Bartosz Bekier dla 3droga.pl: Izrael jest współczesną Sodomą

Od Redakcji Xportal.pl: Zapraszamy do zapoznania się z odpowiedziami Redaktora Naczelnego Xportal.pl udzielonymi w kolejnej już ankiecie, jaką wśród przedstawicieli polskich środowisk nacjonalistycznych przeprowadził portal 3droga.pl.

Izrael od prawie siedemdziesięciu lat jest państwem będącym punktem zapalnym na Bliskim Wschodzie. Wydarte siłą Brytyjczykom, splamione krwią miejscowej palestyńskiej ludności, przez wieki przechodzące z rąk do rąk coraz to nowych zdobywców. Polscy prawicowcy lubią mówić, że niepodległe państwo żydowskie to historyczna sprawiedliwość, przywrócenie właścicielom ziemi danej przez samego Boga. Przeciwnicy tego poglądu twierdzą zaś, że współcześni Izraelczycy nie mają nic wspólnego z biblijnymi Żydami, zarówno w kwestii pochodzenia jak i istotnych różnic w samej religii. Logicznie błędne i moralnie naganne wydaje się utrzymywanie, że prawo do ziemi danej grupy religijnej czy etnicznej, jest niezbywalne nawet jeśli ostatni znaczący zarząd nad danym miejscem miała ona ponad dwa milenia temu. W grudniu 2017 roku prezydent Stanów Zjednoczonych, Donald Trump, zdecydował o przeniesieniu stolicy USA z Tel Awiwu do Jerozolimy, która nie jest uznawana przez ONZ za stolicę Izraela, ze względu na niebyłe już negocjacje z Autonomią Palestyńską. Decyzja Trumpa stała się przyczynkiem do nowej Intifady, powstania Palestyńczyków przeciwko siłom Izraela, które może stać się jedną z kolejnych zapałek odpalonych w piwnicy pełnej prochu. Jakie zdanie na ten temat mają polscy nacjonaliści? Czy głosy o okupacji Palestyny przez Żydów, po siedemdziesięciu latach istnienia państwa Izrael, nie są oderwane od rzeczywistości? Zapraszamy do kolejnej ankiety przeprowadzonej przez redakcję portalu 3droga.pl:

1. Czy Izrael w istocie jest tykającą bombą na Bliskim Wschodzie, którą rozbroić można jedynie tworząc na tym miejscu państwo palestyńskie, czy też może przeciwnie, to przyczółek cywilizacji zachodniej, ostatni bufor przed ekspansją świata islamu?

Bartosz Bekier (Xportal.pl, Falanga): Nazywanie Izraela „przyczółkiem cywilizacji zachodniej” ma sens tylko wtedy, jeśli uznamy, że „wartości Zachodu” to synonim dla aksjologii liberalno-demokratycznej i forsowania praw środowisk LGBTQWERTY. W Izraelu pary homoseksualne mogą bez przeszkód adoptować dzieci, co niemalże na tle całej Azji jest ewenementem. Ukierunkowana na Tel-Awiw „ekspansja islamu” i zepchnięcie Izraela do morza zarówno na planie symbolicznym oraz geograficznym przypominałoby więc zniszczenie Sodomy i Gomory, miast zlokalizowanych niegdyś w Kanaanie. Stara śpiewka neokonserwatystów o „izraelskim buforze” chroniącym nas (w domyśle: Amerykanów i Europejczyków) przed muzułmanami brzmi dzisiaj śmiesznie z uwagi na masy imigrantów zalewających Stary Kontynent. Dodajmy, że są to imigranci, którzy do Europy zmierzają właśnie z uwagi na twarde zderzenie z amerykańską i izraelską demokracją, która w ostatnich dziesięcioleciach uczyniła wiele, aby Bliski Wschód regularnie spływał krwią i, mówiąc oględnie, nie był najlepszym miejscem na Ziemi do zamieszkania. Wyświechtany slogan o izraelskiej „forpoczcie” Zachodu to jedynie parawan dla bezlitosnej walki Waszyngtonu i Tel-Awiwu o swoje interesy w regionie, oryginalnie wymyślony dla tej głupszej części neokonserwatywnego i republikańskiego elektoratu. Efektem realizacji amerykańskich i izraelskich interesów na Bliskim Wschodzie jest powstanie strefy endemicznej wojny generującej miliony uchodźców, którzy zalewają dziś Europę.

2. Co, dla i tak już napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie i w Afryce północnej, oznaczałby wybuch zbrojnego konfliktu pomiędzy Izraelem, a siłami palestyńskimi?

BB: Blisko dwie dekady temu, bo w roku 2000, Izrael stracił geostrategiczną inicjatywę. Wycofanie wojsk z tzw. Strefy Bezpieczeństwa utworzonej w południowym Libanie, ustawicznie nękanej przez ataki Hezbollahu w toku 15-letniej kampanii, było punktem zwrotnym w historii konfliktu izraelsko-arabskiego: syjoniści jeszcze nigdy nie opuścili żadnego terytorium nie uzyskawszy niczego w zamian. Wojna lipcowa w 2006 roku, która miała pokazać, że komentarze analityków sugerujących, iż Izrael przechodzi do defensywy, były mocno przesadzone, tylko potwierdziła tę tezę – w starciu z najnowocześniejszą armią Bliskiego Wschodu libański Hezbollah obronił swoje najważniejsze pozycje i wyszedł z tej wojny praktycznie bez szwanku, zaś strona izraelska nie zrealizowała żadnego z 5 założeń strategicznych stawianych na początku kampanii. Gdyby dzisiaj doszło do wybuchu konfliktu zbrojnego pomiędzy Izraelem a siłami palestyńskimi, jestem przekonany, że na chwilę obecną Izrael ten konflikt by przetrwał – kto by mógł bowiem skutecznie pomóc Palestyńczykom, skoro całe otoczenie geopolityczne ma własne problemy i pogrążone jest w chaosie? Jednak byłby to kolejny cios osłabiający strukturę syjonistyczną, która całą swoją egzystencję zbudowała na nieszczęściu ludu palestyńskiego, okradając go z jego własnego domu i godności.

3. Jakie powinno być stanowisko dyplomacji III RP w tej sprawie?

BB: Odpowiem powołując się na przykład ostatnich wydarzeń związanych z uznaniem Jerozolimy przez USA za stolicę Izraela. Arbitralna decyzja Waszyngtonu w tej sprawie całkowicie przeczy logice procesu pokojowego i wspólnych, izraelsko-palestyńskich rokowań. Przytłaczająca większość świata (125 państw) zagłosowała na forum ONZ za wezwaniem Stanów Zjednoczonych do cofnięcia tej decyzji, przeciw było tylko 9 państw, w tym oczywiście Izrael, USA oraz parę tropikalnych państewek-satelitów Ameryki. Polski minister spraw zagranicznych p. Waszczykowski jeszcze przed głosowaniem raczył zauważyć, że III RP w dalszym ciągu będzie uznawać Tel-Awiw za stolicę Izraela. Na forum ONZ Polska wstrzymała się jednak od głosu. Dlaczego? Prezydent Trump ogłosił, że zlikwiduje pomoc finansową dla państw, które zagłosują wbrew dyktatowi Waszyngtonu, który po raz kolejny postanowił „dorzucić do pieca” na Bliskim Wschodzie, byle tylko wyrazić swój pozytywny stosunek do kolejnych izraelskich roszczeń. Co to oznacza dla Polski? Ta sytuacja pokazuje, że już teraz III RP jest zakładnikiem USA, nawet w tak egzotycznych kwestiach, jak zrobienie dobrze Izraelowi. Jeśli państwo trzecie upokarza Polskę w ten wyjątkowo bezczelny sposób, tj. szantażem wpływa na to, jaki głos oddamy na forum ONZ, to co dla nas znaczą takie słowa jak „suwerenność” i „niepodległość”? Jeśli znaczą cokolwiek, to następny Marsz Niepodległości powinien zatrzymać się pod ambasadą USA. Budynek jest co prawda brzydki, ale w przyszłości mogłoby tam powstać piękne muzeum imperializmu, pamiątka długich lat upokorzeń i przestroga dla przyszłych pokoleń.

4. Czy istnieje jakakolwiek koncepcja pokojowego i sprawiedliwego rozwiązania kwestii nie tylko przynależności Jerozolimy, ale i całego terytorium znajdującego się obecnie pod zarządem Izraela?

BB: Obecnie żadna ze stron konfliktu nie wierzy w to, że jakieś globalne rozwiązanie tej sprawy mogłoby być zarówno sprawiedliwe, jak i pokojowe. Kilka lat temu dominowały poglądy, iż to demografia może okazać się ostatecznym rozwiązaniem tej wojny – według prognoz udział arabskiej populacji w strukturze etnicznej Izraela miał niebawem zwiększyć się do 30% z obecnych 20%. Gdyby przyrost naturalny populacji żydowskiej wyglądał podobnie jak np. w Polsce, dni tej wojny z pewnością byłyby policzone, ponieważ Żydzi ostatecznie „utonęliby” demograficznie w arabskim morzu. Trudno powiedzieć, co bardziej podziałało na społeczność żydowską – wyobraźnia i widmo śmierci czy zachęty ze strony rządu (również straszącego nieubłaganą śmiercią), ale fakty są takie, że obecnie społeczność żydowska w niektórych sektorach przyrasta szybciej aniżeli arabska. Dopóki oś Waszyngton-Tel-Awiw może dyktować warunki z pozycji siły, a Stany Zjednoczone są światowym hegemonem, pokój jest w zasadzie niewyobrażalny. Dopiero wyłonienie się świata policentrycznego może stanowić wstęp do rozpoczęcia uczciwych, pokojowych rokowań. Albo szybkiego uderzenia, które zmieni wszystko, trudno powiedzieć. Zapewne jeszcze długo spisy ludności w Ziemi Świętej będą przypominały liczenie armii przed bitwą, jak dzieje się to w prawie wszystkich zapalnych regionach świata. Może potrwa to nawet do końca czasów, czyli ostatecznej bitwy na polach Megiddo, u podnóża Har-Mageddon, jak czytamy w Piśmie.

ZACHĘCAMY DO ZAPOZNANIA SIĘ Z CAŁOŚCIĄ ANKIETY NA PORTALU 3DROGA.PL.

Dodaj komentarz