USA: Sekretarz obrony przyznaje, że nie ma dowodów na użycie broni chemicznej przez Damaszek

Amerykański sekretarz obrony, gen. James Mattis przyznał na konferencji prasowej w Pentagonie, że USA nie ma dowodów na to, że siły rządu w Damaszku używały broni chemicznej przeciwko swym rodakom – zarówno w 2017 roku, gdy pod tym pretekstem dokonano ostrzału rakietowego syryjskiej bazy lotniczej Szajrat, jak i we wcześniejszych latach, gdy rzekomo za brutalne ataki na ludność cywilną popierającą „rebeliantów” obwiniono rząd w Damaszku, niekiedy nawet do spółki z Rosjanami (jak w 2013 roku, po ataku gazowym we Wschodniej Ghucie).

Dysponujemy raportami z pola bitwy od ludzi, którzy twierdzą, że został on użyty […] nie mamy dowodów na to – Mattis tłumaczył się dociekliwym dziennikarzom. Oprócz tego powiedział, że nie kwestionuje wspomnianych raportów. Jako jednych z ważniejszych informatorów wymienił „grupy pomocy” (aid groups) pomagające cywilom na terytoriach pod kontrolą rebeliantów-islamistów. Problem w tym jednak, że . Natomiast wspomniane grupy „humanitarne” zostały już dawno zdemaskowane przez niezależnych badaczy zachodnich, jako tzw. regime change tools – „narzędzia zmiany władzy”, których głównym zadaniem jest uwiarygodnienie anty-asadowskiej narracji propagandowej w mediach zachodnich, a nie zaś pomoc cywilom (której faktyczny zasięg okazywał się wyjątkowo skromny, zwłaszcza w porównaniu do ogromnych środków, jakimi dysponują te organizacje. Do bardziej niesławnych można zaliczyć tzw. Białe Hełmy (White Helmets), która pomimo zupełnie jawnych powiązań z dżihadystami i fanatykami islamskimi otrzymuje nadal wielomilionowe dotacje od rządów zachodnich. Niestety, są wśród nich nawet organizacje takie jak Lekarze bez Granic (Médecins Sans Frontières), rozpoznawalne na świecie i cenione z powodu swych wcześniejszych, pozytywnych działań.

Szukamy dowodów na to, gdyż wyraźnie chodzi tu o reżim Asada, używający oszustw i podstępów, by ukrywać swoje bandyckie działania – podsumował gen. Mattis.

Syryjskie władze konsekwentnie, od samego początku zaprzeczają tym oskarżeniom.

Mattis stwierdził, że rząd Asada „z pewnością” używał gazu chlorowego. Dodał jednak, że „jesteśmy bardziej zatroskani ewentualnością użycia sarinu”. Gaz ten jest bezwonny, powoduje paraliż układu oddechowego prowadzący do śmierci.

Sekretarz obrony przyznał to w piątek, 2 lutego – choć zaledwie dzień wcześniej administracja Trumpa oskarżyła rząd w Damaszku o stosowanie „nowych rodzajów broni” do dokonywania ataków chemicznych. Jej przedstawiciele nie wykluczają ponowienia akcji zbrojnej celem „odstraszenia” prezydenta Syrii od nich – choć nie sugerują też, by taka akcja miała zostać ponownie przeprowadzona w najbliższej przyszłości. Podkreślili za to, iż będą próbowali przekonać Rosję do wywarcia presji na Asada w tej kwestii.

Wypowiedź sekretarza obrony postawiła pod znakiem zapytania odtajnione nieco wcześniej memorandum Białego Domu – dotyczące ataku na bazę lotniczą w Szajrat, dokonanego w kwietniu 2017 roku – jak zauważa ekspert „Newsweeka”, Ian Wilkie. Jako weteran US Army, a także specjalista od prawa międzynarodowego zauważa on ze smutkiem, że przez takie działania wiarygodność władz amerykańskich bardzo spada – zwłaszcza, iż wyraźnie nie chciały, by przypadki ataków chemicznych dokonywanych przez „rebeliantów” („dżihadystów” – jak Wilkie pisze wprost) zostały zbadane przez niezależną komisję ONZ.

Komentator „Newsweeka” przywołuje też rezultaty badań ekspertów od broni chemicznej, którzy zakwestionowali odpowiedzialność Asada – wszyscy oni stwierdzili, że tam gdzie znajdowano faktycznie pozostałości broni chemicznej i środków jej przenoszenia, były one zupełnie inne niż to, co mogło się znajdować w zapasach syryjskiego rządu.

„Nadszedł czas, aby Ameryka przestała najpierw strzelać, a dopiero później pytać” – podsumował Wilkie.

Komentarz Redakcji: Wypowiedź sekretarza obrony była szeroko komentowana w mediach zachodnich – gdzie już nawet część mediów demoliberalnych publikuje głosy krytyczne, także wobec własnej wcześniejszej narracji. Co ciekawe, w amerykańskiej „kolonii nad Wisłą” mainstream zdecydował się przemilczeć sprawę.

(na podst. apnews.com, newsweek.com oprac. M. Mazur)

Dodaj komentarz