Palestyna: Rośnie napięcie wokół amerykańskiej ambasady

Dziś wchodzi w życie decyzja Donalda Trumpa o przeniesieniu amerykańskiej ambasady przy syjonistycznym rządzie z Tel-Awiwu do Jerozolimy. Data nie jest przypadkowa, gdyż przypada w 70. rocznicę proklamacji niepodległości tzw. Izraela. Przedstawicielami Waszyngtonu na uroczystości będą córka prezydenta Ivanka i jej mąż Jared Kushner. Uroczystość, którą poprowadzi ambasador David M. Friedman, odbędzie się w dzielnicy Arnona, leżącej w zachodniej części świętego miasta.

Na ceremonię zaproszono również przedstawicieli placówek dyplomatycznych osiemdziesięciu sześciu innych krajów, jednak większość z nich odmówiła wzięcia udziału w wydarzeniu. Wśród nich były między innymi Chiny, Rosja, Niemcy, Francja czy Włochy. Według rządów krajów bojkotujących uroczystość, kwestię statusu Jerozolimy należy rozstrzygnąć na drodze negocjacji z Palestyńczykami. Pozytywna odpowiedź nadeszła głównie z krajów afrykańskich, Ameryki Środkowej i kilku państw Europy, w tym trzech członków Unii Europejskiej: Rumunii, Czech i Węgier. To właśnie te państwa zablokowały unijną rezolucję, potępiającą decyzję Trumpa jako jednostronny akt, który nie służy pokojowi w regionie.

Zdaniem Johna Boltona, doradcy do spraw bezpieczeństwa narodowego, decyzja Trumpa przybliży upragniony pokój. „Jeśli nie jesteście w stanie uznać Jerozolimy za stolicę Izraela, i że tam właśnie powinna być ambasada amerykańska, to nadajecie na zupełnie innych falach” – stwierdził buńczucznie Amerykanin. Dodał też, że pokój wymaga „uznania faktów”, a takim w jego przekonaniu jest status Jerozolimy jako siedziby żydowskiego rządu. Jego słowo wtórował również sekretarz stanu Mike Pompeo, według którego „proces pokojowy w Palestynie z pewnością nie zamarł”.

Tymczasem fakty nie chcą się dopasować do słów przedstawicieli amerykańskiego rządu. Od poniedziałkowego poranka w Strefie Gazy wznowiono protesty przeciwko przeniesieniu amerykańskiej ambasady do Jerozolimy. Jak dotąd w starciach w pobliżu granicznego ogrodzenia rany odniosło dwudziestu dwóch Palestyńczyków. We wtorek przypadają obchody Dnia Katastrofy (al-Nakba), rocznicy wielkiego eksodusu rdzennej ludności, który nastąpił wskutek ogłoszenia niepodległości przez syjonistów. Właśnie na ten dzień planowany jest „Marsz Powrotu”, kiedy to tysiące mieszkańców Gazy mają forsować ogrodzenie dzielące Strefę od terenów zajmowanych przez Żydów. Izraelska armia rozrzuciła już ulotki grożące poważnymi konsekwencjami osobom, które będą znajdowały się w pobliżu ogrodzenia.

Jerozolima pozostaje pod kontrolą Izraela od wojny sześciodniowej, kiedy to wojska syjonistyczne zajęły wschodnią część miasta. Status miasta jest jedną z kości niezgody pomiędzy zwaśnionymi stronami. Po grudniowej wolcie Trumpa Zgromadzenie Ogólne ONZ wydało rezolucję wzywającą Stany Zjednoczone do wycofania się z tej decyzji. Amerykański prezydent wystosował wówczas publiczne groźby wobec państw, które bojkotują jego inicjatywę.

(na podstawie rp.pl, rt.comtimesofisrael.com opracował RS)

Dodaj komentarz