Gejdar Dżemal: Metafizyka luksusu elit

Nie jest tajemnicą, że tak zwane elity zanurzone są w życiu pełnym niepotrzebnego luksusu i nadmiernej konsumpcji. Co do zasady, wszystkie te osoby to skorumpowani malwersanci. Na pytanie, z czego się to bierze odpowiedź wydaje się prosta: człowiek jest słaby, słabszy od materialnego bogactwa i przepychu. Wersja o słabości człowieka wobec nadmiaru bogactwa i luksusu jest odpowiedzią dość powierzchowną i uproszczoną.

Głębiej patrząc dostrzega się, że ludzie ci są mytnikami, którzy pobierają daninę dla księcia tego świata. Bogactwo i piękno – to atrybuty Lucyfera, Iblisa, Apolla, którzy nie są w stanie oszukać ludzi naprawdę wierzących.

W ostatnich czasach ludzie władzy coraz bardziej ujawniają swoje szaleństwo na punkcie super-konsumpcji. Apartamenty za miliony dolarów, nieruchomości, jachty to jeszcze nic. Sprawy zaczęły dotyczyć jakichś nieprawdopodobnych historii o samolotach wyposażonych między innymi w złote muszle klozetowe, które przewożą nie tylko swoich właścicieli, ale też ich psy. Ludzie po takich informacjach zaczynają zadawać sobie pytanie – w czym leży istota takiego szaleństwa? Takich rzeczy przecież nigdzie się nie spotyka. W dawnych czasach oczywiście można było spotkać coś podobnego np. u indyjskich radżów, którzy faktycznie rozrzucali diamenty, przegrywając ogromne sumy w kasynach. Brytyjskie władze kolonialne popierały takie ekscesy, przepych i super-konsumpcjonizm jako bezpieczne trwonienie kolosalnych środków. Dla radżów to przeszłość, dziś w różnych częściach globu to rzeczywistość. Ludzie zadają sobie pytania: czy jest to choroba psychiczna, czy należy postawić inną diagnozę? Po cóż człowiekowi pięćdziesiąt, a może i sto samolotów ze złotymi muszlami klozetowymi? Po co wozić po całym świecie psy w tych samolotach? Po co kolekcjonować gigantyczne ilości nieruchomości, których człowiek nie jest w stanie odwiedzić, nie mówiąc o tym, by w nich zamieszkać?!

W rzeczywistości, odpowiedź na to nie jest taka prosta, ponieważ mamy do czynienia z pewnego rodzaju metafizyczną subtelnością. Władza odgrywa role mytnika, pracującego na rzecz szatana, na rzecz Iblisa. Iblis pobiera od ludzkości opłatę za życie na planecie, za życie na ziemi, tak jak właściciel zbiera pieniądze od swoich lokatorów. Jednocześnie opłata czynszowa wciąż wzrasta. Jednak produktywne możliwości całej ludzkiej zbiorowości pracując na rozliczenie się z Księciem tego świata nie nadążają za podwyżkami. To jeden poziom. Mytnicy, którzy zbierają podatki od ludzkości działają segmentowo. Każdy zbiera daninę ze swojego pola zarządzania. Wszystko idzie później do „wspólnego funduszu” komitetu witającego Antychrysta.

Do rąk tych ludzi przykleja się bardzo dużo. Mytnicy znaczną część zbieranych zasobów zostawiają w swoich kieszeniach. To drugie dno. Z ich punktu widzenia oczywiście wszystko jest legalne. Nawet zbieranie środków na cele humanitarne i dobroczynne fundusze w swoich regulaminach zakłada czasem, że do 80% zebranych pieniędzy trafia do kieszeni zbierających. Istnieją takie przepisy i sam system funduszy i zbiorów dopuszcza kradzieże i oszustwa.

Zrozumiałym jest również to dlaczego, mytnicy, urzędnicy na służbie Antychrysta-Dadżala kradną, kiedy dorwą się do zasobów. Ludziom znacznie trudniej zrozumieć, dlaczego oni zamieniają to co skradzione w tak bezsensowny super-konsumpcjonizm. Dlaczego na przykład jacht nie ma 150 metrów długości tylko 180 metrów, dlaczego jego szerokość nie wynosi 20 metrów tylko 25. Jest to dziesiątki jeśli nie setki tysięcy dolarów droższe, ale co właściwie wygrywa człowiek zamawiający sobie jacht dłuższy o 30 metrów? Dlaczego umieszcza on muszle klozetowe ze złota, używa specjalnego marmuru w łazienkach i toaletach i tak dalej? Bogactwo Saudów, bogactwo sułtana Brunei, czym jest motywowane?

Faktem jest, że mytnicy znajdują się pod kontrolą pewnych niewidzialnych sił, które ściśle kontrolują ich psychikę. Siły te wykorzystują luksus dla swoich celów. Ostatecznie wykorzystuje go nie sam człowiek, który jest tylko operatorem, ciałem. Wykorzystuje go psychiczna monada, która go kontroluje.

Należy przypomnieć, że przepych związany jest z elementami światła. Jeśli wyobrazimy sobie jak najdobitniej przedstawić luksus (łac lux. światło, przyp. tlum.) to skojarzy nam się on z przestrzenią pełną światła, blasku, z wieloma kryształami i złotem. Złoto jest synonimem słońca. Światło jest głównym elementem luksusu. Naturalnie, przez luksus, przez światło realizuje się samo pojęcie piękna. Piękno jest fiksacją, ważną kwestią dla pewnego typu ludzi, takich jak ministrowie, sułtanowie, emirowie. Rzecz w tym, że piękno jest atrybutem szatana.

Nie ma w tym nic dziwnego, ponieważ szatana należy widzieć nie jako skrzydlate monstrum, latającego gada z czerwonobrązową skórą, porośniętego sierścią. Tak wyglądają dżiny z najniższych światów, które często są mylnie interpretowane jako wcielenie zła. Nie mają one, żadnego związku z Iblisem. Iblis to Apollo Musagetes, to świetlisty człowiek irańskiego sufizmu, to Gwiazda Poranna, to człowiek Nieba i Ziemi, który reprezentuje sobą doskonałe połączenie wszystkich stanów bycia. Oczywiście jest to świetliste połączenie. W rzeczy samej szatan jest nieodłącznie związany z harmonią, estetyką, pięknem, które sprzężone są z ideą siły, władzy, obfitości i luksusu.

Idea wielkości u ludzi, którzy są zanurzeni w życiu oraz idea piękna i blasku są ze sobą blisko związane. Bycie powinno lśnić. Dlatego ludzie, którzy są u władzy, czując przeznaczenie swojego statusu, swojej funkcji mytnika, w sposób jaskrawy pokazują swoje położenie i swoją sytuację egzystencjalną. Tym tłumaczy się to, dlaczego psy mogą chodzić w złotych obrożach i latać najdroższymi biznes-jetami. Jest to aspekt metafizyki szatana, przejaw tego co skupia bycie wyłaniające się z Wielkiej Istoty, którą jest Gwiazda Poranna, którą jest Lucyfer czyli nosiciel światła. Jeśli się to zrozumie, to zrozumie się również pożądanie złota i innych lśniących kosztowności.

Luksus jest atrybutem Bycia, a Bycie jest anty-duchem. Dlatego monoteistyczne tradycje i monoteistyczne religie, założone na objawieniu jednego i jedynego Boga znajdowały się w opozycji do luksusu, do świetlistej metafizyki, do estetyki blasku i światła, albo przynajmniej odnoszono się do tego w sposób skrajnie podejrzliwy. Dlaczego okrycia czterech pierwszych prawowiernych kalifów miały dziury, które potem zszywano i noszone je przez całe życie ? Właśnie dlatego. Idea wielkości Allaha przewyższa zasady wielkości Bycia, zasady wielkiej Istoty, w którą jesteśmy wrzuceni. Może to wygląda jak nędza. Allah ukazuje się „jako ubóstwo” ponieważ nie może zmieścić się w blasku i wielkości jaka znajduje się tu, na ziemi. Jeśli widzimy blask i wielkość, to są to jawne oznaki Szatana.

Dlatego korupcja związana z kręgami władzy, to nie tylko pragnienie, aby mieć smaczny posiłek lub zrelaksować się w jakimś kurorcie Courchevel. Korupcja jest związana z służbą Mamonie. Dla większości są to tylko słowa, prosta metafora, pod którą kryje się defraudacja i łapówkarstwo. Nie, służenie Mamonie, to służenie jednemu z najważniejszych aspektów Szatana. To służenie estetyce, pięknu, zasadzie wspaniałości i blasku, która jest nieodłączną linią nienawiści do Najwyższego i nienawiści do Ducha.

Sposoby na służenia Mamonie, wielbienie Złotego Cielca są częścią jednej idei, idei pokonania brudu, z którego został stworzony człowiek. Iblis powiedział Najwyższemu, kiedy nakazano mu pokłonić się Adamowi: „Stworzyłeś mnie z ognia, a jego z gliny”. Część ludzi, która została przez szatana zainstalowana na „górze” po to by mu służyć, chce naturalnie zbliżyć się do ognia. Stając się książętami, chcą się z brudu oczyścić. Ale do ognia istoty stworzone z gliny zbliżyć się nie mogą, wiąże się to z najsilniejszym bólem.

Swoją drogą złoto jest formą maksymalnego zbliżenia się do ognia, które może być osiągnięte na poziomie gliny. Z ołowiu w złoto. Dlatego wszystkie ekscesy konsumpcjonizmu są formą liturgii. O bogaczach można powiedzieć, to ludzie ociekający tłuszczem, nic nie wytwarzający, świecący pustką duchową, którzy wypełniają swoje bezsensowne życie przez paranoiczne bogacenie się. I tak, i nie. Tak naprawdę są oni kapłanami tego, co nazywamy Wielką Istotą czyli Księciem tego świata. Kapłanami, którzy urzeczywistniając liturgię tego świata czują pełnię, tak jak czuje je każdy pop „uczestnicząc” w świętych rytuałach.

My monoteiści, musimy jasno zrozumieć, że mamy do czynienia nie tylko z obżartą swołoczą, ale z celowo zainstalowanym korporacyjnym spiskiem w imieniu nadchodzącego antychrysta Dadżala, który opiera się na luksusie, super-konsumpcji, na złocie, kulcie piękna, estetyki, na wszystkim co przeciwstawia się Duchowi.

Piękno to wróg Ducha. Piękno być może uratuje świat, ale zgubi ludzkość.

Gejdar Dżemal

Tłumaczenie: Kornel Sawiński

Źródło: http://www.poistine.org/metafizicheskie-osnovaniya-roskoshi-elit#.WAdKHMnNLvk

5 komentarzy

  1. „Piękno zbawi świat” jak mówi znana maksyma. W pięknie musi być zachowana proporcja, standard, norma. Pojęcie piękna jest płynne, bo dla kogoś umęczony Chrystus może być uosobieniem piękna, a dla kogoś odrażającym obrazem na który nie da się spojrzeć. Dla kogoś Pasja Gibsona może być ukazaniem pięknej miłości zbawiciela, a dla kogoś odrażającą produkcją przesiąkniętą okrucieństwem, brutalnością. Oczywiście tu dotykam innej kategorii problemu, bo to co autor chciał zawrzeć w swoim tekście tyczy się zwykłej rozrzutności. Pecunia non olet. Jeśli szejk chce mieć złoty klozet to jego prywatna sprawa. Nic mi do tego, a jeżeli mnie to gryzie to jest to wyraz zwykłej zazdrości z mojej strony. Tu też warta podkreślenia jest kwestia typowego podejścia, które tu pokątnie zostało zasugerowane, mianowicie, że pierwszy milion trzeba ukraść. Nierówności społeczne zawsze będą i to one też kształtują podejście do piękna w danej kulturze, społeczności. Dla kogoś pięknem już będzie wyłącznie to co kręci się wokół luksusu (bo w swoim życiu nie zaznał biedy), a dla kogoś pięknem będzie to co go otacza. Jego mały microświat, a luksus będzie przejaskrawioną czy wyidealizowaną wersją piękna.
    Kult ciała był, jest i będzie, bo definiuje rozwijającą się cywilizację. Zaniedbanie na tym gruncie może oznaczać np. obniżanie poziomu życia obywateli danego państwa, czyli niepokojących tendencji szerzących się przez złe postępowanie rządu. Czy głodówkę protestujących można określać w kategorii piękna? Jeśli nadamy jej znaczenie, a na dodatek jeśli ta głodówka osiągnie konkretny efekt. Sama głodówka jest zaprzeczeniem kultu ciała, a udręczenie (a może trafniej umartwienie), które jest gloryfikowane przez chrześcijaństwo przez niektórych może być odbierana jako zwykły katolicki radykalizm, a nie jako prawidłowa realizacja wiary w swoim życiu.
    Żyjemy po prostu w czasach gdzie coraz bardziej trzeba się wpasowywać w określone normy, którym nie wszystkim, a może i w większości nie po drodze.

  2. Chrześcijaństwo ma swoje korzenie w antycznej kulturze greckiej,w której Bóg objawił się w PIĘKNIE,PRAWDZIE i DOBRU.

    • A nie przypadkiem w sekcie Judaistycznej , który to judaizm jest Zaratusztrianizmem z reliktami szamanizmu semitów ? Panteonu rozwiązłych bożków greckich rybaków nie ma co w to mieszać . Bo ma tyle do chrześcijaństwa co nasz Borowy , Lelum i Polelum .
      Anglosasi szukają na siłę związków z starożytną Grecją czy chociaż Rzymem , bo durnie wstydzą się swoich celtyckich przodków . Stąd też obecna w ich kulturze idealizacja tych kultur , i umniejszanie dorobku innych potęg starożytności .

      My mamy Wielką Scytię i ŻADNYCH powodów do kompleksów .

  3. Dobry tekst, jednak czy co do zasady sam Bóg nie jest Pięknem? Czy każdy przejaw piękna i estetyki (np. w architekturze, muzyce) to według Dżemala kłanianie się Złemu?

Dodaj komentarz