Michał Maliński: Siedem grzechów głównych pisowskiej polityki zagranicznej.

Trzecia Rzeczpospolita nigdy nie miała dobrej polityki zagranicznej – to oczywiste.
Brakowało w niej przede wszystkim : podmiotowości, reprezentowania polskich interesów czy też pewnej, wielowektorowej myśli. Nie mówiąc już o grzechach pomniejszych. Jednakże artykuł ten nie ma na celu dalszego powielania banałów i oczywistości, które nota bene znane są nam wszystkim. Dzisiaj postaramy się naświetlić siedem grzechów głównych pisowskiej dyplomacji.

1. Fort Trump.

W czasach słusznie minionych na terenach Polski stacjonowały dziesiątki tysięcy żołnierzy Armii Radzieckiej. Pewne tereny kraju były niemalże wyłączone spod jurysdykcji władz polskich. Nikomu chyba nie trzeba tłumaczyć, że to była forma upokarzającego zniewolenia nas wszystkich.
Racjonalnie myślącemu człowiekowi powinna ta, niechlubna przeszłość dać do myślenia – nigdy więcej obcych wojsk w Polsce. Co robi niby patriotyczny i niby niepodległościowy PiS ?
Z własnej, nieprzymuszonej woli zgłasza się do prezydenta USA z prośbą o stworzenie w Polsce obcej bazy wojskowej, która nie dość, że ma powstać za polskie pieniądze, to będzie nosić imię amerykańskiego prezydenta. Nawet stalinowski zbrodniarz, jakim niewątpliwie był Bolesław Bierut nie posunął się nigdy do tego, aby błagać Stalina, żeby ten rozlokował za polskie pieniądze żołnierzy radzieckich w bazie, która to by nosiła jego imię.
Wszakże po co w ramach obronności wydawać własne pieniądze na umocnienie własnej armii skoro można je oddać innym państwom?

2. Najlepszy sojusznik? Państwo w stanie rozkładu!

Gdzie Polska ma szukać sojuszników w Europie ? Czy państwo, które jest rozdarte wojną domową, krachem walutowym, kryzysem gospodarczym, astronomiczną korupcją i licznymi niepokojami społecznymi jest wystarczająco dobrym sojusznikiem dla Polski ? Według pisowskich tuzów intelektu jak najbardziej. Z niewiadomych względów, to właśnie w Ukrainie nasi „dyplomaci” widzą sprzymierzeńca w walce z Rosją.

3. Walczyć z Rosją ? Bo tak.

Dyplomacja i polityka zagraniczna to twarda gra o interesy narodowe, wymaga dużej dozy pragmatyzmu, braku emocji, stalowych nerwów i chirurgicznej precyzji.
Prawo i Sprawiedliwość wybiera zamiast tego jakąś dziką martyrologiczno-emocjonalną perwersję, która ma emanację w patologicznej rusofobii. W myśl rządu Rosja to nie podmiot prawa międzynarodowego, z którym trzeba utrzymywać stosunki w oparciu i dla dobra polskich interesów : politycznych, gospodarczych, obronnych; tylko tolkienowski Mordor, z którym w myśl smoleńskiej mitologii należy walczyć każdym kosztem – kosztem zwykłych Polaków zwłaszcza.
Dobrym przykładem tego są skutki sankcji nałożonych na Rosję- oczywiście skutki odczuwalne przez zwykłych Polaków.
Oczywiście, każdy kto interesy Polski i Polaków przekłada wyżej nad bezcelowe „dokopanie” Rosji jest z miejsca nazywany rosyjskim agentem. ZSRR miał doktrynę Breżniewa, PiS jak widać ma doktrynę Targalskiego.

4. PiS klęczy nie tylko w Kościele.

Każdy, kto ma dostęp do mediów widzi wiernopoddańczą politykę względem USA – światowego mocarstwa. Niestety, to dopiero początek listy państw i podmiotów, przed którymi chętnie klęka nasza dyplomacja. Ustawa o IPN pokazała, że polskie władze klęczą w Izraelu również poza obrębem Ziemi Świętej – w swoich działaniach będąc bardziej syjonistyczne od Betaru. Klęknięcie wywołuje także każde, mocniejsze tupnięcie Brukseli – vide ustawa o Sądzie Najwyższym.
A samą wisienką na torcie jest klęczenie przed najbiedniejszym państwem Europy – Ukrainą.
Organizmem państwowym otwarcie plującym nam w twarz przy każdej, możliwej okazji.
Patrzcie państwo ! Tak o to Polska odzyskuje godność.

5. Mniejszość Polska ? Nie znamy.

Jeden z grzechów głównych wszystkich rządów III RP.  Zdrada Polaków na Kresach Wschodnich w zamian za wydumane sojusze i urojoną przyjaźń z państwami takimi, jak np. Litwa. To zresztą bardzo symptomatyczne – PiS non stop warczy na Rosję w takim tonie, jakbyśmy to my byli w posiadaniu ich zasobów broni jądrowej i całego arsenału zdolnego do wymazania życia z planety Ziemia. Z drugiej zaś strony klęczymy przed kilkanaście razy mniej liczną Litwą, państwem, które nic nie znaczy na arenie międzynarodowej , a w dodatku wciąż czuje się bezkarne w represjonowaniu polskiej mniejszości z Wileńszczyzny . Czy tak wygląda zdrowa i racjonalna polityka zagraniczna?
Polski rząd, jak sama nazwa wskazuje powinien dbać o interesy całego narodu polskiego, bez względu na to, po której stronie granicy na dzień dzisiejszy naród ten się znajduje,

6. Działalność na szkodę wizerunku Polski za granicą.

Wczoraj w TVP  odbyła się dyskusja w jednym z programów publicystycznych. Dr Targalski dyskutował razem z innym tuzem intelektu, którego to nazwiska nawet nie zapamiętałem. Dzień jak co dzień w Republice Żoliborskiej. Jedynym co wyróżniało tę audycję była wielka grafika z głową Putina jako czaszką z Totenkopfu i napisem RuSSia stylizowanym na logo SS.  Na początku myślałem, że to recenzja jakiejś płyty RAC. Po chwili dotarło do mnie, że publiczna, rządowa telewizja w mojej ojczyźnie ucieka się do wojny medialnej na poziomie gimnazjum z klasami integracyjnymi. To przecież niepoważne, ośmieszające, ponadto mogą z tego wyjść różne konsekwencje natury dyplomatycznej. Zero profesjonalizmu. W Polsce znieważenie głowy państwa jest przestępstwem. Poza tym, jeśli porównamy w absurdalny sposób Putina do Hitlera, to oczywistym jest, że kompromitujemy tym jakiekolwiek, również te słuszne formy krytyk Kremla, które również są Polsce i Polakom potrzebne. Oczywiście, przykładów takich jak ten są tysiące.

7. Brak : wielowektorowości, alternatyw i horyzontów intelektualnych.

Świat według PiSu jest prosty. Trzeba ślepo i kurczowo trzymać się USA i Izraela, jak to dobrzy neokonserwatyści. Nie myśleć, nie szukać alternatyw. Nie obserwować zmieniającej się rzeczywistości. Bo po co ? A może Chiny to dobry kierunek współpracy gospodarczej ? A może chłodny pragmatyzm w relacjach z Rosją sprawi, że coś ugramy? A może silne stosunki bilateralne z mniejszymi państwami w konkretnych przypadkach mogą rozwiązać konkretne problemy?
Jaki mieć stosunek do organizacji ponadnarodowych i międzynarodowych ?
Te, hipotetyczne pytania jak widać za trudne są dla geniuszy z pisowskiego MSZu.
Wszakże po co myśleć ? Skoro nad Nowogrodzką wciąż powiewa gwiaździsty sztandar ?
Jakoś to będzie!

Jeden komentarz

  1. Żeby zapobiec katastrofie, trzeba w 2019 r. odsunąć PiS od władzy. W trzech krokach
    Samo krzyczenie jedynego hasła, które pozostało w repertuarze („Precz z Kaczyńskim”), z pewnością nie wystarczy.
    Nie mam żadnych wątpliwości (co zdarza mi się naprawdę wyjątkowo), że odsunięcie od władzy w 2019 roku PiS z jego obłąkanymi liderami i ich niekompetentnymi ministrami jest warunkiem zapobieżenia katastrofie.
    A ta nastąpi tuż po 2020 r. Najpierw zawalą się budżet i system emerytalny, potem przyjdzie klęska społeczna – szczególnie zaś wielkie okaże się zróżnicowanie szans na sensowną opiekę zdrowotną. Potem nastąpi przesilenie polityczne (radykalnie na prawo!), po czym, w dalszej konsekwencji, Polska znajdzie się sama wobec Rosji.
    Jedyną w takim scenariuszu niewiadomą są nasze relacje z NATO. Europa już kładzie krzyżyk na Polakach. Nie wiem, czy znają Wyspiańskiego, ale w trzeciej dekadzie XXI w. będzie to eksportowy hit polskiej kultury. Ostał ci się ino róg. Dąć będą weń z całych sterydami wypasionych swych płuc rekonstruktorzy polskich zapomnianych w normalnym świecie wiktorii. To będzie ten triumf polityki historycznej współczesnego pokolenia polityków.
    Zwycięstwo demokracji i socjalliberalnej koncepcji polityki jest warunkiem koniecznym (choć nie wiem już, czy wystarczającym) odbudowania szans na wewnętrzną normalność i pokój oraz na przyzwoitą pozycję Polski w Europie. Odbudować taką pozycję, jaką mieliśmy do 2015 roku, nie uda się nam długo. To jest już bowiem kwestia zaufania. A to towar bardzo cenny. Kto raz do zera sprowadzi jego wartość (praworządność Kaczyńskiego i Ziobry, obronność Macierewicza, solidarność wszystkich i powaga Waszczykowskiego), ten długo poczeka. Nie piszę tego z przyjemnością. Ani z satysfakcją racji ostrzeżeń sprzed dekady. Piszę te słowa w głębokim przygnębieniu i w poczuciu przepastnej porażki. Zwycięża oto na naszych oczach taka sama w gruncie rzeczy Polska, z jaką mieliśmy do czynienia w ostatniej dekadzie XVIII w. Biskupi mają się dobrze.
    W sobotę, 6 maja, na Marszu Wolności w przemówieniach liderów opozycji padły słowa ważne. Te o jednej liście. I to jest najistotniejsze.
    Serce chłodzi wątpliwość, które wybory Schetyna miał na myśli, mówiąc o wspólnej liście opozycji. Ja usłyszałem – i wciąż modlę się, że niesłusznie zawężająco – że samorządowe w 2018 r. Ale mówił też o wyborach 2019 i 2020 – i w kontekście tych dat mówił, że „zwyciężymy”. Nie mam stenogramu, odwołuję się do gorącego wrażenia z placu Konstytucji.
    ps…
    xxx lat solidaruchy szkolone i opłacane przez CIA pracowały nad urzeczywistnieniem tego scenariusza. Najpierw rzekomo w imię „wolności”, „demokracji”, „zmiany systemu” przejęto władzę nad Wisłą i gdzie indziej, potem niszcząc własny przemysł, własną prasę i własne banki uzależniono całkowicie ludzi od rozkazów z Brukseli – czyli zza oceanu.W Polsce i innych krajach nowe reżymy de facto zabroniły jakiejkolwiek systemowej opozycji (lustracja plus kryminalizacja komunistów) oraz wspierały rusofobię na niespotykaną skalę, dzień w dzień Polak, Rumun, Litwin i inni słyszą, widzą, czytają antyruską i antyarabską propagandę a o żydach, niemcach, amerykanach same superlatywy.. Czyli w Polsce mamy do czynienia z całkowicie ogłupionym pokoleniem, które nawet przejmując władzę, nie będzie zdolne do pozbawienia władzy posłusznych Ameryce solidaruchów i ich duchowych epigonów. O to właśnie w roku 1989 chodziło i to się udało.

Dodaj komentarz