Iran: Trzydzieści lat od zestrzelenia A300 Iran Air

Wczoraj (3 lipca) miała miejsce trzydziesta rocznica od tragicznych wydarzeń jakie rozegrały się na wodach Zatoki Perskiej. Amerykański krążownik USS Vincennes typu Ticonderoga, wracający z patrolu w kierunku cieśniny Ormuz wykrył irański samolot Airbus A300. Wykonywał on lot czarterowy z Bandar Abbas do Dubaju. Na pokładzie znajdowało się 16 członków załogi oraz 274 pasażerów, w tym 66 dzieci. Z przyczyn niewyjaśnionych do dzisiaj, okręt (znajdujący się wówczas na wodach terytorialnych Iranu) zestrzelił liniowiec pasażerski za pomocą dwóch rakiet SM-2MR. Wszyscy lecący samolotem zginęli.

Władze USA powołały komisję śledczą do zbadania przyczyn tragedii, ale nigdy nie wzięły za nią odpowiedzialności. Według amerykańskich śledczych przyczyną był profil lotu A300, zbliżony do myśliwców F-14 Tomcat, zakupionych przez Iran jeszcze w czasach szacha Pahlaviego. Krążownik przed otwarciem ognia miał też próbować nawiązać łączność (podobno aż 11 razy) z samolotem, ale z negatywnym skutkiem.

Iran oczywiście uznał całą sprawę za barbarzyński atak na swoich obywateli. Jego władze podkreślają, że USS Vincennes znajdował się na ich wodach terytorialnych. Co więcej, zaawansowany system radarowy krążownika (typu AEGIS) powinien nie mieć problemów z odróżnieniem liniowca pasażerskiego od myśliwca. Podobno też załoga irańskiego airbusa prowadziła rozmowy z kontrolą lotów w regionie, na ogólnodostępnych pasmach radiowych. Zatem amerykańscy marynarze nie powinni mieć problemów z ich podsłuchaniem.

W lutym 1996 r. rząd USA zdecydował się wypłacić odszkodowanie rodzinom ofiar, w wysokości 61,8 mln dolarów. Akta sprawy pozostają jednak częściowo utajnione a oficjalne przeprosiny nie nastąpiły.

(źródło: Agencja Lotnicza Altair)

Dodaj komentarz