Syria: USA i Kurdowie pozwolili setkom dżihadystów ISIS opuścić Rakkę

17 października br. złożone głównie z Kurdów jednostki Syryjskich Sił Demokratycznych, przy wsparciu lotnictwa tzw. Koalicji do walki z ISIS, po wielomiesięcznych heroicznych bojach zdobyły miasto Rakka – wcześniej stolicę „kalifatu” ISIS w Syrii. Taka przynajmniej była oficjalna wersja, którą usłyszeliśmy wszyscy – i którą, w ślad za zachodnimi ośrodkami medialnymi, usłużnie podały również polskojęzyczne media.

W owym czasie jedynie aktywiści (pro)syryjscy i dziennikarze spoza mainstreamu ośmielali się sugerować, że ostateczne zwycięstwo  zostało osiągnięte na drodze negocjacji z dżihadystami – jednak ich głosy zostały zignorowane przez mass-media. Dziś jednak ich wersję podzielają też media głównego nurtu – na czele z brytyjską BBC, która wczoraj opublikowała obszerny raport w tej sprawie. Potwierdziły się tym samym wcześniejsze doniesienia środowisk popierających rząd w Damaszku.

W rzeczywistości ostatni fanatyczni „obrońcy” Rakki wcale nie zginęli w walce na jej szańcach – większość z wyczerpanych  walką dżihadystów zdecydowało się przyjąć propozycję Kurdów-separatystów i rozpocząć układy z nimi. W efekcie rozmów, setki z nich wraz z rodzinami zostało ewakuowanych na ciężarówkach. Jedni rozproszyli się na pozostałych terenach „kalifatu” w Syrii, innym udało się przekroczyć granicę turecką (teoretycznie więc, niektórzy z nich mogli później wyruszyć w podróż do Europy). Pomimo wcześniejszych deklaracji kurdyjskiego dowództwa, ewakuacja nabrała charakteru masowego – i zostali nią objęci także dżihadyści zagraniczni, pochodzący z krajów takich jak Francja, Wielka Brytania, Turcja, Azerbejdżan, Pakistan, Jemen, Arabia Saudyjska, Tunezja, Egipt – a także ci z zachodnich Chin (Ujgurzy). Choć SDF zapewniało, że żaden z cudzoziemskich dżihadystów (postrzeganych przez większość mieszkańców Syrii jako „zagraniczna inwazja”) nie zostanie ewakuowany.

Łącznie mowa o 4 tys. ludzi, wliczając w to kobiety (wiele również pod bronią, i z pasami samobójców) oraz dzieci. Ewakuowano ich w porozumieniu z gangami przemytników ludzi. Wśród nich znalazły się takie figury, jak np. szef wywiadu ISIS w mieście.

Natomiast wielu spośród kierowców ciężarówek użytych do ewakuacji twierdzi, że nie miało wcześniej pojęcia, kogo i co będą przewozić – gdyż zostali wprowadzeni w błąd przez Kurdów. Zrozumieli to dopiero na miejscu. Wówczas jednak nie mogli się już wycofać.

O wszystkim wiedziało zarówno amerykańskie dowództwo tzw. Koalicji do walki z ISIS, jak i brytyjscy wojskowi. Wiedzę tą posiadały na pewno także służby brytyjskie i amerykańskie (CIA) – jednak autorzy raportu nie podejmują tego (dość niebezpiecznego) wątku.

BBC cytuje płk Ryana Dillona, rzecznika sił amerykańskich prowadzących wraz z sojusznikami działania wojenne w Syrii – skonfrontowany z ustaleniami dziennikarzy nie zaprzeczał istnienia umowy. Utrzymywał jednak, że jej negocjatorami byli dowódcy SDF, a Rakkę miało opuścić jedynie czterech zagranicznych dżihadystów (!). Natomiast wcześniej, jeszcze w trakcie trwania walk dowództwo kurdyjskie twierdziło, że tylko kilkudziesięciu dżihadystów opuściło Rakkę – i wszyscy byli obywatelami syryjskimi.

Jednak wiadomo już, że te oświadczenia są fałszywe. Amerykanie współpracowali także przy organizacji konwoju – ich odrzutowce asystowały mu, a nawet oświetlały teren racami sygnalizacyjnymi, jak wynika z relacji jednego z kierowców. Ekstremiści natomiast, choć mieli wziąć tylko rzeczy potrzebne do życia i broń lekką, wzięli „wszystko co mogli zabrać”, w tym tony amunicji i broń ciężką. Jeden z kierowców zrelacjonował, że ze względu na obciążenie amunicją w jego ciężarówce pękła oś.

Z reportażu BBC wynika, że przedstawiciele SDF rozpoczęli negocjacje z Daesz 10 października. Część dżihadystów opierała się, więc 11 października amerykańskie samoloty zbombardowały ich pozycje, w wyniku czego zginęło 500-600 członków ISIS i ich rodzin. Rozpoczęły się ponowne negocjacje, w trakcie których uzgodniono zasady ewakuacji. Szef wywiadu dżihadystów w Rakce, niejaki Abu Musab Huthaifa przyznał, że członkowie organizacji zostali odwiezieni na tereny „we wschodniej Syrii, przy granicy z Irakiem” – czyli najpewniej do prowincji Deir Ezzor, która stała się ostatnim bastionem organizacji w Syrii. Wpisywało by się to strategię Amerykanów, polegającą na utrudnianiu władzom Syrii odzyskania kontroli nad wschodnią granicą z Irakiem.

Ku przerażeniu miejscowych, wielu z ewakuowanych dżihadystów zapowiadało, że kiedyś powrócą i ponownie obejmą kontrolę nad Rakką i okolicami.

Pełny tekst raportu, z relacjami świadków, mapami i materiałami wideo można znaleźć pod poniższym linkiem – w języku angielskim:

http://www.bbc.co.uk/news/resources/idt-sh/raqqas_dirty_secret

 

(na podst. bbc.co.uk, FB oprac. M.M.)

 

Dodaj komentarz