Ronald Lasecki: Polakatolik wobec ekologii

Nie ma w polityce bardziej irytującej grupy niż tzw. „prawica katolicka”. Nie mam tu przy tym na myśli nielicznych autentycznych tradycjonalistów będących przy tym katolikami, lecz demoliberalnych wymoczków uważających się za prawicowców tylko dlatego, że są katolikami. Religijny integryzm tej grupy wyradza się zazwyczaj w płytkie doktrynerstwo – odległe zresztą na ogół od prawdziwego ducha religii chrześcijańskiej, ponadto zaś, stanowi usprawiedliwienie dla jej demoliberalnego oportunizmu politycznego.

Za twarze takiej „katolickiej prawicy”można by w naszym kraju uznać Marka Jurka, Tomasza Terlikowskiego, oraz ojca Tadeusza Rydzyka. Wszyscy trzej przekonują polskich katolików, że ci powinni politycznie pełzać przed Żydami i wysługiwać się Amerykanom. Znajdują dla tych wizji w polskich środowiskach katolickich szeroki posłuch, w zasadzie nie padają zaś przeciw nim słowa sprzeciwu, choć przecież autorytarna cywilizacja rzymsko-katolicka prezentowała historycznie odmienny wariant cywilizacji zachodniej, niż demoliberalna cywilizacja żydowsko-anglosaska.

Nie o tych fundamentalnych zagadnieniach ani nie o postaciach z politycznego świecznika chciałem jednak dziś napisać – w każdym razie nie o wymienionych wyżej postaciach z politycznego świecznika. Chodziło mi raczej o „masy” katoprawicowe, czy wręcz o „gówniażerię” katoprawicową, choć postawy w tych kręgach prezentowane, w skondensowanej aż do poziomu nawymiotnego formie, znaleźć można było w wypowiedziach i działaniach byłego już na szczęście ministra środowiska Jana Szyszki – zresztą, protegowanego wspomnianego o. Tadeusza Rydzyka, który – co znaczące – roztoczył też opiekę i udzielił fal swojej rozgłośni radiowej niejakiemu Jonny’emu Danielsowi, tajemniczemu żydowskiemu intrygantowi z USA.

Zamierzam zająć się twardogłowym (i antropocentrycznym w rzeczywistości) antyekologizmem katoprawicy, bliższym zresztą niż nauczaniu Kościoła katolickiego (a szczególnie Jego obecnego Papieża) prawicowo-liberalnej propagandzie „reaganomiki” i różnych protestanckich „teleewangelistów” z USA, dobudowujących do niej oprawę teologiczną. Przywołuje się w tej narracji słowa z Biblii o „panowaniu” człowieka nad przyrodą, interpretując je jako prawo do zrobienia z nią czegokolwiek – choćby nawet zupełnego jej zniszczenia lub doszczętnego wyjałowienia. Tworzy się też ontologiczną przepaść między człowiekiem a przyrodą, zarazem przyrodę ożywioną zrównując z nieożywioną, czy wręcz z ludzkimi artefaktami, tak więc np. zwierzęta z pieniędzmi.

Jest to oczywiście podejście zupełnie skrzywione przez z anglosaską i na sposób liberalny rozumianą „prawicowość”. Chrześcijaństwo rzeczywiście bliższe jest antropocentryzmowi niż kosmocentryczne pogaństwo, jednak szczególnie na gruncie katolicyzmu w ostatnich latach (jednak nie w oderwaniu od tradycji myśli katolickiej w ogóle) rozwinięto stosunek do przyrody bardziej organiczny niż w kręgach zamerykanizowanej mentalnie wolnorynkowej prawicy.

Człowiek nie jest w katolicyzmie „właścicielem” przyrody tak, jak rozumie się „prawo własności” w liberalizmie i w liberalnej cywilizacji jankeskiej. Rozumiana po katolicku własność rodzi też zobowiązania ze strony właściciela, nie jest zaś prawem do dowolnego „użycia i zużycia” własności. W przeciwnym razie, mąż który też ma wszak „panować” nad żoną, miałby prawo zrobić z nią co żywnie by mu się podobało, a przecież na gruncie chrześcijaństwa się czegoś takiego bynajmniej nie uzasadnia.

Z hierarchią zobowiązań moralnych łączy się hierarchia ontologiczna. Ontologia i antropologia katolicka są ontologią i antropologią hierarchiczną, przeciwnie niż liberalna i atomistyczna antropologia cywilizacji jankeskiej. Spajany autorytetem i miłością hierarchiczny i organiczny porządek rzeczywistości przedstawił najbardziej historycznie wpływowy filozof katolicki Tomasz z Akwinu.

W ontologii katolickiej człowiek zajmuje oczywiście wyższe miejsce niż zwierzęta, zwierzęta zaś wyższe niż rośliny, wreszcie rośliny wyższe niż przyroda nieożywiona. Związane jest to z faktem, że rośliny posiadają duszę wegetatywną, zwierzęta – duszę wegetatywną i zmysłową, ludzie zaś – duszę wegetatywną, zmysłową i rozumną (albo jak kto woli, elementy duszy: wegetatywny, zmysłowy i rozumny).

Inaczej zatem niż twierdzą postmoderniści – konsekwencjonaliści i utylitaryści etyczni podobni Peterowi Singerowi, większe zobowiązania moralne posiadamy wobec ludzi niż wobec innych elementów przyrody ożywionej. Nie znaczy to jednak, jak twierdzą z kolei twardogłowi pseudokatoliccy prawicowcy, że wobec zwierząt i roślin nie posiadamy żadnych powinności moralnych, przyroda ma zaś dla nas znaczenie jedynie o tyle, że powinniśmy racjonalnie gospodarować jej zasobami, które kiedyś moglibyśmy przerobić na żywność, narzędzie rozrywki, lub je w inny sposób spieniężyć.

W rzeczywistości wobec przyrody też posiadamy zobowiązania moralne wynikające z natury poszczególnych jej elementów i np. niszczenie bez powodu roślin lub bezzasadne zadawanie cierpień i zabijanie zwierząt jest w świetle religii chrześcijańskiej grzechem. Już jeden z bohaterów „Konopielki” Redlińskiego wykrzykuje wszak – „okaleczyć drzewo bez powodu – grzech straszliwy!”.

Z przedstawioną tu antropocentryczną katoprawicową symplifikacją wiąże się wyjątkowo głupi (i etycznie błędny) szantaż moralny w wykonaniu na ogół neoliberalnych ekonomicznie i antropocentrycznych filozoficznie „obrońców życia poczętego”ze stajni dawnego UPR (przykładem jest pani Kaja Godek) i środowisk inspirujących się myślą brazylijskiego publicysty Plinia Corrêa de Oliveiry. Otóż ilekroć środowiska te zetkną się z jakimiś inicjatywami ochrony środowiska naturalnego lub doskonalszej opieki nad udomowionymi przez człowieka zwierzętami i roślinami, tylekroć zaczynają grać swoją zdartą płytę, że jak to można w ogóle przejmować się jakimiś tam zwierzętami lub roślinami, skoro „mordowane są dzieci w łonach matek”.

Oczywiście to, że w Polsce legalne jest zabicie w pewnych okolicznościach człowieka w prenatalnym stadium jego życia to zgroza wołająca o pomstę do Nieba. Tak zwana „aborcja” powinna zostać całkowicie zdelegalizowana, a osoby zaangażowane w jej przeprowadzanie i podżegające do niej – powinny być karane. Co jednak kwestia ta ma wspólnego z zakładaniem np. hoteli dla roślin lub budową specjalnych tuneli dla drobnych zwierząt pod jezdniami i autostradami? Czy to, że zorganizujemy kampanię społeczną, by nie zostawiać psów przywiązanych w miejscach gdzie nie ma cienia, zaszkodzi w czymś „nienarodzonym dzieciom”?

Polski katolik-prawicowiec wykazuje tu zresztą jaskrawą obłudę, bowiem będąc „obrońcą życia poczętego” równocześnie jest zazwyczaj wolnorynkowcem i proamerykańskim „jastrzębiem”,wyśmiewającym każdą próbę socjalnego i ekonomicznego zabezpieczenia macierzyństwa i rodzicielstwa oraz popierającym każdą agresję USA i ich wasali przeciw „muzułmańskiej dziczy” lub innym ludom akurat napiętnowanym w telewizji jako „wrogowie wolnego świata”.

Polski katolik biadoli nad śmiercią kilkudziesięciu rocznie osób na prenatalnym etapie życia, nie przeszkadza mu jednak śmierć setek i tysięcy ludzi już urodzonych, ginących niemal codziennie od zachodnich bomb, kul i pocisków oraz w konsekwencji działania zachodnich koncernów na całym świecie. Polakatolik najczęściej agresje takie wręcz entuzjastycznie popiera, a co bardziej sfanatyzowani publicyści bluźnierczo wręcz przyrównują tchórzliwe bombardowania jankesów do średniowiecznych wypraw krzyżowych.

Katoprawicowa moralna obłuda pozwalająca polakatolikowi być obojętnym lub nawet entuzjastycznym wobec zabijania „dużych” ludzi, za to lać krokodyle łzy nad zabijaniem „małych” (tzn. nienarodzonych jeszcze) ludzi bije po oczach. Oczywiście mordowania dzieci w łonie matek też nie można lekceważyć, „dlatego że nie uporaliśmy się jeszcze z wojnami na świecie”, albo że „nie pokonaliśmy jeszcze głodu i nędzy na świecie”, jak chce lewica. Ważny jest każdy człowiek – i ten „duży” (już narodzony), i ten „mały” (jeszcze nie narodzony).

Tak jak jednak lewica neguje nasze moralne zobowiązania wobec ludzi „małych”, tak katoprawica przemilcza (a niekiedy otwarcie neguje, nie bacząc na sprzeczność tego z normami moralnymi swojej podobno religii) nasze zobowiązania wobec „dużych” ludzi. Tak jak zatem zobowiązanie do troszczenia się o życie ludzi nienarodzonych (co nie ogranicza się bynajmniej do zakazu „aborcji”, ale obejmuje też zobowiązanie do wszechstronnego zabezpieczenia macierzyństwa i rodzicielstwa – rzecz przekraczająca horyzonty dogmatycznie wolnorynkowego katoprawicowca) nie zwalnia nas od zobowiązania do troszczenia się o życie ludzi narodzonych, tak też troska o życie nienarodzonych nie zwalnia nas od zobowiązania do odpowiedniego traktowania przyrody – choć oczywiście wobec zwierząt i roślin mamy innego rodzaju zobowiązania, niż wobec ludzi – na jakimkolwiek by nie byli etapie życia.

Za propagandą, iż należy jakoby wyrzec się naszych (jako ludzkości) zobowiązań wobec przyrody, rzekomo w imię walki o „życie nienarodzonych” kryje się pospolita liberalna manipulacja, której celem jest wyłączenie przyrody spod zobowiązań moralnych jakie wobec niej nakłada na człowieka chrześcijaństwo, po czym poddać ją utylitarystycznemu uprzedmiotowieniu i typowej liberalnej eksploatacji. Zamerykanizowany mentalnie polakatolik łyka tę propagandę z łatwością, z jaką obżera się hamburgerami w barach McDonald’s i spocony z wrażenia śledzi w telewizji „rozdanie Oscarów”.

Polski katoprawicowiec żyje mentalnie w epoce cywilizacji komiksowej i telewizyjnej, przedstawimy wobec tego poniżej specjalnie dla niego przygotowany graficzny schemat katolickiej ontologii antropocentrycznej i katolickiej ontologii kosmocentrycznej. Ta druga bliższa jest stanowi naszej dzisiejszej wiedzy o przyrodzie i miejscu człowieka w Kosmosie oraz wobec Boga. Człowiek jest częścią przyrody: nie stoi ponad nią, ale jest zaledwie jednym z jej elementów. Przyroda bez człowieka mogłaby bez problemu nadal istnieć. Człowiek bez przyrody istnieć nie mógłby.

Powtarzane często przez polakatolika demagogiczne pytanie, którym szantażować próbuje swych oponentów, mianowicie „czy ważniejszy jest człowiek, czy przyroda?” zwyczajnie nie ma sensu, gdyż człowiek poza przyrodą jest niemożliwy – jesteśmy częścią przyrody, podlegamy jej prawom i jest nam ona konieczna do życia. Prawidłowo postawione pytanie, to pytanie o porządek w naturze – rozpoznanie właściwej hierarchii i organicznych współzależności oraz powiązań pomiędzy poszczególnymi współtworzącymi ją elementami. Ten organiczny porządek negują liberalizm, kapitalizm i zbudowana na nich utylitarystyczna i pragmatyczna cywilizacja amerykańska.

Polakatolik tego nie rozumie, bo mózg ma wyżarty przez kreskówki o Kaczorze Donaldzie i Shreku, chipsy, Hollywood i coca-colę. Jeśli Kościół katolicki w Polsce nie zrobi porządku z katoprawicowym polakatolikiem, to przekształci się w religijny dodatek do wielkiego biznesu, jak protestantyzm w USA, moralnie uzasadniający kapitalistyczną chciwość i naftowe odwierty w rezerwatach przyrody. Gdy przyjrzeć się głównym katoprawicowym środowiskom w Polsce, już zresztą ewolucję w tym kierunku widać.

Ronald Lasecki

23 komentarze

  1. Leszek Szczepaniak

    „Myślę że moje poglądy dobrze oddaje Alain Soral słowami „prawica w wartościach, lewica w ekonomii””

    Kłamco czytelnikuX. Prawica w wartościacj i lewica w ekonomii to u mnie.
    U ciebie lewica tu i tu.

  2. Leszek Szczepaniak

    „Wg pana UE i ONZ są ekologiczne, wg mnie są za mało ekologiczne – o to sedno różnicy między Systemem a autentycznymi antysystemowcami, pan chciałbyś jeszcze więcej przywilejów dla kapitalistów wyrębujących lasy, ja powstrzymania wyniszczenia planety i końca kapitalizmu. ”

    Cóż za brednia! Czytelniku myślisz, że popierając masonerię i jej ekopogaństwo jesteś antysystemowcem? Widać jak na dłoni, że nie jesteś katolikiem i obce jest ci katolickie spojrzenie. Ciekawe kim tak naprawdę jesteś, że ukrywasz swoje dane (i jaki w tym cel).

    Mylisz dwie rzeczy: ONZ i UE nie są ekologiczne (w sensie, że niby dbają o ekosystem), lecz są ekopogańskie i wykorzystują śpiewki o ekologii do narzucenia światu swojej wizji pogaństwa i politycznego nowego porządku świata. Osoba, która nie ma pojęcia o masonerii, nowym porządku i nie jest wierząca nie powinna udawać eksperta w tej sprawie. Zresztą i tak nic nie zrozumie.

    Otóż jeśli o mnie chodzi to żadnym obrońcą kapitalistów nie jestem, a sami korwinowcy walą we mnie wyzwiskami typu „socjalista” i pienią się gdy w dyskusjach bronię np. Wenezueli przed jankesami. Tak więc guzik o mnie wiesz znawco.

    „A potem jest już jazda od pogan przez masonów po banderowców i cyklistów”

    Napisz najlepiej, że jesteś żydem, bo po żydowsku rozumujesz.

    „Mam nadzieję że Xportal pozostający jednym z niewielu forów wymiany myśli w Polsce (między innymi między dużą wolność w publikacji komentarzy) pozostanie taki jak jest i nigdy nie stoczy się do poziomu jakiegoś portaliku w stylu „Polonia Christiana” czy innej Frondy jak pewnie byś chciał”

    W tym przypadku muszę cię nazwać zwyczajnym głupcem. Otóż Fronda to zażydzony portal udający katolicki. Jest on tubą modernizmu i żydowskiego PiSu. Nie ma nic wspólnego z Tradycją katolicką (o ile ty w ogóle wiesz co to)!?

    Polonia Christiana podobnie. Dawno mnie stamtąd wyrzucili (cenzurują wypowiedzi) za pozytywny stosunek do polityki Putina i krytykę kapitalizmu właśnie).

    Tak więc guzik o mnie wiesz i guzik wiesz o co toczy się gra na świecie. Ktoś, kto zaciekle broni tezy „człowiek jest częścią przyrody” to albo ignorant, albo dywersant.

    Na koniec przeczytaj dwa artykuły pod linkami poniżej. Może coś cię oświeci:

    http://www.eioba.pl/a/436h/nienawisc-do-ludzkosci-wedlug-deklaracji-praw-zwierzecia

    http://www.eioba.pl/a/436f/masonskie-korzenie-miedzynarodowych-organizacji-ekologicznych

    • CzytelnikX

      Myślę że mało kto zrobił tyle dobrego dla masonerii co różnoracy spiskowi autorzy widzący ją tam gdzie jej nie ma.
      Nadużycia „szurowskiej” literatury skompromitowały w oczach społeczeństwa walkę czy choćby krytykę masonerii.

      Tak samo jak bublowe pisemka szukające wszędzie żydów/Żydów ośmieszały a nie wspierały walkę z syjonizmem…

    • CzytelnikX

      A co ma za znaczenie jakiś nick. Komentowałem na Xportalu pod wieloma różnymi nickami wymyślanymi na bieżąco.
      Dla mnie dyskusja ideowa w internecie ma ten jedyny plus, że pozwala skupić się na treści i sile argumentu, a nie wycieczkom ad personam.

      ___

      Ale jeśli nalegasz to się przedstawię.
      Nazywam się Rabin Aaron-Sharon, pełnię funkcję kapelana wojskowego agentów mossssaaaadu w Polin. Sprawowałem duchową opiekę nad Leibą Kalksteinem w jego drodze do nawrócenia na wiarę matek.

      ___

      Mam nadzieję, że rozwiałem wątpliwości.
      OCHŁOŃ! 😉

  3. Leszek Szczepaniak

    CzytelnikuX @

    Samo to, że wierzysz w bajki żydowskich mediów o pedofilii wśród kleru kwalifikuje cię na samym dnie dna, poniżej warstwy mułu.

    Postanowienia (reformy) Vaticanum II należy całkowicie cofnąć, usunąć!

    Z całym moim szacunkiem do Rosji i Białorusi (których politykę popieram) muszę stwierdzić, że prawosławie niestety też musi się nawrócić gdyż są to schizmatycy powstali z przyczyn politycznych w 1054 roku. Nie atakuję jednak prawosławia tak jak protestantów – twór (szereg sekt) utworzonych przez ludzi na usługach różokrzyża (premasonerii) i żydów, z których pierwszym był Luter.

    • CzytelnikX

      Nie trzeba być teologiem by gołym okiem widzieć, że…

      Jedyną logiczną konsekwencją odrzucenia postanowień soboru Vaticanum II jest sedewakantyzm, uznanie, że wszyscy papieże i biskupi którzy poparli heretycki sobór sami są heretykami zatem nie są papieżami, biskupami. Nie mają władzy.

      Każde inne stanowisko np. Bractwa Piusa X jest absurdalne….

      Wielokrotnie pisał o tym NOPowski „Szczerbiec”

      Problem jest taki, że dalszą konsekwencją, w ramach głoszonego przez sedewakantystów skrajnego ekskluzywizmu, jest uznanie że skoro obecny „Kościół” jest heretycki to nie ma w nim mocy zbawczej, a przecież jak sami głoszą „poza Kościołem nie ma zbawienia”. Zatem zbawienie można by osiągnąć tylko w ramach sedewakantyzmu. I taką logiczną konsekwencję wyprowadza wielu sedewakantystycznych teologów i polemistów. (znowu polecam artykuły ze „Szczerbca”)

      Tylko, że rodzi to problemy, zarówno praktyczne – nie wyobrażalne jest raczej nawrócenie na sedewakantyzm społeczeństw Europy i świata.

      Rodzi też problemy i spory w ramach samego sedewakantyzmu… np. kwestię możliwości wyboru nowego nieheretyckiego papieża. Stąd pojawiają się różne interpretacje np. albo sedeprywacjonizm albo wybieranie przez sedewakantystów własnych papieży (konklawizm).

      Bądźmy szczerzy,szanuję osobistą wiarę sedewakantystów, ale…, uważam że to stanowisko rodzi pułapki z których nie ma możliwości wyjścia…

      ___

      Moja koncepcja (nie roszcząca sobie miana teologicznej) to duchowy powrót do pierwszych wieków chrześcijaństwa i konsekwentne otwarcie na prawosławie i bezcenne skarby myśli prawosławnej, a w kwestii innych religii interpretacja ekumenizmu Vaticanum II w duchu tradycjonalizmu integralnego, który oferuje możliwość innego, nie liberalnego spojrzenia na możliwość obecności pewnej Prawdy w religiach niechrześcijańskich

      To jest trudne do wyobrażenia w obecnych warunkach, bardzo trudne. Ale teologicznie, myślowo, myślę, że jak najbardziej możliwe bo nie zakłada uznania Soboru za heretycki.

      • „Jedyną logiczną konsekwencją odrzucenia postanowień soboru Vaticanum II jest sedewakantyzm, uznanie, że wszyscy papieże i biskupi którzy poparli heretycki sobór sami są heretykami zatem nie są papieżami, biskupami. Nie mają władzy”
        Sam nie jestem sedewakantystą, ale mam podobne odczucia. Krytyka posoborowia z perspektywy uznających posoborową hierarchię za katolicką, podobnie jak teorie typu sedeprywacjonizm, konklawizm, poglądy bp Williamsona o mentewakantyzmie i „dwóch Kościołach złączonych unią personalno-funkcjonalną”, o ukrytych papieżach itd. wydają się nielogiczne i łatwo je obalić argumentami.
        Niby sedewakantyzm logicznie wyjaśnia to wszystko, ale nadal dla wielu kontrowersją pozostaje kwestia sukcesji apostolskiej, bo wielu uważa, że żeby święcenia kapłańskie lub biskupie nie naruszały dyscypliny kościelnej musi być papież. Niejaki Szymon Klucznik wysnuł teorię, że Pius XII żyje do dzisiaj i jest aktualnym papieżem, co teologicznie wyjaśniałoby w pełni problem, ale dla każdego człowieka o zdrowym rozsądku jest to absurdalne.
        „Każde inne stanowisko np. Bractwa Piusa X jest absurdalne….

        Wielokrotnie pisał o tym NOPowski „Szczerbiec””
        Ale NOP to raczej zwolennicy lefebrystów, na nacjonalista.pl sedewakantyzm w kilku artykułach był krytykowany.
        „Moja koncepcja (nie roszcząca sobie miana teologicznej) to duchowy powrót do pierwszych wieków chrześcijaństwa i konsekwentne otwarcie na prawosławie i bezcenne skarby myśli prawosławnej, a w kwestii innych religii interpretacja ekumenizmu Vaticanum II w duchu tradycjonalizmu integralnego, który oferuje możliwość innego, nie liberalnego spojrzenia na możliwość obecności pewnej Prawdy w religiach niechrześcijańskich”
        Ale takie „otwarcie” na inne wyznania też jest niezgodne z katolickim nauczaniem (przedsoborowym). Nawet jeśli ekumenizm będzie interpretowany w duchu tradycjonalizmu integralnego to kłóci się to z prozelityckim i „jedyno-prawdziwym” charakterem Kościoła Katolickiego. Stawianie katolicyzmu i schizmy na równi już nosi znamiona herezji.

    • CzytelnikX

      Wszędzie żydy panie!

      O problemie pedofili mówią już nawet biskupi, ale jak widzę wolisz żyć w swojej bajce i zamykać oczy na fakty, do czego doprowadziła taka postawa widzimy obecnie…

      Tak samo bogactwo i rozpasanie dużej części wyższego duchowieństwa. Tymczasem nie ma nic złego w krytyce i walce z tymi zjawiskami. Ubóstwo i przykład wysokich hierarchów mogłyby wiele zdziałać, zamiatanie problemów pod dywan, doprowadziło do tego, że zaczynają sprawdzać się przepowiednie lewaków, sytuacja nie jest jeszcze taka jak w Irlandii ale wszystko zmierza ku realizacji słów byłego premiera…

    • CzytelnikX

      Zresztą to właśnie symptomatyczna postawa – z jednej strony mówisz o odrzuceniu postanowień dogmatycznych soboru, z drugiej na gruncie praktyki zarzucasz mi jak rozumiem atak na Kościół gdy ja mówię o kwestiach praktycznych takich jak pedofilia wśród (części, marginesu, ale jednak) kleru.

  4. CzytelnikX

    POLECAM UWAŻNĄ LEKTURĘ TEKSTU:

    „Wtedy wilk zamieszka z barankiem. Integralność stworzenia według teologii prawosławnej”
    http://czasopisma.tnkul.pl/index.php/rte/article/download/8736/8831

    • CzytelnikX

      „Miłujcie wszelkie stworzenie Boże, i całość, i każde ziarenko piasku. Każde źdźbło, każdy promień Boży. Miłujcie zwierzęta, miłujcie rośliny, miłujcie rzecz każdą”

      – Starzec Zosima (Fiodor Dostojewski „Bracia Karamazow”)

  5. CzytelnikX

    Jedna uwaga co do tego czy człowiek stoi na pozycji wyższej niż zwierze… Uważam że moralnie tak, ontologicznie nie…

    Cóż, lewacy mają taką teorię anty-gatunkowizmu z czego wywodzą wegetarianizm. Dla mnie to kompletna brednia.
    Wilk zabija owcę. I nie da się wprowadzić „nie-gatunkowistycznej” moralności.

    Natomiast prawdziwe uzasadnienie dla ekologii, dobrego traktowania zwierząt i nawet wegetarianizmu jest właśnie moralność ludzka. Ludzie mają wolną wolę by zabić żywą istotę lub by ją ocalić. To z wyższej duchowości wynika sprzeciw wobec zabijania zwierząt.

    Nie zmienia to tego że tego że człowiek jest równy zwierzęciu jako byt, jako stworzenie Boże.

    • CzytelnikX

      Dodam, może „antysemcką” uwagę 🙂

      Otóż w religii żydowskiej i ogólnie abrahamicznych nie zjada się zwierząt uznanych za nieczyste, podłe np. świń

      W tradycji aryjskiej odwrotnie – nie zabija się się i nie zjada zwierząt uznanych za święte (patrz np. stosunek hindusów do krów)

      Kiedyś uświęcimy cały świat!

  6. Leszek Szczepaniak

    Nie jestem zwolennikiem Ameryki. Kapitalizmu też nienawidzę. Ale takie zbdury:

    „Człowiek jest częścią przyrody: nie stoi ponad nią, ale jest zaledwie jednym z jej elementów. Przyroda bez człowieka mogłaby bez problemu nadal istnieć. Człowiek bez przyrody istnieć nie mógłby.”

    wywołują u mnie odruch wymiotny.

    Widać pan Lasecki błądzi tak jak bredził o żydzie Zełeńskim.

    Proszę przeczytać „Ukrytą stronę dziejów”. Człowiek jest bytem osobnym, oddzielonym od przyrody i panuje nad nią. Tak głosi tradycjonalizm katolicki, a przeciwko temu występuje MASONERIA i GLOBALIZM.

    Przyroda poradzi sobie sama może na Syberii lub w Afryce, gdzie człowiek nie naruszył jeszcze ekosystemu w tak dużym stopniu jak w Europie, czyli w Polsce. I tutaj potrzebne są np. polowania czy wyręby lasu, który jest de facto sztuczną uprawą zasadzoną przez człowieka.

    Aż dziw bierze, że na portalu zajmującym się geopolityką redaktorzy nie mają pojęcia o ekopogaństwie promowanym przez ONZ i nawet USA zresztą też, o UE już nie wspominając.
    Masoneria budująca za pomocą zachodu swoje gnostyckie, pogańskie państwo światowe(globalne) uznaje ekologię new age za swoją wiarę, stąd widzimy np. narzucanie kremacji zwłok lub ich kompostowania, jakieś akcje sprzątania ziemi, pogański kult Matki Ziemi narzucany podstępnie dzieciom w szkołach, ekoświrów promujących depopulację ludzkości do poziomu 0,5 miliarda (poprzez sterylizację, eutanazję, aborcję, promocję pedalstwa, ataki na rodzinę, biedę) hamowanie przemysłu i gospodarek państw w celu walki z nieistniejącym ociepleniem klimatu et cetera…

    Ja to bym zrobił z waszego xportalu prawdziwy ruch antyglobalistyczny, nacjonalistyczny i katolicki, bo widać błądzicie.

    !Masoneria to nasz wróg! To nie teoria spiskowa!
    To przez nią są: Izrael, UE, NATO, jankesi, banderowcy, dziki kapitalizm, ONZ, isis. Jest też przez nią ekopogaństwo.

    • CzytelnikX

      Stek bredni to napisał ale pan panie Szczepaniak,

      A konkretnie:

      Człowiek nie „panuje nad przyrodą” ani tą na planecie Ziemia – nie panuje nad trzęsieniami ziemi, tsunami itd.
      Ani tym bardziej nie panuje nad Przyrodą rozumianą filozoficznie jako Kosmos.

      Konsekwencją realizacji teoryjek o „panowaniu nad przyrodą” jest nie tyle panowanie, co realne i postępujące niszczenie ekosystemu Ziemi i ginięcie setek gatunków zwierząt i roślin. Niszczenie biosfery grożące w konsekwencji końcem egzystencji gatunku ludzkiego!

      Wg pana UE i ONZ są ekologiczne, wg mnie są za mało ekologiczne – o to sedno różnicy między Systemem a autentycznymi antysystemowcami, pan chciałbyś jeszcze więcej przywilejów dla kapitalistów wyrębujących lasy, ja powstrzymania wyniszczenia planety i końca kapitalizmu. Nie tylko „dzikiego i neoliberalnego” lecz każdego (być może łącznie z końcem systemu opartego o wymianę pieniężną jako takiego, ale to temat na inną dyskusję)

      Co do Pogaństwa nie jest niczym pejoratywnym.
      W istocie zarówno dobrze rozumiane pogaństwo jak i dobrze rozumiane chrześcijaństwo są ekologiczne ceniąc ład w Kosmosie.

      Reszty bredni szkoda komentować bo wychodzisz z błędnych przekonań o „nadmiernej ekologiczności” UE.
      A potem jest już jazda od pogan przez masonów po banderowców i cyklistów… 😀 😀 😀

      Mam nadzieję że Xportal pozostający jednym z niewielu forów wymiany myśli w Polsce (między innymi między dużą wolność w publikacji komentarzy) pozostanie taki jak jest i nigdy nie stoczy się do poziomu jakiegoś portaliku w stylu „Polonia Christiana” czy innej Frondy jak pewnie byś chciał

    • CzytelnikX

      Albo jednak jeszcze się doczepię jak mogę 🙂

      „dziki kapitalizm”
      to jest zawsze zabawne gdy różni „wrogowie establishmentu” 🙂 pokrzykują o nienawiści do kapitalizmu a jak zapym ich co chcą w zamian to w odpowiedzi słyszę o konieczności prowadzenia „polityki pro-socjalnej”. Fajnie, zawsze lepiej niż korwiniści. ALE w praktyce nic to nie oznacza, a realnie stanowi jedynie kontynuację kapitalizmu z małymi modyfikacjami w postaci rzucania ochłapów masom.

      Tak samo to ciągłe opowiadanie zarówno przez lewaków jak i narodowców o walce z „wyzyskiem” pod którym to pojęciem rozumie się łamanie praw pracowniczych, mobbing, robotę w nadgodzinach itd – czyli zjawiska patologiczne, ale nie będące istotą kapitalizmu.

      Istotą kapitalizmu jest oparcie ekonomii na zysku.
      Albo gospodarka ma być oparta na zysku danej firmy. Albo na zaspokojeniu potrzeb społeczeństwa. Jedno z dwojga. To „zysk” jest złem samym w sobie (skrajna forma zysku to lichwa)

      Tak samo w praktyce politycznej, czy będzie to PiS czy PO czy Wiosna czy Konfederacja, każdy polityk pięknie mówi o walce z biedą (może tylko Korwin jest uczciwy i nie mówi :)) W istocie jednak bieda jest pochodną bogactwa. W danej chwili na świecie istnieje ograniczona ilość dóbr. Jeżeli obecnie na świecie 10% ludzi ma 90% majątku to oznacza to że 90% ma 10% proste (nie sprawdzałem danych ale z roku na rok dysproporcja się powiększa)

      Ps. bo zaraz ktoś zarzuci bycie marksistą, nie jestem marksistą ze względów filozoficznych, odrzucam materializm i determinizm.

      Myślę że moje poglądy dobrze oddaje Alain Soral słowami „prawica w wartościach, lewica w ekonomii”

      Tradycjonalizm światopoglądowo-moralny + komunizm ekonomiczny (a niech będzie prowokacja! :D)

    • CzytelnikX

      Jeszcze to skomentuję…

      „Człowiek jest bytem osobnym, oddzielonym od przyrody i panuje nad nią. Tak głosi tradycjonalizm katolicki, a przeciwko temu występuje MASONERIA i GLOBALIZM.”

      A wręcz przeciwnie! To oświeceniowa masoneria głosiła prymat człowieka i ludzkiego rozumu, jego panowanie nad światem.

      Tradycyjne myślenie to coś dokładnie odwrotnego.

      Polecam poczytać poważne książki np. o ideologii Oświecenia europejskiego a nie jakieś spiskowe brednie w których autorzy manipulują faktami pod tezę

    • CzytelnikX

      Co do globalizmu to dodam:

      W całej „myśli narodowej” po wielu latach od młodzieńczego zafascynowania endecją obecnie odrzuca mnie zdecydowanie jej źle rozumiana zaściankowość i krótkoterminowość, krótkowzroczność.

      W praktyce mamy np. jakąś zaściankowość w myśleniu np. stanowisko Konfederacji i Ruchu Narodowego w sprawie polityki ekologicznej, kwestii węgla, energii odnawialnych. Zero pomysłu tylko te same od lat frazesy „Unia zła chce zniszczyć węgiel i zakazać hodowli na futra”

      To jest myślenie na góra 10 lat po potencjalnym zwycięstwie. Zamiast ruchu rewolucyjnego niosącego przemianę – mamy od-ruchy na decyzje UE, re-akcje na działania globalistów, żadnej głębszej myśli, żadnej koncepcji, Idei tego co miałoby być za 100, 100 lat „po zwycięstwie”

      ___

      Dlatego taki wpływ wywarł na mnie kiedyś Dugin – u niego jest właśnie światowa alternatywa, globalna głębia, a nie powrót do partykularyzmu i „egoizmu państewek”

      Kilka cytatów Aleksandra Dugina ze słynnego wywiadu:

      Celem rosyjskiej ekspansji jest totalna nauka soteriologiczna

      „Chcemy innego końca historii niż ten, który proponuje Zachód. Chcemy sakralnego końca, a nie profanicznego.”

      „Cała nasza tysiącletnia historia to próba wyjawienia tej prawdy, szukania form jej wyrazu. To prawda, którą Zachód pogrążył w swoich czeluściach, to prawda o zbawieniu, przemienieniu świata, nowej pleromie, nowej jakości bytu, wskrzeszeniu z martwych, przeobrażeniu ciał, o słonecznym świetle, które powinno wyjść z ust Wielkiej Matki. (…) Całe nasze dzieje, w tym ostatni bój komunizmu przeciwko kapitalizmowi, to jedynie różne próby realizacji tego samego mesjanistycznego marzenia.”

  7. CzytelnikX

    Napiszę jeszcze jakie widzę jedyne możliwe rozwiązanie problemu pedofilii w Kościele katolickim
    1) wprowadzenie kary śmierci za pedofilię także dla księży
    2) likwidacja „lawendowej mafii” w Watykanie
    3) zniesienie celibatu – nie jest on dogmatem i nic nie uzasadnia jego istnienia

    Z tym powinno wiązać się:
    4) otwarcie się na realny dialog z Cerkwią prawosławną, całkowite otwarcie na prawosławie
    5) reinterpretacja postanowień Soboru Watykańskiego II i dialogu z tradycyjnymi religiami nie chrześcijańskimi w duchu philosophia perennis i tradycjonalizmu integralnego

    Kryzys jest tak wielki że nie ma co udawać że wszystko szło w dobrą stronę, i jakieś kosmetyczne zmiany coś dadzą, potrzeba całkowitej odnowy

  8. CzytelnikX

    Ogólnie polskiej tradycjonalistycznej Prawicy polecałbym więcej uwagi zwrócić na Wschód.

    Do tej pory nawet wśród politycznie pro-rosyjskiej Prawicy dominuje ideowo konserwatyzm romański (francuscy reakcjoniści, hiszpańscy karliści ewentualnie Evola) natomiast kompletnie nie poświęca się uwagi konserwatywnej myśli rosyjskiej.

    Mniej Evoli – więcej hezychazmu i palamizmu
    Mniej karlistów – więcej słowianofilów

  9. CzytelnikX

    Co do ontologi to w myśli prawosławnej są jeszcze radykalniejsze wątki ekologiczne – przede wszystkim w prawosławiu byt dzieli się na Boga stwórcę i stworzenie, i w tym sensie nie ma ontologicznej różnicy między bytem np. ludzkim a zwierzęcym – bo to twory Boże.

    Z drugiej strony prawosławna nauka mówi o istnieniu Energii Bożych obecnych w świecie – konsekwencją jest właśnie proekologiczne nastawienie.

    Tą naukę gubi właśnie tomizm w katolicyzmie

    • CzytelnikX

      Naprzód ku Totalnej Rewolucji!
      Naprzód – ku Tradycji!

      Aż do całkowitej przemiany, aż do apokatastazy Ziemi!!!

      • CzytelnikX

        To będzie długi marsz, ale z odwagą pójdziemy naprzód świetlistym szlakiem aż ujrzymy złoty świt!!!

Dodaj komentarz