Eugeniusz Onufryjuk: O nowego Szelę

Mądrość ludowa twierdzi, że ryba się psuje od głowy. Tak samo i społeczeństwo: upadek wspólnoty politycznej zaczyna się od jej elit.

           Powiedzieć, że nasz naród nie przeżywa najlepszych czasów, to nie powiedzieć nic. Gmach naszego bytu narodowego leży w ruinach, jak i cały świat nowoczesny. Zastanówmy się, kto ponosi odpowiedzialność za sytuację, w której się znaleźliśmy? Odpowiadają za to elity.

            Gdyby w kilku słowach opisać kondycję dzisiejszych elit, to na myśl przychodzą następujące określenia: zachodniactwo, oportunizm polityczny i degrenolada moralna. Elity są odpowiedzialne za członkostwo Polski w Unii Europejskiej i NATO, które ubezwłasnowalnia nasze państwo. Wydaje się, że atlantyzm polskich elit nie jest skutkiem ich oportunizmu czy chęci zysku, ale ich szczerej wiary, że Polska powinna się integrować z Zachodem, bo Polska ma rację bytu tylko będąc częścią projektów zachodnich. Ślepe zapatrzenie w Zachód nie tylko pozbawia państwo polskie samodzielności, ale też prowadzi to agresywnej ekspansji amerykańskiej pseudo-kultury nad Wisłę. Nie wspomnę o powstawaniu w Polsce ruchów LGBT i innych wyrzutków zachodniego postmodernizmu. Pamiętając słowa Carla Schmitta o tym, że pojęcia polityczne są zsekularyzowanymi pojęciami teologicznymi, można powiedzieć, że zapatrzenie się w Zachód jest świeckim odpowiednikiem kultu cargo, szerzących się na wyspach Oceanu Spokojnego w czasie II Wojny Światowej. Miejscowa ludność widząc, że biali budują pasy startowe i lądowiska, czego wynikiem jest przylatywanie samolotów z żywnością i innymi dobrami, zaczęła ich naśladować. Cóż, tubylcy są tubylcami, i nie jest istotne, czy mieszkają na Fidżi, czy nad Wisłą.

            Jeżeli kopiować Zachód, to na całego, w tym również wszechobecny na Zachodzie, i coraz bardziej szerzący się w Polsce upadek obyczajów. Dążenie do własnej przyjemności, zateizowanie społeczeństwa, emancypacja jednostki ze wszelkiego zakorzenienia, to wszystko widzimy teraz w Polsce. Media głównego nurtu zaspokajają potrzebę igrzysk, co prawda ich poziom z każdym rokiem jest coraz niższy. Media umyślnie ignorują najważniejsze kwestie społeczne i polityczne, ich wulgarność i cynizm są nie do zniesienia. Odpowiedzialność za to też częściowo leży po stronie elit, które od prawie 30 lat po upadku komunizmu w Polsce nie zrobiły nic, by te tendencje odwrócić.

            W mediach głównego nurtu prawie nie ma prawdziwej debaty politycznej: prawie wszyscy uczestnicy programów, które możemy zobaczyć czy to na TVP, czy to na TVN, nie kwestionują zasad ładu demoliberalnego, za przytłaczającą większością aktorów polskiej polityki nie stoją żadne idee. Mało kto z nich jest w stanie wskazać jakieś głębsze ideowe podstawy własnych pozycji światopoglądowych, nie mówiąc już o jakimś głębszym rozeznaniu w pojęciach, które się odmienia przez wszystkie przypadki, takie jak „wolność”, „demokracja”, „państwo prawa” czy „prawa człowieka”. Oferowana nam jest wydmuszka z tych pojęć, albo, mówiąc za Braudrillardem, symulakrum tych pojęć.

            W obecnej sytuacji symbolem sprzeciwu wobec zgniłych elit demoliberalnych powinien zostać Jakub Szela. Ówczesna szlachta, hołdująca zachodnim nowinkom z piekła rodem, pod wieloma względami nie za bardzo się różniła od elity okrągłostołowej. W pewnym sensie rabacja galicyjska była obroną ładu tradycyjnego przed rewolucją, nawet jeżeli chłopi nie byli tego świadomi.

            Dziś też potrzebujemy nowej rabacji. Dziś już nie chodzi o fizycznie mordowanie ludzi, elity III RP powinny zostać poddane śmierci cywilnej i politycznej, i wyrzucone na właściwe im miejsce – czyli na śmietnik historii.

31 komentarzy

  1. Jak mogłaby wyglądać taka Rabacja Galicyjska w XXI wieku??? Wyobraźmy sobie…

    ____

    OPOWIADANIE.

    „NOWY SZELA – czyli żydowska intryga pod wodzą menela”

    Pewnego razu w Krakowie miał odbyć się koncert prawicowych zespołów z nurtu martial-industrial i neo-folk.

    Jak można było się spodziewać Gazeta Wyborcza rozpętała nagonkę, a Antifa zapowiedziała ogólnopolską demonstrację.
    W związku z naciskami, właściciel sali wypowiedział umowę i wszystko wskazywało na to, że koncertu nie będzie…

    A jednak! Za dwa tygodnie czujnym dziennikarzom GW udało się ustalić, że koncert ma odbyć się w podkrakowskiej wiosce – w miejscowej remizie gdzie zazwyczaj gra disco polo. Co robić! Na naciski za późno! Antifa nie zdąży dojechać!

    W redakcji po burzy mózgów, znaleziono rozwiązanie…

    Wieczorem w dniu koncertu jadących do wsi młodych prawicowców napadały uzbrojone bandy pijanych wyrostków.
    Tych którym udało się dotrzeć pod remizę – aresztowała policja.

    Następnego dnia, na pierwszej stronie lokalnego dodatku Wyborcza opisała skuteczną blokadę „faszystowskiego” koncertu i postawę lokalnej młodzieży…

    Radości w redakcji nie było końca, sam Adam dzwonił z Warszawy i gratulował..

    Znany miejscowy menel również się cieszył…
    Trzy dni wcześniej pod sklep przed którym jak co dzień przesiadywał podjechał luksusowy samochód, a elegancko ubrany pasażer powiedział mu że ma rozpowszechnić wśród miejscowej młodzieży plotkę że „kibole wrogiej drużyny przyjadą z Krakowa dym robić”, za co będzie miał zgrzewkę wódki. A teraz takie rzeczy! Nie dość, że wódkę dostał jak obiecali! Jeszcze panowie policjanci przyszli i powiedzieli, że tą sprawą o jazdę rowerem po pijaku to ma się nie przejmować, że „się załatwi”…

    I wszyscy żyli długo i szczęśliwie

    KONIEC

  2. Konrad Rękas

    Rabacja to ruch… antyrewolucyjny i antydemokratyczny, w tym więc aspekcie interesujący, jednak będący kolejną niewykorzystaną szansę na prawdziwą POLSKĄ reakcję. Także dlatego, że była inspirowana przez siły obce – i nie chodzi tylko o Austriaków.

    https://chart.neon24.pl/post/129902,niedoszla-polska-wandea

    • Myślę, że jednoznacznie nie da się ocenić, czy rabacja była ruchem antyrewolucyjnym i antydemokratycznym, bo motywy zbuntowanych chłopów były różne. Nawet jeśli Szela według Pańskiego artykułu był ‚legitymistą’ i działał z tych pobudek to jestem pewny, że niektórzy chłopi wystąpili przeciw szlachcie z powodu niesprawiedliwości i nierówności społecznej między szlachtą, a chłopstwem. Przynajmniej część rabacji postawiłbym po tej samej stronie barykady, co ruchy takie jak rosyjscy narodnicy walczący przeciw samodzierżawiu.

      • CzytelnikX

        Powoli staje się to nudne…

        Naprawdę opierajmy się na faktach.
        Twierdzenie że rabacja to ruch taki jak narodnicy – świadczy łagodnie mówiąc o kompletnej nie znajomości faktów co do rabacji i kompletnym niezrozumieniu kim byli narodnicy – jedno z drugim nie miało nic wspólnego, nie ma żadnej analogii.
        (mała podpowiedź: rabacja nie walczyła z władzą, ruch narodnicki składał się z młodzieży inteligenckiej, szlacheckiej, studenckiej)

        Naprawdę: najpierw fakty historyczne, dopiero później interpretacja. W przeciwnym wypadku można tworzyć dowolne wyobrażenia o każdym wydarzeniu historycznym, i dyskusja stanie się nie możliwa bo każdy będzie żył w świecie własnych fantazji.

        • Bo właśnie o to chodzi, że mit nie jest tworzony w oparciu o zgodność z faktami historycznymi, tylko w oparciu o wyobrażenia, czy tak jak to nazywasz „fantazje”. Wiem, że Szela już stał się negatywnym mitem, tylko że o niczym to nie świadczy. Dmowski sam uderzył w mit powstań narodowych XIX wieku, dlaczego nie można uderzyć w interpretację historii pisanej „pod” szlachtę?
          Większość narodu jest pochodzenia chłopskiego, pewien ludowy rewizjonizm historyczny nie zaszkodzi.

  3. Konrad Rękas

    Ciekawostką rabacji był fakt, iż było to podaj jedyne powstanie ludowe niezwykle przyjazne wobec… Żydów, w dodatku zaś poważnie dla nich dochodowe.

    • CzytelnikX

      Ciężko to nazwać „powstaniem ludowym” – było wywołane, sterowane i zakończone przez władze.
      I może tu tkwi przyczyna przychylności dla Żydów

  4. Przepraszam, że tak się pastwię nad tym krótkim tekstem, ale jeszcze coś dodam:

    Zawsze budziło moje obrzydzenie w ramach „polityki historycznej” kilka rzeczy:
    – nachalne „odbrązawianie” postaci uznanych już przez naród za bohaterów np. plucie na Piłsudskiego przez endeków
    – nachalne tworzenie nowych „bohaterów” z ludzi niezasłużonych np. sprawców klęski Powstania Warszawskiego – Montera i Bora

    Ostatnio tendencja nasiliła się i mamy:
    – plucie na zwykłych polskich żołnierzy tylko dlatego że służyli w LWP
    – próba stworzenia kultu z jawnego zdrajcy – Kuklińskiego,
    – parareligijny kult smoleński

    Trzeba jednak przyznać że twierdząc iż pozytywnym symbolem czegokolwiek powinien być Jakub Szela – Autor artykułu osiągnął dotychczasowy rekord hmmm… nazwijmy to… historycznej dekonstrukcji i postmodernistycznego podejścia hehe 😀

    Ps.
    Artykuł pisany jak rozumiem w dobrej wierze i dlatego traktuję go raczej w kategorii pewnej śmiesznostki-ciekawostki niż czegoś poważnego i jak wierzę sam pan Eugeniusz za jakiś czas (lub już teraz?) spojrzy na swój tekst z zażenowaniem…

    • „Zawsze budziło moje obrzydzenie w ramach „polityki historycznej” kilka rzeczy:
      – nachalne „odbrązawianie” postaci uznanych już przez naród za bohaterów np. plucie na Piłsudskiego przez endeków
      – nachalne tworzenie nowych „bohaterów” z ludzi niezasłużonych np. sprawców klęski Powstania Warszawskiego – Montera i Bora”
      Pełna zgoda
      „Ostatnio tendencja nasiliła się i mamy:
      – plucie na zwykłych polskich żołnierzy tylko dlatego że służyli w LWP
      – próba stworzenia kultu z jawnego zdrajcy – Kuklińskiego,
      – parareligijny kult smoleński”
      Te dwa ostatnie zgoda, ale w tym pierwszym uważam, że skalę tego zjawiska wyolbrzymia się. Z drugiej strony dla mnie honorowanie żołnierzy LWP walczących z niemieckim okupantem jest patriotyczne, o tyle LWP jako sama w sobie jednostka wojskowa podporządkowana komunistycznym prosowieckim kolaborantom nie jest dla mnie żadnym narodowym symbolem, czy mitem.

      • CzytelnikX

        Oceniaj LWP jak chcesz.

        Jak jednak widzisz nawet „jednostka wojskowa podporządkowana komunistycznym prosowieckim kolaborantom” szukając wzorca i symbolu walki społecznej, ludowej rebelii połączonej z dążeniem narodowym nie wybrała sobie za symbol Szeli tylko Kościuszkę. Jednak komuniści nie byli idiotami i wiedzieli jakie konotacje ma w polskiej kulturze Jakub Szela (symbol mordu i tragedii) a jakie np. Wojciech Bartos i Jan Kiliński (bohaterstwo w walce o wolność)

  5. Wieczna chwała Edwardowi Dembowskiemu!

  6. Ze strony autora była to chyba specjalna prowokacja skojarzeniowa. Jakub Szela jest znany nie tylko w Polsce, ale także w dużym stopniu w Europie, zapisał się dosyć dobrze w walkach między rewolucjonistami, a reakcjonistami XIX wieku, być może dlatego, że jako jeden z niewielu z tych drugich należał do Ludu.

    Dla wielu rodzin wywodzących się z arystokracji oraz dla lewicy, zarówno marksistowskiej, jak i nacjonalistycznej (które się nawzajem nienawidziły i zwalczały przez cały romantyzm, ogółem lewica nacjonalistyczna walczyła ze wszystkimi – ze świętą ligą, z carem, z Watykanem, z Bankiem Centralnym, globalną hegemonią Londynu, demokratami, komunistami etc. jej słynnym przedstawicielem był m.in. Ryszard Wagner) stał się symbolem zdrady – dla pierwszych był zdrajcą własnej tradycji, dla drugich własnej klasy, dla trzecich (i do tego jestem, jako nacjonalista, się w stanie jak najbardziej przychylić) własnego Volk’u.

    Zwalczał co prawda przegniłe elity, a o kondycji moralnej XIX szlachty pisał przeciwnik rabacji galicyjskiej, ale także „inteligencji”, Stanisław Wyspiański w „Weselu”, ale współpracował z austriackim zaborcom. I nie w tym sensie, co oskarżani o „kolaborację” legioniści, ludzie Szeli dostali żołd od wojsk Habsburgów za mord na polskiej arystokracji oraz rabunek dworów.

    Jednak z całą pewnością dla nie jednego Polaka byłby symbolem walki przeciw próżności własnych elit – 90% Polaków wywodzi się z Ludu lub rodzin „mieszanego”, chłopsko-szlacheckiego, pochodzenia. To mniej, niż w innych krajach Europy, ale wciąż dużo. Wystarczająco dużo, by w pamięci rasowej Polaków i historii naszych dziadków zachowała się żywa pamięć o prześladowaniach w XVII wieku. Pytanie, na ile jest w tym jeszcze mentalności Ludu, a na ile te uzasadnione prawa Narodu są rozdmuchiwane przez prostaczków i demokratyczne elity, by odciąć świadomość Polaków od tego, że nie zagraża im już szlachta, lecz obecne elity. Myślę, że wielu starszych ludzi łatwo skojarzy podobieństwo obecnych elit (w PRL i IIIRP) do tych z XVII-XVIII wieku. Lecz ten typ, to raczej nie nadzieja na sprawiedliwy ustrój społeczny, raczej prymitywny strach przed elitami ogółem, także tradycją nordycką, rycerską, sarmacką, kościuszkowską, sanacyjną, czy awangardową. Trochę smutne, ale jak autor zauważył na początku „ryba psuje się od głowy”.

    Jednak Szela, nie jako symbol nacjonalizmu, ale archetyp, by się przydał. Jako symbol nacjonalizmu podzielił by polski nacjonalizm chyba bardziej, niż wojna na Ukrainie, a już sytuacja zaczęła się stabilizować – polscy tradycjonaliści zdali sobie sprawę, że ten konflikt przerodził się w bandytyzm po obu stronach, w wyniku czego przestał interesować obie strony, doszło dzięki temu nawet do pewnej refleksji – musimy walczyć przeciw systemowi razem, nie podzieleni pomimo pewnych różnic ideologicznych – wszyscy jesteśmy indywidualistami, ale też częścią społeczeństwa. Szkoda było by marnować ten, co by tu dużo nie mówić, sukces powolnej integracji środowisk antyliberalych, przez Szelę.

    Ale jako symbol powolnej śmierci politycznej i cywilnej polskich „elit” jak najbardziej.

    Nie zgodziłbym się tylko z tym, że polskie elity były w XIX wieku „demoniczne”. Daj-mon to z greckiego i sumeryjskiego m.in „sympatia wobec Ludzi”, „sympatia wobec Deusa”, „Energia Vril”, oraz „Heros”. Koncepcja Boga i Diabła, Nieba i Piekła, Ziemi i Człowieka, jest bardzo starożytna. W mitologi sumeryjskiej Bóg to Anu, Diabeł to Enki, a człowiek to, oczywiście Adam. W mitologii aryjskiej Bóg to Brahma, Diabłem jest Śiva, a Człowiekiem Aryjczyk. W mitologii germańskiej jest Bóg znany jest jako Ymir, Diabeł jako Odyn/Wotan/Loki, a Człowiekiem jest Nibelung, zwany również Diabłem Renu. Istnieje wiele podobieństw między Nibelungami, a wampiryzmem, likantropią i procesem alchemicznym ludzkiej duszy. W mitologii irańskiej imię Boga to Ahura Mazda, imieniem Diabła jest Aryman, a w imieniu Ludzi występuje Strażnik Równowagi – Mitra, syn Arymana. Koncepcja Nieba (Aldebaran, Alfa Centauri), Piekła (Nibiru, Orion) i Ziemi (Midgaard, Shamballa) istnieje w wielu systemach mitologicznych m.in. chińskim, greckim, sumeryjskim, lapońskim, germańskim, egipskim, tybetańskim i nie oznacza judeochrześcijańskiej walki międz „dobrem” i „złem” (dualizm), lecz równowagę sił dla podtrzymania kosmicznego ładu, czasem poprzez „zło” czyli przebudzenie chaosu, elementu dionizyjskiego i podporządkowanie go logosowi. Ta koncepcja istnieje również w oryginalnym chrześcijaństwie, wywodzącym się od rzymskiego mitraizmu (mitraizm i judeochrześcijaństwo się nawzajem zwalczały, co tłumaczy nienawiść wielu chrześcijan do nadzwyczaj licznych w obecnej Polsce judeochrześcijan). Mitra – Sol Invitus – Chrystus – Krishna – Pogański Mesjasz. Zawsze koncepcje okultystyczne i szamanistyczne, niezależnie od ich formy (taoizm, shinto, buddyzm, hinduizm, mitraizm, egipska alchemia etc.) zawsze zdawały mi się bardziej przekonujące niż płaczliwe judeochrześcijaństwo, czy dzisiejsze, nie wiele tłumaczące „neopogaństwo”.

    W Nowoczesnym Świecie, wypełnionym materializmem; konsumpcją, pornografią, „wolnością”, konformizmem i pozostałymi symptomami „umierającej cywilizacji” (Arystoteles) nie ma miejsca ani dla Boga, ani dla Diabła. Zarówno Peter, jak i Lucyfer i Bellona są ignorowani przez obecne społeczeństwo, ewentualnie wykorzystywani do krzykliwych celów politycznych. Polska szlachta i polski lud były szczególnie wrażliwe na koncepcję Boskiego Architekta i Dobrego Diabła, surowego Ojca Niebios i Buntownika, o czym szczegółowo pisał F. Nietzsche, porównując to z beznadziejną kondycją moralną niemieckich „narodowych protestantów” i francuskich demokratów. Nawet w XX wieku, w IIRP, niewiele zmieniło się od tej reguły. PRL nadszarpnął kondycję moralną Polaków, lecz z całą pewnością w mniejszym stopniu, niż dzisiejsza IIIRP, która jest po prostu upośledzonym politycznie tworem. Dziś to co jest rzeczywiście złe, jest uważane za „historycznie słuszne”, „politycznie uzasadnione” i „wyższe prawo narodowej „godności””, a wszystkie „objawy” normalności uważane są za „chorobę psychiczną”, „patologię” „demony faszyzmu/nazizmu/bolszewizmu/”, „element wywrotowy”, „terroryzm”, „brak moralności i deprawację” etc. Taka opinia dotyczy wszystkiego co nie demokratyczne, hierarchiczne i dionizyjskie, od sztuki tożsamościowej/awangardowej i zachowań społecznych zaczynając, na myśli społecznej kończąc. Trzeba położyć temu kres.

  7. VOX POPULI:
    Jako szary czytelnik i okazyjny komentator apeluję osobiście o powrót do wysokich standardów z jakich słynął przez lata Xportal
    „Sojusz ekstremów” lewicy i prawicy od Mao do Evoli – tak. Szela – nie.
    Rewolucja narodowa i antyimperializm – tak. „jednoczenie systemowej prawicy” – nie

    Autorowi bredni o Szeli – niech będzie wybaczone 🙂 , ale przemyśl sam drogi Autorze i zrozum żeś głupstwo palnął i tyle…

    • Jedynie w tym komentarzu zgadzam się z fragmentem: „jednoczenie systemowej prawicy – nie”.
      Reszta (nie mówię o drugim komentarzu) to bzdury, Xportal trochę osłabł na jakości, bo (z moich obserwacji) publikuje mniej artykułów i bardziej skupia się na „zwykłej” publicystyce i geopolityce, mniej na ideologii i metafizyce. Sam artykuł uważam za bardzo dobry, ocena Szeli w oparciu o jeden czynnik (wspieranie zaborcy) jest niekompletna, postać Szeli ma zarówno w sobie pozytywne jak i negatywne elementy. Co do sojuszu ekstremów to nie będę tłumaczył dlaczego na warunki europejskie jest pozbawiony sensu.

      • CzytelnikX

        Co niby takiego „bardzo dobrego” jest w tym artykule???
        Większość tekstu to słuszne (!) banały, ot truizmy o zgniłych elitach III RP jasne dla każdego…
        Dla pozoru „głębi myśli” rzucone nazwiska Schmitta i Braudrillarda
        A jedyna ciekawa teza – „Jakub Szela i rabacja – to symbol pozytywny” – jest szczytem absurdu… dodatkowo nie popartym żadnym uzasadnieniem historycznym – tylko naciąganą analogią z sytuacją współczesną

        Dobry przykład jak nie tworzyć poważnego artykułu

        • Nie chcę się powtarzać to powiem w skrócie – Szela jest pozytywnym symbolem buntu społecznego przeciw zgniłym wspakulturowym elitom. Zarówno ówczesne elity, jak i współczesne miały podobieństwa do siebie, o których mowa w tekście.

          • CzytelnikX

            Szerzej odpisałem w innych odpowiedział – w skrócie: Rabacja nie była rewolucją społeczną, lud nie był podmiotem, został cynicznie wykorzystany do mordów przez władze zaborcze.

            Ludzie ogólnie w pewnym sensie są do siebie podobni. Jako minimum nie należy jednak nakładać współczesnych klisz na wydarzenia historyczne…

            A sam Szela w polskiej kulturze i narodowej pamięci jest symbolem wyłącznie negatywnym.

            O tempora, o mores! Etyczna odpowiedzialność za napisane słowo upadła tak nisko, że na poważnym portalu młody publicysta może: 1. ignorując całą polską myśl polityczną i historiografię 2. uczynić pozytywnym symbolem osobę symbolizującą mordy.

            Jedyny usprawiedliwieniem tego tekstu jest jego generalnie niski – publicystyczny poziom. Dlatego można to potraktować z politowaniem jako „wprawki młodego autora”, a nie objaw czegoś poważniejszego.

        • CzytelnikX

          Żeby się popastwić jeszcze trochę nad tym tekstem 🙂 to zwrócę uwagę na ostatni akapit tekstu…
          Wg Autora potrzeba nowej Rabacji. „Prawilnie! – JP na 100%” chciałoby się powiedzieć…
          No ale jednak nie do końca… „bo trochę się boję” i chodzi tylko o „śmierć cywilną elit” a nie mordowanie
          Czyli jednak – „lipa” 🙁
          😀 😀 😀

  8. Artykuł w większości słuszny (choć niewiele wnoszący, ot zwykła publicystyka) ale tytuł i główny pomysł zupełnie idiotyczny. Szczerze mówiąc jest to najgłupszy pomysł o jakim słyszałem, bo zaprzeczający istocie nacjonalizmu – niezależności na poziomie narodowym.
    Szela działał w interesie zaborcy i dlatego nie był nigdy inspiracją dla jakiejkolwiek polskiej grupy politycznej mającej choćby minimalne poczucie patriotyzmu (nawet dla polskich komunistów w okresie PRL)
    co ciekawe do Szeli odwołują się obecnie pseudo-socjaliści (w istocie jednak wciąż postmodernistyczni lewacy) usiłujący znaleźć swoje wzorce historyczne pl-pl.facebook.com/pages/category/Public-Figure/Jakub-Szela-nasz-bohater-1517867981851684/ i różni wyzuci z patriotyzmu pseudo komunistyczni pato-streamerzy youtube.com/watch?v=bQKDuZ2EbnA
    Chyba nie tędy droga…
    Jak ktoś chce polską „wojnę ludową” to np. Czerwoni z Powstania styczniowego, w szczególności symboliczna postać – Wincenty Kostuś Kalinowski działający na obszarze WKL.
    Naprawdę można odwoływać się do całej tradycji „proletariackiego” nacjonalizmu w Polsce, albo do „ludowego” tradycjonalizmu, (od „reakcji pogańskiej” do Moczara 🙂 ) przy zachowaniu jednej zasady – niezależności na poziomie narodowym (czyli ośrodek decyzyjny danego ruchu jest wśród Polaków, decyzje nie płyną od zaborców, obcych, mniejszości etnicznych itd.)

  9. Jakub Szela inspiracją dla nacjonalistów? To nawet ciekawe i niegłupie 😀

    • Czy ciekawe – tylko jako ciekawostka, ot Autor chciał być oryginalny…
      Niestety pozbawione jakiegokolwiek sensu i tyle 😀
      Jakub Szela jest symbolem chłopskiej ludowej zdrady, tak jak Targowica zdrady magnaterii.
      Wojciech Bartos symbolem chłopskiego ludowego bohaterstwa, Konfederacja Barska bohaterstwa szlachty.
      I nie ma to nic wspólnego z poparciem czy wrogością wobec Rosji, i taką czy inną oceną Powstań…
      To są symbole wryte w narodową pamięć.
      Chcesz symbol współpracy arystokratycznych kręgów polskich z Rosją (patriotycznej współpracy z carem) – Aleksander Wielopolski
      Chcesz symbol współpracy rewolucjonistów polskich i rosyjskich (walki z caratem) – Ignacy Hryniewiecki
      Do wyboru do koloru – ale barwy mają być białe i czerwone, czerwone od krwi wrogów narodu, a nie od krwi rodaków.

      • Tak jak pisałem, zależy jak się patrzy na rabację. Jeśli widzi się jako społeczną rewolucję to ma to sens, jeśli jako zryw narodowy to rzeczywiście bez sensu.
        „barwy mają być białe i czerwone, czerwone od krwi wrogów narodu”
        Barwy mają być też czerwone od krwi wyzyskiwaczy.

        • CzytelnikX

          Problem jest taki że rabacja nie była też „społeczną rewolucją” bo była sterowana przez władze zaborcze, lud nie stanowił podmiotu, lecz przedmiot „ślepy miecz” w brudnej grze – w związku z tym nigdy nie była symbolem dla polskich „socjal-rewolucjonistów”: ani dla nawet najskrajniejszej lewicy narodowej (NPR-Lewica, Zadruga) ani dla „czystych” komunistów…

          Tak samo nie była to „społeczna kontrrewolucja” – jakaś „polska Wandea” co chyba sugeruje E.O. – bo mordowano szlachtę i niszczono tradycję, i dlatego nie stanowiła symbolu dla polskich tradycjonalistów konserwatystów…

          ___

          Aż chce się zapytać: czym zatem była rabacja? Kim zatem był Szela?

          A tu już zapraszam wszystkich do ponownego otworzenia naprawdę każdego polskiego podręcznika do historii czy to z IIRP, czy z PRL, czy z IIIRP 😀 😀 😀

    • Oczywiście na poważnie, wszelkie tego typu historyczne porównania są fałszywe bo polegają na ocenianiu historycznych wydarzeń przez pryzmat współczesności… Ale to nie ja zacząłem tylko Autor artykułu – pan Eugeniusz Onufryjuk starając się dokonać intelektualnej prowokacji, więc myślę że mam prawo pozwolić sobie na złośliwość i własną prowokację,
      więc…
      Jakub Szela inspiracją dla Antify? To nawet ciekawe i niegłupie

      Szela i rabacja to ruch na usługach obcych mocarstw – tak jak Antifa
      Szela i rabacja to ruch zwalczający przemocą polskich patriotów – tak jak Antifa
      Szela i rabacja to ruch w teorii występujący w obronie wyzyskiwanych w praktyce będący na usługach możnych – tak jak Antifa
      Szela i rabacja to ruch pro-żydowski zwalczający „antysemityzm” – tak jak Antifa
      Szela i rabacja to ruch konfidentów i donosicieli współpracujących z władzą – tak jak Antifa
      Szela i rabacja to ruch motłochu odurzonego alkoholem – tak jak Antifa

      Cóż Antifa jedynie zradykalizowała pewne „idee” Rabacji galicyjskiej np. oprócz alkoholu do odurzania stosuje też inne narkotyki, a oprócz gwałcenia kobiet promuje też seksualne dewiacje ale większych różnic nie widzę 😀

      • Zgodzę się z tym, że z Szeli nacjonalisty polskiego nie da się zrobić. Ale może on być dla nacjonalistów inspiracją antykapitalistyczną, bo nie oszukujmy się, ale w tamtym czasie dla chłopów szlachta to był taki sam wrzód jak dzisiejsi transnarodowi oligarchowie dla narodów europejskich. Szela nie był żadnym odpowiednikiem antify, bo nie można ówczesnych stosunków społecznych porównywać do współczesności. To, co się nazywa „rabacją galicyjską” to była rewolucja społeczna przeciw resztkom feudalizmu i jeden z kroków do uwłaszczenia stanu chłopskiego.
        Poza tym wspomniałeś o najpowszechniejszej bzdurze, jaką się rozpowszechnia na temat rabacji galicyjskiej – uczestnicy rabacji odurzeni alkoholem. Chociaż przyznam, że rabacja miała swoją niekonsekwencję, ponieważ szlachta została wychlastana, a Żydzi byli nietknięci pomimo że tak samo byli proto-kapitalistycznymi pasożytami.
        W każdym razie nacjonalistę nie muszą inspirować wyłącznie inni nacjonaliści, przykładowo Proudhon nie był nacjonalistą, a mimo to nacjonaliści założyli Koło Proudhona. Ja w rabacji galicyjskiej widzę bunt przeciw prekursorom kapitalizmu, który może inapirować antykapitalistyczną rewolucję przyszłości.

        • CzytelnikX

          Problem jest większy:
          Z Szeli nie da się zrobić symbolu nacjonalizmu i powstania narodu bo postulatów narodowych nie głosił – jasne
          Z Szeli nie da się zrobić symbolu tradycjonalizmu i polskiej Wandei bo mordował szlachtę i niszczył tradycję

          Z Szeli nie da się też zrobić symbolu rewolucji społecznej, buntu ludu, antykapitalizmu… – bo był odgórnie sterowany, opłacany przez władze, zatem „lud” w rabacji nie był podmiotem lecz jedynie przedmiotem wykorzystanym przez wrogów.

          ___

          Pytanie: czy z Szeli i rabacji da się zrobić jakikolwiek symbol?
          I odpowiedź: nie ma takiej potrzeby – bo ten symbol w polskiej kulturze już istnieje!
          W całej polskiej kulturze od 2 połowy XIX wieku, postać-symbol Szeli istnieje, symbol tragedii narodowej, symbol nawet nie zdrady co ciasnoty horyzontów, prymitywizmu. To nie jest jakieś „wcielenie zła” – lecz symbol-nauczka.

          ___

          Po prostu Szela nie może symbolizować niczego pozytywnego, a jedynie wzbudzić refleksję i chwilę smutku.

          Zatytułować artykuł hasłem „O nowego Szelę” – to szczyt ignorancji tak wielki że przekraczający granicę absurdu i wzbudzający jedynie uśmiech politowania i zażenowanie…

        • CzytelnikX

          Co do Proudhona itd. itp. – ja to doskonale rozumiem, może istnieć „proletariacki nacjonalizm”, „ludowy tradycjonalizm”, itd. inspiracji można szukać na „lewicy” zarówno wśród lewicowych myślicieli jak i ludowych czy rewolucyjnych bohaterów…
          A z Szelą to nie ma żadnego związku.

          ___

          Ja rozumiem, Twoje pragnienie znalezienia „polskiego Pugaczowa” albo „polskiego Jana Žižka” – ale nie twórzmy zakłamania, skoro nie było to nie było. Można to różnie wartościować – dobrze lub źle, ale trzeba stać na gruncie faktów.

          • „Z Szeli nie da się też zrobić symbolu rewolucji społecznej, buntu ludu, antykapitalizmu… – bo był odgórnie sterowany, opłacany przez władze, zatem „lud” w rabacji nie był podmiotem lecz jedynie przedmiotem wykorzystanym przez wrogów”
            Szela przede wszystkim nie był jakimś przywódcą całej rabacji, bo rabacja nie była centralnie zorganizowanym ruchem, była spontanicznym wystąpieniem chłopstwa tak więc nie można doszukiwać się czynnika zewnętrznego w wywołaniu rabacji, czynnik zewnętrzny (Austriacy) co najwyżej podsycał bunt chłopski, który niestety został wykorzystany do swoich celów przez Austriaków, podobnie jak niejeden raz polskie zrywy narodowe zostały przez obcych wykorzystywane. Sam Szela jest symbolem rabacji, ponieważ stał się najbardziej znanym przywódcą lokalnych mu chłopów.
            „Ja rozumiem, Twoje pragnienie znalezienia „polskiego Pugaczowa” albo „polskiego Jana Žižka” – ale nie twórzmy zakłamania, skoro nie było to nie było. Można to różnie wartościować – dobrze lub źle, ale trzeba stać na gruncie faktów”
            Bardziej porównałbym Szelę do bałkańskich hajduków, zbójników z pogranicza polsko-słowackiego lub hajdamaków, którzy w swoich regionach uznani są za bohaterów ludowych. Dlaczego z rabacji nie można byłoby utworzyć nowego symbolu?

            • CzytelnikX

              Tak Szela, jest symbolem Rabacji
              A Rabacja to kulminacja całego zła polskiej historii przynajmniej jeżeli chodzi o warstwę chłopską, Rabacja to tragedia narodowa, przestroga dla przyszłych pokoleń, nauczka.
              Jako taki – negatywny symbol funkcjonuje w całej polskiej kulturze.
              Od „Z dymem pożarów” Ujejskiego, po „Wesele” Wyspiańskiego – ZAWSZE rabacja oceniana była jako tragedia narodowa.

              ___

              Symbolem „szlachetnego zbójnika” w polskiej kulturze jest Janosik.
              Szela to symbol tragedii narodowej, jedna z najbardziej negatywnych postaci polskiej kultury

  10. Z ewolucji ludzkiego myślenia powstała taka teza,że nie przyniesie żadnego pożytku walka ZŁA ze ZŁEM.Przykładem jest NAZIZM i KOMUNIZM.
    W czasie tej walki,a szczególnie na Wołyniu,brakiem lojalności wobec Polski wykazały się MNIEJSZOŚCI NARODOWE:ŻYDOWSKA i UKRAIŃSKA.
    Michael E.Jones : WPŁYW ŻYDOWSKIEGO REWOLUCJONIZMU NA HISTORIĘ ŚWIATA.
    Czy zatem może dziwić proces od ŻYDOBOLSZEWIZMU,który przejął w działaniu rosyjski rasizm,do ŻYDOBANDERYZMU,który zintensyfikował militaryzację handlu wojną i pokojem w ramach trwającej WOJNY O PIENIĄDZ?!
    ANTYROSYJSKOŚĆ przez pryzmat uznania dla ANTYPOLSKICH,banderowskich,bandyckich korzeni?!
    Tu przywołam księdza ś.p.Jana Kurdybelskiego,”połykacza” książek,które wypożyczałem mu z Biblioteki Ossolineum,który miał swoje zdanie i jego nie ukrywał o poziomie wiedzy młodych adeptów sztuki kapłańskiej.
    Tragiczna śmierć mojego brata Janusza pokazała jak aktualnie we wrocławskich warunkach za KORUPCJĄ KOŚCIELNO-DUCHOWĄ poszła ŚWIECKA.Biskup pomocniczy ksiądz Andrzej profesor Siemieniewski z Kurii Metropolitarnej we Wrocławiu ponad PRAWO KANONICZNE postawił PRAWO KOBIET.W tym dramacie KOBIETA ma PRAWO do :
    1.śmiertelnego podżegania?!
    2.organizowania pochówku w zakłamaniu o rodzaju poniesionej śmierci,stąd jaka jakość modlitwy?!
    3.opłacenia pozbawienia mnie prawa do DYSPONOWANIA grobem moich rodziców i dewastacji nagrobka,który wykonałem,aby wykonać
    niechciany nowy?!

Dodaj komentarz