Niemcy: Członkowie YPG sprawcami zbiorowego gwałtu

14 października we Fryburgu doszło do zbiorowego zgwałcenia osiemnastoletniej Niemki. Główny sprawca podał dziewczynie środki odurzające które uczyniły ją bezwolną, po czym co najmniej ośmiu innych dopuściło się jej pohańbienia. Ślady DNA wskazują, że sprawców mogło być więcej. W internecie pojawiły się zdjęcia podejrzanych przedstawiające ich z bronią w ręku. Należą oni do Powszechnych Jednostek Obrony (YPG), będących zbrojnym ramieniem kurdyjskiej Partii Unii Demokratycznej (PYD) – głównego wykonawcy polityki USA w Syrii, cieszącego się wsparciem zarówno Waszyngtonu, jak i europejskich środowisk liberalnych i neokonserwatywnych.

Zbrodnia wywołała w Niemczech dyskusję nad dalszym utrzymywaniem obowiązującej od 2012 r. zasady niewydalania tzw. „uchodźców” przybyłych z Syrii. Temperatury dodaje aferze fakt, że na głównym sprawcy – jako recydywiście, ciążył nakaz aresztowania którego jednak niemiecka policja nie wykonała. Większość głosów padających w dyskusji sprzeciwia się jednak wycofaniu się przez Niemcy z zasady niewydalania „uchodźców”i zaostrzenia polityki imigracyjnej.

30 października we Fryburgu odbyły się demonstracje – 500-osobowa przeciwko gwałcicielom zorganizowana przez AfD i 1500-osobowa przeciwko ewentualnej zmianie polityki migracyjnej Niemiec. Uczestnicy progwałcicielskiej demonstracji nieśli m.in. transparenty z napisami „Nie jesteśmy w Saksonii”, nawiązując w ten sposób do antyimigranckich manifestacji w Chemnitz.

(na podst. thelocal.de opr. R.L.)

Komentarz Redakcji: Zajście we Fryburgu ilustruje standardy moralne cywilizacji zachodniej: demoliberalne elity zbroją, zapewniają schronienie we własnych krajach i kryją zbrodnie gwałcicieli, zaś urobione przez media społeczeństwa dają im dla takich działań legitymizację. Ofiarami są zwykli Niemcy i Syryjczycy, których amerykańscy proxy’s mogą bezkarnie krzywdzić.

Dodaj komentarz