Ronald Lasecki: Nieudana próba internacjonalizacji kryzysu anglofońskiego w Kamerunie

W dniu 13 maja 2019 r., z inicjatywy Waszyngtonu, zaś na formalne zaproszenie Republiki Dominikańskiej, Niemiec, UK i USA, odbyło się posiedzenie Rady Bezpieczeństwa ONZ w nieoficjalnej „formule Arria”[1] w sprawie tzw. „kryzysu anglofońskiego” w Kamerunie. Wśród panelistów znaleźli się m.in. zastępca sekretarza generalnego ONZ ds. humanitarnych Mark Lowcock, sekretarz generalny norweskiej Rady ds. Uchodźców Jan Egeland, a także Esther Omam Njomo, dyrektor wykonawcza Reach Out Cameroon[2].

 

Dyskusja dotyczyła trwających od października 2016 r. niepokojów w regionach Północno-Zachodnim i Północno-Wschodnim Republiki Kamerunu, znanych pod zbiorczą nazwą Południowego Kamerunsu (Southern Cameroons)[3]. Zamieszkane są one przez społeczność anglofońską, podczas gdy pozostała część państwa ma charakter frankofoński. Odkąd 9. sierpnia 2017 r. opozycyjne wobec rządu w Jaunde organizacje anglofońskie ogłosiły niepodległość mającej obejmować Południowy Kameruns „Ambazonii”, rozpoczęły się starcia zbrojne, sytuacja zaś poczęła ewoluować w kierunku wojny domowej. Od sierpnia 2017 r. w walkach w Południowym Kamerunsie zginęło 1800 osób, zaś 200 000 zostało uchodźcami.

 

Podczas spotkania RB ONZ zaapelowano o zakończenie przemocy w regionie i przerwanie kryzysu humanitarnego, Human Rights Watch zabiegała zaś nawet bezskutecznie o wdrożenie sankcji przeciw przedstawicielom walczących stron, jej zdaniem odpowiedzialnym za kryzys humanitarny w regionach kraju zamieszkanych przez anglofonów[4].  W osobnym oświadczeniu minister spraw zagranicznych Kamerunu, Lejeune Mbela Mbela zbagatelizował znaczenie dyskusji, oświadczając że spotkanie w „formule Arria” nie było formalnym posiedzeniem Rady Bezpieczeństwa, lecz nieformalnymi konsultacjami osób i stron zainteresowanych sytuacją humanitarną w Kamerunie[5].

 

Niezadowolenie władz Kamerunu z prób internacjonalizacji wewnętrznego konfliktu w tym państwie widoczne było również w wypowiedzi ambasadora Jaunde przy ONZ, Michela Tommo Monthe. W ostrych słowach oskarżył on wielkie mocarstwa, organizacje międzynarodowe i antyrządową opozycję w Kamerunie o próbę destabilizacji państwa i ingerencji w jego wewnętrzne sprawy pod pretekstem interwencji humanitarnej[6]. Zarazem, odnosząc się do kwietniowej uchwały Parlamentu Europejskiego krytykującej „autorytaryzm” panujący w Kamerunie, zaprosił przedstawicieli tego ciała do swojego kraju, zaznaczając zarazem że w Kamerunie są już obecni przedstawiciele Międzynarodowej Organizacji Frankofonii (La Francophonie)[7].

 

Niebezpieczeństwo zewnętrznej interwencji zostało tymczasem, jak się wydaje, oddalone. Podsekretarz stanu USA ds. Afryki, Tibor Nagy wyraził zadowolenie z przebiegu nieformalnego posiedzenia Rady Bezpieczeństwa ONZ w sprawie kryzysu anglofońskiego[8], stwierdzając następnie 16. maja,  podczas przesłuchania przed komisją Kongresu USA ds. polityki zagranicznej, że nie jest możliwe rozwiązanie kryzysu anglofońskiego poprzez oderwanie od Kamerunu regionów Północno-Zachodniego i Południowo-Wschodniego oraz przyznanie niepodległości „Ambazonii”. W miejsce tego potrzebny jest dialog w poszerzonej formule, do czego USA powinny skłonić władze Kamerunu pod groźbą sankcji gospodarczych[9].

 

Warto zaznaczyć, że na rzecz umiędzynarodowienia kryzysu anglofońskiego działały głównie USA oraz państwa i instytucje wobec nich wasalne; takie było oficjalne stanowisko Niemiec, przy czym w październiku 2018 r. poseł do Bundestagu z ramienia liberalnej FDP domagał się nawet zbrojnej interwencji w Kamerunie; za poddaniem kryzysu anglofońskiego pod dyskusję w RB ONZ opowiedziała się również Holandia; podobne było stanowisko UK i Norwegii; na polecenie Waszyngtonu umiędzynarodowienia kryzysu anglofońskiego na forum RB ONZ domagała się też Polska.  Najostrzejsze stanowisko zajęła Unia Europejska; Wysoka Przedstawiciel Unii do Spraw Zagranicznych i Polityki Bezpieczeństwa (HR/VP) Federica Mogherini nazwała sytuację w Południowym Kamerunsie „nieakceptowalną” i oskarżyła kameruńskich polityków oraz środki masowego przekazu o „mowę nienawiści”, zaś Parlament Europejski przyjął stanowisko domagające się śledztwa w sprawie zbrodni wojennych które miałaby popełniać armia Kamerunu, domagające się zaprzestania sądzenia cywilów przez trybunały wojskowe i anglofońskich oskarżonych przez frankofońskie sądy, oraz grożące wprowadzeniem kwestii kryzysu anglofońskiego pod obrady RB ONZ w przypadku jego przedłużania się. Poza Europą po linii Waszyngtonu wypowiadały się Kanada, Australia, Republika Dominikańska, Peru, Kuwejt i Indie.

 

Wsparcia władzom Kamerunu udzieliły Francja oraz Belgia. Paryż potępił ataki separatystów na żołnierzy kameruńskich i wspierał wysiłki rządu w Jaunde na rzecz zakończenia kryzysu. W październiku 2018 r. Francja zaprzestała świadczenia pomocy militarnej Kamerunowi do czasu rozpoczęcia rozmów z separatystami, już jednak w kwietniu 2019 r. zablokowała decyzję Parlamentu Europejskiego zakazującą państwom członkowskim UE wojskowej współpracy z Kamerunem.[10] Jako jedyne państwo Zachodu poza Francją, wysiłki pokojowe rządu kameruńskiego wsparła też Belgia. Zarówno Francja jak i Belgia przeciwne były dyskutowaniu kryzysu anglofońskiego na forum RB ONZ.

 

Negatywne stanowisko wobec projektu wprowadzenia kwestii kryzysu anglofońskiego pod obrady RB ONZ zajęły też Rosja, Chiny, RPA, Czad, Etiopia, Wybrzeże Kości Słoniowej, oraz sąsiadujące z Kamerunem Gwinea Równikowa i ściśle współpracująca z Jaunde w walce z separatystami oraz islamistami z Boko Haram Nigeria. Żadnego stanowiska wobec kryzysu anglofońskiego nie zajęła Unia Afrykańska. Neutralne stanowisko zajęły Szwajcaria i Watykan, oferując swoje pośrednictwo w negocjacjach nad rozwiązaniem kryzysu. Jednoznacznego wsparcia „Ambazonii” udzielili natomiast separatyści nigeryjskiej Biafry oraz Organizacja Narodów i Ludów Niereprezentowanych (Unrepresented Nations and Peoples Organisation, UNPO).

Wydaje się, że wobec klinczu na froncie gdzie siły rządowe kontrolują miasta i ważniejsze ośrodki strategiczne, nie będąc jednak w stanie pokonać separatystów na terenach wiejskich, władzom Kamerunu uda się utrzymać konflikt pod kontrolą. Groźba jego internacjonalizacji i destabilizacji państwa wrócić może jednak w sytuacji śmierci lub pozbawienia władzy rządzącego Kamerunem od 1982 r. prezydenta Paula Biya (ur. 1933 r.) – gdyby odbyło się to w warunkach wewnętrznych sporów, dezorganizacji, lub nawet konfliktów wewnątrz kameruńskiego „deep state” (resorty siłowe i inni kluczowi uczestnicy systemu władzy). Prawdopodobieństwo takiego scenariusza wzrosłoby w przypadku nałożenia na Kamerun sankcji międzynarodowych i dalszej degradacji gospodarczej w przypadku niezdolności Jaunde do zarządzania kryzysem na północnym zachodzie (Kameruns) i północnym wschodzie (Boko Haram) kraju.

 

Ronald Lasecki

[1]Nazwa pochodzi od nazwiska wenezuelskiego ambasadora przy ONZ, Diego Arria (ur. 1938), który zainicjował jej stosowanie w marcu 1992 r., w związku z kryzysem humanitarnym w Bośni. Formuła umożliwia dyskusję kwestii humanitarnych z udziałem uczestników spoza grona oficjalnych przedstawicieli państw członkowskich Rady Bezpieczeństwa ONZ. Zob. James Paul, The Arria Formula, https://www.globalpolicy.org/component/content/article/185-general/40088-the-arria-formula.html (15.05.2019).

[2]UN Security Council to discuss Cameroon’s ‘humanitarian crisis’ today, https://www.journalducameroun.com/en/un-security-council-to-discuss-cameroons-humanitarian-crisis-today/  (15.05.2019).

[3]Tłumaczymy tu nazwę w niekonwencjonalny sposób, bowiem w polskim piśmiennictwie przyjęło się pisać o „Południowym Kamerunie”, co jednak znacznie zagmatwałoby wywód z uwagi tę przyjęcie nazwy „Kamerun” przez współczesną Republikę Kamerunu. Nie zdecydowaliśmy się też ze względów stylistycznych na przetłumaczenie Southern Cameroons w liczbie mnogiej – jako „Południowe Kameruny” lub bardziej opisowo – jako „Kraje Południowokameruńskie”, choć być może byłoby to bardziej adekwatne historycznie.

[4]https://www.journalducameroun.com/fr/le-conseil-de-securite-appele-a-inscrire-le-cas-du-cameroun-dans-son-agenda-regulier/ (15.05.2019).

[5]https://www.journalducameroun.com/fr/reunion-du-conseil-de-securite-le-gouvernement-du-cameroun-dement-crise-anglophone-cameroun/ (15.05.2019).

[6]https://www.journalducameroun.com/fr/au-conseil-de-securite-le-cameroun-proteste-contre-une-volonte-dingerence/ (15.05.2019).

[7]https://www.journalducameroun.com/fr/le-parlement-europeen-invite-au-cameroun/ (15.05.2019).

[8]https://www.journalducameroun.com/fr/conseil-de-securite-les-usa-satisfaits-des-echanges-sur-la-situation-humanitaire-au-cameroun/ (15.05.2019).

[9]https://www.journalducameroun.com/en/cameroon-us-says-ambazonia-not-realistic-option-to-solve-anglophone-crisis/ (15.05.2019).

[10]https://natimesnews.com/even-though-voiced-in-certain-quarters-france-is-viewed-by-critics-as-blocking-every-national-and-international-initiative-for-dialogue-as-the-way-out-for-cameroons-anglophone-crisis/ (15.05.2019).

Jeden komentarz

  1. Być może rozwiązaniem byłoby włączenie anglofońskiej Ambazonii do również anglofońskiej Nigerii.
    Ja bym w ogóle obstawał za zjednoczeniem Kamerunu i jego frankofońskich sąsiadów (Czad, Kongo, Gabon, Gwinea Równikowa, Republika Środkowoafrykańska, czy nawet niegranicząca DRK/Zair) lub zjednoczenie z Nigerią ponieważ w obszarach granicznych Kamerun-Nigeria grupy etnczne występują po obu stronach granicy i w dużej mierze wiele tych samych grup etnicznych występuje zarówno w Kamerunie, jak i w Nigerii.

Dodaj komentarz