Ukraina: skład amunicji znowu wylatuje w powietrze

W nocy z 8 na 9 października doszło do kolejnego pożaru na terenie ukraińskiego składu amunicji. Tym razem miał on miejsce w miejscowości Czernihów. Tamtejszy magazyn, o powierzchni blisko 700 ha, mógł składować aż 88 tysięcy ton amunicji artyleryjskiej różnego rodzaju. Według wstępnych doniesień, żaden człowiek nie ucierpiał w wyniku eksplozji płonących pocisków, musiano jednak ewakuować ok. 12 tys. okolicznych mieszkańców. Pierwsza wybuchy słychać było około godziny trzeciej w nocy. Przyczyny pożaru pozostają nieznane a władze w Kijowie nie wykluczają dywersji.

(na podst. Ria novosti/Ukriinform.ua/blog Colonelcassad)

Komentarz Redakcji: Trzeba tu przypomnieć, że nie jest to pierwszy przypadek, gdy duży ukraiński skład amunicji wylatuje w powietrze. Wcześniejsze miały miejsce w miejscowości Bałaklija (22/23 marca 2017 r.): http://xportal.pl/?p=28811 oraz Kalinowka ( 26 września 2017 r.): http://xportal.pl/?p=30980
Oprócz tego doszło do szeregu innych incydentów w mniejszych magazynach. Przyczynami takiego zjawiska niewątpliwie są wiek pocisków, warunki ich przechowywania czy naruszanie procedur bezpieczeństwa przez personel. Ponadto istnieją poważne przypuszczenia, że przynajmniej w części przypadków ogień był celowo zaprószony. Celem tego nie musiała być jednak jakaś dywersja ze strony Rosjan, a chęć ukrycia procederu nielegalnej sprzedaży przechowywanych środków bojowych. Część z nich mogła trafić i na Bliski Wschód, zwłaszcza w ręce syryjskich dżihadystów.

2 komentarze

  1. Częste pożary w Polsce to przypadek?

    • W Polsce? No tak, jakby nie patrzeć w polskich miastach często dochodzi do „przypadkowych” pożarów. Pomijając przypadki dziadka z amnezją bez odpowiedniej opieki socjalnej i zwyczajne sebokaryny które zapominają zakręcić kurek z gazem, w Polsce od w latach 2000 i ’10 nadzwyczaj często dochodzi do „przypadkowych” pożarów w strefach ekonomicznych i zmilitaryzowanych. Czyżby polskie „elity” neokonserwatywne z MON, wzorem wahhabickich i jankeskich „nauczycieli” wspierały terroryzm na bliskim wschodzie, a w przypadku możliwości wykrycia tego przez nasze specsłużby (cokolwiek by nie mówić o ich linii ideologicznej już od jakiegoś czasu specjalsi z MON-em się nie dogadują) biznesmeni i podobni do nich karierowicze w wojsku „po prostu” wysadzają dowody w powietrze. Od dziecka mnie to zastanawiało, nawet myślałem, że w centrum miasta dochodzi do jakiś anty-natowskich zamieszek, ku mojemu dziecięcemu rozczarowaniu „po prostu” idioci z administracji miasta nie potrafią zadbać o bezpieczeństwo strefy zurbanizowanej i w Polsce dochodzi do pożarów częściej, niż np. w Imperium Brytyjskim. Jednak zawsze mi coś w tym nie pasowało.

      Czyżby nasi oddzieleni od Ojczyzny, naszego Górnego Egiptu, bracia U-kraińcy mieli te same problemy z demoliberalnymi elitami :P.

Dodaj komentarz