Przemysław Serednicki: Program gospodarczy Stronnictwa Narodowego

  Artykuł ten ma na celu ukazanie ogólnego zarysu koncepcji gospodarczych Stronnictwa Narodowego. Program ten współtworzyli wybitni ekonomiści, profesorowie, obdarzeni ogromnym autorytetem jak np. Roman Rybarski, czy Stanisław Głąbiński. Można przyjąć z dużym prawdopodobieństwem, iż konflikt na linii „starzy” – „młodzi” w SN przełożył się na poglądy gospodarcze w SN. Z jednej strony tworzyli go właśnie dawni działacze Ligii, Narodowi Demokraci, z naciskiem na „Demokraci”[1], a z drugiej strony tzw. „młodzi” wprowadzeni do SN, a właściwie do Sekcji Młodych SN przez samego Dmowskiego z założonego w październiku 1926 Obozu Wielkiej Polski[2].

            Program gospodarczy nie może być dziełem jednego człowieka. Może się rozwinąć tylko w życiu, ciągłej walce, a przy tym konkretna jego postać zależy od warunków, w których ten program będzie urzeczywistniony[3]. Program gospodarczy Stronnictwa Narodowego, nie jest programem sensu stricte; jest raczej zbiorem idei, wizją, którą powinno kierować się państwo. Państwo rozumiane nie, jako zbiór jednostek obywatelstwa polskiego, ale twórcza organizacja narodu. To bardzo istotne w myśli gospodarczej Rybarskiego; wielokrotnie będzie to podkreślał, gdyż: bardzo rozmaite okoliczności określają politykę gospodarczą narodu, jego program gospodarczy. Program ten nie jest nigdy dziełem abstrakcyjnej doktryny. Gdyby nawet nim był, to nie na długo, nie wytrzymałby próby życia. Zależy zarówno od konkretnych warunków gospodarczych jak i od bardzo wielu pierwiastków psychicznych[4]. Trzeba wziąć pod uwagę takie czynniki jak: zasoby naturalne kraju, warunki geograficzne, jego położenie w stosunku do sąsiadów[5].  

            Praca Rybarskiego powstała na fali ogólnoświatowego kryzysu w latach dwudziestych/trzydziestych XX wieku.  Kryzys ten był: (…) najdotkliwszym z dotychczasowych załamań gospodarki kapitalistycznej. Poprzedziły go objawy częściowego pogarszania się koniunktury w postaci spadku cen hurtowych, narastania zapasów towarów, zmniejszania emisji akcji i spadku ich kursów oraz ograniczania rozmiarów produkcji. W całej pełni kryzys gospodarczy wystąpił w większości państw w roku 1930. Podobnie było i w Polsce[6]. Zdaniem Rybarskiego, jedną z przyczyn ogólnoświatowego kryzysu była, jednostronność produkcyjna (…) jak fatalnie odbija się kryzys na „monokulturach”, kiedy cały byt gospodarczy narodu zawisł od głównego artykułu jego eksportu[7]. Dlatego należy dążyć do różnorodności produkcyjnej[8]. Ciekawa jest przeprowadzona przez Rybarskiego krytyka kapitalizmu, przy jednoczesnej krytyce socjalizmu; Rządy plutokracji, które otwierają drogę wpływom międzynarodowego kapitału, nie godzą się z kierunkiem narodowym. Ale również nie godzi się z nim materializm życiowy w innej, skrajnej postaci: walka klasowa, która na pierwszy plan wysuwa rozdział bogactwa, dąży do jego niwelacji, nie dbając wiele o inne wartości życiowe[9]. To co narodowe, powinno oprzeć się na silnej warstwie średniej; dzisiejsza Polska ma i będzie miała coraz silniejszą, własną, warstwę średnią[10]. Zdaniem Rybarskiego Polskę zgubiły dwie rzeczy: sarmatyzm i cudzoziemszczyzna; Polska odsunęła się od morza, kolonialnych zdobyczy, nie stworzyła własnego przemysłu, nie rozwijała u siebie umiejętności technicznych. Utonęła w spokojnym życiu wiejskim[11]. Z drugiej jednak strony: nieprzetrawione idee zachodnie, działające urokiem nowości i postępu, przyniosły swoje szkody[12]. Dlatego powinniśmy budzić nasze rodzime siły wytwórcze. Nie oznacza to, rzecz jasna nie oglądania się na zachód, nie śledzenia nowinek, ale: powierzchowna asymilacja cudzych idei nie obudzi w narodzie polskim sił wytwórczych[13]. Dlatego bardzo istotne w narodowym programie gospodarczym jest uwzględnienie czynnika psychicznego, który określa obiektywne warunki oraz ewolucję społeczno – gospodarczą; na jednym gruncie jakaś nowa idea może wydać owoce, zaszczepiona gdzieindziej, przerodzi się w karykaturę[14].   

Rybarski twierdzi, iż starał się przede wszystkim ukazać: (…) jedność gospodarstwa[15] narodowego (…) łączność między ogólnym życiem narodu, a jego gospodarstwem[16]. Ustrój społeczno – gospodarczy nie istnieje niezależnie od religii, zasad moralnych, kultury prawnej i politycznej narodu. Nie jest zamknięta całością, w granicach, której można dowolnie eksperymentować[17].

Ustrój narodowy, należy przede wszystkim, zdaniem Rybarskiego oprzeć na: własności. Pogląd swój opiera na encyklice Piusa XI, Quadragesimo anno[18].  Własność, ma, wg opinii Rybarskiego, charakter indywidualny i społeczny; własność jest dana przez naturę, czyli przez samego Stwórcę[19] na pożytek z jednej strony jednostek i ich rodzin, z drugiej zaś strony ma służyć dobru ogólnemu[20].Wyrośliśmy w pojęciach zachodnich, naszą podstawą jest rzymska cywilizacja. Niewątpliwie jedną z cech charakterystycznych naszego narodu jest zamiłowanie wolności, a bez własności nie ma wolności[21]. Jednak samo istnienie własności nie wystarczy, musi ona jeszcze rozwijać się. Aby to się stało, potrzebne są następujące warunki: dochodowość, dostatecznie rozległa sfera działania, ograniczenia własności powinny być ustawowo określone[22]. W wolności gospodarczej widzi Rybarski zdecydowaną wyższość ustrojową, niż w ustrojach koncesjonowanych przez państwo: (…) wolna działalność gospodarcza ma z reguły wyższość nad gospodarką przymusową. Wydobywa z ludzi więcej sił, więcej energii i twórczości. Skłania ich do tego, by więcej myśleli o przyszłości, by gromadzili kapitały[23].

Wzrost i napływ obcego kapitału należy ograniczyć o tyle, o ile: może się stać narzędziem polityki obcego gospodarstwa narodowego, albo gdzie w grę wchodzą interesy obrony kraju[24]. Obcemu kapitałowi należy się zysk; dochód a nic więcej[25]. Obcy kapitał zdaniem Rybarskiego, nie może być narzędziem cudzej polityki gospodarczej wywierać na nasze stosunki wpływu, któryby krzyżował naszą samodzielną politykę[26]; (…) nie można obcemu kapitałowi przyznawać specjalnych przywilejów, które by rodzimą wytwórczość stawiały w gorszym położeniu[27].   

 Państwo może i powinno pełnić rolę w gospodarce; jego funkcję można nazwać represyjną: gdy np. wolne współzawodnictwo przeradza się w prywatny monopol, który wyzyskuje jednostronnie rynek[28]. Zdaniem Rybarskiego, powinna istnieć pewna proporcja między majątkiem publicznym, a majątkami i przedsiębiorstwami pozostającymi w rękach prywatnych, które są źródłem dochodów publicznych; prywatna inicjatywa nie zbuduje portu, nie ureguluje rzek, ani nie przeprowadzi sieci kanałów wodnych. Lasy w rękach państwa zabezpieczają kraj przed deforestacją[29]. Generalnie rola państwa sprowadza się do roli koordynującej; państwo tą swoją działalnością nie wyklucza prywatnej inicjatywy, lecz ją kieruje w łożyska, których wymaga szerszy interes narodowy. Nie wprowadza tzw. gospodarstwa planowego, lecz urzeczywistnia swój plan rozwoju narodowego

gospodarstwa[30]. Szczególnie istotnym jest też obniżenie podatków; bez zmniejszenia ciężaru fiskalnego, nie ma mowy o trwałej i istotnej poprawie gospodarczej[31]. Wiąże się z tym logicznie: uporządkowanie budżetów, ograniczenie bezpośredniej działalności państwa jako przedsiębiorcy[32].

            Ta wspomniana wyżej własność, drobna własność, co doprecyzowuje Rybarski, ma charakter trwały, bowiem; Własność średnia i drobna nie przedstawia jakiejś abstrakcyjnej wartości, oderwanego od właściciela źródła dochodu. Własność ta ma charakter osobowy, bezpośredni, a przez to żywy i trwały[33]. Jednym słowem suma drobnych, indywidualnych własności w państwie, stanowi jego siłę; daje napęd, używając dzisiejszego języka, wzrostowi gospodarczemu, a przez to pobudza szeroko rozumianą wytwórczość. Wynika to z immanentnych i przyrodzonych własności człowieka, dla którego praca, jest źródłem wewnętrznego zadowolenia i satysfakcji, bez niej życie człowieka jest uboższe i cięższe; to nie jest to samo, czy człowiek jako najemnik w cudzym warsztacie osiąga 3.000 zł. rocznie płacy, czy te 3.000 zł. wydobywa ze swojego warsztatu, którego jest panem. Praca na swoim zaspokaja potężny instynkt własności. Wytwarza przywiązanie, poczucie godności, dumy zawodowej, poczucie samodzielności. Wtedy łatwiej znosi się trudy, z większą wytrzymałością przezwycięża klęski, bo człowiek przed oczyma ma konkretny cel życiowy[34].

Rybarski dostrzegał trend, utrzymujący się do dziś, mianowicie, parcelację wielkich obszarów rolnych. W związku z tym postuluje, aby w Polsce, w której wieś jest przeludniona, ludność małorolna i bezrolna znalazła zajęcie w przemyśle[35]. Zmysł oszczędzania, tak ważny w gromadzeniu kapitału osobistego należy pobudzać, np. należy w systemie ubezpieczeń społecznych dać pole pierwiastkowi osobistego zainteresowania oszczędzającego. Świadomość, że część składek kapitalizuje się na rzecz tego, który je płaci, uchronić może system ubezpieczeń od nadużyć (symulowanie choroby) i ułatwi gromadzenie kapitałów[36].

Należy przy tym uwzględnić i taki czynnik jak wzrost demograficzny. W dwudziestoleciu międzywojennym polska była krajem, w którym wzrost ludności był znaczny. Rybarski nie przecenia tego czynnika; twierdzi jednocześnie, że ze wzrostem ludności, musi iść w parze, szybkie tempo kapitalizacji; by zapobiec pauperyzacji społeczeństwa[37].

Kredyt, zdaniem Rybarskiego, ma być tani, jeżeli gospodarstwo narodowe ma utrzymać swoją zdolność konkurencyjną z zagranicą[38]. Jednocześnie należy ograniczyć zastosowanie kredytu gdyż; nadmierna ekspansja kredytowa bodajże czasami przynosi więcej szkód, niż pożytku. Np. finansowanie konsumpcji okazało się fatalnym błędem, który pogłębił kryzys[39]. Kredyt będzie tani tylko wówczas, gdy się go będzie zaciągało tylko na cele produktywne; inny staje się klęską zarówno dłużnika jak i wierzyciela[40].

Korporacjonizm jest raczej daleko posuniętym etatyzmem, a życie korporacyjne jest w nim tylko słabym odblaskiem centralnej władzy państwowej[41]. Według mego przekonania – pisał Rybarski –  należy, nie tracąc z oczu tego wszystkiego, co dzieje się w świecie, wgryźć się głęboko w nasze życie gospodarcze, przyswoić sobie żywe zagadnienia, które u nas występują, poznać dokładnie gospodarcze doświadczenia przeszłości i naszą psychikę narodową[42].  Tylko na takim gruncie – zdaniem Rybarskiego – można tworzyć programy; tylko w taki sposób dojdziemy do naprawdę polskiej ideologii gospodarczej[43].

            Jeszcze dalej idzie w swych rozważaniach na temat gospodarki Adam Doboszyński, który po jednej stronie stawia kapitalizm i socjalizm, a po drugiej ustrój narodowy; dylemat przed którym stoimy brzmi: albo materializm (którego współczesne dwa wcielenia zwą się kapitalizmem wzgl. Marksizmem) – albo ustrój narodowy[44] (cokolwiek miało by to oznaczać). Na poparcie swojej tezy, Doboszyński cytuje Bierdiajewa, bardzo modnego wówczas w kręgach konserwatywno – narodowych, rosyjskiego filozofa prawosławnego.

Adam Doboszyński (1904 – 1949) studiował na politechnice Gdańskiej w latach 1920 – 1925, gdzie był pierwszym prezesem polskiej Bratniej Pomocy, zwanej potocznie Bratniakiem, a także prezesem korporacji akademickiej. W latach 1926 – 1927 studiował w paryskiej Szkole Nauk Politycznych. W 1928 roku ukończył, jako prymus Szkołę Podchorążych Rezerwy Saperów w Modlinie. W 1934 roku, wydał Gospodarkę Narodową. Praca ta była swoistą syntezą, ówczesnych poglądów ekonomicznych młodych narodowców. Zdaniem wybitnego znawcy tematu, profesora Grotta, prezentuje ona: (…) nierealny i ignorancki z punktu widzenia Polski, jako kraju, program gospodarczy, operujący wizją gospodarki narodowej (…) trafiła jednak do przekonania: drobnomieszczaństwu, częściowo chłopstwu, a nawet i proletariatowi[45].

            Doboszyński to postać i kontrowersyjna i tragiczna zarazem. Organizator słynnego przed wojną „marszu na Myślenice”, internowany i więziony w Szkocji za krytykę układu Sikorski – Majski, wreszcie w 1947 roku aresztowany i po pokazowym procesie skazany w 1949 roku na karę śmierci.

            Po wojnie, wyda Doboszyński, przerobioną dla czytelnika zagranicznego Gospodarkę narodową, pod zmienionym tytułem: Ekonomia miłosierdzia. Oryginalna wersja tej książki została napisana i wydana w Anglii, w 1945 roku. Poprzedzona została przedmową A.C.F. Beales`a, docenta Uniwersytetu Londyńskiego i sekretarza generalnego stowarzyszenia katolickiego The Sword of the Spirit. W 1946 roku, Doboszyński, dokonał  przekładu na język polski i wydał Ekonomię w Monachium, w 1947 roku w zbiorze emigracyjnych prac Doboszyńskiego Studia Polityczne. Książka ta  napisana została przez Doboszyńskiego w latach 1944 – 1945 w języku angielskim (Economics of charity) i przeznaczona generalnie dla czytelnika brytyjskiego. Pisząc ją, oparł się Doboszyński na swojej poprzedniej pracy: Gospodarka narodowa.

Ekonomia została przełożona przez Autora na język polski, przez co dzieło zyskało na głębi, stało się bardziej niezależne od warunków polskich, bardziej wyważone niż jego pierwowzór, a przez to bardziej uniwersalne i uodpornione na działanie czasu[46].

            Swoją wizję gospodarczego ustroju narodowego, ściśle wiąże Doboszyński z: odwieczną nauką Kościoła Katolickiego, gdyż: tzw. „cywilizacja zachodnia” wyrosła na podłożu chrześcijaństwa, toteż współczesne prądy narodowe opierają się zgodnie na zasadach chrześcijańskiej moralności gospodarczej[47]. Pracę swoją, Doboszyński podzielił na dwie części. W pierwszej podaje ogólne zasady ekonomii narodowej, w drugiej natomiast omawia problemy związane z organizacją polskiego państwa narodowego. Według Doboszyńskiego system komunistyczny, to:  system kapitalizmu państwowego, logiczne           i bynajmniej nie utopijne końcowe stadium rozwoju w społeczeństwie liberalnym[48]. Oprócz nawiązania do katolickiej myśli gospodarczej, analizowania myśli gospodarczej prądów nacjonalistycznych w innych krajach, będzie też Doboszyński sięgał do dorobku ruchu  dystrybucjonistycznego Chestertona. Chesterton był wielkim przyjacielem Polski. Bronił nas niewątpliwie przez wzgląd na naszą historię, rycerskie tradycje oraz związki z katolicyzmem. Nie mógł nie zauważyć, jaką zbrodnią był rozbiór Polski przez trzy sąsiednie mocarstwa.

Dlatego wielokrotnie angażował się po naszej stronie, a w wierszu Polska pisał: Lecz wyniesione to godło zostało / Od chwili, kiedy Bóg gniew okrył chwałą, / I gdy zawisły nad domostwem sławy / Znów orły czarne oraz sępy szare. / W nim to, gdzie wojna świętsza jest niż pokój / I gdzie nad miłość nienawiść zachwyca. / Zabłysł straszliwy jako sam Duch Święty / Orzeł, co bielszy jest niż gołębica.( G. K. Chesterton, Polska, w: Gilbert Keith Chesterton, 1874 – 1974, Pisma wybrane, Kraków 1974, s. 256.) Odwiedził nasz kraj wiosną r. 1927. Został zaproszony przez ambasadora Polski w Londynie, Konstantego Skirmunta, w liście z 31 sierpnia 1925 r. Przygotowania do wizyty trwały ponad półtora roku. Ostatecznie 28 kwietnia 1927 r. Chesterton z żoną i sekretarką, która prowadziła dziennik tej podróży, przybył do Warszawy[49].

            Doboszyński podobnie jak Rybarski, dużą wagę przyjmuje do własności. Niemniej za Św. Tomaszem z Akwinu[50] dzieli ją na; res teriores, które stanowią w swym pierwotnym założeniu wspólną własność wszystkich ludzi, są to rzeczy stworzone przez Boga bez współudziału pracy ludzkiej. Natomiast tam, gdzie zapobiegliwość człowieka przyczynia się do zwiększenia jego majątku, Św. Tomasz uznaje wzrost legitymacji prawnej do posiadania (…) Prawo do własności wzrasta w stosunku do włożonej pracy[51]. Zysk dla samego zysku, w pogoni za zyskiem jest szkodliwy; demoralizuje nie tylko tego, który za nim goni, ale w swej niepohamowanej żądzy krzywdzi materialnie, a zarazem demoralizuje całe jego otoczenie[52].  

            Jak więc ma wyglądać, zdaniem Doboszyńskiego, ów Narodowy Ustrój Gospodarczy w Polsce[53]? Po pierwsze: Uwłaszczenie mas; (…) uwłaszczenie mas musi się odbyć z biegiem czasu – przez takie nastawienie społeczeństwa, by w ciągu najbliższych dziesiątków lat kapitał się nie koncentrował, lecz rozkładał sprawiedliwie na pracujący ogół[54]. Doboszyński wysnuwa tezę, zupełnie absurdalną, bo w ogóle nie mającą pokrycia w rzeczywistości: Każda z istniejących dziś w Polsce fabryk będzie za 20 lub 30 lat całkowicie bez wartości, do tego czasu powstaną u nas miljony domów i miljony warsztatów[55]. To bardzo ciekawe zagadnienie w myśli gospodarczej Doboszyńskiego; podobnie jak Dmowski, wierzył w owe „mityczne” drobne warsztaty, które zaleją swoim mrowiem, przyszłe, „narodowe”, czy wręcz „Katolickie Państwo Narodu Polskiego”[56]. To ciekawe, że  owe poglądy głoszono w czasie, kiedy Polska sąsiadowała z Socjalistycznym Związkiem Republik Sowieckich i z Narodowo – Socjalistycznymi Niemcami. Oba te państwa przemysł ciężki, a więc „znikające fabryki Doboszyńskiego”, uważały za strategiczny i kluczowy. Zresztą, po II Wojnie Światowej, aby dotrzymać kroku Stanom Zjednoczonym i ZSRR, Europa będzie się jednoczyć wokół przemysłu ciężkiego -powstanie Europejska Wspólnota Węgla i Stali[57]. Także prognoza zupełnie nietrafiona, a wnioski chybione. Chyba, że Doboszyński wybiegał swą myślą daleko naprzód i wyprzedzał współczesnych o jakieś sześćdziesiąt lat i przewidział rewolucję technologiczną, w której żyjemy. Widać ewidentnie wpływy dystrybucjonizmu, do którego jeszcze wrócimy. Paradoksalnie, to owi krytykowani przez Doboszyńskiego, myśliciele chrześcijańscy[58] mieli rację, pomylił się Doboszyński; myśliciele chrześcijańscy wysilali się na szukanie półśrodków, mających umożliwić własność prywatną w dziedzinach zupełnie dla tej własności niedostępnych. Błąd ich jest psychologicznie zrozumiały, gdyż ludzie ci nie mogli się wyrwać z pod przemożnego wpływu teoryj, narzuconych przez obóz „postępu”[59], i wierzyli święcie, że kapitał musi się koncentrować w nieskończoność, że za 50 czy za 100 lat wszelkie towary, czy to rolne czy przemysłowe, będą produkowane wyłącznie tylko w fabrykach – kolosach, że w tej epoce każdy człowiek będzie się już tylko oddawał pracy najemnej w „skoncentrowanych” przedsiębiorstwach. Chcąc uratować własność indywidualną próbowano ją przemycić w te formy skoncentrowane, gdyż panowało przekonanie, że dotychczasowe formy drobnej i średniej własności skazane są bezapelacyjnie na zagładę[60].

Problem Doboszyńskiego jest dwojaki; po pierwsze zdecydowanie upraszcza – w ostatecznym rachunku winni są zawsze Żydzi i masoneria – ponadto nie proponuje żadnych środków zaradczych, jakie należy podjąć. Zachowuje się trochę jak przeciwnicy Unii w 2004 roku, którzy nie proponowali żadnych rozwiązań, jakie Polska czy polski rząd, powinny podjąć, aby zminimalizować te „zagrożenia”, które sami głosili. Zdaniem Doboszyńskiego; (…) kapitalizm – to produkt powolnego przekształcenia się aryjskiego ustroju gospodarczego pod wpływem obyczajów żydowskich (…) Mamy pełne prawo uważać taki ustrój za żydowski, w którym Żydzi pęcznieją jak pączki w maśle, a Aryjczycy schodzą z roli gospodarzy do roli najemnego proletariatu[61]. Powyższe słowa Doboszyński pisał pod koniec lat trzydziestych; zaledwie kilka lat przed wybuchem II Wojny Światowej, dlatego być może, specyficzne słownictwo Doboszyńskiego, może razić ucho współczesnego czytelnika owej lektury. Niestety, okropieństwa, bestialstwo i barbarzyństwo hitleryzmu zdezawuowały wiele pojęć czy symboli – jak np. „swastyka” – symbol w kulturach wschodu, uważany za symbol szczęśliwości, najstarszy symbol solarny świata. Na terenie ziemi świętej znaleziono ruiny synagogi z V w. prz. nar. Chr.,(synagoga Ein Gedi), w której użyto „swastyk” jako elementu zdobniczego[62]. Podobne poglądy prezentuje Doboszyński, gdy mówi o maszynie: W ustroju narodowym maszyna stanie się nie narzędziem koncentracji produkcji, lecz przeciwnie, środkiem pomocniczym w małych i średnich wytwórniach, narzędziem uwłaszczenia mas. Maszyna musi służyć szewcowi do wyrobu tanich butów, a nie fabryce butów do rujnowania szewców[63]. Ograniczenie roli maszyny ma doprowadzić do tego, że stanie się ona: narzędziem wysoce pożytecznym[64]. Tutaj znowu, z Doboszyńskiego – polityka, przedzierzga się w Doboszyńskiego – wizjonera: (…) przestanie być (maszyna – P.S.) bożkiem w kaplicy żydowskiego nabożeństwa (podkr. – P.S.), mitem dwudziestego wieku, dźwignią, która ma pchnąć świat w nowy porządek rzeczy, w jakąś ponurą niby – cywilizację zmechanizowanych niewolników[65].

Zdaniem Doboszyńskiego, nie ma wolności duchowej i politycznej, bez wolności czy swobody gospodarczej[66]. Życie ludzkie stanowi całość w wszystkich swych objawach; umiarkowana swoboda gospodarcza musi istnieć, jako warunek umiarkowanej swobody politycznej[67].

Reasumując, narodowy program gospodarczy, jaki zaleca Doboszyński można zawrzeć w krótkiej, przeprowadzonej przez autora Gospodarki narodowej charakterystyce: Własny warsztat pracy, własny dom, połączenie w jednych rękach pracy i kapitału. Nieograniczone pole dla zdolności i  inicjatywy małego i średniego człowieka. Duża doza swobody gospodarczej, umiarkowane współzawodnictwo, któremu patronuje silnie i hierarchicznie zorganizowane społeczeństwo, czuwając, by swoboda i współzawodnictwo, nie przerodziły się w ucisk lub anarchię. Nieodłącznie związana ze swobodą gospodarczą – wolność i godność osobista jednostki, Społeczeństwo złożone z wolnych, niezależnych ludzi, którzy w pracy na własne ryzyko i na własny rachunek szukają racji swego istnienia[68].

Nie może zabraknąć w wywodach Doboszyńskiego nt. gospodarki narodowej, omówienia tematu rolnictwa na ziemiach polskich, co przy specyfice ustroju Polski, rolno – przemysłowego, miało ogromne znaczenie; Czy chłop współczesny, wyzyskiwany niemiłosiernie przez wielki kapitał, wydany na łup lichwiarzy, pozbawiony istotnego głosu w rządzie i samorządzie, jest doprawdy w położeniu lepszem od swego przodka z XIV wieku?[69]pyta retorycznie. Zdaniem Doboszyńskiego chłopi mają prawo do posiadania ziemi, ponieważ swą pracą zdobyli legitymację do jej posiadania[70]. Musi zniknąć przedsiębiorstwo rolne, gospodarujące i zarządzające za pomocą najemnych administratorów, a bez osobistej pracy właściciela, jednocześnie postuluje utrzymanie folwarków, stanowiącym: dostateczne pole do osobistej pracy dla człowieka o wyższym wykształceniu i odpowiedniej energii i przedsiębiorczości[71]. W przeciwieństwie do Rybarskiego, który był za pozostawieniem lasów w rękach państwa[72], Doboszyński sugeruje oddanie lasów w ręce prywatne. Tłumaczy to tym, iż wysokie ceny na drzewo spowodowały, że Zarząd lasów Państwowych trzebił podległe mu lasy bez miłosierdzia[73].

            Zdaniem Doboszyńskiego, harmonijnie rozwinięty organizm jest odporniejszy na wszelkie choroby niż organizm, w którym np. wszystkie członki są zdrowe, a wątroba ciężko chora[74] – zgoda! Ale  – postulować w związku z tym; ustawowy zakaz zakładania nowych wytwórni w istniejących już ośrodkach miejskich i przemysłowych[75], aby uniknąć błędów popełnionych przez zachodnie społeczeństwa przemysłowe (…), ponieważ rozwój społeczny idzie wszędzie w kierunku dezurbanizacji i równomierniejszego rozłożenia ludności[76]to już przesada. Dodajmy jeszcze, jak by i tego było mało, że; postulat ten nie ma w sobie nic utopijnego[77]. Po raz kolejny, niestety, trzeba skonstatować, że wywody Doboszyńskiego są całkowicie chybione, przewidywania mylne, a proponowane rozwiązania wręcz szkodliwe. Trzeba jednak podkreślić, że pewne rozwiązania postulowane przez Doboszyńskiego, wprowadzono, czy usiłowano wprowadzać, bądź funkcjonowały w Polsce powojennej, tzn. po II Wojnie Światowej; aby uniknąć masowej wędrówki ludności wiejskiej do miast, należy: (…) przesunąć fabryki na wieś i dążyć do stworzenia typu chłopa – robotnika (…) Taki chłop – robotnik opiera część swego budżetu naposiadanej roli, którą obrabia jego rodzina, a sam zarobkuje w fabryce[78]. W momencie utraty pracy, staje się znowu rolnikiem. Zawsze ma oparcie w ziemi, jest bardziej niezależny i odporny na kataklizmy gospodarcze.

            Bardzo ważny jest charakter tego ustroju narodowego, którego wizję, kreśli Doboszyński. Będzie to ustrój demokratyczny, dodajmy, że „prawdziwie demokratyczny”; Prawdziwa demokracja – a na takiej demokracji oparty będzie ustrój narodowy – nie polega na rządach tłumów, lecz na rekrutowaniu się rządzącego zespołu z wszystkich stanów społecznych[79].

            Reasumując, należy wprowadzić w nasz ustrój zasady chrześcijańskich zasad gospodarczych i od tego należy zacząć, twierdzi Doboszyński[80]. Powinno to polegać na wprowadzeniu tych zasad zarówno w ustawodawstwie jaki i w prawodawstwie; w przykładzie państwa i samorządów i w odpowiedniej propagandzie[81]. Dopiero wówczas, gdy zasady te staną się „żywą treścią” dla wszystkich jednostek, nasze życie gospodarcze oprze się – zdaniem Doboszyńskiego – na zdrowych podstawach; Adam Smith może mieć swe dobre strony, ale tylko na glebie przeoranej przez Św. Tomasza[82]. I jeszcze jeden cytat, warty tego, by stał się mottem, wszelkich programów gospodarczych oraz wszelkich naprawiaczy naszej gospodarki; szczególnie w dobie galopującego kryzysu:  Naród może się rozwijać tylko pracą własnych obywateli, nigdy pracą rąk cudzych. Lecz powinien również baczyć, by praca swoich nie szła na wzbogacenie obcych. Stać nas od czasu do czasu na bezinteresowną wyprawę pod Wiedeń. Ale na co dzień powinniśmy własną pracą kuć własne bogactwo[83]. Wprowadzenie tych zasad w życie jest, zdaniem Doboszyńskiego swoistym przewrotem; w całej rozciągłości życia gospodarczego, instytucji, także w dziedzinie społecznej i politycznej. Dodaje jednak, iż; (…) przewrót ten musi się rozegrać wewnątrz nas samych. Musi się odbyć w naszych sercach i umysłach. Z chwilą, gdy zrozumiemy, gdy się nam otworzą oczy – i gdy poczujemy w sobie odwagę – odpadnie jak zeschłe liście na jesieni to wszystko, co stoi na przeszkodzie do powstania i rozkwitu Godziwej Polski[84].   

Przemysław Serednicki

[1] Np. Roman Rybarski; aczkolwiek związany wiekowo i ideowo ze „starymi”, ostatecznie poparł „młodych”

[2] Szerzej o konflikcie: „starzy – młodzi np. Jerzy Janusz Terej, Rzeczywistość i polityka, Warszawa 1979.

[3] Roman Rybarski, Podstawy narodowego programu gospodarczego, Warszawa 1934, str. 5 – 6.

[4] Ibid., str. 26.

[5] Ibid., str. 26 – 27.

[6] Wojciech Roszkowski, Najnowsza historia Polski 1914 – 1945, Warszawa 2003, str. 268 – 269.

[7] Roman Rybarski, Podstawy narodowego programu gospodarczego, Warszawa 1934,str. 8 – 9.

[8] Ibid., str. 9.

[9] Ibid, str. 10.

[10] Iibid, str. 16.

[11] Ibid., str. 21.

[12] Ibid, str. 21 – 22.

[13] Ibid., str. 22.

[14] Ibid., str. 27.

[15] Ilekroć Rybarski, używa określenia „gospodarstwo”, ma na myśli oczywiście gospodarkę. Być może w podtekście miał na myśli, pod tym słowem „gospodarkę narodową”, więc słowa „gospodarstwo” używał przemyślnie.

[16] Roman Rybarski, Podstawy narodowego programu gospodarczego, Warszawa 1934, str. 5.

[17] Ibid., str. 27.

[18] Z 1931 roku. Ostatnie polskie wydanie: Wydawnictwo Te Deum, Warszawa 2002.

[19] Sprawdzić, jaki pogląd filozoficzny utożsamia naturę ze Stwórcą

[20] Roman Rybarski, Podstawy narodowego programu gospodarczego, Warszawa 1934, str. 30.

[21] Ibid., str. 40.

[22] Ibid., str. 39.

[23] Ibid, str. 42.

[24] Ibid, str. 34.

[25] Ibid, str. 73.

[26] O tym, że gospodarka może być źródłem nacisku politycznego, świadczą dobitnie wydarzenia dnia dzisiejszego, kiedy to Rosja, poprzez Gazprom, wywiera swoisty nacisk na Ukrainę i partnerów europejskich. Niestety, głębsza analiza tego faktu, wykracza poza ramy owego artykułu, nie mniej jednak autor pozwolił sobie na te dygresję z uwagi na istotną analogię do omawianego problemu.

[27] Ibid, str. 73.

[28] Ibid., str. 43.

[29] Ibid., str. 44.

[30] Ibid., str. 44 – 45.

[31] Ibid, str. 47.

[32] Ibid.

[33] Ibid, str. 53.

[34] Ibid., str. 53.

[35] Ibid, str. 57 – 58.

[36] Ibid, str. 68.

[37] Ibid, str. 69.

[38] Ibid., str. 70.

[39] Ibid. Powyższe słowa, świadczą dobitnie, że człowiek nie wyciąga raczej wniosków z przeszłości. Potwierdzają się słowa, że historia jednak nie jest nauczycielką życia, jak chcieliby i życzyli sobie starożytni. Dokładnie ten sam mechanizm wywołał obecny kryzys w USA, który rozlewa się obecnie na cały świat. Powtórzmy: nadmierna ekspansja kredytowa, poprzez finansowanie konsumpcji.

[40] Ibid.

[41] Ibid, str. 74.

[42] Ibid.

[43] Ibid, str. 75.

[44] Adam Doboszyński, Gospodarka narodowa, Warszawa 1934, str. V.

[45] Bogumił Grott, Nacjonalizm chrześcijański; myśl społeczno – państwowa formacji narodowo – katolickiej w Drugiej Rzeczypospolitej, Kraków 1991, str. 195.

[46] Maciej Winiarski, Apel w: Słowo Narodowe, nr 3(11), 1990.

[47] Adam Doboszyński, Gospodarka narodowa, Warszawa 1934, str. VI.

[48] Ibid, str. 5.

[49] Źródło: http://www.chesterton.fidelitas.pl/

[50] Myśl Arystotelesa, sumująca w sobie doświadczenia świata starożytnego, przeszczepiona na światopogląd chrześcijański, i przefiltrowana przez tysiąc lat doświadczenia Kościoła katolickiego, znalazła w filozofii Akwinaty syntezę, nie mającą sobie równej w żadnej innej epoce – Adam Doboszyński, Gospodarka narodowa, Warszawa 1934, str. 35

[51]Ibid., str. 26.

[52] Ibid. Str. 28.

[53] Ibid., str. 96.

[54] Ibid., str. 97.

[55] Ibid.

[56] Deklaracja ONR –14 kwietnia 1934. Źródło:  www.endecja.pl

[57] W dniu 18 kwietnia 1951 roku, podpisano traktat o utworzeniu Europejskiej Wspólnoty Węgla i Stali, zwanego także Traktatem Paryskim. Traktat Paryski wszedł w życie 23 lipca 1952 roku, a zawarty został na okres pięćdziesięciu lat. W dniu 23 lipca 2002 roku zadania wykonywane przez EWWiS przejęła Wspólnota Europejska (dawna EWG).

[58]  Adam Doboszyński, Gospodarka narodowa, Warszawa 1934, str. 101

[59] Obozem tym (tzn. „postępu” – P.S.) kieruje masoneria. Masonerję inspirują Żydzi – Ibid. Str. 102.

[60] Ibid., str. 101 – 102.

[61] Ibid., str. 107.

[62] (…) the Swastika was probably the first to be a made with a definite intention and a continuous or consecutive meaning, the knowledge of  which passed from person to person, from tribe to tribe, from people to people, and from nation to nation, until, with possibly changed meanings it has finally circled the globe – Thomas Wilson, The Swastika, 1894, T.1, str. 4 

[63] Adam Doboszyński, Gospodarka narodowa, Warszawa 1934, str. 111. Paradoksalnie w dzisiejszych czasach, A.D. MMIX, dużo tańsze są buty kupione na placu targowym, produkowane przez dużą fabrykę w Chinach, niż te u szewca. Często naprawa butów jest droższa niż kupno nowych, co powoduje niestety spadek jakości towarów. Solidnych rzeczy się nie robi, bo to się po prostu nie opłaca. Rzeczy tzw. „markowe” są markowe ze względu nie na jakość, ale ze względu na mityczność owej marki.

[64] Ibid.

[65] Ibid. Niestety, tego typu i podobne wypowiedzi, odbierane są przez przeciwników politycznych, szeroko rozumianej prawicy narodowej, nie bez przyczyny zresztą, jako „oszołomskie”. Owa „don – kiszoteria” mentalna, na nic się nie zda. Świat biegnie naprzód i trzeba to zaakceptować, czy się to komuś podoba czy nie. Przyjąć raczej postawę, starającą się łączyć przez zdrową syntezę, w zgodzie ze swoimi zasadami „nowe” ze „starym”, a nie umacniać się w „okopach Świętej Trójcy”.

[66] Ibid., str. 115.

[67] Ibid.

[68] Ibid., str. 116.

[69] Ibid., str. 130.

[70] Ibid., str. 133.

[71] Ibid.

[72] Patrz przypis 26.

[73] Adam Doboszyński, Gospodarka narodowa, Warszawa 1934, str. 138. Autor artykułu, miał przyjemność przebywać w Niemczech w Bawarii, podczas studiów w latach 1998/1999. Ogromnym zdziwieniem było dlań dostrzeżenie w lesie… ogrodzenia z bramą i kłódką! Nie trzeba chyba dodawać, że był to las prywatny. Rzecz w Polsce, jeszcze, dość rzadka; chociaż na Gubałówce, nie tak dawno,  przysłowiowy „konflikt o miedze” spowodował blokadę trasy narciarskiej.

[74] Ibid., str. 149.

[75] Ibid., str. 148.

[76] Ibid.

[77] Ibid.

[78] Ibid., str. 149 – 150.

[79] Ibid., str. 157.

[80] Ibid., str. 205.

[81] Ibid.

[82] Ibid.

[83] Ibid., str. 230.

[84] Ibid., str. 309.

 

Dodaj komentarz