Turcja: „to Zachód ma krew na rękach”

Prezydent Turcji, Recep Tayyip Erdogan, w związku z uznaniem przez Francję dnia 24 kwietnia za dzień pamięci ludobójstwa Ormian, stwierdził że „Ci, którzy pouczają Turcję w kwestii praw człowieka, demokracji, kwestii ormiańskiej i walki z terroryzmem, sami mają historię pisaną krwią. (…) Kiedy zagłębimy się bardziej w problematykę aktów ludobójstwa, masakr i naruszeń praw człowieka, zobaczymy te same kraje, które szumią o demokracji i wolności”. Przywódca Turcji dodał, że archiwa jego kraju są w pełni dostępne i zaprosił do ich kwerendy zarówno Ormian, jak i historyków z innych państw.

Turcja uznaje wydarzenia lat 1915-1917 za „tragedię obydwu narodów” – tureckiego i ormiańskiego.

(na podst. Al-Jazeera opr. R.L.)

3 komentarze

  1. Oberschlesier

    „Turcja uznaje wydarzenia lat 1915-1917 za „tragedię obydwu narodów” – tureckiego i ormiańskiego.”

    Ludobójstwo na Ormianach jako „tragedia narodu tureckiego”? Ach, tak, biedni Turcy ileż musieli się natrudzić przy wieszaniu tych paskudnych Ormian! Ile wysiłku zajęło im grabienie ich dóbr ruchomych! A ile zachodu mieli przy wyszukiwaniu ładniejszych kobiet ormiańskich! Żal mi tych Turków.

  2. Turcy potrafią przyznać się do błędów z przeszłości i pogodzić z innym Narodem bez opuszczania karku, tym bardziej stronie trzeciej, której zależy tylko na prowokacji. Dobry przykład dla Polaków.

    • Natomiast komentarz Erdogana o demokracji jest bezcenny. Nie dość, że jest to najbardziej obłudny i niszczycielski system stworzony przez syjonizm, to całe mówienie liberałów o „wolności” i „rewolucji” kończy się w momencie przejęcia władzy, gdy pełne brzuchy i portfele. Miałem nieszczęście całkiem dobrze poznać na tym samym dziale studiów szczególnie zaślepioną i toksyczną demokratkę. Co chwila mówiła o „miłości”, „pokoju” i „prawach człowieka”, lecz wystarczyło wspomnieć, że ludzie żyjący w krajach nacjonalistycznych uważają, iż żyją w sprawiedliwym ustroju społecznym, a ludzie Zachodu stopniowo kierują się w stronę Rewolucji, a cała jej „miłość” znikała. Większej ostoi nienawiści do rewolucji, własnego narodu, rasy i ludzi nie widziałem w życiu, niż to ucieleśnienie „burzy ognia i gówna”.

Dodaj komentarz