Ronald Lasecki: Rewolucja Nikaraguańska i jej kryzys

Rozpoczęte w listopadzie 2015 r. rządy PiS ugruntowały status naszego kraju jako politycznego i wojskowego protektoratu USA. Na sytuację tę pracowały oczywiście wszystkie poprzednie rządy III RP, ze szczególnym uwzględnieniem rządu Jana Olszewskiego (grudzień 1991-lipiec 1992), którego minister obrony Jan Parys wprowadził Polskę do Rady Współpracy Północnoatlantyckiej (NACC) i z poparciem ówczesnego ministra spraw zagranicznych Krzysztofa Skubiszewskiego mnożył proatlantyckie wypowiedzi (tzw. „doktryna Parysa”), zwieńczone w maju 1992 r. deklaracją K. Skubiszewskiego na praskim szczycie Trójkąta Wyszehradzkiego i dwa dni późniejszym przemówieniem sejmowym, w których polski minister otwarcie zapowiedział dążenie do włączenia naszego kraju do NATO.

Kolonialna de facto zależność Polski od Waszyngtonu i wysługiwanie się polskich władz i elity Stanom Zjednoczonym AP przekłada się również na swoistą blokadę informacyjną w naszym kraju. Naród nie jest rzetelnie informowany o wszystkich tych wydarzeniach, które mogłyby zakłócić obraz świata, w którym rolę pozytywnych bohaterów odgrywają Amerykanie i ich polityczni lokaje, zaś wszelkiemu złu winne są siły naznaczone przez blok amerykański na wrogów. I tak na przykład, opisując wizytę prezydenta Andrzeja Dudy w USA w dniach 16-20 maja br. środki masowego przekazu ani komentatorzy nie poinformowali, że w swoim przemówieniu 17. maja na forum RB ONZ, prezydent wśród przypadków łamania prawa międzynarodowego skrzętnie pominął masakrę Palestyńczyków przez Izrael (121 zabitych, 13 000 rannych) w czasie pokojowych protestów palestyńskich rozpoczętych w końcu marca. W polskiej infosferze trudno też natknąć się na jakiekolwiek informacje na temat haniebnego wstrzymania się przez Polskę od głosu nad rezolucją Kuwejtu w sprawie ochrony palestyńskich cywilów głosowaną przez RB ONZ 1. czerwca br.

Podobną, w zasadzie całkowitą i szczelną blokadą informacyjną objęte są obecne wydarzenia w Nikaragui, gdzie niepodległościowy rząd Sandinistowskiego Frontu Wyzwolenia Narodowego (FSLN) pod przywództwem Daniela Ortegi (ur. 1945) walczy o przetrwanie ze sponsorowaną przez USA neoliberalną rewolucją. Informacje na temat wydarzeń w Nikaragui publikują jedynie liberalna „Gazeta Wyborcza” oraz polskojęzyczna stacja amerykańska TVN24. Spróbujmy wypełnić zatem tę lukę i przybliżyć naszym czytelnikom kryzys nikaraguański.

Zgodnie ze scenariuszem znanym między innymi z Syrii w roku 2011 i Ukrainy w roku 2013 (ale też z Polski w 1980 r.) początek niepokojom dał pokojowy protest emerytów domagających się podwyżek w czerwcu 2013 r. Do demonstrantów szybko dołączyła jednak zwołująca się przez portale społecznościowe wielkomiejska młodzież i studenci. Doszło do pierwszych starć ulicznych z członkami Młodzieży Sandinistowskiej (Juventud Sandinista). Sytuacja uspokoiła się po tym gdy prezydent D. Ortega przyznał emerytom podwyżki których się domagali.

Geopolityka jako przekleństwo i szansa

Niepokoje w Nikaragui rozpoczęły się w tym samym miesiącu, gdy Zgromadzenie Narodowe tego państwa zaakceptowało 50-letnią koncesję na budowę kanału mającego połączyć Ocean Spokojny z Morzem Karaibskim dla chińskiej Hongkongiańskiej Kompanii Inwestycyjnej Rozwoju Kanału Nikaraguańskiego (Grupa HKND) kierowanej przez milionera Weng Jinga (ur. 1972), z możliwością przedłużenia jej na kolejne 50 lat w przypadku uruchomienia kanału. Kanał miał opierać się na rzece San Juan i Jeziorze Nikaraguańskim.

Jego wybudowanie byłoby przewrotem geopolitycznym, gdyż stanowiłby on trasę transportu morskiego alternatywną wobec Kanału Panamskiego kontrolowanego przez USA i trasy wokół Przylądka Horn kontrolowanej przez UK (bazy na silnie zmilitaryzowanych po 1983 r. Falklandach). Ekonomiczna kontrola nad kanałem nikaraguańskim znajdowała by się w rękach Chin. Pod względem strategicznym kanał i szlak morski prowadzący od jego wschodniego ujścia na Atlantyk znajdowałby się w strefie podlegającej kontroli lub oddziaływaniu Nikaragui i Kuby – państw sprzymierzonych w ramach Boliwariańskiego Sojuszu dla Ludów Naszej Ameryki (ALBA), w obydwu przypadkach socjalistycznych i dążących do ekonomicznej i geopolitycznej emancypacji spod panowania neoliberalnych i kapitalistycznych USA.

Prezydent D. Ortega przewidywał że budowa kanału pozwoli dopełnić Rewolucję Nikaraguańską i przyniesie 250 tys. nowych miejsc pracy oraz pozwoli krajowi wyjść z ubóstwa. Chęć współpracy przy realizacji projektu zgłosiła w 2014 r. również Rosja, uzasadniając to swoim interesem geostrategicznym w postaci budowy świata policentrycznego. Na przeszkodzie stanęły trudne dla obserwatora z zewnątrz do jednoznacznego zidentyfikowania i rozszyfrowania machinacje finansowe. Zastrzeżenia wobec projektu zgłosiła na przykład Chińska Kompania Inżynierii Portowej (CHEC), zaś w 2015 r. amerykańska agencja informacyjna Bloomberg zaczęła rozpowszechniać oskarżenia, że całe przedsięwzięcie miałoby jedynie służyć grabieży ziemi przez D. Ortegę i uzależnieniu przez niego w ten sposób od siebie przyszłych wyborców. Podejrzewać można, że projektowi przeciwdziałać postanowiła ześrodkowana w USA kapitalistyczna międzynarodówka, z którą związana jest również jakaś część chińskiej elity polityczno-gospodarczej.

Doniesienia Bloomberga podsycić zapewne miały niepokoje wśród nikaraguańskich chłopów obawiających się wywłaszczenia przez HKND. Pozew w tej sprawie został ostatecznie oddalony przez Sąd Konstytucyjny Nikaragui a zmiana konstytucji państwa pozwoliła na wyłączenie HKND spod dalszych pozwów. Obawy rozwiał w końcu sam Weng Jing, deklarując że HKND płacić będzie za nabywaną ziemię ceny rynkowe. Wysiedlenia miały objąć pas 5 km. po każdej stronie projektowanego kanału i bezpośrednio lub pośrednio dotknąć ok. 30 tys. ludzi. Napięcie na tym tle starała się podsycać brytyjska firma Environmental Impact Assesment (ERM), która twierdziła że konieczne są w tej sprawie dalsze konsultacje społeczne, i oskarżała władze Nikaragui o ich zaniechanie.

Kres projektowi położył atak finansowy na giełdy chińskie z czerwca 2015 – lutego 2016. Ponownie, trudno wskazać jednoznaczne tropy w nieprzenikliwym i wyjątkowo zawikłanym świecie międzynarodowych finansów i łączących poszczególne jego części zależnościach. Możemy jedynie z całą pewnością zidentyfikować, że głównym przegranym ataku był Weng Jing, który stracił ponad 80% swoich aktywów finansowych i znacznie podupadł na zdrowiu. Biura HKND w Nikaragui zostały ostatecznie zamknięte w kwietniu 2018 roku, choć projekt nie został formalnie anulowany przez Managuę. Niewątpliwym zwycięzcą okazali się Anglosasi, którzy zachowali strategiczną i kapitałową kontrolę nad transportem morskim Atlantyk-Pacyfik, zaś doraźnym zwycięzcą ekonomicznym była CHEC opowiadająca się za przekierowaniem inwestycji na Kanał Panamski. W sensie geopolitycznym siły globalistyczne zwyciężyły więc nad rzecznikami policentryzmu i tożsamości.

O geopolitycznym znaczeniu Nikaragui świadczy fakt, że rywalizacja o wpływy geopolityczne w tym państwie i projekty budowy przez nie drogi morskiej łączącej dwa oceany występowały już w XIX w. Projekty takie wysunął już w czasie swojej podróży po Ameryce Środkowej w latach 1799-1804 pruski filozof romantyczny i przyrodnik Alexander von Humboldt (1769-1859), za nim zaś francuski socjalista Henri hrabia de Saint-Simon (1760-1825). W 1850 r. rywalizujące o kapitałową dominację w regionie latynoamerykańskim UK i USA podpisały umowę Clayton-Bulwer dającą im równe prawa do budowy kanału. Po wojnie secesyjnej, w 1867 r. USA podpisały z Nikaraguą układ o budowie kanału, amerykański Senat odmówił jednak jego ratyfikacji. W 1876 r. powołana przez amerykańskiego prezydenta Ulissesa Granta specjalna komisja rekomendowała Nikaraguę jako miejsce przekopania kanału.

Po podpisaniu w 1901 r. z UK układu Hay-Pancoufe dającego już wyłączne prawa do kanału Waszyngtonowi, trasę nikaraguańską kosztem panamskiej rekomendowały władzom USA trzy kolejno powoływane komisje. O ostatecznym wyborze Panamy w czerwcu 1902 r. zadecydowały korzystniejsze warunki cenowe przedstawione przez francuską spółkę od której zamierzano odkupić prawa do kanału, oraz wybuchy dwóch kolejno wulkanów w Nikaragui w pobliżu planowanej trasy. Gdy prezes francuskiej spółki rozesłał amerykańskim senatorom znaczek pocztowy z dymiącym wulkanem wydany przez nikaraguańską pocztę, ci zadecydowali ostatecznie o wyborze trasy panamskiej. Pomimo tego jeszcze w sierpniu 1914 r. podpisany został układ Bryan-Chamorro pomiędzy Waszyngtonem a Managuą dający USA wyłączność na ewentualną budowę kanału w Nikaragui oraz oddającym im w dzierżawę na 99 lat dwie wyspy u wybrzeży Nikaragui i prawo utrzymywania bazy morskiej na wybrzeżu Zatoki Fonseca. Amerykański protektorat nad Nikaraguą utrzymywany był od 1912 aż do 1934 r. Zrozumiały jest zatem postkolonialny syndrom Nikaraguańczyków wobec przygniatającego ich przez całe dekady jankeskiego molocha.

Początki nikaraguańskiego ruchu niepodległościowego

Z amerykańskim protektoratem nad Nikaraguą wiąże się życie i działalność inspiratora ruchu sandinistowskiego – Augusto Césara Sandino (1895-1934). Nikaragua u progu XX w. rozdzierana była przez konflikt konserwatystów (latyfundystów) i liberałów (klasy średniej). Ci pierwsi upatrywali swego protektora w Stanach Zjednoczonych AP, podczas gdy ci drudzy byli przeciwnikami polityki neokolonialnej i opowiadali się za emancypacją Nikaragui na gruncie nacjonalizmu oraz społecznej i gospodarczej modernizacji. W 1909 r. USA przy pomocy miejscowych konserwatystów zorganizowało w dawnym brytyjskim porcie Bluefields w Moskitii (przyłączonej do Nikaragui w 1894 r., UK odstąpiło od swoich pretensji do tego terytorium w 1905 r.) rewoltę przeciwko liberalnemu prezydentowi (1893-1909) José Santosowi Zelayayi Lópezowi (1853-1919), który zagrażał interesom Waszyngtonu w regionie, planując przekopanie kanału łączącego Pacyfik z Morzem Karaibskim.

Rebelia, wsparta przez jednostki amerykańskiej piechoty morskiej wysłane do Bluefields, przyniosła szybką dymisję Zelayi i wyniesienie do władzy konserwatywnego klanu Chamorro, którego przedstawiciele pełnili urząd prezydenta w latach 1916-1923. Następnie rządy przeszły w ręce konkurencyjnej wobec rodziny Chamorro frakcji konserwatystów, którzy zawarli polityczne porozumienie z liberałami. Faktyczna władza wciąż pozostawała jednak w rękach Waszyngtonu, którego wojska nadzorowały proces wyborczy w 1924 r. W 1926 r. rodzina Chamorro zorganizowała zamach stanu, którego celem było usunięcie liberałów z rządu. Ostatecznie stojący na czele przewrotu Emiliano Chamorro pod presją USA zrezygnował z bezpośredniego sprawowania urzędu prezydenckiego i pod patronatem Waszyngtonu w maju 1927 r. podpisał w Tipitapie nowe porozumienie z liberałami.

Porozumienia mówiącego o zaprzestaniu przez liberałów walki zbrojnej i powołaniu pod parasolem USA oddziałów Gwardii Narodowej (GN) nie zaakceptował jednak wspomniany A. C. Sandino. Na czele sześćdziesięciu żołnierzy i sześciuset uzbrojonych w maczety chłopów wycofał się on w północne zakątki kraju. W kolejnych latach, skutecznie rozszerzał stopniowo zasięg swojej działalności, obejmując nim wreszcie całą północną i środkową Nikaraguę. Sandinowcy, wobec przytłaczającej materialnej przewagi przeciwnika, prowadzić mogli jedynie wojnę szarpaną. Jankesi, pomimo systematycznego używania przeciw powstańcom lotnictwa bombowego, przez kolejne lata nie byli w stanie pokonać powstańców. Wreszcie, zdecydowani wycofać swoje wojska z Nikaragui i dokonać „nikaraguanizacji” wojny, w listopadzie 1932 r. zorganizowali wybory, które wygrał kandydat liberałów.

Zarazem, na czele GN postawiono Anastasio Somozę (1896-1956). Miał on romans z żoną ówczesnego ambasadora USA w Managui, czemu zawdzięczał jej protekcję i mianowanie na to stanowisko. A. C. Sandino zdecydował się tymczasem na podpisanie 2 lutego 1933 r. porozumienia z rządem, uznając że wycofanie się jankesów z kraju stanowi spełnienie jego niepodległościowego programu. Oddziały sandinowców uległy rozbrojeniu z wyjątkiem 100-osobowej osobistej gwardii A. C. Sandino. On sam jednak uznał GN za ciało niekonstytucyjne i zażądał wyłączenia jej spod zależności od USA, a podporządkowanie prezydentowi Nikaragui. Zaproszony do Managui, 21 lutego podpisał nowy układ z władzami o podporządkowaniu GN, w czasie powrotu z Pałacu Prezydenckiego został jednak zdradziecko aresztowany i zamordowany przez Gwardzistów. Następnie GN dokonała z zaskoczenia masakry rodzin sandinowców żyjących w założonej przez nich spółdzielni rolniczej, a do 1937 r. spacyfikowała ostatnie ogniska oporu partyzantów.

Druga wojna o niepodległość

W 1936 r. A. Somoza został z poparciem USA wybrany na prezydenta państwa, podporządkowując sobie wcześniej całkowicie Partię Liberalną. Nikaragua do 1979 r. miała pozostać pod rządami rodziny Somozów kontrolujących w tym czasie w całości jej życie polityczne i gospodarcze. Pomimo niekiedy napiętych stosunków z waszyngtońską metropolią, reżym wspierany był silnie przez Stany Zjednoczone i to temu poparciu zawdzięczał tak długie trwanie. Gdy na przykład w przededniu Bożego Narodzenia 1972 r. Managuę nawiedziły silne wstrząsy tektoniczne w wyniku których zginęło 18 tys. osób a krajowi zagroził chaos, Stany Zjednoczone zorganizowały błyskawiczny przerzut swych oddziałów ze Strefy Kanału Panamskiego i spacyfikowały sytuację. W tym samym roku zadłużenie zewnętrzne Nikaragui wyniosło 1,2 mld dolarów, gdy tymczasem majątek klanu Somozów wart był 1 mld. dolarów. Spis inwentaryzacyjny z 1977 r. wykazał 346 r. firm należących do klanu, które obecne były we wszystkich dosłownie dziedzinach gospodarki.

Odrodzenie nikaraguańskiego ruchu niepodległościowego datuje się na lipiec 1961 r. gdy powstał Sandinistowski Front Wyzwolenia Narodowego (FSLN). Jego twórcami byli działacze proradzieckiej Nikaraguańskiej Partii Socjalistycznej (PSN), zaś ideologiem stał się nauczyciel szkolny i bibliotekarz Carlos Fonseca Amador (1936-1976). Doktryna i ideologia FSLN szybko odeszła od naśladowania wzorców radzieckich. Fonseca krytykował ugrupowania marksistowskie za ideologiczne sekciarstwo. Uważał, że rewolucja w Nikaragui nie będzie mogla zakończyć się sukcesem, jeśli nie będzie miała charakteru rodzimego. Postulował nadanie walce z klanem Somozów charakteru narodowowyzwoleńczego i odwołanie się do tradycji A. C. Sandino. Rewolucja niepodległościowa miała stać się celem różnorodnych partii i ugrupowań politycznych o odmiennych orientacjach. Nacisk miano położyć na budowanie jedności politycznej narodu. Ideologia miała szukać inspiracji w marksizmie, w nikaraguańskim liberalizmie, oraz w myśli chrześcijańsko-społecznej.

Strategia sandinistów początkowo bazowała na koncepcjach Ernesto „Che” Guevary, który zresztą sam początkowo miał uczestniczyć w ich działaniach, choć ostatecznie pomoc z jego strony ograniczyła się do dostaw kubańskiej broni i do ogólnych porad. W 1963 r. sandiniści chcieli utworzyć „ognisko partyzanckie”na północy kraju, z niego rozszerzając stopniowo działalność. Ich podjęta w tym roku wyprawa zakończyła się jednak niepowodzeniem. W 1966 r. ponowili próbę, choć tym razem celem ognisk partyzanckich miało być zjednywanie ludności, nie zaś niszczenie siły przeciwnika. Tym razem jednak również sandiniści ponieśli klęskę.

W pierwszej połowie lat 1970. strategię „ognisk rewolucyjnych” zastąpiono strategią budowania zakonspirowanej organizacji rewolucyjnej w całym kraju. Akcją objęto także środowiska studenckie, młodzieżowe i katolików związanych z emancypacyjnym kierunkiem „teologii wyzwolenia”. Na wsi zrezygnowano z przymusowego wcielania chłopów do partyzantki, zastąpiono agitację marksistowską agitacją niepodległościową i narodowo-patriotyczną, zaczęto przekazywać chłopom leki i żywność oraz świadczyć pomoc medyczną. Przyniosło to mocne osadzenie struktur terenowych FSLN w środowisku wiejskim i lojalność wsi wobec sprawy narodowej niepodległości.

Największą rolę w ruchu rewolucyjnym wkrótce odgrywać zaczęła komórka FSLN w Managui, która utrzymywała kontakty z komórkami w innych miastach i z partyzantami na północy. To ona właśnie odpowiadała za przeprowadzoną w 1974 r. „akcję bożonarodzeniową” polegającą na próbie porwania znienawidzonego powszechnie ambasadora USA z przyjęcia w jednej z willi na przedmieściach stolicy. Ambasadora ostatecznie nie ujęto, gdyż opuścił wcześniej przyjęcie, bojownicy jednak wzięli na zakładników szereg reżymowych oficjeli. Negocjacje prowadzone przez kolejne trzy dni za pośrednictwem Episkopatu Nikaragui zakończyły się pełnym ustępstwem reżymu, który wyraził zgodę na wyjazd członków komanda za granicę, wysoki okup i zwolnienie kilkunastu więzionych od dekady bojowców FSLN.

Kontrowersje wokół sensowności „akcji bożonarodzeniowej” doprowadziły jednak do podziałów wewnętrznych w FSLN. Wyłoniła się marksistowska tzw. „tendencja proletariacka” (TP) pragnąca oprzeć rewolucję na robotnikach ośrodków przemysłowych związanych z produkcją eksportową, maoistowska grupa zwolenników koncepcji tzw. „przedłużonej wojny ludowej” (GPP) chcąca się oprzeć na chłopach, oraz „oportunistyczna” grupa tzw. „insurekcjonistów” pragnących sięgnąć do poparcia mieszczaństwa („klasy średniej”, „burżuazji”). W 1976 r. w zasadzce GN rozbite zostały siły zwolenników GPP i zginął sprzyjający im C. Fonseca, co przyniosło marginalizację tej frakcji. Inicjatywa przeszła w ręce „insurekcjonistów”, którzy w 1977 r. bezskutecznie próbowali wywołać powstanie narodowe.

Tymczasem w styczniu 1978 r. rozpoczęły się masowe wystąpienia mieszczaństwa po zamordowaniu jednego z członków klanu Chamorro stojącego wówczas na czele konserwatywno-demoliberalnej opozycji. W zamieszkach tych przetrzebiony i wewnętrznie podzielony FSLN w zasadzie nie uczestniczył, przejmując inicjatywę dopiero w połowie roku, gdy siły reżymu zaczęły stopniowo pacyfikować sytuację. W sierpniu 1978 r. 25-osobowy oddział sandinistów wtargnął do siedziby parlamentu w Managui i wziął 2 tys. zakładników. Zaskoczony reżym ponownie poszedł na wszelkie żądane od niego ustępstwa i pozwolił bojownikom na bezpieczną ewakuację z miasta. Akcja podsyciła wiarę w siły zamierającego wcześniej FSLN.

Pod koniec sierpnia wybuchły bunty w prowincjonalnych ośrodkach w Matagalpie i Jinotepe. Na początku września oddziały sandinistów zaatakowały jednostki GN we wszystkich najważniejszych miastach Nikaragui. W dalszych miesiącach politycznie skompromitowała się negocjacjami i kontaktami z reżymem popierana przez Waszyngton mieszczańska opozycja demoliberalna. W kwietniu sandiniści przejściowo opanowali prowincjonalne miasto Esteli, przepędzeni następnie z niego w ramach krwawej pacyfikacji miejscowości przez GN. 30 maja sandiniści ogłosili powstanie narodowe. Do końca czerwca opanowali całą północ kraju z drugim największym miastem León i regiony wokół Jeziora Nikaraguańskiego na południu. Na początku tego miesiąca w stolicy Kostaryki powstała rewolucyjna junta nikaraguańska. Na początku lipca FSLN kontrolował już 80% powierzchni kraju, zaś w połowie tego miesiąca przejął władzę po ucieczce Anastasio „Techito” Somozy (1925-1980) z Managui do Miami w USA.

Nikaragua w oblężeniu

W kierownictwie Rewolucji Nikaraguańskiej szybko zmarginalizowany został „tercerystyczny” („terceristas”) mieszczański nurt „insurekcjonistów” odpowiedzialny za spektakularne akcje latach 1974 i 1978. Przewagę uzyskały nurt marksistowski i maoistowski. Przekonany o nieuchronności konfliktu niepodległej Nikaragui ze Stanami Zjednoczonymi, FSLN przystąpił do organizowania infrastruktury bezpieczeństwa rewolucyjnego. Oddziały partyzanckie niezwłocznie przekształcono w Ludową Armię Sandinistowską (EPS), powołano milicję ludową, działające na szczeblu lokalnym – wsi, wspólnoty indiańskiej, osiedla w miastach – Sandinistowskie Komitety Obrony (CDS) wzorowane na analogicznych strukturach kubańskich, Organizację Młodzieży Sandinistowskiej 19 Lipca (JS-19), zaś na początku 1980 r. także liczącą sobie 100 tys. milicję robotniczą.

Roztoczono kontrolę nad prasą, związkami zawodowymi, podjęto walkę z analfabetyzmem i zapóźnieniami w medycynie i higienie do czego zaangażowano nauczycieli i lekarzy z Kuby. Znacjonalizowano posiadłości klanu Somozów, a także przemysły wydobywczy, budowniczy i rybołówstwo, jak również transport, komunikację, bankowość i ubezpieczenia. Udział sektora publicznego w całości gospodarki wzrósł w czasie pierwszej dekady rządów sandinistów z 15% do 41%. Rewolucja Nikaraguańska równocześnie chroniła chłopską własność ziemi i rzemiosło oraz drobny i średni przemysł – 60% nikaraguańskiego przemysłu pozostało w rękach prywatnych, podobnie jak 80% nikaraguańskiej ziemi pozostało w rękach chłopów i wspólnot indiańskich. W dalszych miesiącach, wyrastający na przywódcę rewolucji Daniel Ortega ogłosił plan konfiskaty nieuprawianych ziem i domów rodzinnych obywateli przebywających pozasłużbowo za granicą dłużej niż sześć miesięcy. Były to kolejne uderzenia wymierzone w powiązaną z Somozami i USA oligarchię która stała się głównym „wrogiem wewnętrznym” Rewolucji. Wywołało to zaniepokojenie zarówno w kręgach oligarchicznych, jak i w Waszyngtonie.

Za prezydentury Jamesa Cartera (1977-1981) strategia Waszyngtonu wobec Nikaragui zasadzała się na nieoficjalnym wsparciu „tercerystycznego” skrzydła w FSLN i zachęcaniu Nikaragui do odstąpienia od polityki niepodległości narodowej pożyczkami i dotacjami zarówno z samych USA (75 mln. dolarów w maju 1980 r.), jak i Międzynarodowego Banku Odbudowy i Rozwoju (IBRD) i Międzyamerykańskiego Banku Rozwoju (BID). Polityka ta – jako zbyt „miękka” – stała się przedmiotem krytyki rodzącego się wówczas środowiska neokonserwatystów, które w okresie prezydentury Ronalda Reagana (1981-1989) miało stać się ważną częścią popierającej go tzw. „Nowej Prawicy” („New Right”)1.

Kluczowe dla doktryny tego środowiska wobec Nikaragui okazały się tekst Jeane Kirkpatrick „Dictatorships and Double Standards” (1979) oraz raport Komitetu Santa Fe zatytułowany „A New Inter-American Policy for the Eighties” (1979). Autorka pierwszego z omawianych tekstów – późniejsza ambasador USA przy ONZ za prezydentury R. Reagana – zalecała odmienne traktowanie dyktatur proamerykanskich i proradzieckich; te pierwsze miały być wspierane, te drugie zaś zwalczane. Autorzy ze środowiska Komitetu Santa Fe podkreślali zaś geopolityczną wagę strefy Kanału Panamskiego i Nikaragui dla bezpieczeństwa USA i zalecali utrzymanie politycznej kontroli nad obydwoma tymi krajami.

Nowy prezydent USA, kierując się analizami i raportami neokonserwatystów, rozpoczął politykę inspirowania i wspierania terroryzmu na terenie Nikaragui. W 1981 r. organizowane przez CIA na terenie Hondurasu spośród byłych funkcjonariuszy GN oddziały tzw. „contras” (od hiszp. „contrarevolucionarios” – pol. „kontrrewolucjoniści”) otrzymały 20 mln. dolarów dotacji. W marcu 1982 r. powstała specjalna lotna brygada CIA do prowadzenia akcji terrorystycznych na terenie Nikaragui, która podjęła tajne działania w tym państwie. Sprawa trafiła na forum RB ONZ, jednak stosowną rezolucję potępiającą Waszyngton zablokowała reprezentująca to państwo w Radzie J. Kirkpatrick. W grudniu 1982 Kongres przyjął jednak pod presją międzynarodową tzw. poprawkę Bolanda zabraniającą administracji prezydenckiej finansowania i wspomagania wojskowego formacji mających na celu obalenie rządu Nikaragui oraz działań mających wywołać konflikt pomiędzy Nikaraguą a Hondurasem.

W marcu 1983 r. USA próbowały utworzyć na północy Nikaragui tzw. „terytorium wyzwolone” i „strefę bezpieczeństwa”, co również zostało zgłoszone na forum RB ONZ i podobnie jak w poprzednim wypadku USA posłużyły się przysługującym im prawem weta dla zablokowania krytycznej wobec siebie rezolucji. Tym razem również Kongres przyjął w maju tzw. drugą poprawkę Bolanda zabraniającą CIA wszelkich działań na terenie Nikaragui.

W tej sytuacji R. Reagan postanowił przerzucić ciężar polityki amerykańskiej na państwa wasalne USA w regionie: w styczniu 1982 r. w San José z inicjatywy USA powołana została Demokratyczna Wspólnota Środkowoamerykańska (CDC) z udziałem Kostaryki, Salwadoru i Hondurasu (ociągająca się początkowo z akcesem Gwatemala dołączyła po kilku tygodniach na wyraźne polecenie Waszyngtonu), w październiku tego samego roku również w San José powołano Forum na rzecz Pokoju i Demokracji (FPD), w lutym 1983 r. J. Kirkpatrick złożyła wizyty dyplomatyczne w Hondurasie, Kostaryce i Salwadorze nakłaniając je do zaostrzenia kursu wobec Nikaragui. Wszystkie te inicjatywy okazały się jednak słabe i niefunkcjonalne – choćby dlatego, że niektóre ich państwa członkowskie jak Salwador i Gwatemala były moralnie skompromitowane wyjątkowymi okrucieństwami tamtejszych służb bezpieczeństwa szkolnych przez CIA w ośrodkach w Fort Benning w Georgii i w Strefie Kanału Panamskiego.

Wobec nieskuteczności strategii „multilateralnej”, R. Reagan podjął realizację strategii „unilateralnej”. W kwietniu 1983 r. wygłosił na forum Kongresu histeryczne przemówienie oskarżając Nikaraguę o „eksport przemocy”, „destabilizację”, „komunizm” i „dążenie do obalenia demokracji w regionie”. W lipcu 1983 r. Waszyngton poinformował o rozpoczęciu długotrwałych manewrów amerykańskiej floty wojennej u wybrzeży Nikaragui z możliwością zablokowania jej portów. W październiku 1983 r. USA dokonały za parawanem Organizacji Państw Wschodnich Karaibów (OECS) przy użyciu 6 tys. żołnierzy inwazji na Grenadę, obalając tamtejszy lewicowy rząd. W listopadzie 1983 r. Kongres przeznaczył 24 mln. dolarów na pomoc dla terrorystów z „contras”, zaś w styczniu 1984 r. Senat zwiększył tę kwotę o kolejne 21 mln. dolarów. W marcu 1984 r. flota USA ostrzelała urządzenia portowe w Montelimar na karaibskim wybrzeżu Nikaragui. W kwietniu agenci CIA zaminowali nikaraguańskie porty.

Wszystkie te agresywne poczynania Waszyngtonu odczytywane były nie tylko w Nikaragui jako przygotowanie do podboju tego kraju przez USA. W tej sytuacji rząd D. Ortegi starał się zawiązać sojusze z politycznymi przeciwnikami USA: Związkiem Radzieckim i wschodnioeuropejskimi państwami socjalistycznymi, Kubą, Wietnamem i Libią. W Nikaragui pojawili się doradcy wojskowi z ZSRR, NRD, Bułgarii i Libii, szkolący żołnierzy, milicjantów, funkcjonariuszy tajnych służb. W połowie 1983 r. główną odpowiedzialność za przygotowanie nowej strategii przeciw „contras” przejęli Kubańczycy, których w tym czasie w Nikaragui przebywało 10 tys., z czego połowę stanowił personel wojskowy, pozostałą zaś część lekarze i nauczyciele. Prowadzono również intensywne zakupy broni w ZSRR, na Kubie, w Libii i w Algierii. Zarządzono powszechny pobór do wojska, zaś EPS zwiększyła swą liczebność do 30 tys. żołnierzy pod koniec 1983 r. i do 40 tys. żołnierzy w połowie 1985 r. Nikaragua stawała się w połowie lat 1980. jednym wielkim oblężonym i atakowanym ze wszystkich stron obozem wojskowym. Wspierała też w tym czasie inne ruchy narodowowyzwoleńcze, jak Front Wyzwolenia Narodowego im. Farabundo Martiego (FMLN) w Salwadorze oraz partyzantów niepodległościowych w Gwatemali.

Gdy na początku 1986 r. sandiniści powołali 30 tys. rezerwistów i wyparli „contras” poza granice Nikaragui, Kongres USA przeznaczył na wsparcie terrorystów 100 mln. dolarów i zezwolił na tajne operacje CIA na terenie Nikaragui. Rząd D. Ortegi potraktował to jako faktyczne wypowiedzenie wojny, choć zwiększona pomoc USA nie była w stanie zmienić sytuacji na froncie, gdzie lepiej uzbrojona i zmotywowana armia nikaraguańska biła w polu zdemoralizowane bandy „contras”. W październiku 1986 r. nikaraguańska obrona przeciwlotnicza zestrzeliła nad terytorium kraju amerykański samolot szpiegowski przewożący broń dla „contras”. Zeznania pilota i znalezione przy nim dokumenty pozwoliły na ujawnienie handlowych i finansowych mechanizmów zaopatrywania przez CIA w broń nikaraguańskich terrorystów.

Operacja realizowana była z polecenia R. Reagana od 1984 r. pod szyldem Narodowej Agencji Bezpieczeństwa (NSA), która w przeciwieństwie do CIA nie musiała składać reportów przed Kongresem. Fundusze z tajnej sprzedaży amerykańskiej broni do Arabii Saudyjskiej, Egiptu, Iranu i innych państw przeznaczano na finansowanie „contras”. Szacuje się, że amerykańska pomoc dla terrorystów sięgać mogła w tych latach nawet 45 mln. dolarów. Afera „Iran-Contras” wywołała kryzys polityczny w Stanach Zjednoczonych i sparaliżowała ich dalsze agresywne kroki wobec Nikaragui. Najprawdopodobniej jedynie dlatego Nikaragua ostatecznie uniknęła bezpośredniej amerykańskiej agresji.

Wobec zaistniałego niepowodzenia USA ponownie postanowiły odwołać się do pomocy swoich regionalnych wasali. W maju 1985 r. Stany Zjednoczone wprowadziły pełne embargo na stosunki gospodarcze z Nikaraguą. Pod naciskiem USA w ich ślady poszło wiele ich państw wasalnych w regionie. Między innymi Meksyk, Wenezuela i Ekwador zaniechały dostaw ropy do Nikaragui. W odpowiedzi w kwietniu i maju 1985 r. prezydent D. Ortega odbył podróż do państw socjalistycznych wschodniej Europy, a jednostronna zależność gospodarcza Nikaragui od RWPG zaczęła błyskawicznie rosnąć. Pomimo trudności gospodarczych, wybory prezydenckie w styczniu 1985 r. przyniosły sukces kandydatom FSLN: przy 75% frekwencji D. Ortega uzyskał 67% głosów w wyborach prezydenckich, zaś FSLN zdobył 61 z 96 miejsc w parlamencie.

Trudności ekonomiczne w Nikaragui jednak narastały. Terrorystyczne działania „contras” wyrządzały szkody w rolnictwie, niszcząc w ten sposób produkcyjną bazę dla eksportu. Zwiększał się deficyt w handlu zagranicznym i dług zagraniczny. Z powodu dużych wydatków budżetowych na armię, modernizację infrastruktury i politykę socjalną rosła inflacja. Administracja państwowa okazała się nie być przygotowana do zarządzania wieloma upaństwowionymi gałęziami gospodarki narodowej. Mieszczaństwo zaniechało inwestycji rozwojowych. Próba uzdrowienia gospodarki podjęta przez FSLN po wyborach nie powiodła się. Już na początku 1986 r. notowano braki w zaopatrzeniu sklepów w towary żywnościowe jak mąka, olej, nabiał, ryż. Sztuczne zaniżanie cen i dotowanie wielu towarów przez władze spowodowały rozkwit przemytu za granicę, gdzie ceny tych samych towarów były wyższe. Dotyczyło to np. wołowiny, herbicydów, chemikaliów i środków ochrony roślin itd.

W październiku 1988 r. klęski gospodarczej Nikaragui dopełniło uderzenie huraganu „Joan”. Zginęło lub zaginęło ponad 200 osób, zaś straty materialne sięgnęły 2 mld. dolarów. Konieczność pomocy ofiarom huraganu oznaczała dla Nikaragui katastrofę budżetową i klęskę hiperinflacji (33 602%). Ogromny deficyt w bilansie handlowym i płatniczym, dług zagraniczny równy dwudziestokrotnej wartości eksportu, spłata odsetek, która oznaczałaby konieczność przeznaczenia na ten cel całości wpływów z eksportu, sprawiły że Nikaragua stała się bankrutem i zarazem państwem niewypłacalnym. Dodajmy, że w ramach „reaganomiki” Bank Rezerwy Federalnej po 1980 r. systematycznie podnosił stopy procentowe, co przekładało się również na wzrost ich wysokości w innych bankach. Dla zadłużonych państw środkowoamerykańskich oznaczało to katastrofę.

Udział produkcji przemysłowej w całości PKB Nikaragui utrzymywał się wówczas na względnie jak na region wysokim poziomie 17%. W 1988 r. produkcja spadła jednak o 9%, zaś oficjalne bezrobocie wyniosło 25%, podczas gdy nieoficjalnie wyniosło dwa razy tyle. Kryzys w Nikaragui zbiegł się w czasie z gospodarczym i politycznym załamaniem całego bloku komunistycznego. Po konsultacjach z Waszyngtonem w maju 1989 r. Moskwa wstrzymała dostawy broni dla Nikaragui. Jedynie formalnie istniała jeszcze RWPG. W Nikaragui narastało napięcie społeczne na tle pogarszającej się sytuacji gospodarczej. W kryzysie jednak znajdowały się również pozbawione wsparcia USA formacje „contras”.

W tej sytuacji prezydent D. Ortega zgodził się na rozmowy z przedstawicielami „contras” na terytorium Nikaragui bez żadnych warunków wstępnych. 21 marca 1988 r. podpisano zawieszenie broni na sześćdziesiąt dni. W sierpniu 1989 r. doszło do porozumienia sandinistów i opozycji w sprawie przeprowadzenia wyborów powszechnych w lutym 1990 r. Pomimo kryzysu gospodarczego i społecznego w kraju, sandiniści prowadzili jednak w sondażach przedwyborczych. Sytuację zmieniła inwazja Stanów Zjednoczonych na Panamę w grudniu 1989 r. i pojmanie przez Amerykanów prezydenta tego państwa Manuela Noriegi w styczniu następnego roku. Równocześnie uzbrojone oddziały sandinistów otoczyły budynek ambasady USA w Managui.

Wszystko to spowodowało wzrost w społeczeństwie nikaraguańskim obaw przed wojną z USA. 75% ankietowanych uważało, że dalsze rządy FSLN doprowadzą do wojny z USA. W przekonaniu takim utwierdzali Nikaraguańczyków sami przekonani o nieuchronności konfliktu sandiniści. Naród nikaraguański był już jednak zmęczony permanentnym stanem zagrożenia i w wyborach prezydenckich wygrała Violetta Chamorro – wdowa po dziennikarzu zabitym podczas rządów sandinistów, spokrewnionym z klanem Chamorro i przedwojennymi prezydentami Nikaragui z tej rodziny.

Rządy chadeków w latach 1990. realizowały neoliberalną politykę gospodarczą, co z czasem spowodowało wzrost niezadowolenia społecznego. Na jego fali w listopadzie 2006 r. FSLN powrócił do władzy. Już w styczniu 2007 r. wprowadził Nikaraguę do ALBA, a dzięki pomocy gospodarczej i technicznej pozostałych państw zrzeszonych w Sojuszu, mógł przywrócić liczne reformy społeczne (m.in. bezpłatną służbę zdrowia i oświatę, pomoc kredytową dla rolników, rzemieślników i drobnego kapitału) cofnięte poprzednio przez neoliberałów i chadeków.

Przyczyny obecnego kryzysu

Tymczasem w tym samym kwietniu 2018 r. w którym HKND wycofała się z Nikaragui, zapłonęły lasy na terenach rezerwatu Indio Maiz w tym kraju, przez które planowano wcześniej przeprowadzić projektowany przez Chińczyków kanał. W Managui natychmiast pojawiła się liberalna młodzieżowa opozycja, która oskarżyła rząd FSLN o celowe podłożenie ognia dla przygotowania terenów pod budowę kanału i rozprawienie się z zamieszkującymi je ludami Rama i Kriol. W Nikaragui gdzie 80% mieszkańców to rdzenni Amerykanie, oskarżenia takie mają ogromną siłę rażenia. Zwłaszcza, gdy wysuwa się je wobec rządu prezentującego się jako rzecznik uciśnionych i wyzyskiwanych. Oskarżenia były szeroko nagłaśniane przez zachodnie publikatory, które jednak milczały równocześnie wobec rzeczywistych czystek etnicznych przeprowadzanych m.in. na ludzie Embera Katio przez szwadrony śmierci na usługach zachodnich koncernów, działające pod parasolem hołubionego przez Zachód prowaszyngtońskiego rządu Kolumbii2.

Kolejny wymiar kryzysu nikaraguańskiego wiąże się z machinacjami Międzynarodowego Funduszu Walutowego (IMF). Tu z kolei znajdujemy analogię z kryzysem zadłużeniowym w Grecji (2009), gdzie również pod pretekstem likwidacji deficytu krajowi narzucono drakońskie warunki ekonomiczne, prowadzące do stagnacji, pogłębiające nędzę i gospodarczą zależność od centrów światowego kapitalizmu. Nietrudno sięgnąć jeszcze głębiej do historii i przypomnieć bardzo podobną w swym charakterze i skutkach XIX-wieczną „dyplomację kanonierek”uprawianą m.in. wobec państw Ameryki Łacińskiej (np. Nikaragua 1895, Wenezuela 1902, Meksyk 1914).

Tym razem pretekstem stało się zadłużenie Nikaraguańskiego Instytutu Zabezpieczenia Socjalnego (INSS) odpowiedzialnego za wypłatę świadczeń społecznych. W 2017 r. IMF ostrzegł władze w Managui, że w 2019 r. INSS zbankrutuje, jeśli nie uzyska pomocy Funduszu. Rząd FSLN zgodził się na realizację planu reform przygotowanego przez IMF, wprowadzając jednak kilka poprawek mających na celu przyspieszenie efektów reformy i odrzucając podwyższenie wieku emerytalnego, co zalecał Fundusz. W kwietniu 2018 r. swoje negocjacje z rządem, za sugestią IMF, rozpoczęła nikaraguańska konfederacja pracodawców (COSEP). Zalecała ona przerzucenie finansowego ciężaru reformy na nikaraguański kapitał, środowiska pracownicze, a także przeprowadzenie reformy podatkowej.

Z negocjacji wyłączony został drobny i średni kapitał, COSEP bowiem reprezentowała wyłącznie kapitał duży – powiązany interesami gospodarczymi z kapitałem północnoamerykańskim i z kapitalistyczną międzynarodówką, rzecznikiem interesów której był IMF. Ostatecznie ogłoszona przez prezydenta D. Ortegę reforma została oprotestowana przez COSEP, ale też przez emerytów gdyż – wbrew wcześniejszym deklaracjom prezydenta i zapisom konstytucji nikaraguańskiej – obciążała emerytury 5% podatkiem. Rozwiązania wprowadzone przez D. Ortegę były jednak po prostu realizacją wytycznych narzuconych mu przez IMF i implementacją części postulatów wysuwanych wcześniej przez COSEP.

Przebieg obecnego kryzysu

Współczesna faza protestów rozpoczęła się 18. kwietnia demonstracjami emerytów, studentów i młodzieży na ulicach stolicy i sześciu innych miast kraju. Protestujący demonstrowali przeciwko reformie systemu opieki społecznej, podwyżkom podatków dochodowych i 5% opodatkowaniu emerytur. W czasie starć z policją i Młodzieżą Sandinistowską zginęło 26 osób. Następnego dnia zablokowano transmisję czterech opozycyjnych kanałów telewizyjnych oraz sympatyzującego z opozycją kanału kościelnego. Pierwsza dama Rosario Murillo oskarżyła demonstrantów o dążenie do destabilizacji i zniszczenia Nikaragui.

21 kwietnia D. Ortega zapowiedział możliwą rewizję reform z dniem 1 lipca, oraz negocjacje jej kształtu z przedstawicielami kapitału, z wyłączeniem jednak przedstawicieli protestujących, których oskarżył o bycie manipulowanym przez gangi i polityczną opozycję. COSEP zapowiedział jednak, że zasiądzie do rozmów jedynie w przypadku zaprzestania działań przeciwko demonstrantom, włączenia ich przedstawicieli do negocjacji, oraz przywrócenia swobody środków masowego przekazu. W podobnym duchu wypowiedzieli się przedstawiciele nikaraguańskiego Kościoła Katolickiego, papież Franciszek wsparł ich zaś pośrednio apelując o pokój w kraju.

22 kwietnia prezydent D. Ortega zapowiedział wycofanie się z reform i poszerzenie grona negocjatorów o katolickiego kardynała Leopoldo Brenesa. Już 23 kwietnia przez Managuę przetoczyły się liczące sobie dziesiątki, jeśli nie setki tysięcy marsze przedstawicieli kapitału, studentów i wielkomiejskiej klasy średniej, domagających się zakończenia przemocy w kraju, uwolnienia aresztowanych studentów, przywrócenia swobody działania opozycyjnych nadawców, pociągnięcia do odpowiedzialności winnych śmierci studentów, wreszcie zaś ustąpienia samego prezydenta.

24 kwietnia rząd zwolnił 200 aresztowanych. Ruch chłopski poparł młodzieżowe protesty, a jego przywódczyni wezwała strajku generalnego w imię włączenia do negocjacji przedstawicieli wszystkich grup społecznych, D. Ortegę zaś do rezygnacji ze stanowiska głowy państwa. W kolejnych dniach nikaraguańska prokurator generalna i przewodniczący Zgromadzenia Narodowego zapowiedzieli śledztwo w sprawie zabitych studentów. Do dymisji podała się komendant główna Policji Państwowej.

28 kwietnia nikaraguański Kościół Katolicki zorganizował wielusettysięczne manifestacje w Managui, Matagalpie i León. Wedle relacji prasowych, „biskupi maszerowali ramię w ramię z gejami, feministkami, członkami rodzin zabitych w czasie protestów oraz (…) setkami tysięcy chłopów”. Chłopi dowożeni byli do stolicy zorganizowanymi konwojami ciężarówek, by protestować przeciwko prezydenckiemu projektowi chińskiego kanału łączącego Pacyfik i Morze Karaibskie. 29 kwietnia nikaraguańskie strony rządowe zostały zaatakowane przez ruch „Anonymous”.

30 kwietnia miała miejsce kilkudziesięciotysięczna manifestacja Nikaraguańczyków lojalnych wobec swojego rządu na której śpiewano pieśni z czasów wojny domowej lat 1980. 1 maja Nikaragua odrzuciła wniosek Międzyamerykańskiej Komisji Praw Człowieka (CIDH) o zgodę na zbadanie przypadków użycia przemocy podczas kwietniowych zamieszek. 2 maja studenccy demonstranci zażądali od władz dopuszczenia przedstawicieli CIDH i Biura Praw Człowieka NZ (OHCHR) do zbadania sytuacji w kraju, zaś Anonymous zaatakowali strony internetowe nikaraguańskiej policji. Demonstranci zaczęli się też barykadować na terenie Uniwersytetu Politechnicznego Nikaragui (UPOLI).

3 maja oddziały szturmowe wojska i policji odbiły z rąk demonstrantów gmachy UPOLI, raniąc sześciu protestujących. W odpowiedzi, studencki Ruch 19 Kwietnia (Movimiento 19 de Abril) odmówił udziału w negocjacjach z D. Ortegą, stawiając tym samym możliwość deeskalacji sporu pod znakiem zapytania. 4 maja siły prorządowe stłumiły wystąpienia opozycji w Niquinohomo. Kolory biały i niebieski (barwy nikaraguańskiej flagi) zostały przyjęte przez opozycję jako barwy protestu.

6 maja Nikaraguański Sojusz Uniwersytecki (AUN), Studencki Ruch 19 Kwietnia, oraz Ruch Uniwersytecki 19 Kwietnia powołały koalicję dla podjęcia dialogu z władzami, zarazem negatywnie oceniając inicjatywę Zgromadzenia Narodowego powołania „komisji prawdy” mającej zająć się zbadaniem wydarzeń towarzyszących protestom. 8 maja Narodowa Koalicja Nikaraguańskich Studentów Uniwersytetów ogłosiła gotowość do podjęcia dialogu z władzą. Zarazem trwały studenckie wystąpienia uliczne (m.in. studentów Państwowego Uniwersytetu Rolniczego i Uniwersytetu Katolickiego).

9 maja „przemoc” i „cenzurę” władz potępiła zrzeszająca opozycyjnych dziennikarzy organizacja Niezależnej Prasy Nikaragui. Zrzeszająca ok. 1500 Kościołów ewangelicznych Apostolska Sieć Nikaragui wezwała D. Ortegę do rezygnacji ze stanowiska. Przez Managuę przetoczyły się wielusettysięczne manifestacje zwolenników i przeciwników urzędującego prezydenta. Liczba zabitych sięgnęła 47 osób. W czasie demonstracji tego dnia rannych zostało trzech policjantów.

10 maja parlamentarna Komisja Prawdy zapowiedziała nawiązanie kontaktów z CIDH i wszczęcie wspólnego śledztwa w sprawie zabitych, rannych, uwięzionych, zaginionych i zniszczeń mienia w kwietniowych protestach. Rząd Nikaragui zwrócił się do Episkopatu o wyznaczenie terminu rozmów nad rozwiązaniem kryzysu. R. Murillo oświadczyła, że prezydent oczekuje na głos biskupów. Tymczasem na prowincji pojawiły się strajki okupacyjne chłopów domagających się włączenia do negocjacji przedstawicieli wszystkich grup społecznych.

11 maja gotowość do rozmów ogłosiły wiceprezydent R. Murillo oraz przedstawiciele nikaraguańskich studentów i kapitału. Rankiem doszło do starć w UPOLI podczas których śmierć poniosło trzech kolejnych studentów. W odpowiedzi przez kraj przetoczyła się kolejna fala wystąpień ludowych przeciwko FSLN i D. Ortedze. 12 maja ostre starcia pomiędzy siłami policji i Młodzieży Sandinistowskiej a opozycją objęły już dziesięć miast i osiem departamentów na zachodzie, północy i w centrum kraju. Kościół Katolicki dał prezydentowi 72 godziny na spełnienie podyktowanych przez siebie warunków rozpoczęcia negocjacji: dopuszczenie CIDH, wycofanie społecznych sił prorządowych, zaprzestanie represji przeciwko demonstrantom, wolę dialogu z opozycją.

13 maja prezydent D. Ortega wezwał do zaprzestania przemocy w kraju. W tym samym dniu rzecznik wojska pułkownik Manuel Guevara oświadczył że siły zbrojne nie zaangażują się w represje przeciw demonstrantom i wezwał do rozpoczęcia dialogu. 14 maja sekretarz generalny Organizacji Państw Amerykańskich (OAS) Luis Almargo oświadczył że Nikaragua zgodziła się wpuścić przedstawicieli CIDH dla zbadania przestrzegania praw człowieka w kraju. Konferencja Episkopatu Nikaragui wyznaczyła początek negocjacji na 16 maja w seminarium Marii Panny Fatimskiej i zaprosiła do udziału w nich przedstawicieli studentów, kapitału i opozycji obywatelskiej.

Negocjacje toczyły się w dniach 16-23 maja. Towarzyszyły im dalsze protesty i starcia w wielu miastach Nikaragui. 17 maja przybyła do Nikaragui komisarz Antonia Urrejola, która została mianowana przez CIDH sprawozdawcą ds. Nikaragui. Zaraz po przybyciu zażądała ona zaprzestania represji wobec opozycji i przywrócenia swobody działania opozycyjnych środków masowego przekazu. 21 maja ogłosiła wstępny raport odnotowujący 76 ofiar śmiertelnych protestów i formułujący oskarżenia wobec rządu. 23 maja niepowodzeniem zakończyły się negocjacje strony rządowej z opozycją. Ta ostatnia domaga się ustąpienia D. Ortegi i R. Murillo jako warunku wstępnego deeskalacji napięcia. Przewodniczący Konferencji Episkopatu Nikaragui abp. Leopoldo Brenes oświadczył, że przyczyną niepowodzenia negocjacji był brak zgody co do ich przedmiotu.

Z inicjatywy abp. L. Brenesa została jednak powołana mieszana sześcioosobowa komisja (3 przedstawicieli władzy i 3 przedstawicieli opozycji), by przygotować grunt pod wznowienie narodowego dialogu. 40 punktów składających się na program „dialogu narodowego” zostało jednak skrytykowanych przez ministra spraw zagranicznych Nikaragui Dennisa Moncada Colindresa jako sprowadzające się do niekonstytucyjnej zmiany władzy i przeprowadzenia zamachu stanu. Opozycja domaga się bowiem przyspieszenia wyborów, zmiany konstytucji mającej uniemożliwić D. Ortedze ponowne kandydowanie na urząd głowy państwa, oraz obsadzenia swymi nominatami Najwyższego Sądu Konstytucyjnego (CSE). Strona rządowa odrzuciła te postulaty, co skłoniło abp. L. Brenesa do przerwania 30 maja prac nad „dialogiem narodowym”.

1 czerwca doszło do kolejnych starć w mieście Masaya gdzie zamknięto 5 banków. Opozycja wezwała do generalnego strajku obywatelskiego, by zmusić prezydenta D. Ortegę i jego żonę a zarazem wiceprezydent kraju R. Murillo do ustąpienia ze stanowiska. 2 czerwca doszło do kolejnych starć i zamieszek w kilku miastach Nikaragui. W trakcie zamieszek śmierć poniósł między innymi obywatel Stanów Zjednoczonych AP, co wywołało specjalne oświadczenie ambasady tego państwa.

4 czerwca w starciach zginęło dalszych sześć osób, wśród nich zaś piętnastoletni chłopiec. Biskup Silvio Baez ostrzegł wiernych w Masayi przed snajperami i radził im nie opuszczać domów. 5 czerwca pojawiły się doniesienia o dalszych ofiarach śmiertelnych w Masayi, gdzie wznoszone są barykady uliczne. 3 czerwca miał tam zostać zastrzelony oficer policji.

7 czerwca USA wprowadziło restrykcje wizowe wobec przedstawicieli władz Nikaragui „odpowiedzialnych za naruszenia praw człowieka i podminowywanie demokracji w Nikaragui”. Sankcjami objęci zostali oficerowie policji, przedstawiciele władz miejskich i resortu zdrowia. Tego samego dnia Episkopat Nikaragui przedłożył prezydentowi D. Ortedze propozycję wznowienia rozmów z opozycją. Prezydent w odpowiedzi poprosił o czas do namysłu. Grupa zamaskowanych osób zaatakowała i podpaliła urządzenia państwowego Radio Nikaragua. Inna zamaskowana grupa zaatakowała budynek szpitala Fernando Vélez Paiz w Managui.

9 czerwca pojawiły się doniesienia o kolejnych starciach w mieście Jinotega i w stolicy kraju Managui. W Jinotedze studenci próbowali wznieść barykadę przeciwko siłom bezpieczeństwa. Podczas starć jeden z nich został zabity. W Managui zginął zastrzelony działacz Młodzieży Sandinistowskiej. Demonstranci żądają ustąpienia D. Ortegi z funkcji prezydenta i organizują blokady dróg w całym kraju.

Stanowisko społeczności międzynarodowej

O stosowanie przemocy, zbrojenie bojówek, cenzurę i stosowanie tortur oskarżyły władze Nikaragui Rada Praw Człowieka ONZ (UNHRC), CIDH, Międzyamerykańskie Stowarzyszenie Prasy (SIP), oraz Amnesty International. 31 maja Parlament Europejski potępił „represje” rządu Nikaragui i wezwał do wcześniejszych wyborów. Najbardziej krytyczne stanowisko wobec władz Nikaragui zajęły Stany Zjednoczone i pozostające od nich w kolonialnej zależności Portoryko, a także – co nieco zaskakujące ze względu na przynależność tego kraju do ALBA – władze Ekwadoru. Solidarność z władzami w Managui zadeklarowały natomiast Kuba, Boliwia i Wenezuela. Rosja uznała kryzys w Nikaragui za wewnętrzną sprawę tego państwa i przestrzegła przed „destrukcyjnymi wpływami z zewnątrz”.

Wnioski

Wydaje się, że w Nikaragui obserwujemy obecnie kolejną próbę „kolorowej rewolucji” przeprowadzonej przez USA przy użyciu studentów, młodzieży, „klasy średniej” i kapitału. W pierwszych latach po powrocie FSLN do władzy Waszyngton bagatelizował znaczenie rozwoju wypadków w Nikaragui. Sam FSLN również zrezygnował z retoryki antyamerykańskiej. Gdy jednak powrócił stary koszmar jankesów: transoceaniczny kanał przez Nikaraguę poza ich kontrolą, plany podporządkowania sobie tego wciąż wymykającego się USA kraju zostały odnowione.

Amerykanie wykorzystali dla swych celów rzeczywiste napięcia i sprzeczności powstałe w konsekwencji umiarkowanej kolaboracji FSLN i chińskiej elity finansowej z kontrolowanymi przez Waszyngton instytucjami kapitalistycznej międzynarodówki. USA odwołuje się również do społecznych produktów postmodernistycznego kapitalizmu w postaci „klasy średniej” i „pokolenia twittera”z ich kosmopolitycznym prozachodnim hedonizmem i permisywizmem.

FSLN wydaje się mieć na koncie podobne błędy jak Muammar Kaddafi i Baszar al-Asad od lat 1990. szukający porozumienia z Zachodem i instytucjami międzynarodówki kapitalistycznej oraz wdrażających zalecane przez nie „reformy” gospodarcze, polityczne i społeczne (np. otwartość informacyjna, przyjmowanie zachodnich turystów). Dla obydwu wymienionych przywódców polityka rekoncyliacji z Zachodem zakończyła się państwową katastrofą. W przypadku pierwszego z wymienionych – zupełnym rozpadem państwa i zwieńczoną zamordowaniem samego przywódcy.

To, czy obecny kryzys w Nikaragui zakończy się zupełną katastrofą jak w Libii, czy też może FSLN uda się odbudować lub choćby częściowo ocalić jedność polityczną kraju zależy, czy D. Ortega, podobnie jak B. al-Asad, zdoła pozyskać dla siebie konstruktywny nurt opozycji. Wydaje się, że możliwe byłoby to przynajmniej w przypadku tej jej części, która motywowana jest ekonomicznie. Poszerzenie bazy społecznej rządu i wyizolowanie awanturników dążących do obalenia władzy FSLN choćby za cenę anarchizacji kraju na pewno ułatwiłoby normalizację sytuacji w Nikaragui.

Dlatego słuszne wydają się postulaty miejscowego Kościoła katolickiego, by do negocjacji dopuścić przedstawicieli wszystkich grup społecznych. Prezydent D. Ortega powinien rozważyć płacowe postulaty emerytów i drobnych przedsiębiorców, zerwać natomiast korumpujące Nikaraguę kontakty z instytucjami kapitalistycznej międzynarodówki i kompradorskim kapitałem zrzeszonym w COSEP. Obecny kryzys w Nikaragui okaże się też zapewne sprawdzianem solidarności i sprawności ALBA.

Dla Polski istotne mogą się okazać wnioski z zaangażowania w konflikt poszczególnych społeczności wyznaniowych: Kościół Katolicki zajmuje w Nikaragui stanowisko umiarkowanie demoliberalne ale zarazem realistyczne i elastyczne. Jako wyraźny rzecznik orientacji jankeskiej występują zaś społeczności protestanckie. Podobnie jest w naszym kraju, gdzie jedyne bodaj jak dotychczas głosy w obronie syjonizmu i Izraela wychodzą ze strony marginalnych zborów protestanckich. Trudno też znaleźć jakichkolwiek protestantów, którzy w mniejszym lub większym stopniu nie byliby proamerykańskimi liberałami.

Ronald Lasecki

(pisane 7-11 grudnia A.D. 2018)

1Fenomenu tego nie należy mylić z francuską Nową Prawicą (Nouvelle Droite) kształtującą się od końca lat 1960. wokół Alaina de Benoist (ur. 1943).

2Przypomnijmy tu kuriozalny propagandowy film „Kolumbia – świadectwo dla świata” (2008) w reżyserii Dominika Tarczyńskiego – skompromitowanego dziś już posła-aferzysty z PiS. Film w 2011 r. zdobył pierwsze miejsce na XVI Katolickim Festiwalu Filmów i Multimediów w Niepokalanowie, co stanowi moralną i intelektualną kompromitację polskiego Kościoła i tej imprezy. Honor Kościoła Katolickiego w Polsce ratował wtedy (słabo słyszalnym głosem) m.in. ks. Andrzej Sarnacki SJ, wskazując na zbrodnie neokolonialnych bojówek na chłopach i rdzennych etnosach Kolumbii, swym bestialstwem dorównujące tym znanym Polakom z tragicznych wydarzeń Rzezi Wołyńskiej (m.in. przecinanie piłą, wycinanie płodów z łona matek i rozbijanie ich o ściany itp.).

Jeden komentarz

  1. W drugim przypisie, autor pod pojęciem neokolonialnych bojówek ma na myśli AUC?

Dodaj komentarz