Aleksandr Dugin: Cywilizacja północnoamerykańska i jej podstawy (część III)

Część I

Część II

 

Wojna domowa w USA: konflikt liberałów

Pomimo faktu, że instytucja niewolnictwa miała charakter liberalny, to rasizm, na którym się opierała, zakładał przyznanie prawnego statusu „zbiorowej tożsamości”. Lecz to przeciwstawiało się innej zasadzie liberalizmu – czystemu indywidualizmowi, którego główne postanowienia znalazły odzwierciedlenie w deklaracji praw człowieka. Burżuazyjne prawo należało uznać za głównego nosiciela statusu prawnego podmiotu jednostki. Tworzyło to sprzeczność między logicznym przedłużeniem liberalnej ideologii w stronę dalszej emancypacji indywiduum od wszelkich form zbiorowej tożsamości (wliczając rasę) i ekonomicznym znaczeniem niewolnictwa, potwierdzonym hierarchią pomiędzy różnymi porządkami społecznymi, gdzie progresywne społeczeństwa zostały jednoznacznie postawione ponad mniej progresywnymi. Stopniowo ta sprzeczność dała o sobie znać w rozbieżności pozycji północnych i południowych Stanów. I znowu decydujący był czynnik ekonomiczny.

Północne stany były prawie niezależne od niewolniczej siły roboczej, ponieważ podstawą ich gospodarki był handel i przemysł, a warunki podboju Dzikiego Zachodu nie pozwalały osiedleńcom zabierać ze sobą czarnych niewolników,  którzy z trudnością wytrzymywali niedogodności przeprawy i niedostatku, i którzy przedstawiali sobą pewne zagrożenie w warunkach odizolowanego funkcjonowania osiedleńców na samotnych ranczach, kiedy do kolejnego rancza czasem było bardzo daleko. Dlatego, dla polityków amerykańskiej Północy, instytucja niewolnictwa nie była pryncypialna i, w miarę umacniania ideologii praw człowieka, stawała się obciążająca i coraz bardziej wewnętrznie sprzeczna, właśnie dlatego, że nadawała status prawny rasie (zbiorowej tożsamości), podczas gdy sama idea „kotła” nastawiona była na uznanie ściśle indywidualnego statusu podmiotu, niezależnego od etnicznej przynależności i od wiary. Dotyczyło to jednak tylko emigrantów z Europy, i przede wszystkim Chrześcijan, choć od samego początku także i Żydzi byli uważani za pełnoprawnych (z prawnego i filozoficznego punktu widzenia) członków społeczeństwa. Być może było to odzwierciedlone w stylu masońskim, który zdominował elitę polityczną Stanów Zjednoczonych, skłonnych do ekstrawaganckiego pożyczania kabalistycznych teorii i judeochrześcijańskich motywów wielu protestanckich sekt. W każdym razie, amerykańska Północ stopniowo przesuwała się w stronę abolicjonizmu, to jest odmiany prawnego statusu niewolnictwa. Jednakże, abolicjonizm dotyczył tylko czarnoskórych niewolników, a Indianie po staremu pozostawali całkowicie poza polem prawnym. Widzimy tutaj prostą kontynuację konstytucjonalnego niewolnictwa – Murzyni-niewolnicy byli włączeni w Konstytucję na wtórnych fundamentach, jako „nie-obywatele”, właśnie dlatego, że w ich istnieniu tkwiła ekonomiczna celowość; i kiedy abolicjonizm zaczął nabierać tempa, ten połowiczny status zaczął wzmacniać się na korzyść czarnego człowieka, jako jednostki, i konsekwentnie, przyznania mu praw obywatelskich. Jednakowo istotny jest fakt, że będąc włączonymi w konstytucyjną przestrzeń, Murzyni byli już świadomie rozpatrywani jako indywidualne podmioty. Oznacza to, że społeczność rasowa została teoretycznie podzielona na jednostki. Właśnie w charakterze takich indywiduów (wcześniej indywidualnych obiektów) byli oni [czarnoskórzy; przyp. tłum.] włączeni później w proces postępującego rozszerzenia praw obywatelskich (choć ten proces zajął ponad sto lat – ostatnie ślady apartheidu w ustawodawstwie poszczególnych Stanów zniknęły dopiero w latach 50 XX wieku). Indianie, którzy znajdowali się poza owym obszarem konstytucyjnym, tamże pozostali. Abolicjonizm ich nie dotyczył, bo nie byli niewolnikami. Ich ekonomiczna celowość była równa zeru i zniesienie niewolnictwa w żaden sposób nie wpłynęło na ten czynnik. Dlatego Indianie żyją w rezerwatach do dnia dzisiejszego, chociaż później – już w XX wieku – zostały im formalnie przyznane prawa obywatelskie. Jednak nie otrzymali żadnych reparacji za stulecia bezpośredniego ludobójstwa i istnienia poza obszarem prawnym.

W południowych Stanach, z kolei, praca czarnych niewolników na plantacjach przedstawiała sobą najważniejszy czynnik ekonomiczny. Dlatego mieszkańców Południa w pełni urządzała konstytucja, która zakotwiczyła niewolnictwo. To nie zmieniało liberalnej ideologii, dominującej na południu USA, nie mającej nic wspólnego z lojalizmem i konserwatyzmem zwolenników Wielkiej Brytanii z poprzedniego okresu. W stosunku do Anglii, Południowcy byli takimi właśnie zdeklarowanymi „Patriotami”, „rewolucjonistami”, „liberałami” i „postępowcami”, jak i amerykanie z Północy. Stosunek do Indian także był idealnie jednakowy i u jednych, i u drugich; w amerykańskim społeczeństwie ogółem nie było dla nich miejsca. Dlatego, w przeddzień wojny secesyjnej, zarówno mieszkańcy Północy, jak i Południa, przedstawiali sobą nosicieli tejże amerykańskiej ideologii – liberalnej, burżuazyjnej, progresywnej i rasistowskiej (stosunek do Indian). W fundamencie tej ideologii, jak i na poprzednim etapie, leżało połączenie purytańskiej utopii („miasto na wzgórzu”) i społecznego postępu (Oświecenie, masoństwo, współczesny naukowy obraz świata). Rozbieżności były tylko szczegółowe. Dlatego amerykańska wojna domowa stanowiła wewnętrzny konflikt między dwiema wersjami amerykańskiego liberalizmu.

Zakazanie niewolnictwa przez Północ – 16ego prezydenta USA Abrahama Lincolna (1809 – 1865) – było bolesnym procesem, który wpłynął na interesy wielu obywateli i rozległych regionów amerykańskiego Południa i, w 1861 – 1865, stało się przyczyną rozpadu USA i wybuchu wojny domowej. Lincoln był przywódcą Partii Republikańskiej utworzonej w 1854 roku, która w swoim programie nalegała, aby nowo utworzone stany wykluczały niewolnictwo z Konstytucji. Dlatego wybór Lincolna i, odpowiednio, jego abolicjonistyczne deklaracje, wywołały radykalne konsekwencje. Jedenaście południowych stanów ogłosiło wycofanie się z USA, tworząc na pewien czas nowe państwo, Skonfederowane Stany Ameryki. Pozostałe 24 państwa, z których 4 były właścicielami niewolników, były w sytuacji następcy państwa, które istniało do rozpoczęcia konfliktu.

Zauważyliśmy, że pytanie o interpretację federalizmu i jego granic było pryncypialne od samego momentu przyjęcia amerykańskiej konstytucji w 1787 roku. Zagadnienie konstytucyjności niewolnictwa dodatkowo zaostrzyło tę sprzeczność do granic możliwości. Stanowisko południowych stanów miało tendencję interpretowania federacji jako Konfederacji, zgadzając się z podstawowymi wytycznymi Stanów Zjednoczonych, a prawo do ustalenia konstytucyjności niewolnictwa na południu odnosiło się do dziedziny lokalnego ustawodawstwa. Im bardziej Północ nalegała na pełne zniesienie niewolnictwa w ramach ustawodawstwa (centralizm i konsekwentny liberalizm, rozszerzający zasięg stosowania praw człowieka), tym wyraźniej pojawiał się problem suwerenności stanów, to jest ich swobody do organizacji życia tak, jak uważa to za słuszne większość społeczeństwa. Idea liberalnego progresizmu wchodziła w sprzeczność z ideą demokracji i jej terytorialnym wyrażeniem. [ros. Прогрессизм: „progresizm” w znaczeniu „progresywność”, ew. „progresywizm”; nie mylić z polskim „progresizm” jako określenie tendencji w katolicyzmie; przyp. tłum.] To właśnie stało się ideologicznym fundamentem wojny secesyjnej: demokratyczna interpretacja liberalizmu w połączeniu z wektorem ku konfederacyjnemu ustrojowi weszły w sprzeczność z liberalnym progresizmem, poświęcającym demokrację w jej konkretnym sensie w imię zasad powszechnej swobody (zauważmy, że Indianie, jak poprzednio, z tej „powszechności” byli wykluczeni). Dlatego Południowcy uznali Konfederację za swego rodzaju powrót do pre-federalistycznego status quo, a mieszkańcy Północy walczyli o upowszechnienie postępowego liberalizmu, dla którego niezbędna była centralizacja i przewaga federalnego ośrodka nad legalnymi uprawnieniami stanów.

Jednak deklaracja Konfederacji poprzedzona była ustawami o wystąpieniu stanów z USA – czyli secesji. Pierwszy akt secesji został podjęty przez stan Karolina Południowa w 1860 roku – bezpośrednio po zwycięstwie w wyborach prezydenckich abolicjonisty Abrahama Lincolna. W następnym, 1861, roku, podążyły za nią stany (państwa) – Missisipi, Floryda, Alabama, Georgia i Luizjana. Te sześć stanów stworzyło Skonfederowane Stany Ameryki i wybrało Prezydenta Jeffersona Davisa (1808-1889). Później dołączyły do ​​nich Virginia, Arkansas, Tennessee i Północna Karolina. Stolicą Konfederacji było Richmond. Co ciekawe, plemiona terytoriów indiańskich stanęły po stronie Konfederatów, chociaż stosunek do Indian w obu przeciwstawnych siłach był równie rasistowski. Ten wybór dodatkowo zaostrzył już potworną sytuację Indian. Podobnie, jak w przypadku wojny o niepodległość, zwycięska strona („Patrioci” w przypadku wojny o niepodległość, Północ w przypadku wojny secesyjnej) brutalnie zemściła się na Indianach, przeprowadzając na nich kolejny cykl systemowego ludobójstwa.

Ponieważ w tym okresie dezintegracji USA senatorowie z południowych stanów opuścili Senat, pozostali w nim mieszkańcy Północy przyjęli szereg praw na rzecz dalszej centralizacji, które wcześniej były blokowane przez ciążących w kierunku konfederalizmu Południowców. Nadzwyczajnie ważną była „ustawa o bankach narodowych”, zabraniająca oddzielnym stanom wypuszczać swoją walutę, tak jak to było wcześniej. Tak więc północne stany w rzeczywistości interpretowały federalizm w sposób unitarny, pozostawiając odrębnym państwom mniej ważne kwestie wtórne. Zatem północny liberalizm stanowił ucieleśnienie uniwersalizmu i swojego rodzaju globalizmu, zaczynając od poziomu narodowej centralizacji, podczas gdy liberalizm Południowców odzwierciedlał raczej strukturę społeczno-polityczną i ekonomiczną, która pojawiła się w koloniach podczas wojny o niepodległość, i która opierała się na niezależności terytorialnej i maksimum samorządu lokalnego (to znaczy na terytorialnej interpretacji demokracji).

Wojna secesyjna w USA wybuchła w rezultacie tego, że niektóre obszary stanów będących w posiadaniu niewolników (w szczególności na zachodzie Karoliny) postanowiły dołączyć do Północy, i stopniowo wojna zyskiwała na intensywności dzięki użyciu wszystkich rodzajów broni dostępnych w owym czasie.

Po krwawych bitwach, powodujących poważne straty po obu stronach, zwycięstwo odniosła Północ. Straty Północy wyniosły prawie 360 tysięcy osób, konfederatów – 258 tysięcy.

To był najbardziej krwawy epizod w amerykańskiej historii (miliony Indian zmasakrowanych i setki tysięcy czarnych niewolników torturowanych i zabitych przez Amerykanów z reguły się nie liczą).

Wojna została zakończona 9 kwietnia 1865 roku. Zwycięstwo Północy postawiło kropkę pod definicją ostatecznej treści federalizmu i amerykańskiego liberalizmu. Od tego momentu homo americanus normatywnie przedstawiał sobą właśnie kogoś z Północy, uchodził on bowiem za wzorzec. W ten sposób, uniwersalistyczny i centralistyczny model liberalizmu, jako postępowej ideologii, przeważył nad swoją poprzednią, bardziej lokalną i „demokratyczną” fazą. To wskazuje, że dominującą partią Północy była Partia Republikańska, nalegająca na umocnienie federalnego centrum, a Południowcy skupili się wokół Partii Demokratycznej, w rzeczy samej broniącej demokracji, ale w jej konkretnym znaczeniu – na zachowanie niewolnictwa nalegała na Południu „powszechna większość”. W ten sposób Stany Zjednoczone zapłaciły wysoką cenę za określenie ostatecznej formy normatywnego liberalizmu. Ostatecznie federalizm, w wersji Washingtona (a nie Madisona), wygrał dopiero po wojnie secesyjnej.

Jednak zanim liberalny uniwersalizm stał się podstawową strategią amerykańskiej polityki zagranicznej, a „Doktryna Monroe’a” i „Objawionego Przeznaczenia” nabrały proporcji planetarnych (co stało się pod panowaniem prezydenta Woodrowa Wilsona) w okresie po zakończeniu wojny secesyjnej, nastąpił długi okres odbudowy, kiedy USA przywracały rozbitą jedność, znajdowały nowe formy kompromisu między Północą (której przedstawicielami byli członkowie Partii Republikańskiej) i Południowcami (reprezentowanymi przez Partię Demokratyczną), chociaż w tym okresie „republikanie” dominowali w amerykańskiej polityce niemalże na wyłączność. Podczas gdy liberalny postęp wygrał, jego przedstawiciele nie odważyli się zbyt radykalnie rozpowszechnić swoich idei i tylko przesunęli równowagę w kierunku centralizmu, nie znosząc całkowicie federalnych norm, to znaczy nie przekształcając Stanów Zjednoczonych ostatecznie w unitarne państwo.

Rezultatem kompromisu był fakt że, wraz z formalnym zniesieniem niewolnictwa, do połowy XX wieku Stany Zjednoczone pozostały krajem zdominowanym przez segregację rasową. W niektórych stanach istniały prawa rasistowskiego apartheidu, które zabraniały czarnym korzystania z transportu, sklepów i punktów żywieniowych przeznaczonych „tylko dla białych”.

Z socjologicznego punktu widzenia, zwycięstwo Północy oznaczało decydujące zorientowanie USA, jako cywilizacji, na przemysłowe formy rozwoju, urbanizację, handlowy i finansowy sektor. Chociaż praktyka posiadania niewolników także była gospodarczym fenomenem nowoczesności i jego wprowadzenie było związane z epoką Oświecenia i wyjściem poza ramy feudalno-średniowiecznego konserwatywnego ustroju (posiadaniem niewolników zajmowały się w Europie największe „nowoczesne” mocarstwa, gdzie kapitalizm i burżuazyjne stosunki rozwinęły się bardziej, niż w innych krajach – Wenecja, Genua, Holandia itd.), wybór wektora przemysłowego oznaczał kurs modernizacji przemysłowej i technicznej, stopniowo coraz bardziej oderwanej od ziemi i sektora rolnego.

Proces ten osiągnął kulminację już w pierwszym ćwierćwieczu XX wieku, kiedy w okresie „Dobrobytu”, Prosperity (1922-1929), po raz pierwszy w historii Ameryki, mieszkańcy miast stali się liczniejsi niż na obszarach wiejskich, a proces urbanizacji osiągnął swój szczyt jako ostateczny triumf Północy i, odpowiednio, porażka południowców agrarnych w ich kulturalnym pojedynku dla określenia głównego wektora historycznej amerykańskiej cywilizacji.

USA: profil cywilizacji

Zwycięstwo Północy w wojnie secesyjnej ostatecznie określiło profil północnoamerykańskiej cywilizacji, której mocnymi aspektami były:

  • kapitalizm w jego najbardziej ścisłej i doprowadzonej do swoich logicznych granic formie, wkluczając deregulację, pełną swobodę ekonomicznej działalności, najniższą możliwą skalę podatków, otwarcie rynków (co prawda w połączeniu z niezależnymi środkami protekcjonistycznymi, uwzględnianymi jeśli chodzi o strategiczny interes USA w gospodarce);
  • równość szans początkowych (brak jakichkolwiek preferencji społecznych, rasowych, klasowych, wyznaniowych i płciowych w działaniach społeczno-politycznych i gospodarczych), z niefrasobliwym podejściem do rzeczywiście istniejącej nierówności, która rozwija się (według liberalnej teorii) w rezultacie bardziej lub mniej skutecznego zarządzania, odpowiedzialność za które przedstawia się jako całkiem i w zupełności indywidualną sprawę;
  • liberalizm, utwierdzający zasadę wolności jednostki i praw człowieka wyższymi etycznymi i społeczno-politycznymi normatywami (co pojawia się, przede wszystkim, w ekonomii, ale także w polityce, kulturze, życiu społecznym, religii itd.)
  • indywidualizm, wyrażony w idei „jednostka jako miara rzeczy”, jako podstawowy socjo-kulturowy atom, który jest niezależną i samoistną wartością, który zdolny jest do tworzenia struktur społecznych, politycznych i ekonomicznych wedle własnego uznania – przy stałym zmniejszaniu ingerencji państwa i społeczeństwa w życie prywatne (absolutyzacja prywatnego w porównaniu ze społecznym);
  • pragmatyzm, nadający najważniejsze znaczenie efektywności i operatywności proponowanych idei, ruchów i teorii, a nie ich głębokiemu, filozoficznemu, etycznemu lub teoretycznemu uzasadnieniu (kamieniem węgielnym staje się zasada „it works”, „to działa” lub „prawdziwym jest to, co jest użytecznym” J. Bentham);
  • globalizm, jako doprowadzony do granicy mesjanistycznego uniwersalizmu, charakterystyczny dla każdego modelu etnocentrycznego i otrzymany w następstwie europejskiej nowoczesności, ale tylko doścignąwszy planetarnej kulminacji;
  • materializm, akceptacja tematu podmiot-przedmiot, opracowanego przez europejską naukę czasów współczesnych jako podstawowej mapy rzeczywistości (spirala Newtona/Lokke’a);
  • zasada „kotła”, „melting pot”, według której społeczeństwo składa się z oddzielnych indywiduów, etnosów, ras, kulturowej tożsamości i wiary, które nie mają żadnego znaczenia i, stąd, nie istnieją i nie powinny istnieć żadne przeszkody w wymieszaniu (jest to konsekwencją dowiedzionej do granic czysto indywidualistycznej antropologii, branej jako absolutny imperatyw);
  • specjalny model amerykańskiej sekularności (opartej nie na zakazie religii w wymiarze publicznym, jak we francuskim ateistycznym masońsko-oświeceniowym sekularyzmie, ale na obojętności w stosunku do religii i wyznań, jakimi by one nie były i jakiej nie uprawiałyby propagandy – z uszanowaniem formalnych praw równości i swobody sumienia dla wszystkich);
  • decentralizacja, oparta na „dowolnym” charakterze każdego politycznego systemu, który nie ma stałego centrum i może być w każdym momencie poddany restrukturyzacji pod wpływem demokratycznego ruchu oddolnego (w politycznym systemie jest to wyrażone w federalnej organizacji);
  • demokracja jako system polityczny, ustanowienie instytucji władzy od dołu do góry, od szczegółu do ogółu (E pluribus unum);
  • socjo-kulturowy mesjanizm, zawarty w absolutnej wierze w to, że amerykańska cywilizacja stanowi szczyt światowej cywilizacji i wzorzec do naśladowania dla wszystkich innych krajów i narodów, a to, z kolei, nakłada na Amerykanów obowiązek niesienia „światła swojej amerykańskiej kultury” do całej ludzkości (ten „kulturowy mesjanizm” jest bezpośrednią kontynuacją eschatologicznych teorii radykalnych protestanckich sekt, które wierzą w zbliżającą się „chiliastyczną epokę”, „tysiącletnie królestwo”, kiedy ludzkość będzie żyła w „rajskich warunkach” – przykładem czego jest cywilizacja Nowego Świata, czyli amerykańska).

Wszystkie te elementy stały się składowymi modelu cywilizacyjnego, który, wyrastając z Europy anglosaskiej czasów współczesnych, uzyskał niezależną i kompletną formę, określającą konkretną północnoamerykańską tożsamość, specyficzny i unikalny północnoamerykański styl egzystencjalny. Można powiedzieć, że jest to Logos cywilizacji północnoamerykańskiej, złożony z przecięcia wszystkich linii sił w specjalnej kombinacji ustalonej przez szczegóły amerykańskiej historii.

Amerykańska cywilizacja Tocqueville’a

Jako jeden z pierwszych, osobliwość i skalę amerykańskiej cywilizacji uchwycił francuski filozof Alexis de Tocqueville (1805 – 1859) [1] który, odwiedziwszy USA na początku XIX stulecia, był pod ogromnym wrażeniem socjalnych, kulturowych i politycznych cech które, z jego punktu widzenia, czyniły USA, uważane w tym czasie za „drugorzędną europejską półkolonię” i „zaścianek”, krajem o wielkiej przyszłości. Tocqueville rozpoznał w systemie wartości społeczeństwa amerykańskiego, w „amerykańskiej demokracji” najbardziej czystą formę europejskiej nowoczesności, doprowadzoną do logicznego limitu i przekraczającą wszelkie te horyzonty, na dosięgnięcie których mogły liczyć kraje Starego Świata z powodu obciążenia swoimi historycznymi tradycjami i innymi kulturowymi, społecznymi i cywilizacyjnymi przeszkodami. Przy tym, Tocqueville widzi w przyszłości to, co w oczach Heideggera było śmiertelnym wyzwaniem europejskiej cywilizacji XX wieku, to jest takie wyniesienie Ameryki, które sprawi, że właśnie USA będzie panem połowy świata (znamienne, że Tocqueville widzi Rosję w charakterze pani drugiej połowy świata).

Obecnie, w świecie istnieją dwa wielkie narody, które, pomimo wszystkich swoich różnic dążą, jak się wydaje, ku jednemu celowi. To Rosjanie i Anglo-amerykanie.

Oba te narody nieoczekiwanie pojawiły się na scenie. Przez długi czas nikt ich nie zauważał, a potem natychmiast wysunęły się one na pierwsze miejsce wśród narodów, a świat dowiedział się niemal jednocześnie o ich istnieniu i sile. […]

W Ameryce, osiągnięcie celów zależy od osobistego zainteresowania i daje pełną przestrzeń sile i umysłowi człowieka.

Jeśli chodzi o Rosję, można powiedzieć, że cała siła społeczeństwa jest skoncentrowana w rękach jednej osoby.

W Ameryce działalność opiera się na wolności, w Rosji – na niewolnictwie.

Mają różne początki i różne ścieżki, ale bardzo możliwe, że Opatrzność potajemnie przygotowała każdą z nich do stania się panią połowy świata. [2]

Tutaj widzimy spostrzegawcze rozumienie wewnętrznej logiki historii cywilizacji i prefigurację tych „roztoczy”  (Zange), które w epoce Heideggera stały się niemalże oczywistością.

Tocqueville, z jednej strony, wierzy, że amerykańska demokracja i decentralizacja stanowią wzór do naśladowania, a z drugiej, przewiduje, że pozwolenie masom samym określać system wartości i w pełni zarządzać samymi sobą, prędzej, czy później, doprowadzi do politycznej degradacji, do degeneracji sztuki i triumfu surowego materializmu i pragmatyzmu, to znów do tego, co Heidegger określił jako „szaleństwo wyzwolonej technologii i bezpodstawną aglomerację mas ludzkich”.

Znamienne jest, że teoretyk angielskiego estetyzmu John Ruskin (1819-1900), któremu raz zdarzyło się podróżować z rodziną amerykanów po Sycylii, doznał, od ich wulgarnej kultury i prostackich grubiańskich manier, z pełną anestezją wyczucia estetycznego i najwyższym stopniem pragmatycznego cynizmu, niemożliwej do opisania grozy [3]. Dla niego, jako typowego Europejczyka, chociaż Anglosasa, homo americanus zdawał się najbardziej potwornym wyrażeniem rodzaju ludzkiego, całkowicie pozbawionym jakiegokolwiek związku z kulturową tradycją. Ale tę samą nieobciążoną kulturę Tocqueville interpretuje jako historyczną szansę Ameryki aby osiągnąć niebywałe planetarne sukcesy – ze względu na kompletną otwartość, brak wypełnienia północnoamerykańskiej kultury ogółem jakąkolwiek treścią.

Amerykański tytanizm

Amerykańska cywilizacja podziela w pełnej mierze tytanizm anglosaskiej i, do pewnego stopnia, francuskiej, nowoczesności, ale wciela go w specjalnych i unikalnych cywilizacyjnych formach. Głównym nosicielem tytanicznej zasady jest tu indywiduum, w pełni pozostawione samemu sobie i pozbawione jakiegokolwiek oparcia  w tradycji, społeczeństwie, państwie, kulturze. Jednostka zostaje uznana przez kulturę amerykańską i demokrację amerykańską za stworzenie obdarzone absolutną wolnością, której ciężar może ponosić tylko tytan. Stąd amerykańska megalomania – w dziedzinie architektury, przemysłu, sztuki, a także budowy drapaczy chmur, gigantycznych obiektów przemysłowych, tworzenie gigantycznych metropolii. Jest to widoczne nawet w przypadku wzornictwa przemysłowego i wielkości typowych amerykańskich samochodów. Wszystkie amerykańskie są wzmożone w rozmiarze, wszystkie – nieco większe, niż w Europie. Mamy tutaj do czynienia z czarnym logosem Kybele i łatwo rozpoznawalnym materializmem, progresizmem, atomizmem, sensacją i innymi typowymi cechami „czarnej filozofii” [4]. Ale w amerykańskiej wersji tego logosu jest coś oryginalnego i niepowtarzalnego: tu moc Kybele nie pochodzi od ziemi (amerykańska gleba pozostaje obca dla imigrantów [tj. europejskich kolonizatorów/Amerykanów; przyp. tłum], wrogo ku nim nastawiona), a od czynnika ludzkiego, od ostatecznej kompresji jednostki do poziomu atomowego, co wywołuje implozję i swego rodzaju „reakcję jądrową” – tytaniczna siła bije z wnętrza amerykańskiego jestestwa – nie od przyrody, nie od zbiorowości, nie od kultury, nie od głębokich matriarchalnych kultów, a od super-skoncentrowanej gęstości jednostki, pozostawionej tylko samej sobie, ego-istocie. Jest to druga strona bezcelowej i nihilistycznej wolności – „wolności od”[5].

I już Tocqueville postrzega to zarówno jako przyszłość ludzkości, jak i jej mroczną stronę. USA to kompletna cywilizacja tytanów, zbudowana na warunkowo „pustej, otwartej przestrzeni”, według szkicu czystej, wolnej od tradycji nowoczesności.

Aby podkreślić istotę amerykańskiej tożsamości, można wskazać na równoległość pomiędzy czasową i przestrzenną reprezentacją: koncepcja nowożytności w historycznej perspektywie, skontrastowana z „dawnymi dniami”, dawnymi czasami, tradycyjnym średniowiecznym społeczeństwem, rezonuje z geograficznym konceptem Nowego Świata (Ameryki), oderwanym od Starego Świata (Europy), tak jak teraźniejsze i przyszłe wychodzi z przeszłego, nadając przeszłemu miano przeszłości. Dla Amerykanów Stary Świat odpowiada starym czasom, a sama Ameryka, Nowy Świat, jest czystym wcieleniem nowożytności, nieobciążonej żadnymi pozostałościami przeszłości, nowożytności w jej czystej formie. To jest właśnie historyczno-geograficzna struktura amerykańskiej tożsamości: tutaj wszystko jest pomyślane jako nowe, a sama innowacja staje się najwyższą wartością. Stąd dynamika i odwracanie amerykańskiej kultury w przyszłość, ku wszystkiemu, co nowsze.

Analogia między Nowym Światem i nowożytnością ma fundamentalne znacznie, wyjaśnia bowiem pewne punkty amerykańskiej antropologii. Amerykanin, jako mieszkaniec Nowego Świata, jest „nowym człowiekiem”, skontrastowanym ze „starym człowiekiem”.  W Chrześcijaństwie taka opozycja leży u podstaw różnicy między Chrześcijanami i niechrześcijanami, a zwłaszcza Żydami. Teorie protestanckie podkreślają to określeniem  „nowo narodzonego”, born again, dla opisania tego, który otrzymał chrześcijański chrzest. W wersji świeckiej daje nam to wyobrażenie Amerykanina jako człowieka uosabiającego samą nowoczesność, wysoką efektywność, sukces i dobrobyt, podczas gdy inne społeczeństwa i kultury, reszta ludzkości, są  jedynie na drodze ku temu. Stąd ufność Amerykanów w uniwersalność tego, co przyjęło się nazywać „American way of life”, „amerykańskim stylem życia”, który obejmuje, przede wszystkim, idee „rozwoju”, „nowoczesności”, „efektywności”, „zgodności z najwyższymi standardami technologicznymi”, „progresywności” itd.

Każdą z tych oznak łatwo jest wykryć we wszystkich wersjach tytanicznych kultur i cywilizacji, ale nigdzie tytaniczne pochodzenie nie wydaje się być tak optymistycznym, pewnym siebie, nigdzie rozdęcie mikroskopijnego w jego ontologicznych i epistemologicznych możliwościach i parametrach nie sięga takiego poziomu. Większość tytanicznych społeczeństw nosi w sobie ciemne, ciężkie aspekty o chtonicznym charakterze, ciążące ku ziemi i zapowiadające finalny upadek, doświadczony już wcześniej, z góry. Amerykański typ tytanizmu – w swoim magistralnym normatywnym wyrażeniu – jest pełen wolności od wszelkiej podejrzliwości i wszelkiej refleksji, pełen naelektryzowanego optymizmu i niezakłóconego zaufania. Stąd, taki tytanizm, taki kategoryczny apel go ahead!, tych, którzy potrafią przenikać w esencję noologicznych i cywilizacyjnych struktur, uważany jest za jeszcze bardziej złowieszczy i piekielny.

Aleksandr Dugin

[1] Tocqueville, Alexis de. Демократия в Америке. М.: Прогресс, 1992.

[2] Tocqueville, Alexis de. Демократия в Америке. Op. cit. 296.

[3] Ruskin J. The Queen of the Air. NY: Meynard, Merill & co, 1893. P. XI-XII.

[4] Dugin, A.G. Ноомахия. Три Логоса. Op.cit.

[5] Różnica między „wolnością dla”, freedom, i „wolnością od”, liberty, stanowi ważną stronę liberalnej ideologii, rozwiniętą przez J. St. Mill’a. Zobacz Dugin, A.G. Noomachia. Anglia czy Brytania? Potęga morska i pozytywny podmiot. Op. cit.

Źródło: geopolitica.ru

Tłumaczenie: Aleksandra R.

 

6 komentarzy

  1. Instytucja niewolnictwa miała charakter liberalny ! Większej bzdury już dawno nie czytałem, liberum znaczy wolność a liberalizm oparty jest na założeniu działania wolnych jednostek dlatego W Brytania co najmniej od od 1772r. zwalczała niewolnictwo.

    • Nie zrozumiała Pani. Ta forma niewolnictwa opierała się na wolnym rynku bez ograniczeń – można było kupować i sprzedawać także ludzi. Był tp wyraz skrajnego liberalizmu.

  2. yog sothoth

    Kiedy ukaże się książka Dugina po polsku? Wiecie coś konkretnego?

Dodaj komentarz