Aleksandr Dugin: Cywilizacja północnoamerykańska i jej podstawy (część II)

 

Część I

 

Manifest Destiny (Objawione Przeznaczenie)

Postęp Amerykanów ku zachodowi i południu doprowadził do częstszych starć z Hiszpanami i Republiką Meksyku, która w 1823 roku uzyskała niepodległość w stosunku do hiszpańskiej korony. Później, w 1836 roku, od Meksyku oddzielił się Teksas, tworząc niezależne państwo, które w 1845 roku zostało zaanektowane przez USA.

Wtedy to amerykański publicysta i stronnik partii demokratycznej, John O’Sullivan, ogłosił doktrynę Objawionego Przeznaczenia, Manifest Destiny, według której USA przedstawiają sobą rozwinięte i oświecone społeczeństwo, oparte na ideałach demokracji, liberalizmu i postępu, stanowiących znak predestynacji Amerykanów, których sam los (lub Bóg, w jego historycznej interpretacji), wyznaczył by władali ogromnymi ziemiami od Atlantyku do Oceanu Spokojnego [4]. Ta „predestynacja” była tym bardziej widoczna, że otaczające narody (przede wszystkim Hiszpanie i hiszpańskojęzyczni Kreole) były w oczach O’Sullivana „dzikie, zacofane i nieświadome”, i na tej podstawie powinny albo dobrowolnie poddać się USA, uznać ich przywództwo, albo zostać podbitymi przez bardziej rozwiniętą i „humanitarną” cywilizację. Według O’Sullivana, konkretny wyraz „Objawionego Przeznaczenia” polegał na imperatywnej aneksji Teksasu, Arizony i Kalifornii. Ale tak, jak i Doktryna Monroe’a, ta idea mogła mieć wiele szerokich interpretacji w kontekście całej przestrzeni obu Ameryk, a nawet całego świata. Właśnie w tym rozszerzonym sensie, później, w erze prezydenta Woodrow Wilsona (1856 —1924), owa teza przybrała wyraźnie planetarny rozmach.

Sam O’Sullivan pisał:

[…] prawo naszego objawionego przeznaczenia do ekspansji i wzięcia w posiadanie całego kontynentu, który Opatrzność dała nam pod rozwój wielkiego wolnościowego eksperymentu i federacyjnego rozwoju powierzonego nam samorządu. To prawo takie, jak prawo drzewa do przestrzeni, wypełnionej powietrzem i ziemi, odpowiedniej dla pełnej ekspansji jego natury i przeznaczenia by wzrastać. [6]

Widzimy tu w całej okazałości tezę „miasta na wzgórzu” i klasyczne dla północnoamerykańskiej tożsamości połączenie protestanckiego mesjanizmu i liberalnej masońskiej postępowości.

Budowa USA od Atlantyku do Oceanu Spokojnego i wdrożenie „Objawionego Przeznaczenia” (samo wyrażenie „Manifest Destiny”, jak widzimy, zostało użyte przez O’Sullivana w okresie wojen amerykańsko-meksykańskich) rozwinęła się w konflikcie z dwoma ośrodkami o znacznie bliższym związku z Europą – z Francją i Hiszpanią. To bardzo ważny, z cywilizacyjnego punktu widzenia, moment: Stany Zjednoczone początkowo budują własne państwo na zerwaniu więzi z dawną metropolią, od której zaczerpnięty został dawny kod kulturowy – anglosaski, radykalnie protestancki, odzwierciedlający skoncentrowany paradygmat modernizmu, i już to można nazwać de-europeizacją (Anglia wciąż utrzymuje jakie-takie stosunki ze ściśle europejską historią i europejską cywilizacją, chociaż buduje swoje imperium jako anty-Europę [7]). Są również zmuszeni do konfrontacji z innymi mocarstwami europejskimi, kontynuacji de-europeizacji podczas ustanowienia kontroli nad Luizjaną (pomyślnie wykupionej od Francuzów w 1803 roku, tzw. „Zakup Luizjany”) oraz podczas wojen amerykańsko-meksykańskich, przyczyną których było zniesienie w 1829 roku niewolnictwa w Meksyku (który uniezależnił się od Hiszpanii w 1813 roku, w rezultacie wojny o niepodległość) – w tym czasie, kiedy niewolnictwo kwitło w USA, co miało wpływ na konflikty prawne w Teksasie, który podlegał Meksykowi, lecz zasiedlony był w znacznej skali imigrantami ze Stanów Zjednoczonych, gdzie niewolnictwo stanowiło podstawę gospodarki. W 1836 r. oddziały podporządkowane armii Teksasu pokonały Meksykanów i w 1845 r. Teksas został ostatecznie przyłączony do Stanów Zjednoczonych jako stan. W następnym, 1846, roku, Stany Zjednoczone, z powodu sporu o granice Teksasu, wypowiedziały wojnę Meksykowi, która została wygrana, a w 1847 r. armia generała Scotta zajęła stolicę Meksyku, po czym Meksyk był zmuszony oddać połowę terytorium Stanom Zjednoczonym.

Tak zakończyła się budowa „objawionego przeznaczenia” od Atlantyku po Ocean Spokojny, co umieściło nową północnoamerykańską cywilizację w konkretnym geopolitycznym kontekście i nadało jej końcową formę.

W tym właśnie momencie zakończono polityczny i cywilizacyjny podział Ameryki Północnej na strefy. Na północy kontynentu znajdowało się terytorium Kanady, które pozostało w statusie brytyjskiego panowania. W centrum kontynentu – Stany Zjednoczone, jako biegun niezależnej liberalnej burżuazji (ale zarazem kultury mesjanistycznej i eschatologicznie zorientowanej). A na południu zaczynała się Ameryka Łacińska, wchodząc w strefę kolonizacji hiszpańsko-portugalskiej z dominacją katolicką.

Niewolnictwo i konstytucja

Po aneksji meksykańskich terytoriów, polityczny system USA i ich model konstytucyjny zderzyły się z problemem niewolnictwa, stanowiącego podstawę gospodarki większości południowych stanów, w której dominującą działalność stanowiła plantacja, wykorzystująca w charakterze głównej siły czarnych niewolników. Autorzy książki „Imperium” [8], poświęconej badaniu roli Stanów Zjednoczonych w świecie i etapom powstawania cywilizacji amerykańskiej, A. Negri i M. Hardt, opisują ten problem cywilizacyjny:

Na pierwszym etapie, który trwał od stworzenia demokratycznej republiki do wojny domowej, konstytucyjna dynamika znalazła się w kryzysie, w rezultacie wewnętrznej sprzeczności. Podczas gdy rdzenni Amerykanie [9] byli odrzuceni poza Konstytucję, Afro-Amerykanie byli w niej zawarci od samego początku. Koncepcja pogranicza, a także idea i praktyka otwartej przestrzeni demokracji [10] zostały w rzeczywistości splecione z równie otwartą i dynamiczną koncepcją narodu, mas i klanów. Naród republikański to nowy lud, lud exodusu, zamieszkujący puste (lub oczyszczone) nowe terytoria [11]. Od samego początku przestrzeń amerykańska była nie tylko rozległa i nieograniczona, ale także intensywna: przestrzeń mieszania, „tygiel” ciągłej hybrydyzacji. Pierwszy prawdziwy kryzys wolności amerykańskiej determinowany był tą wewnętrzną, intensywną przestrzenią. Czarne niewolnictwo, praktyka odziedziczona po potęgach kolonialnych, stanowiła przeszkodę nie do pokonania dla formowania wolnego narodu. Wielka amerykańska antykolonialna konstytucja musiała zintegrować tę paradygmatyczną instytucję kolonialną w sam swój fundament. Rdzenni Amerykanie [12] mogli zostać wykluczeni dlatego, że nowa republika nie była zależna od ich pracy, podczas gry praca czarnoskórych była jedną z niezbędnych podpór nowych Stanów Zjednoczonych. Afro-Amerykanie mieli zostać włączeni w Konstytucję, ale nie mogli być włączeni na równych prawach. (Kobiety, oczywiście, zajmowały bardzo podobną pozycję). Południowym konstytucjonalistom nie przysparzało trudu wykazanie, że Konstytucja w swoim dialektycznym, auto-refleksyjnym i „federalistycznym” momencie pozwalała, a nawet domagała się, istnienia tej wypaczonej interpretacji społecznego podziału pracy, która działała w całkowitej opozycji do twierdzenia o równości, wyrażonego w Deklaracji Niepodległości.

Delikatna natura owej sprzeczności wskazuje na dziwny kompromis w opracowaniu Konstytucji, osiągnięty dopiero po bolesnych negocjacjach. Zgodnie z tym kompromisem, populacja niewolników była brana pod uwagę przy ustalaniu liczby posłów z każdego stanu w Izbie Reprezentantów, ale w proporcji, w której jeden niewolnik równał się trzem czwartym wolnego człowieka. (Południowe stany walczyły o to, aby zwiększyć ten współczynnik w jak największym stopniu, i tym samym zwiększyć swoją siłę w Kongresie, a mieszkańcy z północy walczyli o jego spadek). W rezultacie konstytucjonaliści zostali zmuszeni do ilościowego określania wartości konstytucyjnej różnych ras. Ojcowie-założyciele, tym samym, proklamowali, iż liczba przedstawicieli „określana będzie poprzez dodanie do ogólnej liczby wolnych osób, wliczając tych, którzy związani są służbą na określony czas, i wykluczając nie objętych opodatkowaniem Indian – trzech piątych wszystkich innych osób.” Jeden dla białych i zero dla rdzennych Amerykanów, stanowi stosunkowo mały problem, ale trzy piąte to bardzo niewygodna liczba dla Konstytucji. Afro-amerykańscy niewolnicy nie mogli być ani całkowicie wliczeni, ani całkowicie wykluczeni. Niewola czarnych stanowiła, paradoksalnie, wyjątek od Konstytucji i jej fundament.

Ta sprzeczność postawiła amerykańskie pojęcie suwerenności przed obliczem kryzysu, ponieważ blokowała ona swobodne przemieszczenie, mieszanie się i równouprawnienie, które tchnęły życie w fundację amerykańskiej idei suwerenności. Suwerenność imperialna zawsze musi przezwyciężyć bariery i ograniczenia, zarówno we własnym obrębie, jak i na granicach. Owo ciągłe przezwyciężanie jest tym, co czyni szeroką przestrzeń imperialną, otwartą. Najwyższe bariery wewnętrzne między czarnymi, a białymi, wolnymi i niewolnikami, blokowały maszynę integracji imperialnej i dewaluowały ideologiczne roszczenia do otwartych przestrzeni [13].

Ta analiza Negri i Hardt’a wiernie opisuje naturę niewolnictwa. Sama  instytucja niewolnictwa znikła w Europie już w pierwszych wiekach Chrześcijaństwa i została sztucznie przywrócona w nowożytności. Istotne jest, że nowoczesne niewolnictwo nie opierało się na starożytnych ideach metafizyki wojny, kiedy żołnierz, który został schwytany, uważany był za naznaczonego przez bogów niepomyślnością (u Egipcjan niewolników nazywano „żywymi trupami”) i właściwie zmarłego, a na zasadach liberalnej gospodarki i na budowie hierarchii typów społecznych na podstawie kryterium rozwoju materialnego i naukowego. Biologiczny rasizm był tylko ostatnim etapem sformułowania teorii ekonomicznej użyteczności i postępu. Dlatego niewolnictwo jest fenomenem współczesności, i w USA, awangardzie współczesnej cywilizacji, występuje ono nie z powodu inercji (taka inercja w europejskich społeczeństwach Średniowiecza po prostu nie istniała), ale jako sztucznie stworzona i dość „postępowa” instytucja [14]. Zarówno Indianie, jak i Afrykańczycy, zostali uznani za społeczności, stojące na dużo niższym poziomie rozwoju, niż Europejczycy (zwróćmy uwagę na to, że sama idea rozwoju, postępu była całkowicie obca europejskiemu Średniowieczu), zostali więc oni automatycznie pozbawieni statusu pełnoprawnego politycznego podmiotu. Widzimy w tym zastosowanie założeń postępu. Jeśli społeczeństwo ustępuje Europejczykom pod względem technicznego wyposażenia i jego natura różni się od nowoczesnej europejskiej, społeczeństwo to uznaje się za „dzikusów”. I nawet „Pięć Cywilizowanych Plemion”, które Amerykanie uznali za odlegle podobne do siebie samych, bez względu na całą ich lojalność, w pewnym momencie zostało deportowane do rezerwatów i, w rzeczywistości, unicestwione. Tak więc poziom rozwoju społeczeństwa (którego wymiar, jako przywilej, został przywłaszczony przez samych Amerykanów) stał się podstawą dla politycznych definicji, praw i doktryn – takich jak doktryna odkrycia, zasada przechwycenia [wg której, kto pierwszy wydobędzie surowce na danej ziemi, ten ma do nich prawo, przyp. tłum.] lub organizacja terytorium Indian, rezerwatów i czystek etnicznych.

W książce brytyjskiego eksperta ds. Stosunków międzynarodowych, Johna Hobsona, „The Eurocentric Conception of World Politics” [15] wyraźnie pokazano, w jaki sposób znacznik rasowy – czarny, żółty, biały – jest identyfikowany w liberalnych teoriach ewolucji i postępu z trzema typami społeczeństw – dzikim, barbarzyńskim, cywilizowanym [16]. Było to dobitnie wyrażone w XVIII i XIX wieku, ale od drugiej połowy XX wieku, pod wrażeniem Hitlera, ten bezpośredni model identyfikacji ras z fazami rozwoju społecznego stał się implicytny. Jednak ta sama hierarchia, w pełnym zakresie, jak pokazuje John Hobson, w całości przetrwała do dnia dzisiejszego i określa z góry podstawowe algorytmy w strukturze stosunków międzynarodowych, tak jak się one pojmowane za Zachodzie a w ślad za nim, i w całym świecie. Lecz korzeni takiej postawy, według Hobsona, należy doszukiwać się w praktyce posiadania niewolników, najjaśniej reprezentowanej właśnie w historii Ameryki Północnej, gdzie rasizm, niewolnictwo i teorie postępu konceptualnie sprzężone są w najbardziej bezpośredni sposób: biali „mają prawo” posiadać czarnych (i eksterminować czerwonoskórych) dlatego, że są bardziej rozwinięci, stoją na wyższym stopniu rozwoju społecznego.

Przytoczony fragment z książki „Imperium” Negri i Hardt’a pokazuje także, że w zjawisku rasizmu amerykańskiego i jego formułowania w Konstytucji istnieje jeszcze, nie po prostu ważny, lecz najważniejszy, czynnik gospodarczy. Indianie i Murzyni zostali uznani za podrzędne istoty w niemalże równym stopniu. Ale ich polityczny i prawny status został, koniec końców, ustalony na podstawie ekonomicznej korzyści. Indianie nie wpisywali się w gospodarkę, ponieważ kategorycznie odrzucali niewolnictwo. Dlatego też ich znaczenie ekonomiczne było albo zerowe, albo ujemne. Na tej podstawie zostali oni pozbawieni jakichkolwiek praw konstytucyjnych, i w tym tkwiła ich odmienność od Murzynów, ponieważ, będąc „zacofanymi” i „dzikimi”, oni kategorycznie odmawiali przekształcenia się w trzodę hodowlaną lub w bezduszne narzędzia bladych twarzy. Dlatego Indianie byli na ogół wykluczeni z Konstytucji, a Murzyni – dokładnie w charakterze niewolników – byli do niej włączeni. Rasizm w tym przypadku służył jedynie jako element pomocniczy do ustanowienia do ustanowienia racjonalnego, prawnego i gospodarczego systemu, opartego na ideach Oświecenia i postępu. Rasizm w całej okazałości jest radykalnie liberalnym zjawiskiem, a konsolidacja instytucji niewolnictwa i segregacji rasowej w Konstytucji Stanów Zjednoczonych jest zasadniczym znakiem liberalnego modernizmu.

Aleksandr Dugin


Źródło:
geopolitica.ru

Tłumaczenie: Aleksandra R.

[1] W języku angielskim nie ma rozróżnienia pomiędzy „państwem”, a „stanem”. Słowo „state”, w tym przypadku, nie jest po prostu homonimem dwóch pojęć – państwa i stanu, a oznacza właśnie „państwo”.

[2] Dugin, A.G. Ноомахия. Англия или Британия? Морское могущество и позитивный субъект. Указ. соч.

[3] Bacon, F. Новая Атлантида /Бэкон Ф. Сочинения в 2-х томах. Т. 2. М.: Мысль, 1972.

[4] Stephanson A. Manifest Destiny: American Expansion and the Empire of Right. NY: Hill and Wang, 1996.

[5] Уткин А.И. Стратегия глобальной экспансии: внешнеполитические доктрины США. М: Международные отношения, 1986.

[6] Brinkley A. American History, A Survey Volume I. 9th ed. New York: McGraw-Hill 1995. P. 352.

[7] Dugin, A.G.  Ноомахия. Англия или Британия? Морское могущество и позитивный субъект. Указ. соч.

[8] Hardt, М., Negri, A. Империя. М.: Праксис, 2004. Pod nazwą „Imperium”, autorzy (A. Negri, M. Hardt) odnoszą się do ich własnego oryginalnego socjologicznego konceptu, z pomocą którego chcą opisać nowoczesny globalny system typu sieciowego, za którego prototyp i historyczną bazę uznają USA. Takie rozumienie „imperium” różni się zarówno od imperium w jego klasycznym europejsko – śródziemnomorskim, tradycjonalistycznym rozumieniu, jak i od handlowego Imperium Brytyjskiego (my nazywamy je Anty-Imperium), które reprezentuje kompletny paradygmat nowoczesności (spirala Newtona-Locke’a). Według Negri i Hardt’a, „Imperium” to paradygmat społeczno-politycznej organizacji Postmodernizmu, która ma być przeprowadzona na podstawie kapitalistycznej liberalnej globalizacji, ale w ostatniej fazie (w duchu anarcho-komunistycznych idei samych autorów), siła w „imperium” w trakcie światowej rewolucji powinna wykorzystać postmodernistyczny odpowiednik marksistowskiej klasy proletariackiej – „wielość”, w terminologii Negri i Hardt’a.

[9] Indianie, przyp. A.D.

[10] „Otwarta przestrzeń demokracji” jest pojęciem identycznym do „Objawionego Przeznaczenia”, Manifest Destiny.

[11] Teoria eschatologiczna pierwszych osadników protestanckich, rzutująca na sferę społeczno-kulturową, przyp. A.D.

[12] Indianie, przyp. A.D

[13] Hardt M., Negri A. Империя. Указ. соч. С. 164-165.

[14] Rodriguez Junius P. (ed.) Slavery in the United States: A Social, Political, and Historical Encyclopedia. 2 vols. Westport, Conn.: ABC–CLIO, 2007.

[15] Hobson John M. The Eurocentric Conception of World Politics. Western International Theory, 1760-2010. Cambridge: Cambridge University Press, 2012.

[16] Z nadzwyczajną klarownością taką taksonomię wprowadził amerykański antropolog-ewolucjonista L.G. Morgan (1818-1881). Stało się po następne powszechne w teorii postępu społecznego. Zobacz: Morgan L.G, starożytne społeczeństwo lub badanie linii ludzkiego postępu od dzikości przez barbarzyństwo do cywilizacji. Materiały na temat etnografii: Instytut Narodów Północy Centralnego Komitetu Wykonawczego ZSRR, 1934r.

Dodaj komentarz