć w masach dokładnie to zrozumienie, które stanowiło o rosyjskiej świadomości, obecnej dotychczas jedynie pośród pojedynczych myślicieli. I w tym celu, ważne jest by naświetlić masom społeczeństwa i ludowi właściwą koncepcję nacjonalizmu.

W rzeczywistości, ta koncepcja i ta zasada są jasne na wyższym poziomie i prowadzą nas do wniosku, że powinniśmy być sobą. Naród, lud, tak samo jak pojedynczy człowiek, ma swój specyficzny charakter i, mówiąc metaforycznie, swoją własną osobowość. Charakter ten kształtowany jest zarówno przez cechy poszczególnych szczepów i przez historyczne okoliczności życia danego ludu, jak i jego wysiłki nad zorganizowaniem siebie, jego pracę moralną i umysłową etc. Nacjonalizm jest zasadą, w myśl której powinniśmy żyć w zgodzie z naszymi cechami narodowymi, ponieważ jedynie żyjąc wedle nich, obrać możemy kierunek życia i żyć szczęśliwie, możemy pracować z energią i produktywnie, by nasz naród wzrastał, oraz wnosił przez swą pracę coś pożytecznego dla ludzkości jako takiej.

Dla tych, którzy rozumieją zasadę tego, co powinien zawierać nacjonalizm, jest zupełnie jasne, że możemy być nacjonalistami jedynie w takim stopniu, w jakim przepaja nas wiedza i duch naszej historycznej egzystencji, wiedza i duch naszego ludu w przeszłości i obecnie, wiedza i duch naszych dawnych instytucji i wszystkiego, co zostało rozwinięte przez nasz naród. Jedynie będąc Rosjanami na taki właśnie sposób, w duchu i w swojej istocie, będziemy zdolni do kształtowania naszej teraźniejszości i przyszłości wedle narodowego imperatywu.

Lew Aleksandrowicz Tichomirow

(z języka rosyjskiego tłumaczył: Ronald Lasecki)

Lew Aleksandrowicz Tichomirow (1852 – 1923) – rosyjski rewolucjonista i terrorysta, zaangażowany w latach 70-tych XIX w. w ruch narodnicki, zaś w latach 80-tych w organizacji Wola Ludu (Narodnaja Wola). Gdy, po zamordowaniu przez rewolucjonistów cara Aleksandra II, Tichomirow uciekł na Zachód, zetknąwszy się zaś tam z liberalizmem i z demokracją, zmienił poglądy na monarchistyczne i kontrrewolucyjne. W 1888 r. wyrzekł się swojej rewolucyjnej przeszłości i uzyskał przebaczenie oraz zgodę cara Aleksandra III na powrót do Rosji. Po przyjeździe do ojczyzny publikował teksty atakujące indywidualizm, parlamentaryzm, partie polityczne i liberalizm, zarówno polityczny jak i ekonomiczny. Chciał, by Rosja stworzyła i stała się ośrodkiem konkurencyjnej wobec liberalizmu ideologii wspólnotowej i kontrrewolucyjnej, dla której osnową byłaby religia. W 1905 r. opublikował swoje najbardziej obszerne dzieło O państwie monarchicznym, uważane za wykład filozofii politycznej rosyjskiego carskiego samowładztwa. Po rewolucji październikowej pracował jako nauczyciel szkolny.

[1]    Michaił Osipowicz Kołajowicz (1828-1891) – rosyjski historyk i teolog, przedstawiciel tzw. „zachodnioruskiej” szkoły historycznej. Z przekonania był słowianofilem i opowiadał się za zjednoczeniem Słowiańszczyzny w duchu chrześcijańskiego posłannictwa Cyryla i Metodego.  W 1884 r. ukazało się jego monumentalne dzieło Historia rosyjskiej świadomości narodowej.

[2]    Aleksiej Stepanowicz Chomiakow (1804-1860) – rosyjski teolog, pisarz i jeden z prekursorów słowianofilstwa.

[3]    Iwan Wasiliewicz Kirejewski (1806-1856) – słowianofil, teolog i krytyk literacki.

[4]    Iwan Siergiejewicz Aksakow (1823-1886) – główny teoretyk słowianofilstwa, publicysta i poeta, działacz społeczny.

[5]    Jurij Fiodorowicz Samarin (1819-1876) – urodzony w Niemczech rosyjski publicysta, heglista a później słowianofil.

[6]    Władimir Siergiejewicz Sołowiow (1853-1900) – filozof prawosławny, publicysta o przekonaniach słowianofilskich i mesjanistycznych.

[7]    Nikołaj Jakowlewicz Danilewski (1822-1895) – rosyjski filozof i kulturolog, słowianofil i panslawista, prekursor geopolityki.

[8]    Konstantin Nikołajewicz Leontiew (1831-1891) – filozof, tradycjonalista i konserwatysta, dyplomata, prekursor eurazjatyzmu, najwybitniejszy umysł XIX-wiecznej Rosji.

[9]    Michaił Nikoforowicz Katkow (1818-1887) – publicysta rosyjski, twórca nowoczesnego rosyjskiego nacjonalizmu.

8 komentarzy

  1. Chodzi raczej o to, co kryje się pod określeniem „Biały Nacjonalizm”. Nacjonalizm w XVIII (wczesny liberalizm, podkreślający wartości Państwa Narodowego, z którego wyewoluował Bonapartyzm, a neoliberalizm wywodzący się z szkoły chicagowskiej oraz monetaryzmu znacznie się od siebie różnią, o czym utwierdziła mnie literatura doby Rewolucji Francuskiej i znany mi liberał, krytykujący obecny Porządek czytający… prasę NR (sic!)) oraz XIX wieku, a także w dobie Modernizmu, aż do końca IIWS, znacznie różni się od obecnego. NR i Reakcjoniści są gdzieś w Cieniu, poświęcają więcej czasu na samorozwój, a obecny „Biały Nacjonalizm paraduje po ulicach. Przede wszystkim – kiedyś NR kierowali się ideałem Segregacji Rasowej, przy jednoczesnym szacunku do innych Ras (Narodowy Socjalizm-Silny Pierwiastek Biologiczny), czy wręcz nic nie mieli to mieszania Ras (międzywojenni Rasiści np. Piasecki nie miał nic przeciwko mieszaniu Polskiej Krwi, z tą należącą do Lipków – Polskich Tatarów, a Mussolini zwracał uwagę na dość mieszane pochodzenie Rzymian: -Europejsko-Afrykańskie ;). W każdym jednak przypadku była jedność Ras przeciw kolonializmowi oraz wynikającemu z nich rasizmowi (w pierwotnym znaczeniu tego słowa, przed czasami Lane’a), który swoje podłoże nie bierze z naukowej nierówności Ras w poszczególnych aspektach, ale ma korzenie talmudyzmie, a więc w Syjonie. O to chodzi – obrońcy Zachodu nawet nie wiedzą, że walcząc pod Sztandarem „Białego Nacjonalizmu” walczą za Planet ZOG. Bardzo dobrze zostało to opisane na Artykułach Aryjskich, gdzie Aryanizm (Ideologia Szlachetnych, Ludzi Honoru), nie jest równoznaczna z Biologiczną Kwestią Ras, a raczej ma w sobie pierwiastek Metafizyczny dotyczący NR ogółem, pomimo pochodzenia nazwy z Wed.

  2. Fakt, że kraje zachodniej Europy i USA mają w swych krajach masy obcych rasowo i kulturowo imigrantów, których my na szczęście nie mamy. Ale pozostałe problemy są analogiczne, często wręcz identyczne, a zatem konteksty społeczno-kulturowe nie są znowuż tak odmienne, ta sama liberalna zgnilizna panoszy się tu i tam. Nie widzę niczego złego w tym by polskie środowiska narodowe czerpały pełnymi garściami z nurtów takich jak wymieniony tu autonomiczny nacjonalizm, biały nacjonalizm, identytaryzm, oraz amerykańska Alt-Right (choć mówimy stanowcze NIE dla wymienionego tu również neo-cancer-watyzmu).

  3. Myślę że głównymi problemami współczesnego polskiego nacjonalizmu jest intelektualna impotencja działaczy, brak charyzmy i wyrazistości liderów organizacji odwołujących się do tego nurtu, anachroniczna szablonowość lub też dryfowanie w kierunku prawicy systemowej. Kolejne nie mniej poważne przyczyny bezowocnego trwania na totalnym marginesie to wyjątkowo słaby marketing polityczny i brak poważnych funduszy na jakąś poważniejszą działalność. Na początek radziłbym zająć się tymi dwoma ostatnimi kwestiami i uczyć się chociażby od DailyStormera jak przyciągać ludzi poprzez efektywne wykorzystywanie internetu do szerzenia własnego przekazu.

  4. Co do rzekomego małpowania białego nacjonalizmu to nie zgadzam się z autorem, w końcu Polacy są biali, a nie mulatami, czy Chińczykami, nie chodzi o żaden rasizm, ale tak szczerze to gdyby Polacy mieliby się masowo wymieszać z innymi narodami, czy rasami to ja nie utożsamiałbym się z takim „narodem”. Właśnie tu jest różnica między mną, a przedwojennymi polskimi nacjonalistami. O wiele bardziej w rzeczywistości rozumieją to Murzyni, czy Azjaci (zwłaszcza Japończycy), zgodziłbym się gdyby to chodziło o małpowanie zachodnich ruchów takich jak Ku Klux Klan, czy C18, czemu ja się też sprzeciwiam, również dlatego, że dla większości Polaków (mnie też) tradycje i filozofie tych ruchów są sprzeczne z naszymi

Dodaj komentarz