Paweł Wieczyński: Nurty współczesnej ekonomii

I. Nurty współczesnej ekonomii

W definicji pojęcia ekonomia, na jaką można natrafić w większości współczesnych podręczników, przedmiot ten definiuje się jako problematykę efektywnego podziału ograniczonych zasobów wobec nieograniczonych potrzeb ludzkich. Jednak sposób postawienia wyjściowego zagadnienia w znacznym stopniu determinuje strukturę przedmiotu, ale jeszcze bardziej wpływa na metodologię prowadzonych wywodów. Przytoczona wyżej definicja odpowiada sposobowi w jaki ekonomię postrzega synteza neoklasyczna nazywana niekiedy ekonomią ortodoksyjną lub też mainstreamem, której przedstawicieli można znaleźć wśród większości ekonomistów akademickich. Jednak poza ekonomią mainstreamową istnieją również podejścia alternatywne, które zbiorczo można określić jako ekonomia heterodoksyjna. Wśród współczesnych nurtów ekonomii profesor Steve Keen wyróżnia obok neoklasyków aż 7 nurtów heterodoksyjnych, w zależności od tego jak dana szkoła formułuje wyjściowe zagadnienie, na którym w ich mniemaniu powinna opierać się ekonomia. Wśród nich są: libertarianizm, post-keynesizm, ekonomia marksowska, ekologiczna/ewolucyjna, behawioralna, feministyczna oraz ekonofizyka.

1. Ekonomia neoklasyczna – zwana również ekonomią mainstreamową, gdyż jest dominującym nurtem wśród ekonomistów akademickich (prof. Keen szacuje, że stanowią oni około 70-85%). Mają wpływ na doradztwo, ustawodawstwo i decyzje polityczne większości rządów. Głównym przedmiotem analizy jest zagadnienie osiągnięcia równowagi popytu i podaży na wszystkich rynkach równocześnie. Ich prace bazują na dorobku Leona Walrasa (1834-1910), twórcy analizy marginalnej, która obecnie jest jednym z najważniejszych narzędzi matematycznych w ekonomii. Walras obok Alfreda Marshalla (1842-1924) uważany jest za ojca ekonomii neoklasycznej.

2. Libertarianizm – nazywany również szkołą austriacką. Głównym zagadnieniem jest wpływ zmian oraz innowacji na proces rozwoju kapitalizmu. Nurt ten ma dużo punktów wspólnych z podejściem neoklasycznym, między innymi zakłada się, że: jednostki kierują się maksymalizacją użyteczności, przedsiębiorstwa kierują się maksymalizacją zysków, natomiast rynki dążą do osiągnięcia równowagi. W tym ostatnim przypadku zasadnicze znaczenie ma słowo dążą. Otóż w ujęciu austriaków rynki nigdy nie są w równowadze, ogólną regułą jest brak równowagi, co z kolei wymusza wśród przedsiębiorców konkurencję oraz wprowadzanie innowacji, a ostatecznie ma prowadzić do rozwoju danej gospodarki. Interwencje państwa szkodzą więc gospodarce i należałoby je ograniczyć do minimum, pozostawiając gospodarkę działaniom sił rynkowych. Ponadto omawiany nurt odrzuca stosowanie metod matematycznych w analizie ekonomicznej, zarzucając, że nadmierna matematyzacja ekonomii jest przejawem zazdrości ekonomistów wobec ścisłości przedmiotu, jaką osiągają fizycy (ang. physics envy).

3. Postkeynesizm – według szacunków prof. Keena przedstawiciele tego nurtu stanowią do 10% społeczności akademickiej (sam prof. Keen zalicza się do tego nurtu). Kluczowe zagadnienie brzmi: „Co spowodowało Wielki Kryzys lat 1929-1933 i czy może się to powtórzyć w przyszłości?” Postkeynesiści uważają się za spadkobierców idei ojca makroekonomii, Johna Maynarda Keynesa (1883-1946), a szczególnie myśli, które zawarł w swoim najważniejszym dziele zatytułowanym Ogólna teoria zatrudnienia, procentu i pieniądza (1936). Warto w tym miejscu wskazać na zasadnicze rozróżnienie między omawianym postkeynezizmem, a tzw. neokeynesizmem. Tych ostatnich Marc Lavoie określa mianem liberalnych keynesistów i zalicza ich do szkoły neoklasycznej. Wy- mienia wśród nich między innymi kilka znanych postaci, takich jak: Hicks (1904-1989), Tobin (1918-2002), Solow (ur. 1924), Samuleson (1915-2009), Stiglitz (ur. 1943). Postkeynesiści odrzucają omówione wyżej mikroekonomiczne podstawy przyjmowane zarówno przez neoklasyków jak i przez austriaków. W zamian proponują następujący punkt wyjścia analizy mikroekonomicznej: jednostka działa w oparciu o niepewność co do swojej przyszłości, podobnie przedsiębiorstwa nie są w stanie przewidzieć przyszłych rezultatów swoich obecnych decyzji. Mniejszy nacisk kładziony jest na analizę równowagi, natomiast bardziej skupiają się na dynamice systemu, jego zmianach oraz analizie cykli koniunkturalnych. Widać więc, że zasadniczym poziomem analizy postkeynesowskiej jest poziom makroekonomiczny, co w dużej mierze jest spowodowane dorobkiem intelektualnym samego Keynesa. Ważnym miejsce w ich analizie makroekonomicznej zajmuje pieniądz oraz system bankowy. Jedną z najważniejszych różnic między ortodoksami i postkeynesistami jest to, że w ujęciu tych pierwszych pieniądz ma charakter egzogeniczny, a w ujęciu drugich endogeniczny. Oprócz Keynesa, spore zaplecze intelektualne tego nurtu stanowią prace polskiego ekonomisty Michała Kaleckiego (1899-1970). W swojej pracy Próba teorii koniunktury z roku 1933 doszedł niemalże do identycznych wniosków makro- ekonomicznych co Keynes, czyli 3 lata przed publikacją Ogólnej teorii. W 1935 roku ukazało się francuskie tłumaczenie pracy Kaleckiego, jednak była ona nieznana publiczności anglojęzycznej, przez co miano ojca makroekonomii zyskał Keynes. Współcześnie jeden z sub-nurtów postkeynesizmu bywa niekiedy określany mianem kaleckianizmu. Marc Lavoie, który przychyla się do tego nurtu, tłumaczy to tym, że Keynes wywodził się z tradycji marshallowskiej, przez co przyjął dużo założeń neoklasycznych, natomiast Kalecki wywodząc się z tradycji marksowskiej był pod tym względem nieskażony.

4. Ekonomia marksowska – bazuje na dorobku intelektualnym Karola Marksa (1818-1883). Głównym zagadnieniem jest proces rozwoju kapitalizmu oraz ewentualna możliwość jego przejścia w jakiś inny system, docelowo socjalizm, czyli system oparty na społecznej wartości środków produkcji, w którym produkcja nie jest nastawiona na maksymalizację zysku, ale na zaspokojenie potrzeb społeczeństwa. W tym ujęciu kapitalizm widziany jest jako system oparty na wyzysku pracy przez kapitał oraz skazany na cyklicznie powracające kryzysy oraz stagnacje. Ekonomiści marksowscy odrzucają neoklasyczną teorię wartości, wedle której wartość mierzy się stopniem zadowolenia konsumenta, w zamian przyjmując teorię wartości opartą na koszcie produkcji. Zamiast skupiać się na jednostce jako podmiocie analizy gospodarczej, nacisk kładziony jest na klasy społeczne, które w najbardziej spolaryzowanym ujęciu można podzielić na kapitalistów oraz pracowników najemnych.

5. Ekonomia ekologiczna – jej przedstawiciele stanowią znikomą mniejszość społeczności akademickiej, natomiast nurt ten popularny jest wśród postępowych polityków. Głównym zagadnieniem jest wpływ procesu produkcyjnego na środowisko. Widzą gospodarkę jako będącą częścią ekosystemu oraz zmieniającą się w czasie. Zamiast skupiać się na analizie równowagi, analizie poddane są procesy zmian i przystosowań w gospodarce oraz dynamika i rozwój całego systemu gospodarczego. Ekonomiści ekologiczni zarzucają neoklasykom niedocenianie relacji między gospodarką a środowiskiem naturalnym, podkreślając przy tym, że wiele głównych problemów współczesności dotyka obu tych dziedzin. Wymieniają między innymi takie współzależności jak prawa własności a eksploatacja surowców czy skutki środowiskowe przemian technologicznych (e.g. globalne ocieplenie, ginięcie gatunków czy degradacja środowiska naturalnego przez nadmierną emisję odpadów w procesie produkcyjnym). Ekonomiczne paradygmaty zarówno kapitalizmu, socjalizmu jak i różnych dróg pośrednich zazwyczaj opierają się na założeniu nieograniczonego i ciągłego wzrostu, który niekoniecznie musi być korzystny dla środowiska naturalnego i w zasadzie zazwyczaj nie jest. Ekonomiści ekologiczni proponują zrównoważony rozwój w miejsce obecnej obsesji na temat wzrostu samego dla siebie. W 1987 roku powołano Międzynarodowe Towarzystwo Ekonomii Ekologicznej, które obecnie posiada swoje komórki na wszystkich kontynentach, prowadząc jednocześnie zaawansowane badania interdyscyplinarne łączące problemy ekologiczne z analizą ekonomiczną.

6. Ekonomia behawioralna – podobnie jak opisani wyżej ekonomiści ekologiczni, stanowią znikomą mniejszość wśród społeczności akademickiej, widoczni są natomiast w środkach masowego przekazu oraz popularni wśród blogerów. Kluczowe pytanie brzmi: „Jak naprawdę ludzie się zachowują podczas podejmowania decyzji ekonomicznych?”, odrzucając tym samym neoklasyczne założenia o nieograniczonej racjonalności jednostki podczas podejmowania przez nią decyzji ekonomicznych. Krytyce poddane są również takie postulaty neoklasyków jak nieograniczona zdolność jednostek do przetwarzania informacji w procesie podejmowania decyzji, co wiąże się ze wspomnianą nieograniczoną racjonalnością oraz traktowanie jednostki jako kierującej się jedynie własnym interesem. Ekonomia ortodoksyjna odrzuca lub w znacznym stopniu ignoruje niemalże cały dorobek zarówno psychologii społecznej jak i psychologii kognitywnej. Program badawczy ekonomii behawioralnej sprowadza się do badań na tym, jak rzeczywiste zachowanie jednostek odbiega od modelu standardowego oraz jakie znaczenie mają zachowania jednostek w kontekście gospodarczym. Tak postawiona problematyka wymusza skupienie się głównie na sferze mikroekonomicznej. Prowadzone są szeregi eksperymentalnych badań psychologicznych i socjologicznych, z których wynika, że jednostki nie zawsze kierują się maksymalizacją swojej użyteczności, jak by sobie tego życzyli neoklasycy. Przykładowo bardzo często podmioty gospodarcze preferują unikanie strat nad zdobywanie zysków. Kontrolowane badanie eksperymentalne pokazują również, że w grze typu dylemat więźnia ludzie często kooperują ze sobą, co przeczy formalnemu rozwiązaniu tego problemu, jaki znamy z klasycznej teorii gier. Psycholog i ekonomista behawioralny Daniel Kahneman (ur. 1934) otrzymał w 2002 roku nagrodą Nobla z dziedziny ekonomii za psychologiczną teorię perspektywy (ang. prospect theory), która tłumaczy przebieg procesu decyzyjnego w warunkach niepewności.

7. Ekonomia feministyczna – kolejny nurt znikomy pod względem liczebności wśród ekonomistów akademickich, natomiast bardzo popularny w mediach społecznościowych. Temat badań dotyczy wpływu relacji między płciami na gospodarkę. Wskazuje na takie problemy jak: nierówne traktowanie kobiet i mężczyzn w miejscu zatrudnienia, tzw. szklany sufit w niektórych branżach, czyli utrudniona droga awansu zawodowego kobiet, nadreprezentacja mężczyzn w wielu prestiżowych zawodach czy pozarynkowe i nieopłacone formy pracy (e.g. zarządzanie gospodarstwem domowym, opieka nad dziećmi). Mainstreamowa ekonomia jako nauka zdominowana jest przez mężczyzn, co zdaniem ekonomistów feministycznych ma wpływ na formułowane hipotezy, teorie oraz rozwijaną metodologię, a w efekcie na całokształt ekonomii jako dyscypliny naukowej. Przykładowo, pojęcie racjonalnej jednostki reprezentuje białego mężczyznę z Zachodu. Przedstawiciele tego nurtu zwracają uwagę, że na wydziałach ekonomicznych studiuje coraz więcej kobiet, często z powodzeniem kończąc pierwszy stopień studiów, ale znikoma ich część osiąga stopień doktora w tej dyscyplinie. Ponadto, jak dotąd tylko jedna kobieta zdobyła nagrody Nobla w dziedzinie ekonomii – Elinor Ostrom (1933-2012) w roku 2009. W 1992 roku powołanie Międzynarodowe Towarzystwo na rzecz Ekonomii Feministycznej. Obecnie działa ono w ponad 30 krajach i organizuje doroczne konferencje.

8. Ekonofizyka – również znikoma reprezentacja wśród ekonomistów akademickich, aczkolwiek nurt ten ma swoje przyczółki na wydziałach fizyki kilku uniwersytetów w różnych krajach oraz w Instytucie Fizyki Nuklearnej w Kalkucie (Indie). Ponadto przedstawiciele tego nurtu są aktywni na rynkach finansowych, gdzie odnoszą spore sukcesy. Głównym zagadnieniem jest próba zrozumienia procesów zachodzących w gospodarce przy użyciu metod stosowanych w fizyce. Biegłość w dziedzinie fizyki zapewnia odpowiednie zaplecze matematyczne, intuicję w tworzeniu modeli oraz kompleksowe narzędzia informatyczne do pracy z big-data. Postęp techniczny w ostatnich dekadach znacznie wpłynął na strukturę działania gospodarki, a w szczególności rynków finansowych. Ogromna ilość podmiotów dokonuje ogromne ilości transakcji w czasie rzeczywistym, wchodzącze sobą w bardzo skomplikowane zależności nieliniowe. Metody wykorzystywane w fizyce, takie jak analiza procesów stochastycznych, analiza układów nieliniowych, chaos dynamiczny czy fizyka statystyczna umożliwiają analizę rynków w sposób ilościowy. Badanie zachowań dużych społeczności pozwala ustalić pewne regularności statystyczne. Ekonofizycy zarzucają neoklasykom, że początkowe założenia z czasem urastają do roli dogmatów i nie są rewidowane nawet, gdy wyniki empiryczne im przeczą. Przedstawiciele tego nurtu krytykują między innymi mit o niewidzialnej ręce regulującej rynek czy koncepcję jednostki działającej w sposób racjonalny. Odrzucają również hipotezę efektywnego rynku, która mówi, że ceny papierów wartościowych w danej chwili odzwierciedlają wszystkie dostępne informacje na ich temat (czyli wedle tej hipotezy niemożliwe jest osiąganie ponadprzeciętnych zysków w długiej perspektywie). Proste, ale oderwane od rzeczywistości idee równowagi i liniowości powinny być zastąpione bardziej złożonymi systemami, z wykorzystaniem metod, które wypracowała fizyka na przestrzeni ostatnich dziesięcioleci. Ekonofizyka rozwija się od początku lat dziewięćdziesiątych dwudziestego wieku, aczkolwiek w historii było wielu fizyków, którzy z powodzeniem angażowali się w zagadnienia gospodarcze i finansowe. Daniel Bernoulli (1700-1782) zwrócił uwagę, że jednostki podejmując decyzje w warunkach niepewności, nie zawsze kierują się maksymalizacją zysku, ale raczej maksymalizacją oczekiwanej użyteczności, tym samym wprowadzając do ostatnie zagadnienie do analizy ekonomicznej. Pierre-Simon Laplace (1749-1827) stwierdził, że wydarzenia gospodarcze, które na pierwszy rzut oka mogą się wydawać przypadkowe i nieprzewidywalne, w rzeczywistości podlegają pewnym prawom, a zatem dają się przewidzieć. Legendarny Irving Fisher (1867-1947) początkowo kształcił się jako fizyk, zanim został ekonomistą. Jan Tinbergen (1903-1994) w pierwszej połowie lat dwudziestych studiował fizykę, a w roku 1969 otrzymał nagrodę Nobla z dziedziny ekonomii za wkład w rozwój i zastosowanie modeli dynamicznych w analizie procesów gospodarczych.

II. Paradygmaty metodologiczne

Realizm vs instrumentalizm

Zwolennikom instrumentalizmu epistemologicznego, czyli ekonomistom neoklasycznym do przyjęcia danej hipotezy wystarczą dwie przesłanki. Po pierwsze hipoteza musi dosyć trafnie prognozować przyszłe wydarzenia, po drugie jest akceptowana dopóki pomaga w wyznaczaniu nowych punktów równowagi. Nie ma znaczenia jak dana hipoteza ma się do rzeczywistości. Teorie są traktowane w sposób instrumentalny i służą jedynie jako narzędzia analityczne. Trafne prognozy jakiejś teorii nie muszą jednak wcale oznaczać rozumienia istoty badanego zjawiska. Profesor Keen podaje jako przykład geocentryczny model planetarny Ptolemeusza, który trafnie przewidywał przyszłe ruchy ciał niebieskich i funkcjonował przez około czternaście stuleci. Był jednak błędny pod względem strukturalnym – ku zaskoczeniu uczonych i opinii publicznej okazało się, że Ziemia nie jest jednak centrum Wszechświata. Jednak opisane wyżej podejście epistemologiczne było zaciekle bronione przez noblistę Miltona Friedmana (1912-2006), a i obecnie jest przyjmowane przez przeważającą część mainstreamowych ekonomistów. Realizm epistemologiczny wpisany w paradygmat naukowy heterodoksyjnego podejścia w ekonomii cechuje z kolei nacisk na realność założeń i hipotez, ich przystawanie do obrazu rzeczywistego świata. Celem ekonomii powinna być próba wyjaśnienia jak właściwie funkcjonuje gospodarka w realnym świecie. Oczywiście budowanie modeli ekonomicznych wymaga upraszczających założeń, aby łatwiej było zanalizować badane zjawisko, niemniej jednak modele powinny mieć jakąś wartość deskryptywną, odnoszącą się do świata rzeczywistego. Jeden z najczęstszych zarzutów wobec ekonomii neoklasycznej, padający z różnych szkół heterodoksyjnych jest taki, że opisuje ona gospodarkę w jakimś wyimaginowanym i wyidealizowanym świecie.

Organicyzm vs indywidualizm

W podejściu neoklasycznym podstawowy podmiot gospodarczy stanowi jednostka. W takim rozumieniu świat składa się z indywiduów podejmujących racjonalne decyzje celem maksymalizacji własnej użyteczności. Ekonomiści heterodoksyjni patrzą na jednostkę w kontekście społecznym. Behawioryści zwracają uwagę, powołując się na badania z dziedziny psychologii, socjologii, a także antropologii, że bardzo często jednostki zachowują się w sposób, który neoklasycy określiliby mianem ”nieracjonalny”. Na decyzje jednostki mają wpływ czynniki środowiskowe, takie jak uwarunkowania kulturowe, nadbudowa instytucjonalna czy przynależność klasowa, na co z kolei szczególny nacisk w ostatnim przypadku kładą ekonomiści marksistowscy. Ponadto decyzje jednostek w skali mikro mogą prowadzić do paradoksów w skali makro, jak na przykład paradoks oszczędności. Organicyzm ontologiczny traktuje gospodarkę w sposób holistyczny. Neoklasycy skupiając się na indywiduach, zaniedbują instytucje takie jak banki czy korporacje, które mają ogromny wpływ na społeczeństwo i ekonomię.

Racjonalność proceduralna vs racjonalność substancjalna

W ekonomii neoklasycznej jednostka w procesie decyzyjnym dysponuje nieograniczoną informacją, co pozwala jej na podejmowanie racjonalnych decyzji. Jak widzieliśmy w charakteryzacjach poszczególnych nurtów będących w różnym stopniu w opozycji do mainstreamu, dla ekonomistów heterodoksyjnych racjonalność jednostki jest ograniczona. Zarówno jednostki jak i przedsiębiorstwa działają warunkach niepewności, dysponując najczęściej niepełną, ograniczoną informacją. Przy podejmowaniu decyzji kierują się wynikiem zadowalającym z ich punktu widzenia, gdyż wynik optymalny zazwyczaj nie może być znany. Podmioty w procesie decyzyjnym kierują się pewnymi konwencjami, takimi jak: przyjęte zwyczaje, normy zachowania, naśladowanie innych osób, które w ich mniemaniu mogą być lepiej poinformowane. Społeczeństwo powołuje również instytucje, których celem jest minimalizacja konsekwencji płynących z z podejmowania decyzji w warunkach niepewności.

Produkcja vs niedobór

Najczęściej spotykana definicja ekonomii, wspomniana na początku, wedle której ekonomia bada problem efektywnej alokacji ograniczonych zasobów, wpisuje się jedynie w paradygmat neoklasyczny. Wszystko co ma wartość rynkową, musi być dobrem rzadkim, więc jednostka przy podejmowaniu decyzji musi brać pod uwagę tzw. koszt alternatywny. Producenci kierując się zasadą arbitrażu skupiają się na wymianie dóbr. W centrum analizy heterodoksyjnej (szczególnie postkeynesowskiej) produkcja zastępuje wymianę. Bazując na pracach klasycznych autorów jak Adam Smith czy Karol Marks, głównym przedmiotem zainteresowania jest tworzenie niezbędnych dóbr, czego celem jest wzrost poziomu produkcji oraz bogactwa. Wzrost zatrudnienia i produkcji oraz postęp technologiczny mają przyczynić się do polepszenia stopy życiowej danego społeczeństwa. W przeciwieństwie do neoklasyków, ekonomiści heterodoksyjni nie zakładają pełnego wykorzystania czynników produkcji, co prowadzi do analizy stopnia ich wykorzystania, zamiast skupiania się na tym, co neoklasycy zwykli określać mianem efektywnej alokacji.

Interwencjonizm vs wolny rynek

Ideologia ma wpływ na kierunek badań ekonomicznych, co z kolei prowadzi do formułowania zaleceń dotyczących polityki gospodarczej. Należy wyraźnie zaznaczyć, że zalecenia gospodarcze zawsze mają charakter polityczny i zawsze stoi za nimi ideologia. Większość ekonomistów neoklasycznych postuluje wolną przedsiębiorczość i leseferyzm. Wierzą w zdolność mechanizmu rynkowego do samoregulacji prowadzącej do optymalnych wyników (tzw. niewidzialna ręka rynku). Niektórzy zauważają, że gospodarka kapitalistyczna prowadzi czasami do wyników suboptymalnych, ale postrzegane jest to raczej jako anomalie niż jako reguła. Ich zdaniem, gdyby była możliwość usunięcia niedoskonałej konkurencji oraz wyeliminowania niepełnej informacji w procesie decyzyjnym, doprowadziłoby to stanu idealnej równowagi. Interwencję państwową są w stanie zaakceptować jedynie krótkim okresie, gdyż w długim okresie rynki są doskonale elastyczne i pozostawione same sobie prowadzą do równowagi.

Ekonomiści heterodoksyjni krytykują ślepą wiarę w wolny i samoregulujący się rynek. Kwestionują zarówno efektywność jak i sprawiedliwość mechanizmu rynkowego. Doskonała konkurencja jest jedynie stanem przejściowym, gdyż prędzej czy później proces rozwoju doprowadzi do uformowania się oligopoli i monopoli. Państwo musi regulować gospodarkę, nawet w długim okresie, by zapewnić odpowiedni poziom globalnego popytu, między innymi poprzez działania antycykliczne. Regulacja państwowa powinna szczególnie objąć rynki finansowe, które w ostatnich dekadach rozrosły się do nieprawdopodobnych poziomów i nieregulowane mogą prowadzić do kryzysów obejmujących całą gospodarkę, co pokazał na przykład światowy kryzys gospodarczy lat 2007-2009.

* * *

Mimo, że podejście neoklasyczne dominuje zarówno w ośrodkach akademickich jak i w centrach decyzyjnych, nurty heterodoksyjne zyskują coraz większe pole, szczególnie po ostatnim kryzysie gospodarczym w latach 2007-2009. Przez ostatnie dekady dominowała narracja, której metafundamentem był popularny slogan T.I.N.A. (there is no alternative), którego autorstwo przypisuje się byłej premier Wielkiej Brytanii, Margaret Thatcher (1925-2013). Wśród wielu ekonomistów panowało przekonanie, że weszliśmy na drogę stabilnego rozwoju, a kryzysy należą już do przeszłości. Zapomniano, że kryzysy, depresje i stagnacje są nieodłącznym zjawiskiem gospodarki kapitalistycznej. Rosnąca popularność nurtów heterodoksyjnych, jak również ich zróżnicowanie przedstawione wyżej w miarę poglądowy sposób, daje perspektywę na bardziej interdyscyplinarne podejście do ekonomii. Wśród społeczności akademickiej najbardziej liczną opozycję wobec ortodoksji stanowią post-keynesiści, oni też w najbardziej zasadniczy sposób uderzają w fun- damenty syntezy neoklasycznej. Z mniej licznych nurtów, niektóre wnoszą znaczący wkład w podważanie ekonomicznej ortodoksji, dostarczając ogromnej ilości danych empirycznych. Przy- kładowo behawioryści dysponują sporym materiałem z dziedziny psychologii i socjologii w analizie zjawisk ekonomicznych. Jak zauważa Peter Dorman w książce Macroeconomics: A Fresh Start (2014), obecnie mikroekonomia znajduje się w stanie przejściowym właśnie dzięki rewizjonizmowi behawioralnemu. Ekonofizyka dysponując wspaniałym zapleczem matematycznym i technicznym może okazać się niezastąpiona na polu big data, które staje się coraz ważniejszym elementem współczesnego zdigitalizowanego świata, a szczególnie przy przerośniętym sektorze finansowym, jaki obecnie możemy obserwować. Z drugiej strony z kolei, niektóre nurty wydają się skłaniać w stronę partykularyzmów, na co może wskazywać feministyczne użalanie się na nadreprezentacją mężczyzn w dziedzinie ekonomii. Jednakże rewizja i powrót do klasycznej myśli ekonomicznej Adama Smitha, Davida Ricardo (1772-1823) i Karola Marksa wzbogacony o geniusze Johna Maynarda Keynesa i Michała Kaleckiego może przynieść pozytywne efekty dla rozwoju dyscypliny. Od kiedy model neoklasyczny poniósł klęskę, patrząc na rozwój myśli heterodoksyjnej, wszystko wydaje się zmierzać w dobrym kierunku.

Paweł Wieczyński

Źródła:
1. M. Lavoie, Introduction to Post-Keynesian Economics, New York, 2006
2. International Encyclopedia of the Social & Behavioral Sciences, 2001
3. B.G.Sharma et al – Econophysics: A Brief Review of Historical Development, Present Status and Future Trends, (https://arxiv.org/ftp/arxiv/papers/1108/1108.0977.pdf)
4. Wykłady profesora S. Keen’a dostępne na jego kanale YT (https://www.youtube.com/channel/UCM1ubsbE-tG9ru61mc3zX8A)

2 komentarze

  1. „powrót do klasycznej myśli ekonomicznej Adama Smitha, Davida Ricardo (1772-1823) i Karola Marksa wzbogacony o geniusze Johna Maynarda Keynesa i Michała Kaleckiego może przynieść pozytywne efekty dla rozwoju dyscypliny.”

    Doktryny: Smitha, Marksa, Keynesa i Kaleckiego są ze sobą sprzeczne.

    Z tego artykułu nie wynika nic. Autor nie tłumaczy za którą szkołą ekonomii się opowiada i dlaczego?

    • To nie znaczy, że nikt z nich nie ma nic ciekawego do powiedzenia. Wszelkie doktrynerstwo w ekonomii jest szkodliwe, a nawiązując do myśli różnych, czasem niezgadzających się ze sobą teoretyków można się bez wątpienia wiele nauczyć i posiąść odpowiednio szerokie horyzonty w danej dziedzinie.

      Dlaczego autor koniecznie musi opowiadać się za którąś szkołą? Z jego artykułu wynika bardzo wiele – choćby to, że jest mnóstwo innych spojrzeń na rzeczywistość ekonomiczną, nawiązanie do których jest lepsze niż niewolnicze trzymanie się abstrakcyjnych założeń teorii neoklasycznej pomijającej czynniki pozaekonomiczne.

Dodaj komentarz